Mecz 1: Red Wings 0:2 Sharks
Dodane przez palo dnia Kwiecień 27 2007 04:26:59
Groźna gra w przewadze Sharks była elementem, na który przed tą serią zwracano szczególną uwagę. Wings popełnili jeden błąd - raz dali się odesłać na ławkę kar - i zaowocowało to stratą bramki. 24 sekundy później było już 2:0 a kolejne 50 minut desperackich ataków nic nie dały i Wings zostali po raz pierwszy w tych payoffach pokonani na własnym lodzie. Sharks prowadzą w serii 1-0.

Mecz zaczął sie od kilku ataków Skrzydeł w pierwszej minucie gry, lecz Sharks nie pozostawali dłużni i też stworzyli kilka groźnych sytuacji pod bramką Wings. Jednak zarówno Dominik Hasek jak i Evgeni Nabokov byli w bardzo dobrej formie. Nabokov obronił w całym meczu aż 34 strzały Wings i zaliczył piąty w karierze shutout w playoffach. Hasek stawił czoła 19 uderzeniom gości i kapitulował dwukrotnie.

Pod koniec 10 minuty, gdy na ławce kar przebywał Nicklas Lidstrom, Sharks zaatakowali Wings ich złotą bronią z sezonu regularnego - power play'em. Po dobrej grze w pierwszej minucie obrona Wings w końcu popełniła błąd, pozwalając na zakradnięcie się pod słupek Matta Carle'a. Swojego kolegę z zespołu zauważył Joe Thornton, który obsłużył go dokładnym podaniem z linii bramkowej z drugiej strony bramki i po chwili mógł się z nim cieszyć ze zdobycia prowadzenia.

0:1 mogło być jeszcze chwilę wcześniej, gdy po złym zagraniu Haska za bramką krążek znalazł się między bulikami. Na szczęście, żaden z zawodników Sharks nie był akurat w pobliżu, żeby dobić go do pustej bramki.

Sharks uderzyli ponownie 24 po pierwszej bramce. Mathieu Schneider stracił krążek w tercji obronnej, po czym guma dostała się pod kij Mike'a Griere'a, który bez zastanowienia strzelił z obrotu, nie dając czasu na reakcję czeskiemu bramkarzowi.

Od tej chwili Wings prawie nieustannie atakowali tercję gości, lecz ci doskonale się bronili. Mimo bardzo młodej i niedoświadczonej w playoffach obrony Sharks dawali bardzo mało szans gospodarzom na poprawianie swoich ataków. Po ewentualnych odbitych strzałach przez Nabokova obrońcy Rekinów 'wiązali' kije napastników Wings, nie pozwalając im dostać się do wolnego krążka. Nie bali się też nadstawiać karku przy strzałach z dystansu, do których w dużej mierze zmusili Skrzydła, kładąc się przy nich i starając się je zablokować za wszelką cenę.

Dużo czasu do wykazania się obrońcy Sharks mieli w drugiej tercji, gdy goście trzy razy pod rząd grali w osłabieniu jednego zawodnika. Podczas pierwszej kary Wings oddali zaledwie jeden strzał, mimo iż przez większą jej część mieli krążek w tercji Sharks. Rekiny doskolane zabierali Skrzydłom linie strzału, zmuszając ich do szukania innych rozwiązań, podając krążek po obwodzie. W grę nie wchodziły też podania krosowe, gdyż te ścieżki również były dobrze obstawione. Strzały podczas kolejnych przewag, oddawane z reguły z dystansu, bronił Evgeni Nabokov a z krążkami, których nie łapał, z reguły dawali sobie radę obrońcy.

Szansę na zdobycie honorowej bramki miał w 6. minucie trzeciej odsłony Jiri Hudler, który wykorzystał błąd Craiga Riveta, gdy ten zgubił krążek pod własną bramką. Młody napastnik nie miał jednak wystarczająco dużo miejsca na próbę zwodu i jego strzał pewnie obronił Nabokov.

Na niewiele zdały się też ataki Pawła Dacjuka i Henrika Zetterberga, którzy jako jedyni z napastników spędzili na lodzie ponad 20 minut. Mimo wygrywania większości pojedynków z graczami Sharks, nie byli w stanie nigdy wykończyć akcji. Nie pomogło też zdjęcie z bramki Haska na dwie minuty przed końcem spotkania. Sharks jeszcze bardziej zacieśnili tercję neutralną, z przejściem której Wings mieli sporo kłopotów przez całe spotkanie, i nie pozwolili Skrzydłom na rozegranie żadnej groźnej akcji.

Pozytywnym aspektem było na pewno to, że, oprócz dwóch strzelonych bramek, Sharks nie byli dużym zagrożeniem w ataku, gdyż bardzo dobrze spisywała się tez obrona Wings. Pomimo nawet dość sporej ilości strat, zawodnicy Skrzydeł zawsze mogli liczyć na asekurację z tyłu, która dawała sobie radę z ewentualnymi problemami.

Mamy nadzieję, że ta sytuacja utrzyma się w sobotnim meczu numer dwa, lecz że tym razem uruchomione zostaną także ofensywne silniki. Może do gry będą już gotowi Tomas Holmstrom i Brett Lebda, którzy pauzują z powodu kontuzji poniesionych w meczach z Clagary Flames. Spotkanie zostane rozegrane o 21 czasu polskiego.

(foto: Dave Sandford/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

Rozszerzona zawartość newsa
Groźna gra w przewadze Sharks była elementem, na który przed tą serią zwracano szczególną uwagę. Wings popełnili jeden błąd - raz dali się odesłać na ławkę kar - i zaowocowało to stratą bramki. 24 sekundy później było już 2:0 a kolejne 50 minut desperackich ataków nic nie dały i Wings zostali po raz pierwszy w tych payoffach pokonani na własnym lodzie. Sharks prowadzą w serii 1-0.

Mecz zaczął sie od kilku ataków Skrzydeł w pierwszej minucie gry, lecz Sharks nie pozostawali dłużni i też stworzyli kilka groźnych sytuacji pod bramką Wings. Jednak zarówno Dominik Hasek jak i Evgeni Nabokov byli w bardzo dobrej formie. Nabokov obronił w całym meczu aż 34 strzały Wings i zaliczył piąty w karierze shutout w playoffach. Hasek stawił czoła 19 uderzeniom gości i kapitulował dwukrotnie.

Pod koniec 10 minuty, gdy na ławce kar przebywał Nicklas Lidstrom, Sharks zaatakowali Wings ich złotą bronią z sezonu regularnego - power play'em. Po dobrej grze w pierwszej minucie obrona Wings w końcu popełniła błąd, pozwalając na zakradnięcie się pod słupek Matta Carle'a. Swojego kolegę z zespołu zauważył Joe Thornton, który obsłużył go dokładnym podaniem z linii bramkowej z drugiej strony bramki i po chwili mógł się z nim cieszyć ze zdobycia prowadzenia.

0:1 mogło być jeszcze chwilę wcześniej, gdy po złym zagraniu Haska za bramką krążek znalazł się między bulikami. Na szczęście, żaden z zawodników Sharks nie był akurat w pobliżu, żeby dobić go do pustej bramki.

Sharks uderzyli ponownie 24 po pierwszej bramce. Mathieu Schneider stracił krążek w tercji obronnej, po czym guma dostała się pod kij Mike'a Griere'a, który bez zastanowienia strzelił z obrotu, nie dając czasu na reakcję czeskiemu bramkarzowi.

Od tej chwili Wings prawie nieustannie atakowali tercję gości, lecz ci doskonale się bronili. Mimo bardzo młodej i niedoświadczonej w playoffach obrony Sharks dawali bardzo mało szans gospodarzom na poprawianie swoich ataków. Po ewentualnych odbitych strzałach przez Nabokova obrońcy Rekinów 'wiązali' kije napastników Wings, nie pozwalając im dostać się do wolnego krążka. Nie bali się też nadstawiać karku przy strzałach z dystansu, do których w dużej mierze zmusili Skrzydła, kładąc się przy nich i starając się je zablokować za wszelką cenę.

Dużo czasu do wykazania się obrońcy Sharks mieli w drugiej tercji, gdy goście trzy razy pod rząd grali w osłabieniu jednego zawodnika. Podczas pierwszej kary Wings oddali zaledwie jeden strzał, mimo iż przez większą jej część mieli krążek w tercji Sharks. Rekiny doskolane zabierali Skrzydłom linie strzału, zmuszając ich do szukania innych rozwiązań, podając krążek po obwodzie. W grę nie wchodziły też podania krosowe, gdyż te ścieżki również były dobrze obstawione. Strzały podczas kolejnych przewag, oddawane z reguły z dystansu, bronił Evgeni Nabokov a z krążkami, których nie łapał, z reguły dawali sobie radę obrońcy.

Szansę na zdobycie honorowej bramki miał w 6. minucie trzeciej odsłony Jiri Hudler, który wykorzystał błąd Craiga Riveta, gdy ten zgubił krążek pod własną bramką. Młody napastnik nie miał jednak wystarczająco dużo miejsca na próbę zwodu i jego strzał pewnie obronił Nabokov.

Na niewiele zdały się też ataki Pawła Dacjuka i Henrika Zetterberga, którzy jako jedyni z napastników spędzili na lodzie ponad 20 minut. Mimo wygrywania większości pojedynków z graczami Sharks, nie byli w stanie nigdy wykończyć akcji. Nie pomogło też zdjęcie z bramki Haska na dwie minuty przed końcem spotkania. Sharks jeszcze bardziej zacieśnili tercję neutralną, z przejściem której Wings mieli sporo kłopotów przez całe spotkanie, i nie pozwolili Skrzydłom na rozegranie żadnej groźnej akcji.

Pozytywnym aspektem było na pewno to, że, oprócz dwóch strzelonych bramek, Sharks nie byli dużym zagrożeniem w ataku, gdyż bardzo dobrze spisywała się tez obrona Wings. Pomimo nawet dość sporej ilości strat, zawodnicy Skrzydeł zawsze mogli liczyć na asekurację z tyłu, która dawała sobie radę z ewentualnymi problemami.

Mamy nadzieję, że ta sytuacja utrzyma się w sobotnim meczu numer dwa, lecz że tym razem uruchomione zostaną także ofensywne silniki. Może do gry będą już gotowi Tomas Holmstrom i Brett Lebda, którzy pauzują z powodu kontuzji poniesionych w meczach z Clagary Flames. Spotkanie zostane rozegrane o 21 czasu polskiego.

(foto: Dave Sandford/Getty Images)

26.04.07 Druzyna1T2T3T OT Koniec

Detroit Red Wings

0

0

0

-

0

San Jose Sharks

2

0

0

-

2

TERCJA 1 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
9:45 SJS Matt Carle (PP) - Thornton - Clowe 1:0 SJS
10:09 SJS Mike Grier - Rissimiler - Brown 2:0 SJS
TERCJA 1 - KARY
CzasDruzynaKara
8:17 DET * Nicklas Lidstrom: Hooking (2 min)
18:36 DET Tomas Holmstrom: Goalie Interference (2 min)
TERCJA 2 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
3:09 CGY Jarome Iginla - Langkow - Stuart 1:0 CGY
16:53 DET Robert Lang - Bertuzzi - Chelios 1:1
TERCJA 2 - KARY
CzasDruzynaKara
6:53 SJS Marc-Edouard Vlasic: Opóźnianie Gry (2 min)
9:35 SJS Joe Thornton: Tripping (2 min)
13:59 SJS Christian Ehrhoff: Tripping (2 min)
TERCJA 3 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
--- --- BRAK ---
TERCJA 3 - KARY
CzasDruzynaKara
--- --- BRAK
STRZALY NA BRAMKE
Druzyna1T2T3TOTRazem
Detroit Red Wings 11 10 13 - 34
San Jose Sharks 10 3 6 - 19
STATYSTYKI BRAMKARZY
ZawodnikSAGASVSV%TOIPIM
Dominik Hasek (DET) 19 2 17 89.5 58:34 0
Evgeni Nabokov (SJS) 34 0 34 100 60:00 0