Kara dla Quenneville'a. Red Wings w pięciu?
Dodane przez palo dnia Maj 26 2009 18:15:51
Trener Chicago Blackhawks, Joel Quenneville, został ukarany przez NHL za jego komentarze podczas konferencji prasowej po ostatnim meczu swojego zespołu z Detroit Red Wings. Dla przypomnienia, miłego dla kibiców Czerwonych Skrzydeł, Blackhawks przegrali we własnej hali 1:6 i od eliminacji z playoff dzieli ich już tylko jeden mecz. Quenneville będzie musiał zapłacić 10 000 dolarów.

"Myślę, że doświadczyliśmy najgorszej decyzji w historii sportu. Zdobyli bramkę. Było 3:0. Zepsuli dobry mecz hokejowy i zniszczyli to, co działo się na lodzi. Nigdy nie widziałem czegoś takiego," powiedział Quenneville o karze, jaką sędziowie nałożyli na Matta Walkera po gwizdku kończącym pierwszą tercję. Doszło do przepychanki zawodników obu drużyn, lecz to Walker został odesłany na ławkę kar za nadmierną ostrość w grze.

Red Wings zdobyli bramkę w przewadze w 2. minucie drugiej odsłony, co dało im trzybramkowe prowadzenie w meczu. Wypowiedź trenera Blackhawks komentowały wczoraj wszystkie media hokejowe, nie zostawiając na Quenneville'u suchej nitki, zastanawiając się jednocześnie czy był to niekontrolowany wybuch emocji po tragicznym występie jego podopiecznych czy próba zmobilizowania swojego zespołu i zdjęcia z nich presji. Dzisiaj, już na spokojnie, Quenneville tłumaczył swoje zachowanie.

"Ciężko powiedzieć. Po niektórych meczach jest dużo więcej emocji niż po innych. Mamy tutaj młodą drużynę, która pokonała wiele przeciwieństw. Dobrą cechą tego zespołu jest to, że potrafią szybko przejść z jednego wyzwania na kolejne a przed nami, rzecz jasna, bardzo trudne zadanie."

Nam ciężko powiedzieć czy ta wypowiedź cokolwiek tłumaczy ale musi nam to wystarczyć.

(foto: Getty Images)

Rozszerzona zawartość newsa
Trener Chicago Blackhawks, Joel Quenneville, został ukarany przez NHL za jego komentarze podczas konferencji prasowej po ostatnim meczu swojego zespołu z Detroit Red Wings. Dla przypomnienia, miłego dla kibiców Czerwonych Skrzydeł, Blackhawks przegrali we własnej hali 1:6 i od eliminacji z playoff dzieli ich już tylko jeden mecz. Quenneville będzie musiał zapłacić 10 000 dolarów.

"Myślę, że doświadczyliśmy najgorszej decyzji w historii sportu. Zdobyli bramkę. Było 3:0. Zepsuli dobry mecz hokejowy i zniszczyli to, co działo się na lodzi. Nigdy nie widziałem czegoś takiego," powiedział Quenneville o karze, jaką sędziowie nałożyli na Matta Walkera po gwizdku kończącym pierwszą tercję. Doszło do przepychanki zawodników obu drużyn, lecz to Walker został odesłany na ławkę kar za nadmierną ostrość w grze.

Red Wings zdobyli bramkę w przewadze w 2. minucie drugiej odsłony, co dało im trzybramkowe prowadzenie w meczu. Wypowiedź trenera Blackhawks komentowały wczoraj wszystkie media hokejowe, nie zostawiając na Quenneville'u suchej nitki, zastanawiając się jednocześnie czy był to niekontrolowany wybuch emocji po tragicznym występie jego podopiecznych czy próba zmobilizowania swojego zespołu i zdjęcia z nich presji. Dzisiaj, już na spokojnie, Quenneville tłumaczył swoje zachowanie.

"Ciężko powiedzieć. Po niektórych meczach jest dużo więcej emocji niż po innych. Mamy tutaj młodą drużynę, która pokonała wiele przeciwieństw. Dobrą cechą tego zespołu jest to, że potrafią szybko przejść z jednego wyzwania na kolejne a przed nami, rzecz jasna, bardzo trudne zadanie."

Nam ciężko powiedzieć czy ta wypowiedź cokolwiek tłumaczy ale musi nam to wystarczyć.

Tymczasem Red Wings zrobią wszystko, żeby kolejne wyzwanie czekało na młody zespół z Chicago dopiero w październiku. Jutro spróbują wyeliminować Blackhawks z tegorocznych playoff. Nie wiadomo czy w piątym spotkaniu wystąpią Paweł Dacjuk (stopa) i Nicklas Lidstrom (dolne partie ciała) natomiast na pewno nie zobaczymy na lodzie Krisa Drapera (dolne partie ciała).

Chris Osgood, który został zastąpiony przez Ty Conklina w trzeciej tercji meczu numer cztery, ponownie stanie między słupkami. Bramkarz Red Wings powiedział, że przed powrotem na lód na ostatnie 20 minut powstrzymał go lekarz drużyny a oficjalnym powodem było odwodnienie organizmu. W poniedziałek Osgood czuł się, jak sam to określił, wyśmienicie i dodał, że gdyby w Chicago mecz byłby bardziej wyrównany na pewno dograłby go do końca.

W ekipie Blackhawks na mecz numer pięć powinno zabraknąć Nikolaia Khabibulina (dolne partie ciała). Wątpliwy jest też występ Martina Havlata, który dwa razy z rzędu był zmuszony opuścić spotkanie przed jego zakończeniem po bardzo mocnych uderzeniach najpierw Niklasa Kronwalla a następnie Brada Stuarta.

Mike Babcock ostrzegł przed spoczęciem na laurach, podkreślając, że Red Wings tak naprawdę jeszcze niczego nie osiągnęli.

"Jeśli tylko na chwilę się odpuści a przeciwnik bardziej się skoncentruje od razu się przegra. Zeszły rok jest znakomitym przykładem. Przegraliśmy dwa mecze numer pięć, co mogło się skończyć dla nas przegraniem całej serii."

Zarówno potyczkę z Dallas Stars jak i Pittsburgh Penguins Red Wings wygrywali dopiero w hali przeciwnika w meczu numer sześć.

Jeśli zespół z Detroit pokona Blackhawks w środę a Penguins rozprawią się z Carolina Hurricanes dzisiaj w nocy jest szansa, że finał playoff rozpocznie się już w najbliższy weekend (29, 30 maja). Z powodu umów telewizyjnych, które niestety mają duży wpływ na terminarz, liga NHL ustaliła wstępnie początek finału na kolejny weekend (5,6 czerwca), co może oznaczać ponad tygodniową przerwę dla obu zespołów. Mimo iż zawodnicy najprawdopodobniej przyjmą tę okazję odpoczynku z otwartymi ramionami, nie jest to najlepsza wiadomość dla kibiców, którzy emocjonują się rozgrywkami. Dla ligi, która nie jest u szczytu popularności, może to też oznaczać spadek zainteresowania u widzów, którzy na co dzień nie oglądają hokeja. Sprawę pogarsza jeszcze fakt, że w przypadku późniejszego startu daty meczów mogą się z finałami NBA aż dwukrotnie (14 i 16 czerwca - mecze 6 i 7), co może być bardzo bolesne dla NHL pod względem telewizyjnych statystyk. Wcześniejszy start będzie oznaczać jedną potyczkę z NBA (4 czerwca - mecz 4).

(foto: Getty Images)