Mecz 26: Red Wings 5:4 Blackhawks (SO)
Dodane przez palo dnia Grudzień 07 2008 04:43:14
Drugie w tym sezonie spotkanie między Detroit Red Wings a Chicago Blackhawks było niemalże powtórką meczu tych zespołów z 25 października. Drużyna z Chicago zaczęła trzecią tercję z dwubramkowym prowadzeniem 4:2, lecz nie była w stanie dowieźć jej do końca i ostatecznie przegrała po serii rzutów karnych 4:5. W październiku obie drużyny zdobyły po jednej bramce więcej.

Gospodarze zaczęli bardzo dobrze, prowadząc już po niecałych 5 minutach 2:0. Po jednym trafieniu zapisali na swoim koncie Valtteri Filppula i Jiri Hudler. Każdy z nich asystował też przy bramce drugiego. Kiedy wszystko wyglądało na to, że Red Wings rozegrają w końcu silne spotkanie od początku do końca, zwyciężając większą ilością bramek, Blackhawks przebudzili się i jeszcze przed końcem tercji wyszli na jednobramkowe prowadzenie, perfekcyjnie egzekwując dwa okresy gry w przewadze liczebnej. Pierwszy z nich wykorzystał w 10. minucie Patrick Sharp. Po doskonałym krosowym podaniu od Patricka Kane'a bez problemów wbił krążek do pustej bramki Red Wings. Kolejne dwa trafienia zapisał na swoim koncie Jonathan Toews. Drugie z nich padło na niecałe 5 sekund przed końcem tercji, kiedy na ławce kar siedział Marian Hossa.

Blackhawks szybko powiększyli przewagę w kolejnej odsłonie. Dokładnie po 120 sekundach gry Andrew Ladd wjechał z pewnym opóźnieniem po swoich kolegach w tercję Red Wings, przez co pozostał nieobstawiony na wysokości kół wznowień. Zauważył go Dave Bolland i wycofał do niego krążek. Ladd uderzył jak z armaty i nie dał szans zakrytemu Ty Conklinowi.

Nie trudno się domyślić jakie słowa padały w szatni obu zespołów przed tercją numer trzy. Mike Babcock zapewne przypomniał swoim podopiecznym, że już raz byli w takiej sytuacji w meczu z Blackhawks i wyszli z tego pojedynku z tarczą. Joel Quenville najprawdopodobniej również odniósł się do pierwszego meczu, wymagając jednak od zawodników aby nie dopuścili do powtórki.

Mocniejsze okazały się jednak napomnienia trenera Red Wings. Conklin, który przyznał po meczu, że nie był zadowolony ze swojego występu przez większą część spotkania, stanął na wysokości zadania i obronił wszystkie 13 strzałów gości w ostatnich 20 minutach oraz dodatkowy jeden strzał w dogrywce. W 7. minucie trzeciej tercji, kiedy Red Wings grali w trzecim w meczu power play'u, swoje pierwsze trafienie od 10 meczów zapisał na swoim koncie Henrik Zetterberg. Cała akcja rozpoczęła się jednak pod bramką Conklina. Bramkarz Red Wings zauważył, że Blackhawks są w trakcie zmiany i wyjechał na wysokość bulików, skąd mocno wybił krążek do przodu. Na środku lodu lekko strącił go Hudler na kij Johana Franzena. Szwed wjechał lewym skrzydłem w tercję gości, zauważył pędzącego środkiem Zetterberga, podał do niego gumę a ten lekko trącąc go backhandem skierował go obok prawek słupka bramki Cristobala Hueta.

Wyrównanie przyniósł na niecałe 10 minut przed końcem tercji Marian Hossa, który po podania Pawła Dacjuka i Daniela Cleary'ego przedarł się pod bramkę Blackhawks, skąd strzałem z forehandu w długi słupek nie dał szans Huetowi.

Dogrywka przebiegła raczej spokojnie. Red Wings oddali dwa strzały na bramkę Blackhawks, lecz nie byłu to szczególnie groźne uderzenia. Wszystko rozstrzygnęło się w rzutach karnych, a konkretnie już podczas pierwszej próby. Dacjuk przeniósł krążek na backhand, skąd oddał strzał. Krążek odbił się od interweniującego Hueta, lecz wpadł za jego plecy do siatki. Trzy próby gości w wykonaniu Toewsa, Sharpa i Kane'a wybronił Conklin, przez co niepowodzenia Zetterberga i Hossy nie wpłynęły na wynik meczu.

Był to już 17 mecz rozstrzygnięty jedną bramką dla Red Wings w tym sezonie. Trzeba przyznać, że bilans 12-1-4 jest imponujący, lecz nie ma co ukrywać, że kibice byliby zadowoleni z większej ilości zwycięstw z większą przewagą bramkową. Najbliższa szansa na dokonanie tego będzie w środę, kiedy Red Wings spotkają się na własnym lodzie z Calgary Flames.

(foto: David Guralnick / The Detroit News)

Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

Rozszerzona zawartość newsa
Drugie w tym sezonie spotkanie między Detroit Red Wings a Chicago Blackhawks było niemalże powtórką meczu tych zespołów z 25 października. Drużyna z Chicago zaczęła trzecią tercję z dwubramkowym prowadzeniem 4:2, lecz nie była w stanie dowieźć jej do końca i ostatecznie przegrała po serii rzutów karnych 4:5. W październiku obie drużyny zdobyły po jednej bramce więcej.

Gospodarze zaczęli bardzo dobrze, prowadząc już po niecałych 5 minutach 2:0. Po jednym trafieniu zapisali na swoim koncie Valtteri Filppula i Jiri Hudler. Każdy z nich asystował też przy bramce drugiego. Kiedy wszystko wyglądało na to, że Red Wings rozegrają w końcu silne spotkanie od początku do końca, zwyciężając większą ilością bramek, Blackhawks przebudzili się i jeszcze przed końcem tercji wyszli na jednobramkowe prowadzenie, perfekcyjnie egzekwując dwa okresy gry w przewadze liczebnej. Pierwszy z nich wykorzystał w 10. minucie Patrick Sharp. Po doskonałym krosowym podaniu od Patricka Kane'a bez problemów wbił krążek do pustej bramki Red Wings. Kolejne dwa trafienia zapisał na swoim koncie Jonathan Toews. Drugie z nich padło na niecałe 5 sekund przed końcem tercji, kiedy na ławce kar siedział Marian Hossa.

Blackhawks szybko powiększyli przewagę w kolejnej odsłonie. Dokładnie po 120 sekundach gry Andrew Ladd wjechał z pewnym opóźnieniem po swoich kolegach w tercję Red Wings, przez co pozostał nieobstawiony na wysokości kół wznowień. Zauważył go Dave Bolland i wycofał do niego krążek. Ladd uderzył jak z armaty i nie dał szans zakrytemu Ty Conklinowi.

Nie trudno się domyślić jakie słowa padały w szatni obu zespołów przed tercją numer trzy. Mike Babcock zapewne przypomniał swoim podopiecznym, że już raz byli w takiej sytuacji w meczu z Blackhawks i wyszli z tego pojedynku z tarczą. Joel Quenville najprawdopodobniej również odniósł się do pierwszego meczu, wymagając jednak od zawodników aby nie dopuścili do powtórki.

Mocniejsze okazały się jednak napomnienia trenera Red Wings. Conklin, który przyznał po meczu, że nie był zadowolony ze swojego występu przez większą część spotkania, stanął na wysokości zadania i obronił wszystkie 13 strzałów gości w ostatnich 20 minutach oraz dodatkowy jeden strzał w dogrywce. W 7. minucie trzeciej tercji, kiedy Red Wings grali w trzecim w meczu power play'u, swoje pierwsze trafienie od 10 meczów zapisał na swoim koncie Henrik Zetterberg. Cała akcja rozpoczęła się jednak pod bramką Conklina. Bramkarz Red Wings zauważył, że Blackhawks są w trakcie zmiany i wyjechał na wysokość bulików, skąd mocno wybił krążek do przodu. Na środku lodu lekko strącił go Hudler na kij Johana Franzena. Szwed wjechał lewym skrzydłem w tercję gości, zauważył pędzącego środkiem Zetterberga, podał do niego gumę a ten lekko trącąc go backhandem skierował go obok prawek słupka bramki Cristobala Hueta.

Wyrównanie przyniósł na niecałe 10 minut przed końcem tercji Marian Hossa, który po podania Pawła Dacjuka i Daniela Cleary'ego przedarł się pod bramkę Blackhawks, skąd strzałem z forehandu w długi słupek nie dał szans Huetowi.

Dogrywka przebiegła raczej spokojnie. Red Wings oddali dwa strzały na bramkę Blackhawks, lecz nie byłu to szczególnie groźne uderzenia. Wszystko rozstrzygnęło się w rzutach karnych, a konkretnie już podczas pierwszej próby. Dacjuk przeniósł krążek na backhand, skąd oddał strzał. Krążek odbił się od interweniującego Hueta, lecz wpadł za jego plecy do siatki. Trzy próby gości w wykonaniu Toewsa, Sharpa i Kane'a wybronił Conklin, przez co niepowodzenia Zetterberga i Hossy nie wpłynęły na wynik meczu.

Był to już 17 mecz rozstrzygnięty jedną bramką dla Red Wings w tym sezonie. Trzeba przyznać, że bilans 12-1-4 jest imponujący, lecz nie ma co ukrywać, że kibice byliby zadowoleni z większej ilości zwycięstw z większą przewagą bramkową. Najbliższa szansa na dokonanie tego będzie w środę, kiedy Red Wings spotkają się na własnym lodzie z Calgary Flames.

(foto: David Guralnick / The Detroit News)

6.12.08 Druzyna 1T 2T 3T SO Koniec

Detroit Red Wings

2

0

2

1

5

Chicago Blackhawks

3

1

0

0

4

TERCJA 1 - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
1:32 DET Valtteri Filppula - Cleary 1:0 DET
4:33 DET Jiri Hudler - Filppula - Lilja 2:0 DET
9:08 CHI Patrick Sharp (PP) - Kane - Barker 2:1 DET
16:27 CHI Jonathan Toews - Ladd - Campbell 2:2
19:56 CHI Jonathan Toews (PP) - Kane - Barker 3:2 CHI
TERCJA 1 - KARY
Czas Druzyna Kara
8:29 DET * Valtteri Filppula: Hooking (2 min)
19:38 DET * Marian Hossa: Hooking (2 min)
TERCJA 2 - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
2:00 CHI Andrew Ladd - Bolland - Campbell 4:2 CHI
TERCJA 2 - KARY
Czas Druzyna Kara
2:10 CHI Ben Eager: Tripping (2 min)
9:26 CHI Dustin Byfuglien: Hooking (2 min)
TERCJA 3 - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
6:32 DET Henrik Zetterberg (PP) - Franzen - Hudler 4:3 CHI
10:23 DET Marian Hossa - Cleary - Rafalski 4:4
TERCJA 3 - KARY
Czas Druzyna Kara
3:19 DET Niklas Kronwall:Hooking (2 min)
4:37 CHI * Duncan Keith: Interference (2 min)
OT - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
--- --- BRAK ---
OT - KARY
Czas Druzyna Kara
--- --- BRAK
KARNE
Gol Red Wings Gol Blackhawks
TAK Paweł Dacjuk NIE Jonathan Toews / Obrona Conklin
NIE Henrik Zetterberg / Obrona Huet NIE Patrick Sharp / Obrona Conklin
NIE Marian Hossa / Obrona Huet NIE Patrick Kane / Obrona Conklin
STRZALY NA BRAMKE
Druzyna 1T 2T 3T OT Razem
Red Wings 9 7 12 2 30
Blackhawks 9 9 13 1 32
STATYSTYKI BRAMKARZY
Zawodnik SA GA SV SV% TOI PIM
Ty Conklin (DET) 32 4 28 87.5 65:00 0
Cristobal Huet (CHI) 30 4 26 86.7 64:58 0