Z wolnej ręki: Spokojna emerytura
Dodane przez Kwiat dnia Styczeń 30 2009 20:00:59
Chyba niewielu z nas ma zdolności widzenia przyszłości. O takie właściwości nie podejrzewam również Kena Hollanda, który, mimo to zgodził się na podpisanie z Henrikiem Zetterbergiem 12-letniej umowy, w ramach której na konto Szweda przez ten czas wpłyną nowe, pachnące, zielone i opodatkowane już 73 miliony dolarów.

Negocjacje nad nowym kontraktem trwały około pół roku, w czasie którego pojawiały się jej różne warianty, ale żaden nie był na tyle dobry, by zadowolić obie strony. Zatem pojawia się pytanie: czy ten ostateczny jest na tyle dobry?

(foto: cbs.ca)

Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć cały tekst

Rozszerzona zawartość newsa
Chyba niewielu z nas ma zdolności widzenia przyszłości. O takie właściwości nie podejrzewam również Kena Hollanda, który, mimo to zgodził się na podpisanie z Henrikiem Zetterbergiem 12-letniej umowy, w ramach której na konto Szweda przez ten czas wpłyną nowe, pachnące, zielone i opodatkowane już 73 miliony dolarów.

Negocjacje nad nowym kontraktem trwały około pół roku, w czasie którego pojawiały się jej różne warianty, ale żaden nie był na tyle dobry, by zadowolić obie strony. Zatem pojawia się pytanie: czy ten ostateczny jest na tyle dobry? Z punktu widzenia zawodnika mógłby być lepszy, ale summa summarum zatrzymuje go do końca kariery w miejscu, gdzie zaczynał swoją karierę i gdzie mu dobrze (a i gdzie od lat walczy się o Puchar Stanleya). Nie można zapomnieć również o kierownictwie klubu, które zapewniło pozostanie jednej z ikon nowego zespołu na kolejnych 12 długich lat. No i tak, wygrali kibice - podwójnie, bo będą oglądać swojego ulubieńca do końca kariery na tafli w „Hockeytown” i jednocześnie wiedzą, że nie wiąże to rąk menedżerowi w podpisywaniu nowych umów i wpływaniu na kształt zespołu tak jak to miało miejsce, np. w Tampa Bay Lightning.

Czyli wilk syty i owca cała? Z pewnością, oby tylko wilka omijały kontuzje, bo któż wie, co będzie za pięć czy dziesięć lat z plecami Zetty? Holland wierzy, że będzie dobrze, może i my - kibice - też powinniśmy. Ponadto jest szansa, może naiwna, na to iż umowa Zetterberga skłoni kilku graczy do spuszczenia nieco ze swoich finansowych żądań (Johana Franzena, Jiriego Hudlera czy w mniejszym stopniu Mikaela Samuelssona).

Nigdy nie byłem zwolennikiem „emerytalnych kontraktów”, ale jeśli chodzi o Zetterberga za nieco ponad sześć milionów zielonych za sezon (bo tyle średnio będzie naliczane do naszego salary cap), to mogę to przełknąć bez zakrztuszenia. Pewnie, że mogło być krócej, mogło być też drożej. Teraz martwimy się tylko o zdrowie, dlatego: po trzykroć zdrowia, szczęścia i tysiąca ośmiuset punktów w barwach Detroit, Zetta!