Z wolnej ręki: Energetyczny ładunek na playoffy
Dodane przez Kwiat dnia Maj 11 2009 03:02:19
Seria przeciwko Anaheim Ducks wciąż trwa, być może już niedługo, bo w środę następny mecz. Miejmy nadzieję, że ostatni. Wielu z nas spodziewało się wyrównanej batalii z Kaczkami, które przecież w 2007 roku pokazały twardą grę i niezwykłe szczęście w konfrontacji przeciwko Detroit Red Wings w Finale Konferencji.

Od tego czasu jednak wiele się zmieniło - nie tylko personalnie (nie ma już ani Dominika Haska, ani Todda Bertuzziego, ani też Mathieu Schneidera), ale również odnośnie stylu gry. Red Wings w ostatnim roku pokazali, że w playoffach przełączają się na grę odpowiednią do chwili, a więc gracze, których nikt o to nie podejrzewał - jak Paweł Dacjuk - zaczynają grać znacznie bardziej fizycznie. Jedynie Nicklas Lidstrom pozostaje zawsze taki sam.


Kliknij 'Czytaj więcej', aby przeczytać całość

Rozszerzona zawartość newsa
Seria przeciwko Anaheim Ducks wciąż trwa, być może już niedługo, bo w środę następny mecz. Miejmy nadzieję, że ostatni. Wielu z nas spodziewało się wyrównanej batalii z Kaczkami, które przecież w 2007 roku pokazały twardą grę i niezwykłe szczęście w konfrontacji przeciwko Detroit Red Wings w Finale Konferencji.

Od tego czasu jednak wiele się zmieniło - nie tylko personalnie (nie ma już ani Dominika Haska, ani Todda Bertuzziego, ani też Mathieu Schneidera), ale również odnośnie stylu gry. Red Wings w ostatnim roku pokazali, że w playoffach przełączają się na grę odpowiednią do chwili, a więc gracze, których nikt o to nie podejrzewał - jak Paweł Dacjuk - zaczynają grać znacznie bardziej fizycznie. Jedynie Nicklas Lidstrom pozostaje zawsze taki sam.

Znamiennym jest również fakt, iż coraz większą rolę w zespole poczynają odgrywać młodzi zawodnicy. Wspomnę tylko o Jonathanie Ericssonie, który grając razem z Lidstromem w pierwszej parze obrońców pokazuje się z jak najlepszej strony, będąc pewnym punktem bloku defensywnego. Jednak chodzi mi po głowie głównie jeden gracz - Darren Helm. Zaczynał w ubiegłym roku, kiedy to Mike Babcock powołał go do kadry akurat na fazę posezonową. Teoretycznie można zapytać gdzie tu logika? W najważniejszej części rozgrywek wprowadzać do składu zawodnika, który cały sezon zasadniczy spędził na farmie? Dziwne, ale jak pokazało życie - skuteczne. Rok później widzimy powtórkę z rozrywki. Helm został włączony na playoffy i tak samo zachwyca swoją postawą, ale widać postępy jakie zrobił.

Tegoroczny Helm, to nie tylko szybkość. Gra on dużo bardziej fizycznie, ma najwięcej hitów w zespole, a co ważniejsze - nie odbija się od rywali jak znacznie większy Tomas Kopecky (pech Słowaka, że często właśnie w takiej sytuacji go widuje…). Przy około dziesięciu minutach na lodzie, każdy widzi, że Helm uczestniczy w meczu. Mimo dość skromnego czasu gry i nikłych zdobyczy punktowych, wykorzystuje on go maksymalnie. I to się podoba, nie tylko trenerom, ale i kibicom. Trudno nie doceniać kogoś, kto gra z poświęceniem, kto gra efektywnie, a w dziś dokłada do tego również skuteczność, w momencie gdy decydują się losy spotkania, a może i całej serii. Coś pięknego. Detroit ma zdolną młodzież i co ciekawe - może ona odgrywać niemałą rolę w wieku 22 lat.

(foto: AP Photo)