Mecz 48: Red Wings 3:2 Canucks (SO)
Dodane przez palo dnia Styczeń 18 2008 16:39:32
Może się okazać, że Chris Osgood nie będzie miał już szansy wzięcia udziału w jednym z trzech spotkań, jakie pozostały do rozegrania przed All-Star Game. Interesujące, ponieważ zespół Detroit Red Wings posiada w zanadrzu drugiego bramkarza, który zdaje się być obecnie w lepszej formie.

Ekipa z Detroit potrzebowała zwycięstwa wczorajszej nocy i trzeba przyznać, że Dominik Hasek wydatnie pomógł w jego odniesieniu. Zatrzymał 26 strzałów gości w regulaminowym czasie gry jak również wszystkie próby popularnych Orek w serii rzutów karnych. Dało to upragnione dwa punkty gospodarzom.

Tym samym Red Wings zakończyli trzy meczową serię spotkań bez zwycięstwa. A trzeba wspomnieć, że była to najdłuższa tego typu seria w tym sezonie. Ponad to Hasek podtrzymał swoją dobrą passę bowiem legitymuje się on bilansem 10-2-1 w ostatnich 13 startach. Wczoraj znów dobrze się zaprezentował. Pewnie interweniując w większości sytuacji jakie miały miejsce przed jego bramką.

Jednak jak dobrze wiemy doświadczonego Czecha zabraknie podczas weekendu w Atlancie, gdzie zostanie rozegrany tegoroczny mecz gwiazd (27 stycznia). Za to wystąpić powinien Osgood. Trener Czerwonych Skrzydeł, Mike Babcock który poprowadzi reprezentację konferencji zachodniej do boju powiedział po zakończeniu spotkania, że gdy tylko będzie mógł da ponownie szansę 35-letniemu Kanadyjczykowi.

Swoją cegiełkę dołożył Dan Cleary czyli strzelec obu goli dla Red Wings w regulaminowym czasie gry. Pierwszy z nich padł pod koniec tercji otwierającej to spotkanie. Była to dokładnie 18 minuta i 16 sekunda. Zmienił po prostu tor lotu krążka po strzale Andreasa Lilji. Guma odnalazła drogę do bramki między ramieniem, a parkanem probującego jeszcze interweniować Roberto Luongo (47 obron). Asysty przy tym trafieniu zaliczyli także Mikael Samuelsson.

Początek drugiej tercji meczu przyniósł kolejnego gola autorstwa Clearyego. Całą akcję zapoczątkował Valtteri Filppula, który popędził z krążkiem wzdłuż bandy i gdy zauważył stojącego przed bramką partnera obsłużył go świetnym podaniem w poprzek lodu. W ten sposób Cleary znalazł się ponownie przed bramką Luongo i strzałem z backhandu pokonał bramkarza rywali. Zrobiło się więc 2-0 dla gospodarzy i nic nie wskazywało na to, że dalszy przebieg spotkania będzie jeszcze bardziej interesujący.

Stało sie tak za sprawą dwóch kolejnych trafień jakie uzyskali gracze Canucks pod koniec drugiej odsłony. W odstępstwie nie z pełna 3 minut do remisu doprowadzili kolejno Henrik Sedin oraz Markus Naslund. Należy tu wspomnieć, iż dla tego drugiego było to już 1000 mecz na lodowiskach NHL w całej karierze. Tak więc po 40 minutach wynik meczu sie wyrównał i wszyscy czekali z niecierpliwością co przyniesie trzecia tercja.

Jednak nie doczekaliśmy się w niej rozstrzygnięcia pomimo wielu prób tak z jednej jak i z drugiej strony. Przyszedł więc czas dogrywki w której istniał tylko jeden zespół. Mowa oczywiście o gospodarzach, którzy pięciokrotnie oddawali strzał na bramkę gości podczas gdy Ci nie zdołali "zatrudnić" Haska ani razu. Szczególnie szkoda sytuacji jaką miał Paweł Dacjuk. Ubiegł go jednak Luongo, który w zamieszaniu wybił krążek w trybuny za co otrzymał dwuminutową karę. Lecz nawet posiadając o jednego hokeistę więcej zawodnicy Red Wings nie potrafili pokonać świetnie dysponowanego brakarza gości.

Teraz o wszystkim miała zdecydować seria rzutów karnych w której szczęście na dobre odwróciło się od ekipy z Vancouver. Mówię tak ponieważ jeszcze w czasie regulaminowym nie raz ratował ich słupek bądź poprzeczka bramki. Jak wspomniałem na wstępie był to popis Haska, który zatrzymał wszystkie trzy próby gości. Natomiast zwycięstwo drużynie Red Wings zapewnił Henrik Zetterberg, który w drugiej kolejce z zimną krwią wykorzystał swoją próbę, umieszczając gumę między parkanami Luongo.

Zespół z Detroit czeka teraz wyprawa do Kalifornii gdzie przyjdzie im sie zmierzyć z trzema ekipami. Na pierwszy ogień pójdzie zespół San Jose Sharks (Sobota) by później zmierzyć się z Los Angeles Kings (Wtorek), a na koniec czeka ich przetarcie z aktualnymi mistrzami NHL, czyli Anaheim Ducks (Środa). Będą to już ostatnie mecze przed zbliżającą sie dużymi krokami przerwą spowodowaną meczem gwiazd o czym z resztą wspominałem wcześniej.

(foto: AP Photo/Carlos Osorio)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

Rozszerzona zawartość newsa
Może się okazać, że Chris Osgood nie będzie miał już szansy wzięcia udziału w jednym z trzech spotkań, jakie pozostały do rozegrania przed All-Star Game. Interesujące, ponieważ zespół Detroit Red Wings posiada w zanadrzu drugiego bramkarza, który zdaje się być obecnie w lepszej formie.

Ekipa z Detroit potrzebowała zwycięstwa wczorajszej nocy i trzeba przyznać, że Dominik Hasek wydatnie pomógł w jego odniesieniu. Zatrzymał 26 strzałów gości w regulaminowym czasie gry jak również wszystkie próby popularnych Orek w serii rzutów karnych. Dało to upragnione dwa punkty gospodarzom.

Tym samym Red Wings zakończyli trzy meczową serię spotkań bez zwycięstwa. A trzeba wspomnieć, że była to najdłuższa tego typu seria w tym sezonie. Ponad to Hasek podtrzymał swoją dobrą passę bowiem legitymuje się on bilansem 10-2-1 w ostatnich 13 startach. Wczoraj znów dobrze się zaprezentował. Pewnie interweniując w większości sytuacji jakie miały miejsce przed jego bramką.

Jednak jak dobrze wiemy doświadczonego Czecha zabraknie podczas weekendu w Atlancie, gdzie zostanie rozegrany tegoroczny mecz gwiazd (27 stycznia). Za to wystąpić powinien Osgood. Trener Czerwonych Skrzydeł, Mike Babcock który poprowadzi reprezentację konferencji zachodniej do boju powiedział po zakończeniu spotkania, że gdy tylko będzie mógł da ponownie szansę 35-letniemu Kanadyjczykowi.

Swoją cegiełkę dołożył Dan Cleary czyli strzelec obu goli dla Red Wings w regulaminowym czasie gry. Pierwszy z nich padł pod koniec tercji otwierającej to spotkanie. Była to dokładnie 18 minuta i 16 sekunda. Zmienił po prostu tor lotu krążka po strzale Andreasa Lilji. Guma odnalazła drogę do bramki między ramieniem, a parkanem probującego jeszcze interweniować Roberto Luongo (47 obron). Asysty przy tym trafieniu zaliczyli także Mikael Samuelsson.

Początek drugiej tercji meczu przyniósł kolejnego gola autorstwa Clearyego. Całą akcję zapoczątkował Valtteri Filppula, który popędził z krążkiem wzdłuż bandy i gdy zauważył stojącego przed bramką partnera obsłużył go świetnym podaniem w poprzek lodu. W ten sposób Cleary znalazł się ponownie przed bramką Luongo i strzałem z backhandu pokonał bramkarza rywali. Zrobiło się więc 2-0 dla gospodarzy i nic nie wskazywało na to, że dalszy przebieg spotkania będzie jeszcze bardziej interesujący.

Stało sie tak za sprawą dwóch kolejnych trafień jakie uzyskali gracze Canucks pod koniec drugiej odsłony. W odstępstwie nie z pełna 3 minut do remisu doprowadzili kolejno Henrik Sedin oraz Markus Naslund. Należy tu wspomnieć, iż dla tego drugiego było to już 1000 mecz na lodowiskach NHL w całej karierze. Tak więc po 40 minutach wynik meczu sie wyrównał i wszyscy czekali z niecierpliwością co przyniesie trzecia tercja.

Jednak nie doczekaliśmy się w niej rozstrzygnięcia pomimo wielu prób tak z jednej jak i z drugiej strony. Przyszedł więc czas dogrywki w której istniał tylko jeden zespół. Mowa oczywiście o gospodarzach, którzy pięciokrotnie oddawali strzał na bramkę gości podczas gdy Ci nie zdołali "zatrudnić" Haska ani razu. Szczególnie szkoda sytuacji jaką miał Paweł Dacjuk. Ubiegł go jednak Luongo, który w zamieszaniu wybił krążek w trybuny za co otrzymał dwuminutową karę. Lecz nawet posiadając o jednego hokeistę więcej zawodnicy Red Wings nie potrafili pokonać świetnie dysponowanego brakarza gości.

Teraz o wszystkim miała zdecydować seria rzutów karnych w której szczęście na dobre odwróciło się od ekipy z Vancouver. Mówię tak ponieważ jeszcze w czasie regulaminowym nie raz ratował ich słupek bądź poprzeczka bramki. Jak wspomniałem na wstępie był to popis Haska, który zatrzymał wszystkie trzy próby gości. Natomiast zwycięstwo drużynie Red Wings zapewnił Henrik Zetterberg, który w drugiej kolejce z zimną krwią wykorzystał swoją próbę, umieszczając gumę między parkanami Luongo.

Zespół z Detroit czeka teraz wyprawa do Kalifornii gdzie przyjdzie im sie zmierzyć z trzema ekipami. Na pierwszy ogień pójdzie zespół San Jose Sharks (Sobota) by później zmierzyć się z Los Angeles Kings (Wtorek), a na koniec czeka ich przetarcie z aktualnymi mistrzami NHL, czyli Anaheim Ducks (Środa). Będą to już ostatnie mecze przed zbliżającą sie dużymi krokami przerwą spowodowaną meczem gwiazd o czym z resztą wspominałem wcześniej.

(foto: AP Photo/Carlos Osorio)

17.01.08 Druzyna1T2T3T SH Koniec

Detroit Red Wings

1

1

0

1

3 (1)

Vancouver Canucks

0

2

0

0

2 (0)

TERCJA 1 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
18:16 DET Daniel Cleary - Lilja - Samuelsson 1:0 DET
TERCJA 1 - KARY
CzasDruzynaKara
4:43 DET Tomas Holmstrom: Goalie Interference (2 min)
10:17 DET Brett Lebda: Hooking (2 min)
TERCJA 2 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
1:51 DET Daniel Cleary - Filppula - Chelios 2:0 DET
15:21 VAN Henrik Sedin - Salo - Mitchell 2:1 DET
18:08 VAN Markus Naslund - H. Sedin 2:2
TERCJA 2 - KARY
CzasDruzynaKara
10:52 VAN Byron Ritchie: Holding (2 min)
15:56 VAN Alex Burrows: Interference (2 min)
19:51 DET Daniel Cleary: Roughing (2 min)
19:51 VAN Willie Mitchell: Roughing (2 min)
TERCJA 3 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
--- --- BRAK ---
TERCJA 3 - KARY
CzasDruzynaKara
--- --- BRAK
OT - BRAMKI
Czas Druzyna Strzelec - asysty Wynik
--- --- BRAK ---
OT - KARY
Czas Druzyna Kara
2:39 VAN Roberto Luongo: Opóźnianie gry (2 min)
KARNE
Gol Red Wings Gol Capitals
NIE Paweł Dacjuk / Obrona Harding NIE Alexander Edler / Pudło
TAK Henrik Zetterberg NIE Trevor Linden / Obrona Hasek
NIE Jiri Hudler / Pudło NIE Taylor Pyatt / Pudło
STRZALY NA BRAMKE
Druzyna1T2T3TOTRazem
Detroit Red Wings 16 16 12 5 49
Vancouver Canucks 5 12 11 0 28
STATYSTYKI BRAMKARZY
ZawodnikSAGASVSV%TOIPIM
Dominik Hasek (DET) 28 2 26 92.9 65:00 0
Roberto Luongo (VAN) 49 2 47 95.9 64:57 0