Mecz 44: Red Wings 1:0 Avalanche
Dodane przez palo dnia Styczeń 09 2008 04:53:38
Tylko jedna bramka przesądziła o losach spotkania pomiędzy Detroit Red Wings, a Colorado Avalanche. Dzięki trafieniu Pawła Dacjuka i zachowaniu czystego konta przez Dominika Haska, Red Wings wygrali czwarte spotkanie z rzędu oraz ósme z ostatnich dziewięciu.

Spotkanie z Avalanche było kolejnym meczem Czerwonych Skrzydeł, w którym mogliśmy obserwować bardzo dużo gry defensywnej z obu stron. W przeciwieństwie jednak do dwóch ostatnich potyczek (ze Stars i Blackhawks), samo spotkanie miało nieco szybsze tempo, było też kilka ostrych zagrań. Ale dzięki temu mecz był dużo bardziej emocjonujący. O tym, że było to zacięte 60 minut w wykonaniu obu ekip niech świadczy ostateczny bilans strzałów, 25-19 na korzyść gospodarzy. Zespół z Colorado oddał swój pierwszy strzał w drugiej tercji meczu dopiero po tym jak upłynęło jej 14 minut.

Hasek obronił wszystkie strzały gości i tym samym jest niepokonany od 134 minut i 13 sekund. Jednak pochodzący z Czech bramkarz wie, że ten sukces nie należy tylko do niego.

"Za każdym razem, gdy ma się czyste konto nalezy podziękować kolegom z drużyny. Aby taki sukces miał miejsce, wszyscy muszą dobrze grać. A jeśli przeciwnik nie jest w stanie oddać nawet 20 strzałów to wiadomo, że grało się dobrze," - powiedział po meczu popularny Dominator.

Podczas gdy do składu powrócili Tomas Holmstrom (asysta) i Kirk Maltby, Avalanche muszą obejść się bez usług swoich dwóch największych gwiazd - Joe Sakica (pachwina) i Ryana Smytha (złamana kostka). Obaj będą pauzować z powodu swoich kontuzji około dwóch miesięcy. Ich brak jest bardzo widoczny - z sześciu ostatnich spotkań Lawina wygrała tylko jeden mecz.

Wspomniany wcześniej Holmstrom okazał się siłą napędową kluczowej akcji spotkania, po której padła bramka autorstwa Dacjuka. Popularny Homer, ustawiony w swojej ulubionej pozycji - czyli tuż przed bramkarzem, zablokował strzał Niklasa Kronwalla z dystansu, lecz zorientował się dość szybko gdzie jest krążek i wysunął go wprost na kij nadjeżdżającego z drugiej strony Dacjuka. Rosjanin bez trudu umieścił krążek pod poprzeczką, leżącego już na lodzie Jose Theodore'a. Gol ten padł w 19. minucie drugiej odsłony spotkania.

Bramkarz Avalanche został jednak wybrany trzecią gwiazdą meczu, gdyż jemu w dużej mierze muszą być wdzięczni koledzy za tak małe rozmiary porażki. Theodore był nie pokonania w strzałach bezpośrednich i prawie perfekcyjnie spisywał się podczas zamieszań pod bramką. Obronił w całym spotkaniu 24 strzały i mimo porażki, nie narzekał na grę swojego zespołu.

"Jestem zadowolony ze sposobu, w jaki zareagowaliśmy. Za każdym razem, gdy przyjeżdża się do tego budynku wiadomo, że trzeba będzie stawić czoła najlepszej drużynie w lidze. Nie spanikowaliśmy," - powiedział po meczu sam zainteresowany.

Piękne chwile w trakcie meczu przeżywał Chris Chelios, który biorąc udział w tym spotkaniu został drugim najstarszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek wystąpił w meczu NHL. Chelios (45 lat, 348 dni) prześcignął tym samym na liście wszech czasów Moe Robertsa, który podczas swojego ostatniego występu miał 45 lat i 347 dni. Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się jednak postać, której doścignięcie graniczy z pobiciem rekordów punktowych Wayne'a Gretzkyego. Tą osbą jest oczywiście Gordie Howe, który swój ostatni mecz na taflach NHL rozegrał w wieku 52 lat i 6 dni. W spotkaniu Chelios zablokował dwa strzały oraz spędził dwie minuty na ławce kar (nadmierna ostrość w grze), którą otrzymał po tym jak wziął odwet na Codym McCormicku, gdy ten chwilę wcześniej zbyt ostro próbował zablokować Nicklasa Lidstroma.

Avalanche próbowali swojego szczęścia w ostatnich minutach meczu, kiedy trener gości (Joel Quenville) zdecydował by zdjąć z bramki Theodore'a. Nie przyniosło to jednak żadnych wymiernych rezultatów, nie licząc kilku strzałów na bramkę Haska, który dodał po meczu, że czuł się świetnie i widział wszystkie krążki, jaki zmierzały w jego kierunku.

Po kolejnej wygranej Red Wings z Avs należy chyba stwierdzić, że lata zaciętej rywalizacji między tymi zespołami są już za nami. Na 15 ostatnich spotkań Red Wings wygrali aż 12-krotnie w tym 10 zwycięstw zostało odniesionych w regulaminowym czasie gry. Avalanche jednak będą mieli szansę by poprawić nieco ten bilans, bowiem obie ekipy rozegrają ze sobą jeszcze dwa spotkania.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

Rozszerzona zawartość newsa
Tylko jedna bramka przesądziła o losach spotkania pomiędzy Detroit Red Wings, a Colorado Avalanche. Dzięki trafieniu Pawła Dacjuka i zachowaniu czystego konta przez Dominika Haska, Red Wings wygrali czwarte spotkanie z rzędu oraz ósme z ostatnich dziewięciu.

Spotkanie z Avalanche było kolejnym meczem Czerwonych Skrzydeł, w którym mogliśmy obserwować bardzo dużo gry defensywnej z obu stron. W przeciwieństwie jednak do dwóch ostatnich potyczek (ze Stars i Blackhawks), samo spotkanie miało nieco szybsze tempo, było też kilka ostrych zagrań. Ale dzięki temu mecz był dużo bardziej emocjonujący. O tym, że było to zacięte 60 minut w wykonaniu obu ekip niech świadczy ostateczny bilans strzałów, 25-19 na korzyść gospodarzy. Zespół z Colorado oddał swój pierwszy strzał w drugiej tercji meczu dopiero po tym jak upłynęło jej 14 minut.

Hasek obronił wszystkie strzały gości i tym samym jest niepokonany od 134 minut i 13 sekund. Jednak pochodzący z Czech bramkarz wie, że ten sukces nie należy tylko do niego.

"Za każdym razem, gdy ma się czyste konto nalezy podziękować kolegom z drużyny. Aby taki sukces miał miejsce, wszyscy muszą dobrze grać. A jeśli przeciwnik nie jest w stanie oddać nawet 20 strzałów to wiadomo, że grało się dobrze," - powiedział po meczu popularny Dominator.

Podczas gdy do składu powrócili Tomas Holmstrom (asysta) i Kirk Maltby, Avalanche muszą obejść się bez usług swoich dwóch największych gwiazd - Joe Sakica (pachwina) i Ryana Smytha (złamana kostka). Obaj będą pauzować z powodu swoich kontuzji około dwóch miesięcy. Ich brak jest bardzo widoczny - z sześciu ostatnich spotkań Lawina wygrała tylko jeden mecz.

Wspomniany wcześniej Holmstrom okazał się siłą napędową kluczowej akcji spotkania, po której padła bramka autorstwa Dacjuka. Popularny Homer, ustawiony w swojej ulubionej pozycji - czyli tuż przed bramkarzem, zablokował strzał Niklasa Kronwalla z dystansu, lecz zorientował się dość szybko gdzie jest krążek i wysunął go wprost na kij nadjeżdżającego z drugiej strony Dacjuka. Rosjanin bez trudu umieścił krążek pod poprzeczką, leżącego już na lodzie Jose Theodore'a. Gol ten padł w 19. minucie drugiej odsłony spotkania.

Bramkarz Avalanche został jednak wybrany trzecią gwiazdą meczu, gdyż jemu w dużej mierze muszą być wdzięczni koledzy za tak małe rozmiary porażki. Theodore był nie pokonania w strzałach bezpośrednich i prawie perfekcyjnie spisywał się podczas zamieszań pod bramką. Obronił w całym spotkaniu 24 strzały i mimo porażki, nie narzekał na grę swojego zespołu.

"Jestem zadowolony ze sposobu, w jaki zareagowaliśmy. Za każdym razem, gdy przyjeżdża się do tego budynku wiadomo, że trzeba będzie stawić czoła najlepszej drużynie w lidze. Nie spanikowaliśmy," - powiedział po meczu sam zainteresowany.

Piękne chwile w trakcie meczu przeżywał Chris Chelios, który biorąc udział w tym spotkaniu został drugim najstarszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek wystąpił w meczu NHL. Chelios (45 lat, 348 dni) prześcignął tym samym na liście wszech czasów Moe Robertsa, który podczas swojego ostatniego występu miał 45 lat i 347 dni. Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się jednak postać, której doścignięcie graniczy z pobiciem rekordów punktowych Wayne'a Gretzkyego. Tą osbą jest oczywiście Gordie Howe, który swój ostatni mecz na taflach NHL rozegrał w wieku 52 lat i 6 dni. W spotkaniu Chelios zablokował dwa strzały oraz spędził dwie minuty na ławce kar (nadmierna ostrość w grze), którą otrzymał po tym jak wziął odwet na Codym McCormicku, gdy ten chwilę wcześniej zbyt ostro próbował zablokować Nicklasa Lidstroma.

Avalanche próbowali swojego szczęścia w ostatnich minutach meczu, kiedy trener gości (Joel Quenville) zdecydował by zdjąć z bramki Theodore'a. Nie przyniosło to jednak żadnych wymiernych rezultatów, nie licząc kilku strzałów na bramkę Haska, który dodał po meczu, że czuł się świetnie i widział wszystkie krążki, jaki zmierzały w jego kierunku.

Po kolejnej wygranej Red Wings z Avs należy chyba stwierdzić, że lata zaciętej rywalizacji między tymi zespołami są już za nami. Na 15 ostatnich spotkań Red Wings wygrali aż 12-krotnie w tym 10 zwycięstw zostało odniesionych w regulaminowym czasie gry. Avalanche jednak będą mieli szansę by poprawić nieco ten bilans, bowiem obie ekipy rozegrają ze sobą jeszcze dwa spotkania.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)

08.01.07 Druzyna1T2T3T OT Koniec

Detroit Red Wings

0

1

0

-

1

Colorado Avalanche

0

0

0

-

0

TERCJA 1 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
--- --- BRAK ---
TERCJA 1 - KARY
CzasDruzynaKara
16:40 DET Chris Chelios: Roughing (2 min)
16:40 COL Cody McCormick: Crosschecking (2 min)
TERCJA 2 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
18:21 DET Paweł Dacjuk - Holmstrom - Kronwall 1:0 DET
TERCJA 2 - KARY
CzasDruzynaKara
16:18 COL Ben Guite: Interference (2 min)
TERCJA 3 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
--- --- BRAK ---
TERCJA 3 - KARY
CzasDruzynaKara
6:18 COL John-Michael Liles: High-sticking (2 min)
12:14 DET Johan Franzen: Tripping (2 min)
STRZALY NA BRAMKE
Druzyna 1T 2T 3T OT Razem
Detroit Red Wings 11 7 7 - 25
Colorado Avalanche 9 3 7 - 19
STATYSTYKI BRAMKARZY
ZawodnikSAGASVSV%TOIPIM
Dominik Hasek (DET) 19 0 19 100 60:00 0
Jose Theodore (COL) 25 1 24 96 58:44 0