Mecz 80: Red Wings 3:0 Blue Jackets
Dodane przez palo dnia Kwiecień 04 2007 14:07:30
Drugi mecz z Columbus Blue Jackets nie był najpiękniejszym meczem Skrzydeł w sezonie. Występ swojego zespołu najlepiej podsumował trener Mike Babcock, który powiedział, że Wings 'nie namalowali żadnego Picassa'. Dodał jednak, że jeśli ktoś spojrzy dzisiaj na tabelę i wyniki to pomyśli, że było zupełnie inaczej. W statystykach widnieją cyfry 3 i 0 i to się tak naprawdę liczy.

Dominik Hasek, który obronił 35 strzałów, był murem nie do przebicia dla zawodników Blue Jackets i zdecydowanie pomógł swoim kolegom z ofensywy, którzy potrzebowali aż 40 minut, żeby rozpędzić się na tyle, aby zdobyć pierwszą bramkę.

Wings nie wykorzystali żadnego z pięciu okresów gry w przewadze podczas dwóch pierwszych tercji, mimo iż na początku spotkania grali nawet przez krótki czas w dwuosobowej przewadze. Blues byli również bezsilni, w całym meczu sześciokrotnie grając w power play'u, lecz nie mogąc sobie poradzić z Haskiem.

Niemoc strzelecką przełamał w 16. sekundzie trzeciej tercji Kyle Calder, który najpierw powalił uderzeniem Rona Hainsey'a w jego tercji obronnej, po czym zabrał mu krążek i po zwodzie pokonał Fredrika Norrenę, w momencie kiedy sam został przewrócony na lód. Był to pierwszy punkt Caldera od ośmiu spotkań.

Na 2:0 podwyższył w 18. minucie Todd Bertuzzi, dobijając swój własny strzał po podaniu Pawła Dacjuka. Wynik spotkania ustalił na 54 sekundy przed końcem Kris Draper strzelając do pustej bramki, podczas gdy Blue Jackets grali w przewadze. Punkt za asystę ponownie zaliczył Dacjuk.

Dla Kurtek był to 16. mecz w sezonie, w którym nie zdobyli bramki. Tylko dwie drużyny w historii NHL radziły sobie gorzej pod tym względem w sezonie zasadniczym a działo się to jeszcze przed wprowadzeniem czerwonej linii na lodowisku. Był to sezon 1928/29 a te zespoły to Chicago Blackhawks (20 meczów bez bramki) i Pittsburgh Pirates (18 spotkań).

Dzięki shutoutowi Dominik Hasek wrócił na pierwsze miejsce pod względem najmniejszej liczby bramek średnio wpuszczonych na mecz i z wynikiem 2.05 idzie łeb w łeb z Niklasem Backstromem z Minnesota Wild.

(foto: Daniel Mears/The Detroit News)