Nadchodzą Płomienie
Dodane przez palo dnia Kwiecień 10 2007 12:32:35
Mimo wrogości, jaką jeszcze kilka lat temu żywili do Colorado Avalanche kibice Red Wings, część z nich na pewno kibicowała w ostatnich tygodniach drużynie z Denver, która walczyła o ósme miejsce w Konferencji Zachodniej.

Niestety, porażką z Nashville Predators Avalanche pogrzebali swoje szanse na występ w playoffach, co dla Red Wings oznacza jedno - Calgary Flames.

Skrzydła spotkali się z Flames w playoffach w 2004 roku w bardzo zaciętej serii, którą zespół z Kanady ostatecznie wygrał 4:2. Podczas tych rozgrywek byliśmy świadkami ostrej, bezpardonowej gry i aż czterech spotkań, które zakończyły się tylko jednobramkowym zwycięstwem, w tym dwóch dogrywek. Niestety, to właśnie Flames, dzięki swojej zaciętości i sile okazali się lepsi w takich meczach. ...

(foto: AP Photo/Marcio Jose Sanchez)

Rozszerzona zawartość newsa
Mimo wrogości, jaką jeszcze kilka lat temu żywili do Colorado Avalanche kibice Red Wings, część z nich na pewno kibicowała w ostatnich tygodniach drużynie z Denver, która walczyła o ósme miejsce w Konferencji Zachodniej.

Niestety, porażką z Nashville Predators Avalanche pogrzebali swoje szanse na występ w playoffach, co dla Red Wings oznacza jedno - Calgary Flames.

Skrzydła spotkali się z Flames w playoffach w 2004 roku w bardzo zaciętej serii, którą zespół z Kanady ostatecznie wygrał 4:2. Podczas tych rozgrywek byliśmy świadkami ostrej, bezpardonowej gry i aż czterech spotkań, które zakończyły się tylko jednobramkowym zwycięstwem, w tym dwóch dogrywek. Niestety, to właśnie Flames, dzięki swojej zaciętości i sile okazali się lepsi w takich meczach.

W tym roku Wings wydają się bardziej przygotowani do podjęcią takiej twardej drużyny. Jedną z głównych postaci może być Dominik Hasek, który wbrew przedsezonowym prognozom okazał się jednym z najlepszych bramkarzy w lidze i, co ważniejsze, ani razu nie był na dłużej wyeliminowany z gry z powodu kontuzji i rozegrał 56 spotkań, dzieląc swoje obowiązki z Chrisem Osgoodem, który również pokazał, że jest gotowy do gry na najwyższym poziomie.

Problem w bramce, który wydawał się bardzo poważny przed sezonem, nagle wyparował i właśnie ten punkt może okazać się przełomowy w meczach z Flames, którzy mogą pochwalić się Miikką Kiprusoffem, który trzy lata temu napsuł Wings sporo krwi.

Oprócz bramkarzy Skrzydła wzmocnili się poważnie w liniach ofensywnych, dodając do swojego składu podczas ostatniego dnia okresu transferowego Todda Bertuzzi'ego i Kyle'a Caldera. Obaj zawodnicy grają silny, ostry hokej a do tego solidnie punktują. Szczególnym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym, jest postawa Caldera, któremu w Wings urosły Skrzydła i w swoich 19 spotkanaich w barwach Skrzydeł zdobył 14 punktów. Wcześniej, w 59 meczach w Philadelphi zaliczył 21 oczek.

Sprawa Bertuzzi'ego jest trochę bardziej skomplikowana z powodu jego kontuzji. Zawodnik ten pokazał jednak, że jeśli jest zdrowy to jest niezastąpiony w walce o krążek, hokejowym 'przepychaniu się' i, oczywiście, w zdobywaniu bramek.

Jeśli do tych dwóch zawodników dodamy Tomasa Holmstroma i Johana Franzena - kolejnych silnych, dużych graczy, siłę ofensywną w osobach Pawła Dacjuka czy Henrika Zetterberga, doświadczony mur obronny w postaci Nicklasa Lidstroma, Mathieu Schneidera i Chrisa Cheliosa oraz szybkich, sprytnych, młodych Jiri'ego Hudlera, Bretta Lebdę i Valtteri Filppulę to otrzymamy niezłą mieszankę wybuchową, która, mamy nadzieję, roztopi lód w halach Joe Louis Arena i Pengrowth Saddledome i zgasi rozświetlone Płomienie.

Flames bez ogródek mówią o tym, że szykują kolejną 'brudną' serię, w której będą kierować się dwoma zasadami - grać fizycznie i zachować dyscyplinę. Wiedzą bardzo dobrze, że jak maszyna z Detroit już się rozpędzi to bardzo ciężko ją zatrzymać. Dlatego będą starali się zdusić ją w zarodku.

"Będziemy musieli grać fizycznie, walczyć ciężko i nie trzymać się z daleka od ławki kar. Właśnie w tym aspekcie gry mogą nam najbardziej zagrozić z Nicklasem Lidstromem, Mathieu Schneiderem i ze wszystkim graczami przed nimi," podsumował taktykę Flames Craig Conroy.

Dodatkowym smaczkiem serii będzie fakt, że barw Flames będzie bronił Darren McCarty, który był częścią drużyny Wings w 2004 roku i zdobył w Detroit trzy Puchary Stanley'a.

"Sam nie wymyśliłbym tego lepiej. Jestem bardzo podekscytowany, że będę mógł zagrać przeciwko chłopakom. Oczywiście, drużyna zmieniła się od czasu, kiedy ja w niej grałem, lecz ciągle jest tam sporo moich kolegów, z ktorymi sporo osiągnąłem. Tak jak z innymi rzeczami, zawsze jest najmilej, kiedy wygra się z najbliższymi przyjaciółmi," powiedział McCarty.

Na pytanie czy 'odpuści' trochę swoim kolegom McCarty przywołuje przykład z pierwszego meczu przeciwko Wings po swoim przejściu do Calgary.

"Przygwoździłem Chrisa Cheliosa do bandy za bramką, a jest on moim dobrym kumplem. Tak trzeba to robić. Jeśli się powstrzymasz to inni i tak będą to robić tobie. Na tym polega zawziętość tej gry."

Pierwszy mecz serii już w najbliższy czwartek.

(foto: AP Photo/Marcio Jose Sanchez)