Runda 3 Mecz 6: Stars 1:4 Red Wings
Dodane przez palo dnia Maj 20 2008 04:31:37
Przekleństwo 33 lat zostało przerwane po zwycięstwie Detroit Red Wings 4:1 nad Dallas Stars. Gwiazdom udało się zniwelować przewagę Red Wings do zaledwie jednego meczu, lecz nie powtórzyli wyczynu New York Islanders z 1975 roku ani Toronto Maple Leafs z 1942 roku. Tym razem, jak to najczęściej bywa, prowadzenie 3-0 okazało się bezpieczną zaliczką, którą Red Wings wykorzystali do awansu do finału fazy playoff. Zmierzą się w tam z Pittsburgh Penguins, którzy w półfinale rozprawili się z Philadelphia Flyers 4-1.

Zespół z Detroit wrócił, po dwóch meczach przerwy, do formy, do jakiej zdołał już nas w tych rozgrywkach przyzwyczaić. Trzy bramki w pierwszej tercji, szczelna obrona i doskonała postawa Chrisa Osgooda zniszczyły marzenia gospodarzy o zwycięstwie i próbie wpisania się na karty historii NHL w meczu numer 7.

"Byliśmy nieustępliwi. Zagraliśmy solidną pierwszą tercję, co okazało się wyznacznikiem tego spotkania. Wróciliśmy do walki o Puchar Stanleya i to jest dla nas wspaniała wiadomość," powiedział po meczu Kris Draper, strzelec pierwszego gola dla Red Wings. Kanadyjski zawodnik przypłacił jednak bramkę utratą kilku zębów i rozciętą wargą, gdyż krążek wstrzelony w poprzek lodu przez Dallasa Drake'a odbił się od twarzy Drapera, ustawionego tuż za polem bramkowym, i wtoczył się za plecy Marty'ego Turco. Kris nie był zbytnio zmartwiony tym drobnym urazem, chociaż spędził kilkanaście minut w szatni zespołu, gdzie był opatrywany przez lekarza zespołu.

W 12. minucie spotkania na 2:0 podwyższył Paweł Dacjuk, wykorzystując przewagę liczebną swojego zespołu. Nicklas Lidstrom uderzył bardzo mocno z niebieskiej linii w tercji Stars a krążek odbił się od kilku zawodników przed bramką i wylądował między łyżwami Nicklasa Grossmana. Obrońca Dallas nie zorientował się jednak w sytuacji i do krążka pierwszy dopadł Dacjuk, przenosząc go nad leżącym na lodzie Turco.

Bramkarz drużyny z Texasu nie pokazał dzisiaj tak dobrej formy, jak w dwóch ostatnich spotkaniach, chociaż sporo pretensji mógł mieć do swoich obrońców, którzy przy trzech pierwszych bramkach niedokładnie kryli zawodników Red Wings zaparkowanych tuż przed jego polem bramkowym. Doskonałym tego przykładem był gol numer trzy autorstwa Dallasa Drake'a. 16-letni weteran NHL aż trzykrotnie próbował wbić do bramki krążek po podaniu Bretta Lebdy, stojąc zaledwie kilka centymetrów przed Turco.

Drake jest, jak do tej pory, jednym z cichych bohaterów tegorocznych rozgrywek, pokazując to wszystko, czego oczekiwał od niego Ken Holland, podpisując go przed sezonem. Kanadyjczyk nie szczędzi swojej energii, gra bardzo odważnie i silnie ciałem i potrafi od czasu do czasu dołożyć kilka punktów w ataku. Sam Drake, żartował po meczu, że ostatnio na ławce siedzi blisko Henrika Zetterberga, od którego musiał 'złapać' trochę smykałki ofensywnej. Należy dodać, że jest to pierwszy raz, kiedy ten zawodnik zakwalifikował się do finału fazy playoff.

Wspomniany przed chwilą Zetterberg pogrążył Stars w 4. minucie drugiej odsłony, kiedy przechwycił podanie w poprzek linii niebieskiej w tercji Red Wings, kiedy gospodarze grali w przewadze. Mimo pogoni dwóch zawodników Stars Szwedowi udało się dojechać samodzielnie do Turco, którego oszukał prostym zwodem na stronę backhandową, po czym skierował krążek do pustej już bramki.

Jednym minusem w występie Czerwonych Skrzydeł była ilość przewinień, jakie popełnili. Stars siedmiokrotnie grali w przewadze jednego zawodnika, lecz udało im się jednak wykorzystać tylko jeden z tych okresów zarówno z powodu dobrej gry Red Wings w obronie jak i pewnej niedokładności i nieporadności we własnej grze. Honorowy gol padł w 3. minucie ostatniej tercji po strzale bez przyjęcia Stephane'a Robidas, który otrzymał podanie między koła bulikowe od Mike'a Ribeiro.

Ten gol dodał sił gospodarzom, którzy tylko w ostatniej tercji oddali 16 strzałów na bramkę Osgooda, wcześniej zagrażając bramkarzowi Red Wings zaledwie 13-krotnie. Popularny Ozzie spisywał się jednak bez zarzutów, szczególnie w okolicach 15. minuty tercji, kiedy obronił kolejno atomowy strzał Ribeiro z lewego bulika, uderzenie Trevora Daleya sprzed bramki i próbę gry 1-na-1 Niklasa Hagmana. Osgood skończył spotkanie z 28 obronami i wygrał swój 48. mecz playoff w barwach Red Wings, wyprzedzając na pierwszym miejscu listy wszech czasów Terry'ego Sawchuka.

Dzięki wygranej w Dallas Red Wings zostali pierwszym zespołem od 2002 roku, który po zdobyciu Presidents' Trophy awansował do bezpośredniej walki o Puchar Stanleya. Powtórzyli tym samym swój własny wyczyn a wszyscy pamiętamy, że w tamtym roku drużynie z Detroit udało się ostatecznie sięgnąć po to trofeum.

Red Wings i Penguins nie miały okazji spotkać się ze sobą w tym sezonie. Dwa ostatnie mecze między tymi zespołami, w sezonach 2005/06 i 2006/07 zakończyły się zwycięstwem zespołu z Detroit, lecz dane te nie mają wiele wagi, biorąc pod uwagę wyśmienitą formę Pingwinów w obecnej kampanii jak i wiele zmian personalnych, jakie miały miejsce od tamtego czasu. Ostatnia rywalizacja w tym roku rozpocznie się w sobotę a następne mecze zostaną rozegrane rotacyjnie w poniedziałek, środę i ponownie sobotę.

(foto: Ronald Martinez/Getty Images)

Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

Rozszerzona zawartość newsa
Przekleństwo 33 lat zostało przerwane po zwycięstwie Detroit Red Wings 4:1 nad Dallas Stars. Gwiazdom udało się zniwelować przewagę Red Wings do zaledwie jednego meczu, lecz nie powtórzyli wyczynu New York Islanders z 1975 roku ani Toronto Maple Leafs z 1942 roku. Tym razem, jak to najczęściej bywa, prowadzenie 3-0 okazało się bezpieczną zaliczką, którą Red Wings wykorzystali do awansu do finału fazy playoff. Zmierzą się w tam z Pittsburgh Penguins, którzy w półfinale rozprawili się z Philadelphia Flyers 4-1.

Zespół z Detroit wrócił, po dwóch meczach przerwy, do formy, do jakiej zdołał już nas w tych rozgrywkach przyzwyczaić. Trzy bramki w pierwszej tercji, szczelna obrona i doskonała postawa Chrisa Osgooda zniszczyły marzenia gospodarzy o zwycięstwie i próbie wpisania się na karty historii NHL w meczu numer 7.

"Byliśmy nieustępliwi. Zagraliśmy solidną pierwszą tercję, co okazało się wyznacznikiem tego spotkania. Wróciliśmy do walki o Puchar Stanleya i to jest dla nas wspaniała wiadomość," powiedział po meczu Kris Draper, strzelec pierwszego gola dla Red Wings. Kanadyjski zawodnik przypłacił jednak bramkę utratą kilku zębów i rozciętą wargą, gdyż krążek wstrzelony w poprzek lodu przez Dallasa Drake'a odbił się od twarzy Drapera, ustawionego tuż za polem bramkowym, i wtoczył się za plecy Marty'ego Turco. Kris nie był zbytnio zmartwiony tym drobnym urazem, chociaż spędził kilkanaście minut w szatni zespołu, gdzie był opatrywany przez lekarza zespołu.

W 12. minucie spotkania na 2:0 podwyższył Paweł Dacjuk, wykorzystując przewagę liczebną swojego zespołu. Nicklas Lidstrom uderzył bardzo mocno z niebieskiej linii w tercji Stars a krążek odbił się od kilku zawodników przed bramką i wylądował między łyżwami Nicklasa Grossmana. Obrońca Dallas nie zorientował się jednak w sytuacji i do krążka pierwszy dopadł Dacjuk, przenosząc go nad leżącym na lodzie Turco.

Bramkarz drużyny z Texasu nie pokazał dzisiaj tak dobrej formy, jak w dwóch ostatnich spotkaniach, chociaż sporo pretensji mógł mieć do swoich obrońców, którzy przy trzech pierwszych bramkach niedokładnie kryli zawodników Red Wings zaparkowanych tuż przed jego polem bramkowym. Doskonałym tego przykładem był gol numer trzy autorstwa Dallasa Drake'a. 16-letni weteran NHL aż trzykrotnie próbował wbić do bramki krążek po podaniu Bretta Lebdy, stojąc zaledwie kilka centymetrów przed Turco.

Drake jest, jak do tej pory, jednym z cichych bohaterów tegorocznych rozgrywek, pokazując to wszystko, czego oczekiwał od niego Ken Holland, podpisując go przed sezonem. Kanadyjczyk nie szczędzi swojej energii, gra bardzo odważnie i silnie ciałem i potrafi od czasu do czasu dołożyć kilka punktów w ataku. Sam Drake, żartował po meczu, że ostatnio na ławce siedzi blisko Henrika Zetterberga, od którego musiał 'złapać' trochę smykałki ofensywnej. Należy dodać, że jest to pierwszy raz, kiedy ten zawodnik zakwalifikował się do finału fazy playoff.

Wspomniany przed chwilą Zetterberg pogrążył Stars w 4. minucie drugiej odsłony, kiedy przechwycił podanie w poprzek linii niebieskiej w tercji Red Wings, kiedy gospodarze grali w przewadze. Mimo pogoni dwóch zawodników Stars Szwedowi udało się dojechać samodzielnie do Turco, którego oszukał prostym zwodem na stronę backhandową, po czym skierował krążek do pustej już bramki.

Jednym minusem w występie Czerwonych Skrzydeł była ilość przewinień, jakie popełnili. Stars siedmiokrotnie grali w przewadze jednego zawodnika, lecz udało im się jednak wykorzystać tylko jeden z tych okresów zarówno z powodu dobrej gry Red Wings w obronie jak i pewnej niedokładności i nieporadności we własnej grze. Honorowy gol padł w 3. minucie ostatniej tercji po strzale bez przyjęcia Stephane'a Robidas, który otrzymał podanie między koła bulikowe od Mike'a Ribeiro.

Ten gol dodał sił gospodarzom, którzy tylko w ostatniej tercji oddali 16 strzałów na bramkę Osgooda, wcześniej zagrażając bramkarzowi Red Wings zaledwie 13-krotnie. Popularny Ozzie spisywał się jednak bez zarzutów, szczególnie w okolicach 15. minuty tercji, kiedy obronił kolejno atomowy strzał Ribeiro z lewego bulika, uderzenie Trevora Daleya sprzed bramki i próbę gry 1-na-1 Niklasa Hagmana. Osgood skończył spotkanie z 28 obronami i wygrał swój 48. mecz playoff w barwach Red Wings, wyprzedzając na pierwszym miejscu listy wszech czasów Terry'ego Sawchuka.

Dzięki wygranej w Dallas Red Wings zostali pierwszym zespołem od 2002 roku, który po zdobyciu Presidents' Trophy awansował do bezpośredniej walki o Puchar Stanleya. Powtórzyli tym samym swój własny wyczyn a wszyscy pamiętamy, że w tamtym roku drużynie z Detroit udało się ostatecznie sięgnąć po to trofeum.

Red Wings i Penguins nie miały okazji spotkać się ze sobą w tym sezonie. Dwa ostatnie mecze między tymi zespołami, w sezonach 2005/06 i 2006/07 zakończyły się zwycięstwem zespołu z Detroit, lecz dane te nie mają wiele wagi, biorąc pod uwagę wyśmienitą formę Pingwinów w obecnej kampanii jak i wiele zmian personalnych, jakie miały miejsce od tamtego czasu. Ostatnia rywalizacja w tym roku rozpocznie się w sobotę a następne mecze zostaną rozegrane rotacyjnie w poniedziałek, środę i ponownie sobotę.

(foto: Ronald Martinez/Getty Images)

19.05.08 Druzyna 1T 2T 3T OT Koniec

Dallas Stars

0

0

1

-

1

Detroit Red Wings

3

1

0

-

4

TERCJA 1 - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
3:45 DET Kris Draper - Drake - Stuart 1:0 DET
11:41 DET Paweł Dacjuk (PP) - Lidstrom - Zetterberg 2:0 DET
16:17 DET Dallas Drake - Lebda - Samuelsson 3:0 DET
TERCJA 1 - KARY
Czas Druzyna Kara
8:44 DET Darren McCarty: Crosschecking (2 min)
10:49 DAL * Trevor Daley: Hooking (2 min)
17:52 DET Brad Stuart: Interference (2 min)
19:23 DAL Brad Winchester: Roughing (2 min)
19:23 DET Valtteri Filppula: Tripping (2 min)
TERCJA 2 - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
3:11 DET Henrik Zetterberg (SH) - bez asysty 4:0 DET
TERCJA 2 - KARY
Czas Druzyna Kara
2:21 DET # Darren McCarty: Interference (2 min)
6:46 DET Andreas Lilja: Tripping (2 min)
10:04 DET Darren McCarty: Interference (2 min)
13:13 DAL Krys Barch: Hooking (2 min)
15:46 DET Niklas Kronwall: Hooking (2 min)
TERCJA 3 - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
2:27 DAL Stephane Robidas (PP) - Ribeiro - Richards 4:1 DET
TERCJA 3 - KARY
Czas Druzyna Kara
1:22 DET * Niklas Kronwall: Tripping (2 min)
STRZALY NA BRAMKE
Druzyna 1T 2T 3T OT Razem
Stars 6 7 16 - 29
Red Wings 13 9 7 - 29
STATYSTYKI BRAMKARZY
Zawodnik SA GA SV SV% TOI PIM
Marty Turco (DAL) 29 4 25 86.2 57:13 0
Chris Osgood (DET) 29 1 28 96.6 60:00 0