1000. mecz Maltby'ego
Dodane przez palo dnia Luty 28 2009 14:35:19
Kirk Maltby rozpoczął spotkanie z Los Angeles Kings w pierwszej linii razem z Pawłem Dacjukiem i Henrikiem Zetterbergiem. Mike Babcock zdecydował się na taki ruch z nie byle jakiej okazji - napastnik Detroit Red Wings wziął udział w swoim 1000. spotkaniu w lidze NHL, dołączając do 231 innych zawodników, którzy osiągnęli taką liczbę. Niedawno udało się to długoletniemu partnerowi z drużyny - Krisowi Draperowi. Przed meczem z Kings Kanadyjczyk podzielił się z dziennikarzami kilkoma wspomnieniami ze swojej długiej kariery.

Na temat zostania oddanym przez Edmonton do Detroit w marcu 1996 roku: "Było mi smutno. Byliśmy wtedy młodą drużyną, chociaż nie byliśmy uważani za kandydatów do zdobycia Pucharu. Chciałem być częścią takiego właśnie składu. Kiedy trafiłem do Detroit był to rok, w którym tutejsi gracze bili wszystkie rekordy. Po raz pierwszy też byłem w Stanach. Całe życie spędziłem w Kanadzie. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z nikim z drużyny, zanim nie przyszedłem pierwszy raz do szatni. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Na początku byłem trochę zastraszony, dopóki nie rozegrałem całego sezonu w barwach Red Wings. Mniej więcej w połowie dołączył do nas Joe Kocur. Wtedy moja rola w zespole mocno się ugruntowała."

Na temat najlepszego wspomnienia związanego ze zdobyciem Pucharu Staleya: "Pierwszy raz, ten w 1997 roku, cały dzień, w którym odnieśliśmy zwycięstwo. Nigdy nie zapomnę jak jechałem na lodowisko z hotelu. Dosłownie dało się wyczuć elektryczność w powietrzu. Ludzie w koszulkach zespołu chodzili po ulicach a była dopiero 16. Byli już gotowi. Mieli nadzieję, że już tego dnia uda nam się wygrać. Każde zwycięstwo było wspaniałe ale nie wydaje mi się, żebym później czuł coś podobnego do tego dnia."

Na temat kontuzji lewego oka we wczesnych latach w Edmonton: "To się stało na treningu. Krążek znalazł się pod niebieską. Louie DeBrusk gonił go, dostał się do niego, obrócił się, lecz jego kij uderzył mnie w oko i przeciął mi siatkówkę oka. Bardzo się wtedy bałem. Spędziłem trzy dni w szpitalu, przeszedłem operację laserową. Na szczęście nie straciłem oka ani wzroku. Dlatego od tamtej pory gram z szybką ochronną. Wtedy takiej nie nosiłem. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zostałem uderzony w nią kijem. Inaczej miałbym sporo szwów i kilka razy złamany nos."

Na temat swojej pierwszej bramki w pierwszym meczu w NHL (8 października 1993): "Graliśmy przeciwko Islanders. Pierwszą bramkę strzeliłem Ronowi Hextallowi. Grałem w jednej linii z Craigiem MacTavishem (obecny trener Oilers) i Kellym Buchbergerem. Nie mieliśmy nawet czasu cieszyć się z gola bo tuż po nim Mac T zaczynał bójkę za bramką. Ja zmierzyłem się z Uwe Kruppem (198 cm). Dzięki Bogu jest delikatny jak na takiego giganta i nie był zbyt agresywny"

(foto: David Guralnick/The Detroit News)