[Rozmiar: 7520 bajtów][Rozmiar: 1372 bajtów][Rozmiar: 1473 bajtów][Rozmiar: 2886 bajtów][Rozmiar: 1780 bajtów]    [Rozmiar: 1951 bajtów]
[Rozmiar: 178515 bajtów]
wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...[Rozmiar: 17414 bajtów]
[Rozmiar: 5135 bajtów][Rozmiar: 4578 bajtów][Rozmiar: 4963 bajtów]

Sezon Zasadniczy

10.03.2020 - 18:30 EST (0:30 CET)

Detroit - Little Caesars Arena

Carolina Hurricanes

Detroit Red Wings

:

5 :

2

(1:1 1:1 3:0)

RELACJA LIVE FORUM RAPORT

Sezon Zasadniczy

Przeciwnik Nieznany

Detroit Red Wings

:

Drużyna: Detroit Red Wings
Miasto: Detroit
Hala: Little Caesars Arena
Data: 07.10.2020 (Środa)
Godzina: 19:30 EST (1:30 CET)


Do meczu pozostało:

Mecz 56: Red Wings 3:5 Kings
Raporty 2007/2008Czy to możliwe by zespół był już zmęczony wygrywaniem? Klub z Detroit jakby na potwierdzenie tych słów zszedł z lodu pokonany w czwartkowy wieczór. Czerwone Skrzydła, czyli obecnie chyba najlepsza ekipa w całej NHL, przerwała wczoraj passę ośmiu zwycięstw z rzędu przegrywając z zespołem Los Angeles Kings 5-3, na własnym lodowisku w Joe Louis Arena.

Co gorsza, stało się to gdy jeszcze po 40 minutach prowadzili dwoma bramkami. Kings z 17. ostatnich pojedynków pomiędzy tymi drużynami wygrali zaledwie jedno. Ponadto przystępowali do gry z najgorszym bilansem w lidze 22-30-3 co dawało 47 punktów. Stojący tego wieczora między słupkami Red Wings, Chris Osgood (20 obron) przystępował do tego spotkania z najlepszą średnią bramek wpuszczonych na mecz (1.84), jednak tym razem dał się pokonać aż pięć razy. Jest to notabene najgorszym tego typu osiągnięciem w obecnym sezonie. Dwie z nich padły gdy rywal grał z przewagą co najmniej jednego zawodnika na lodzie.

Wszystko zaczęło się jednak po myśli gospodarzy. Już w 49. sekundzie pierwszej odsłony do siatki Kings trafił Tomas Kopecky, czyniąc to po raz czwarty w sezonie. Asysty przy tej akcji zaliczyli kolejno Mikael Samuelsson i Brian Rafalski. Niespełna 10 minut później na tablicy wyników widniał remis a to za sprawą byłego zawodnika Red Wings, Kyla Caldera. Ponownie na prowadzenie zespół gospodarzy wyprowadził jednak Henrik Zetterberg w końcówce pierwszej tercji. Po tym jak otrzymał podanie od Nicklasa Lidstroma oddał piękny strzał z nadgarstka, który następnie znalazł drogę do bramki tuż pod próbującym jeszcze udanie interweniować Jasonem Labarberą (łącznie 26 obron).

W 13. minucie drugiej tercji ponownie za sprawą 27-letniego Szweda prowadzenie jego zespołu zwiększyło się do dwóch bramek. Samo trafienie był dość spektakularne, gdyż udało mu się objechać bramkę rywala i jakiś cudem umieścić krążek tuż obok lewego słupka. Tutaj punkty za asysty mogli zapisać na swoje konto Dan Cleary oraz ponownie Mikael Samuelsson. Było to więc 32. oraz 33. trafienie Zetterberga w obecnych rozgrywkach co jest wyrównaniem osiągnięcia z poprzednich rozgrywek, kiedy to z powodu różnych urazów Szwed zdołał rozegrać jedynie 63 mecze. Tak więc wnioskując po przebiegu pierwszych 40 minut nic nie wskazywało na to co miało się stać później.

Pogrom gospodarzy rozpoczął Patrick O'Sullivan strzelając już w pierwszej minucie trzeciej tercji kontaktową bramkę. Po kolejnych 6. minutach na tablicy wyników widniał już remis, a to za sprawą Alexandra Frolova. Wówczas swoją dwuminutową karę odsiadywał Jiri Hudler. Kolejne trafienie dla popularnych Królów uzyskał Brad Stuart. Ponownie wykorzystując okres gry w liczebnej przewadze swojego zespołu. Tym razem za zahaczanie kijem przeciwnika dwie minuty na ławce kar spędzał Brett Lebda. Wynik ustalił natomiast około 90. sekund później Anze Kopitar. Gracze Red Wings w ciągu kilku ostatnich minut próbowali jeszcze wpłynąć na stan meczu, lecz wszystkie ich próby udanie powstrzymywał Labarbera.

Głównych przyczyn porażki należy chyba upatrywać w nienajlepszej dyspozycji zespołu podczas gry w liczebnej przewadze oraz dość pasywnej grze obronnej w ostatniej części spotkania. Co prawda w tym pierwszym elemencie hokejowego rzemiosła Red Wings wciąż zajmują miejsce w czołówce (trzecie), ale dystans do pierwszych dwóch zespołów zaczyna się niepokojąco zwiększać. Należy jednak dodać iż Czerwone Skrzydła zdołały strzelić tylko dwie bramki w siedmiu ostatnich meczach. A jeżeli weźmiemy pod uwagę poprzednie 17. spotkań to bilans przedstawia się następująco 6. z 60. co daje nam równe 10%.

Jako ciekawostkę podam fakt, że debiutujący w tym roku na lodowiskach NHL, Derek Meech zanotował +2 w klasyfikacji plus/minus, gdy uważany za najlepszego obrońce ligi Lidstrom zakończył udział w meczu z dorobkiem -3 w tej samej klasyfikacji. Nadal nie wiadomo kiedy do gry powróci obrońca Niklas Kronwall, który już drugi tydzień zmaga się z kontuzją obojczyka jakiej nabawił się pod koniec stycznia.

Teraz przed ekipą z Detroit dwa mecze w najbliższy weekend. W sobotę rywalami Red Wings będzie drużyna Toronto Maple Leafs, zespół z którym Czerwone Skrzydła nie miały okazji zmierzyć się w ciągu ostatnich czterech lat. Natomiast w niedzielę zmierzą się z aktualnym zdobywcą Pucharu Stanleya czyli ekipą Anaheim Ducks, która na pewno wystąpi wzmocniona dwójką swoich weteranów, którzy jeszcze na początku bieżących rozgrywek wciąż zastanawiali się czy to już czas an zakończenie kariery.

(foto: Paul Sancya/AP)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia luty 08 2008 04:58:06 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 947 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 55: Wild 2:3 Red Wings (OT)
Raporty 2007/2008 Słupek oraz dość niespodziewane trafienie Dana Clearyego na 1:20 przed końcem trzeciej tercji potwierdziły stare powiedzenie, że szczęście sprzyja lepszym. Dzięki niemu zespół Detroit Red Wings, umocnił się na szczycie tabeli NHL, wygrywając w St. Paul z drużyną Minnesota Wild 3:2 po dogrywce, a to wszystko pomimo dużo lepszej gry gospodarzy.

Przed meczem z Red Wings gospodarze spotkania byli jak do tej pory niepokonani, gdy prowadzili po dwóch tercjach. Dodatkowo, Nicklas Backstrom, bramkarz Wild, w całej swojej karierze nie przegrał meczu w takiej właśnie sytuacji. Cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz. Cleary pokonał Backstroma z bardzo dużego kąta, strzałem spod bandy, który znalazł jakoś drogę między parkany bramkarza, wyrównując wynik meczu na 2:2, gdy do końca regulaminowego czasu pozostawała niewiele ponad minuta.

"Nie byliśmy tak dobrzy, jak powinniśmy być przez dwie pierwsze tercje. Chłopakom należą się brawa za poprawę w trzeciej tercji ale przez pierwsze 40 minut nie przypominaliśmy Red Wings," mówił po meczu trener Mike Babcock.

Goście co prawda, objęli prowadzenie w meczu po bramce Johana Franzena, który udanie dobił wcześniejszy strzał Tomasa Kopeckyego w 10. minucie pierwszej tercji. Jednak dużo więcej z gry mieli zawodnicy Wild. A co za tym idzie sporo okazji na zmianę wyniku. Tylko dzięki wyśmienitej postawie Dominika Haska, Red Wings mogą zawdzięczać fakt, że do końca spotkania przegrywali tylko jedną bramką. Hasek obronił w sumie 24 strzały gospodarzy, co przy 35 interwencjach Backstroma może i nie wydaje się dużą liczbą, lecz ich jakość bije na głowę wyczyny Fina.

Wild odpowiedzieli na bramkę Franzena po upływie niecałych dwóch minut, kiedy to grali w liczebnej przewadze. W zamieszaniu pod bramką krążek znalazł i celnym strzałem umieścił w siatce Brian Rolston. Natomiast drugą bramkę zdobył Pavol Demitra, pokonując Haska silnym strzałem z wysokości prawego koła bulikowego.

Niepowtarzalną szansę na wyrównanie wyniku dostali zawodnicy Czerwonych Skrzydeł w połowie drugiej tercji, kiedy za atak na Kirka Maltbyego czterominutową karę otrzymał Aaron Voros (2+2). Niestety, formacje ofensywne gości nie były w stanie zadomowić się w tercji obronnej Wild będąc co chwila zmuszanym do powrotem za własną bramkę, bowiem dobrze broniący się gospodarze raz po raz wystrzeliwali krążek ze swojej strefy obronnej. To wszystko sprawiło iż Red Wings byli w tym elemencie po prostu bezradni.

Niemoc strzelecką przełamał dopiero Cleary, trafieniem swojego autorstwa, które jak już zdążyliśmy się dowiedzieć dało remis, a w konsekwencji dogrywkę.

"Nie wiem kto był bardziej zaskoczony - ja czy Backstrom. Babs (trener Babcock) i cały sztab ciągle powtarzają nam, że mamy strzelać więcej. Jestem po prostu zadowolony, że krążek wpadł do bramki. Oddałem strzał a on jakoś przeleciał między parkanami," - tak skomentował swoje trafienie 29-letni Kanadyjczyk.

Bramkę dającą Red Wings zwycięstwo zdobył po upływie około 100 sekund dogrywki Brett Lebda, wykorzystując doskonałe podanie wzdłuż lodu od Henrika Zetterberga. Obrońcy Wild najwyraźniej nie zauważyli nadjeżdżającego po drugiej stronie lodu obrońcy Czerwonych Skrzydeł, gdyż byli zbyt zajęci kryciem Zetterberga oraz Clearyego, z którymi walczyli o krążek pod bandą. Działo się to po lewej ręce Backstroma. Cleary w końcu wyłuskał krążek i przekazał go Zetterbergowi. Ten chwilę poczekał, rozejrzał się i podał prosto na łopatkę kija wjeżdżającego w strefę z dużą prędkością Lebdy.

Ten gol przerwał 33 meczową passę spotkań bez właśnie takiej zdobyczy, bowiem po raz ostatni uczynił to 18 listopada 2007 roku. Była to jednocześnie 3. bramka 26-letniego Amerykańskiego obrońcy w obecnych rozgrywkach. Przy okazji pierwsza dająca zwycięstwo swojemu zespołowi.

Klub z Detroit odniósł tym samym ósme zwycięstwo z rzędu i wyraźnie prowadzi w lidze z 86 punktami na swoim koncie. Daje to jednocześnie, aż 18 oczek przewagi nad drugim zespołem - Ottawa Senators.

(foto: AP Photo/Tom Olmscheid)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia luty 06 2008 05:36:46 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1061 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 54: Bruins 1:3 Red Wings
Raporty 2007/2008 Dzięki wygranej 3:1 nad Boston Bruins zespół Detroit Red Wings przedłużył swoją serię zwycięstw do 7 spotkań, osiągając pułap 40 wygranych w sezonie po raz dziesiąty z rzędu. Ich bilans, 40-10-4, jest na tym etapie rozgrywek identyczny z tym rekordowym z sezonu 1995/96, który zakończyli z 62 zwycięstwami.

Mecz w TD Banknorth Garden nie należał jednak do najprostszych i po raz kolejny kosztował zawodników Red Wings sporo sił i zaangażowania oraz wymagał ciężkiej walki na bandach, cierpliwości, a ponad to bezbłędnej obrony. Wszystkie te elementy zaczęły działać prawidłowo dopiero z upływem czasu dlatego to popularne Misie jako pierwsze zdobyły bramkę. Chuck Kobasew udanie wykończył dwójkową akcję z Glenem Metropolitem, pokonując Chrisa Osgooda strzałem z prawego koła bulikowego. Jednak jak sie później okazało był to jedyny strzał, który oszukał bramkarza Red Wings w tym meczu. Ozzie obronił 22 uderzenia i umocnił się na pierwszym miejscu w lidze pod względem średniej ilości bramek wpuszczonych na mecz - 1.84. Wiele pracy w bramce miał jego vis-a-vis, Tim Thomas zakończył spotkanie z 29 udanymi interwencjami.

Gospodarze mieli kilka doskonałych okazję na zwiększenie swojego prowadzenia już początku drugiej tercji, kiedy to na ławkę kar, w odstępie raptem 13 sekund, powędrowali Andreas Lilja oraz Nicklas Lidstrom. Wysoka obrona Red Wings pozwoliła im jednak na oddanie tylko trzech strzałów podczas tej dwuosobowej przewagi. Wpłynęło to bardzo pozytywnie na zespół z Detroit, który od tego momentu konsekwentnie przejmował kontrolę nad tym co sie działo na lodzie.

W 16. minucie drugiej odsłony Paweł Dacjuk wygrał wznowienie w tercji obronnej Bruins, a do krążka w zamieszaniu przy buliku dopadł Henrik Zetterberg, który posłał gumę za plecy zaskoczonego Thomasa. 47. asysta Dacjuka w sezonie zrównała go na pierwszym miejscu w lidze z Joe Thorntonem z San Jose Sharks.

Red Wings wyszli na prowadzenie zaraz na początku trzeciej tercji. Zetterberg wjechał w tercję obronnej gospodarzy środkiem lodowiska i po chwili oddał mocny strzał na bramkę Thomasa. Odbity przez bramkarza krążek trafił jednak prosto na kij jadącego lewą stroną Dacjuka, który nie miał problemów z wykończeniem tej akcji. Bruins próbowali jeszcze nawiązać walkę, lecz obrona Czerwonych Skrzydeł stanowiła dla nich przeszkodę nie do pokonania. Claude Julien, trener Bruins po meczu był pełen podziwu dla gry Red Wings.

"Ludzie nie doceniają w odpowiedni sposób tego jak oni grają bez krążka. Kiedy patrzy się na ich grę rzadko zdarza się, żeby przy niebieskiej linii czekało na napastników rywala mniej niż trzech zawodników."

Goście zamknęli wynik spotkania golem w przewadze dodam, że jednym z niewielu w ostatnich meczach. Brian Rafalski pokonał Thomasa atomowym strzałem z linii niebieskiej, podczas gdy na ławce kar siedział Zdeno Chara.

Red Wings zakończyli mecz z Bruins zwycięstwem w regulaminowym czasie gry po raz pierwszy od grudnia 1999 roku, kiedy to wygrali 5:4. Od tego czasu bilans Czerwonych Skrzydeł w meczach z Niedźwiadkami wynosił 2-5-0, lecz oba zwycięstwa przyszyły po rzutach karnych.

Przed ekipą z Detroit teraz dwa dni przerwy, po których wybiorą się do St. Paul na mecz z Minnesota Wild.

(foto: AP Photo/Mary Schwalm)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia luty 03 2008 04:35:31 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1112 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 53: Red Wings 2:0 Avalanche
Raporty 2007/2008Dominik Hasek zanotował swój 80. shutout. w karierze, choć trzeba uczciwie przyznać, że należał on do najłatwiejszych. Prze pierwsze 40 minut gry musiał stawić czoła jedynie czterem uderzeniom gości. W całym spotkaniu udanie interweniował 15 razy i to bez potrzeby wykonywania jakichś spektakularnych ruchów ciałem.

Było to także 380. zwycięstwo doświadczonego Czecha. Świadomość bycia w ciągłej gotowości na przyjęcie strzału rywala z pewnością do najłatwiejszych zadań nie należy. Grając przeciwko drużynie, która nie potrafi stworzyć sobie dogodnej sytuacji przez większą część spotkania wymaga ogromnej koncentracji, bowiem jeden błąd może zniweczyć cały trud. Hasek wygrał czwarty mecz z rzędu, a bilans jego ostatnich 16 startów (13-2-1) prezentuje się naprawdę dobrze.

Zespół Detroit Red Wings dzięki udanej, a co najważniejsze skutecznej końcówce, odprawił z kwitkiem Colorado Avalanche. Mecz odbył się w Joe Louis Arena i już po raz drugi w obecnych rozgrywkach zawodnikom Czerwonych Skrzydeł udało się w pełni zneutralizować napastników Lawiny. Dodam, że w składzie gości zabrakło kilku kluczowych zawodników takich jak Joe Sakic, Ryan Smyth czy Paul Stastny.

Jedną z bramek dla gospodarzy zdobył Henrik Zetterberg dla którego było to już 30. trafienie w sezonie. Na tego gola przyszło nam czekać, aż do 57. minuty meczu, kiedy to Szwed objechał bramkę strzeżoną przez Petera Budaja i w dość szczęśliwy sposób umieścił krążek w siatce. Całą akcję zapoczątkował Paweł Dacjuk, dając po raz kolejny w obecnych rozgrywkach popis swoich nieprzeciętnych umiejętności. Asystę przy tym golu zaliczył również Brian Rafalski.

Budaj, zastępujący między słupkami popularnej Lawiny, kontuzjowanego Jose Theodora zaprezentował się świetnie. Obronił 34 z 35 strzałów jakie oddano w jego kierunku i to głównie dzięki niemu bezbramkowy rezultat utrzymywał się tak długo.

Wynik spotkania ustalił około dwóch minut później strzałem do pustej bramki Kris Draper. Dało to jego drużynie szóste zwycięstwo z rzędu i umocnienie się na pozycji lidera punktowego całej ligi. Ponownie punkt za asystę zaliczył Dacjuk, a oprócz niego swoje konto punktowe wzbogacił Nicklas Lidstrom.

Chyba największe emocje wzbudziła jednak sytuacja z 40. minuty spotkania, kiedy to w samej końcówce drugiej tercji gola zdobył Milan Hejduk. Bramka nie została jednak uznana, gdyż obrońca Avalanche, Scott Hannan wyraźnie przeszkadzał bramkarzowi Red Wings w udanej interwencji.

Przypomnę, że w szeregach Red Wings zabrakło Niklasa Kronwalla, który leczy uraz obojczyka. Jego miejsce zajął z powodzeniem Derek Meech.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia luty 02 2008 14:36:15 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1179 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 52: Red Wings 3:2 Coyotes
Raporty 2007/2008Po tygodniu przerwy spowodowanym 56. Meczem Gwiazd, zawodnicy Detroit Red Wings powrócili wreszcie do gry. W swoim pierwszym starciu drugiej części sezonu pokonali na własnym lodzie Phoenix Coyotes 3:2. Była to czwarta wygrana Czerwonych Skrzydeł nad Kojotami w tych rozgrywkach. Jednak podobnie jak poprzednie nie przyszła łatwo. We wszystkich wcześniejszych potyczkach między tymi zespołami Coyotes prowadzili 2:1, lecz ani razu nie potrafili utrzymać tego prowadzenia do ostatniej syreny spotkania. Podobnie było i tym razem.

Red Wings zaczęli spotkanie dość ociężale i w pierwszej tercji byli mocno naciskani przez gości, którzy prowadzili w statystyce strzałów 12-7. Mimo to, to gospodarze wyszli na prowadzenie w 4. minucie meczu. Henrik Zetterberg, który powrócił do gry po kilku meczowej absencji, uderzył krążek zza linii bramkowej Coyotes, a ten odbił się od Ilyi Bryzgalova i wpadł do siatki, dając Szwedowi 29. bramkę w sezonie. Goście wyrównali w 10. minucie, a strzelcem bramki został Martin Hanzal.

Przez większą część drugiej tercji spotkania, gra również była prowadzona głownie przez Coyotes, którzy swój pierwszy mecz po przerwie rozegrali dzień wcześniej, pokonując Columbus Blue Jackets 4:2. Nicklas Lidstrom powiedział w pomeczowym wywiadzie, że dało to Kojotom pewną przewagę, gdyż musiało minąć trochę czasu zanim Red Wings wbili się w konkretny rytm gry. Nie nastąpiło to jednak jeszcze w drugiej tercji, gdyż w 9. minucie tej części drugą bramkę dla gości zdobył Ed Jovanovski, pokonując Chrisa Osgooda mocnym uderzeniem z lewego bulika.

Osgood spisał się w bramce jednak bardzo dobrze, biorąc pod uwagę całe spotkanie, udowodnił, że nie najlepszy występ w samej All-Star Game był spowodowany dość luźnym charakterem tego meczu, a nie spadkiem formy. Osgood obronił 32 strzały Coyotes. Na 30 sekund przed końcem trzeciej tercji zatrzymał w decydującej akcji meczu Shane'a Doana, który prześlizgnął się za linię obrony Red Wings i sam zaatakował bramkę strzeżoną przez Osgooda. Może jednak martwić, że stało się to podczas gry w liczebnej przewadze gospodarzy. Bramkarz Czerwonych Skrzydeł nie dał się jednak zwieść napastnikowi Kojotów i obronił jego strzał lewym przyciśniętym do lewego słupka bramki.

"Po prostu chciałem ustać na łyżwach tak długo jak było to możliwe. Trzymałem sprzęt na poziomie lodu, żeby nie zmieścił krążka pode mną," - tak tłumaczył swoje zachowanie w tej akcji Kanadyjczyk.

Bryzgalov, znajdujący się po drugiej stronie lodu, również dał z siebie wszystko, broniąc aż 36 strzałów, lecz nie dał rady odeprzeć wszystkich ataków Red Wings w 3. tercji. O losach spotkania przesądził Lidstrom. W 10. minucie tercji jego strzał udanie odbił przed bramką Tomas Holmstrom, a około trzy minuty później bez niczyjej pomocy strzałem z linii niebieskie pokonał Rosjanina, wykorzystując przy okazji zasłonę od Holmstroma.

"Wings mieli szczęście, że udało im się wygrać. Musimy wygrywać takie mecze," - powiedział po mecz zawiedziony i zdenerwowany Bryzgalov.

"Przy stanie 2:1 mieliśmy kilka okazji, żeby zwiększyć prowadzenie, lecz ich bramkarz miał kilka dobrych interwencji. W konsekwencji nie udało się zdobyć bramki na 3:1, a potem dwukrotnie oddaliśmy krążek w naszej tercji i przegraliśmy 2:3."" - tak komentował przebieg wydarzeń Wayne Gretzky, trener Kojotów.

Asysty przy wszystkich bramkach Red Wings zaliczył Paweł Dacjuk. W mecz zabrakło natomiast Bretta Lebdy, który jak już informowaliśmy pauzuje z powodu kontuzji nadgarstka. Dodatkowo, Czerwone Skrzydła straciły Niklasa Kronwalla, bowiem doznał on kontuzji obojczyka w ostatniej odsłonie meczu. Jego stan nie jest jeszcze do końca znany ale pochodzący ze Szwecji obrońca nie zagra przez minimum tydzień.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 31 2008 15:14:29 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1120 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 51: Ducks 1:2 Red Wings
Raporty 2007/2008Jak się okazało zespół Detroit Red Wings był przygotowany na to co przewidziała dla nich drużyna Anaheim Ducks na własnym lodzie w Honda Center. W środową noc mogliśmy bowiem oglądać twardy i pełen walki mecz, w którym każda ze stron miała kilka szans na zmianę wyniku.

"Powiedzieliśmy sobie, że jeśli oni zdecydują się grać twardy i nieustępliwy hokej to odpowiemy tym samym. Dziś można było zobaczyć bójki, kilka dobrych, mocnych ciosów bo obu stronach. Ale my nie zamierzaliśmy przestraszyć się rywala" - powiedział po meczu Dominik Hasek

"To w końcu tryumfatorzy walki o Puchar Stanleya i grali tak jak przystało na mistrza. Byli bardzo pewni siebie, więc tym trudniej było nam wywieźć z stąd dwa punkty." - dodał

To zwycięstwo pozwoliło graczom Red Wings udanie zakończyć ich podróż po Kalifornii, w której uczestniczyli również ojcowie większości z nich. Pomimo kilku ran i siniaków jakie zebrali w ciągu tej serii meczów wyjazdowych mogą spokojnie udać się na zasłużony odpoczynek. Spowodowany naturalnie przerwą w rozgrywkach na czas All-Star Game. Dodatkowo było to czwarte zwycięstwo z rzędu Czerwonych Skrzydeł, które w tej chwili mają aż 14 punktów przewagi nad drugą ekipą w NHL (Ottawa Senators).

Po jednym trafieniu dla Red Wings zdobyli Brian Rafaski oraz Valtteri Filppula. Z kolei między słupkami dobrze zaprezentował się Dominik Hasek (24 udane interwencje), obchodzący dziś swoje 43 urodziny. Podobnie jak partnerzy z pola nie przestraszył się przeciwnika i udanie bronił dostępu do bramki Red Wings w większości sytuacji. Napastnik Czerwonych Skrzydeł, Daniel Cleary musiał opuścić lud w siódmej minucie pierwszej tercji po tym jak stoczył on walkę z Chrisem Prongerem chwilę wcześniej. Dokonano szybkiego badania oka, które mogło zostać uszkodzone w walce. W związku z tym zawodnik nie powrócił już do gry, ale jak sam twierdził nic mu nie będzie.

"Obaj walczyli dzielnie, ale był wiadomo, że nie można sobie nawzajem odpuścić. Należało podjąć to wyzwanie." - powiedział o tym zdarzeniu sam Cleary

Natomiast kapitan zespołu Nickals Lidstrom po meczu twierdził, iż dało sie poczuć specyficzna atmosferę play off, co jest dość rzadkie podczas tej części sezonu.

"Oba zespoły rywalizowały w naprawdę twardy sposób, intensywność była wysoka." - stwierdził po spotkaniu doświadczony Szwed

Strzelanie bramek w tym meczu rozpoczął jeszcze w pierwszej odsłonie Rafalski. w 12. minucie wykorzystał z zimną krwią to, że Red Wings grali akurat z przewagą dwóch zawodników. Pokonał silnym strzałem z klepki bramkarza gospodarzy Jeana-Sebastiena Giguere (31 obron). Było to dziewiąte trafienie 34-letniego Amerykanina w obecnych rozgrywkach. Tym samym wyrównał on swój własny rekord z sezonu 2000/01, kiedy to reprezentował barwy New Jersey Devils. Asyty przy tym golu zaliczyli odpowiednio Paweł Dacjuk (41) i Nicklas Lidstrom (41).

Druga odsłona przyniosła powiększenie prowadzenia przez gości do dwóch bramek. Stało sie to za sprawą świetnie rozegranej kontry w której uczestniczyło dwóch graczy Red Wings. Byli to Tomas Kopecky oraz wspomniany wyżej Filppula. Wówczas zegar wskazywał 8. minutę gry. Dla młodego Fina był to już 15 gol w obecnej kampanii. To właśnie on rozpoczął akcję, po tym jak przechwycił podanie Francois Beauchemina na środku lodowiska. Po chwili na bramkę Ducks pognał także Kopecky i po udanej wymianie podań z Filppulą zapisał na swoim koncie punkt za asystę. Zdobycie bramki ułatwił złamany kij obrońcy gospodarzy. W ostatniej minucie doszło ponownie do bójki. Tym razem na przeciwko siebie stanęli Aaron Downey oraz Sean O'Donnell (zdjęcie). To potwierdza jak wielkie emocje towarzyszyły wyczynom zawodników na lodzie.

Na całe szczęście zawodnicy aktualnego mistrza NHL potrafili zrewanżować sie tylko jednym trafieniem w ciągu ostatnich 20 minut gry. Strzelcem bramki został bohater bójki z początku spotkania. Oczywiście mam na myśli Prongera. Wówczas na ławce kar siedział Filppula, który kilkanaście sekund wcześniej został na nią odesłany po tym jak sędziowie nałożyli na niego 2. minuty kary za przytrzymywanie przeciwnika. To było jednak był wszystko na co pozwolił tego wieczora Hasek. Dzięki odniesieniu trzeciego zwycięstwa z rzędu poprawił on swój bilans 12-2-1, którym to legitymuje się w 15 ostatnich startach.

W szeregach Red Wings zabrakło Henrika Zetterberga (ból pleców) i Dallasa Drake'a (uraz kolana). Obaj leczą kontuzje, których nabawili się we wcześniejszych spotkaniach. I to właśnie w związku z pauzą na jaką zdecydował się Szwed opuści on niedzielny Mecz Gwiazd. W jego miejsce powołany został młody napastnik Corey Perry z Anaheim Ducks.

Mathieu Schneider i Todd Bertuzzi (asysta przy bramce Prongera) czyli jeszcze do niedawna zawodnicy Red Wings. Zagrali rozegrali wczoraj całkiem dobre spotkanie. Obaj po problemach z kontuzjami w pierwszej fazie sezonu i dość nierównej formie jaką prezentowali po powrocie na lód, chyba wreszcie ustabilizowali swoją sytuację i wygląda na to, że odnaleźli sie w nowym klubie.

Bertuzzi zmienił nawet nominalną pozycję na której grał do tej pory. Teraz operuje na lewym skrzydle ataku mając za partnerów Ryana Getzlafa oraz Coreya Perry'ego. Czyli reprezentantów bardzo zdolnego, a zarazem młodego pokolenia Ducks. Z kolei Schneider jest częścią chyba najtwardszej defensywy w całej lidze. Trzeba dodać, że klub z Anaheim ma jeszcze spore zaplecze na tej pozycji.

(foto: Chris Carlson/AP Photo)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 24 2008 16:07:51 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1105 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 49: Sharks 3:6 Red Wings
Raporty 2007/2008 Gracze Detroit Red Wings może i nie poprawili swojej gry w osłabieniach, lecz dobrą postawą podczas liczebnych przewagach nadrobili te niedociągnięcia. Mimo straty, aż trzech bramek w osłabieniu, Czerwonym Skrzydłom udało się pokonać San Jose Sharks 6:3 w pierwszym z trzech meczów wyjazdowych jakie czekają ich zespół w tej podróży po Kalifornii.

Sharks mają najwyraźniej jakiś sposób na Red Wings, jeśli chodzi o gry w przewadze. 23 z 29 ostatnich bramek tego zespołu w meczach właśnie z klubem z Detroit padło podczas okresu gry w przewadze (Power Play). Dwa takie trafienia na początku drugiej tercji meczu dały gospodarzom prowadzenie po bardzo słabej pierwszej tercji w ich wykonaniu, w której czekali aż do 17 minuty na pierwszy celny strzał w światło bramki strzeżonej przez Dominika Haska.

Red Wings prowadzili po pierwszej odsłonie 1:0 dzięki trafieniu Henrika Zetterberga, który otrzymał doskonałe podanie od Pawła Dacjuka w poprzek linii bramkowej, mimo iż Rosjanin był odwrócony plecami do Szweda. Krążek znalazł się na łopatce kija Zetterberga gdy ten znajdował się na granicy pola bramkowego. Tak więc Szwed nie miał problemów z pokonaniem Evgeni Nabokova. Na 2:0 podwyższył w 54. sekundzie drugiej tercji Kris Draper strzelając bramkę gdy jego zespół był w liczebnym osłabieniu.

Po golach Devina Setoguchi'ego i Jonathana Cheechoo, zawodnicy Red Wings też postanowili spróbować swoich sił w grach w przewadze. Mieli ku temu sporo okazji, a w pewnym momencie na ławce kar gospodarzy znajdowało się nawet trzech zawodników na raz. W 10. minucie drugiej odsłony, jeszcze w pełnych składach, prowadzenie gościom dał Niklas Kronwall, ładnie włączając się w akcję ofensywną z niebieskiej linii. Następnie Red Wings wykorzystali dwie przewagi 5-na-3. Nicklas Lidstrom, wykorzystując podanie i zasłonę Daniela Clearyego, pokonał Nabokova bardzo mocnym strzałem z dystansu, a kolejne silne uderzenie Briana Rafalskiego odbił przed bramką Tomas Holmstrom, dając Czerwonym Skrzydłom trzy bramkowe prowadzenie. Trafienie popularnego Homera było jego pierwszym od 19 grudnia. Nie strzelił bowiem żadnej bramki w swoich sześciu ostatnich występach.

Między słupkami bramki przyjezdnych wystąpił po raz kolejny Dominik Hasek, który w ostatnich 15 spotkaniach ma bilans 12-2-1. Bramki stracone przez Red Wings należy bardziej zapisać na konto dobrej gry linii ofensywnych Sharks niż słabej dyspozycji naszego bramkarza. Choć kilkakrotnie podczas meczu doświadczony Czech postraszył swoich kolegów z pola nie najlepszą grą krążkiem za własną bramką. Pod koniec spotkania otrzymał nawet dwie minuty kary za dotknięcie krążka poza wytyczonym do tego celu polem gry.

Trzecia tercja nie obfitowała już w tak pokaźne zdobycze bramkowe jak poprzednia. Przy bilansie strzałów 9-4 na korzyść gospodarzy (28-18 na rzecz Red Wings w całym meczu) oba zespoły zdobyły bo jednym trafieniu. Steve Bernier zmniejszył do dwóch goli prowadzenie gości już w 47. sekundzie po wznowieniu gry, lecz po ośmiu minutach było już 6:3 po akcji 2-na-1 Zetterberga oraz Cleary'ego. Szwed otrzymał wypuszczające podanie w tercji neutralnej od Rafalskiego, natomiast za Cleary'm nie nadążył "jego" obrońca czyli Sandis Ozolinsh. Zetterberg wyczekał do samego końca, po czym podał krążek w poprzek lodu prosto na kij 29-letniego Kanadyjczyka.

Mimo tego jednego błędu Ozolinsh był jednym z najlepszych zawodników Sharks na lodzie. Dodam, że asystował przecież przy wszystkich bramkach swojego zespołu.

Red Wings będą kontynuować podbój Pacific Division już w najbliższy wtorek i środę, kiedy to spotkają się kolejno z Los Angeles Kings i Anaheim Ducks.

(foto: AP Photo/Tony Avelar)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 20 2008 08:08:46 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1133 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 48: Red Wings 3:2 Canucks (SO)
Raporty 2007/2008Może się okazać, że Chris Osgood nie będzie miał już szansy wzięcia udziału w jednym z trzech spotkań, jakie pozostały do rozegrania przed All-Star Game. Interesujące, ponieważ zespół Detroit Red Wings posiada w zanadrzu drugiego bramkarza, który zdaje się być obecnie w lepszej formie.

Ekipa z Detroit potrzebowała zwycięstwa wczorajszej nocy i trzeba przyznać, że Dominik Hasek wydatnie pomógł w jego odniesieniu. Zatrzymał 26 strzałów gości w regulaminowym czasie gry jak również wszystkie próby popularnych Orek w serii rzutów karnych. Dało to upragnione dwa punkty gospodarzom.

Tym samym Red Wings zakończyli trzy meczową serię spotkań bez zwycięstwa. A trzeba wspomnieć, że była to najdłuższa tego typu seria w tym sezonie. Ponad to Hasek podtrzymał swoją dobrą passę bowiem legitymuje się on bilansem 10-2-1 w ostatnich 13 startach. Wczoraj znów dobrze się zaprezentował. Pewnie interweniując w większości sytuacji jakie miały miejsce przed jego bramką.

Jednak jak dobrze wiemy doświadczonego Czecha zabraknie podczas weekendu w Atlancie, gdzie zostanie rozegrany tegoroczny mecz gwiazd (27 stycznia). Za to wystąpić powinien Osgood. Trener Czerwonych Skrzydeł, Mike Babcock który poprowadzi reprezentację konferencji zachodniej do boju powiedział po zakończeniu spotkania, że gdy tylko będzie mógł da ponownie szansę 35-letniemu Kanadyjczykowi.

Swoją cegiełkę dołożył Dan Cleary czyli strzelec obu goli dla Red Wings w regulaminowym czasie gry. Pierwszy z nich padł pod koniec tercji otwierającej to spotkanie. Była to dokładnie 18 minuta i 16 sekunda. Zmienił po prostu tor lotu krążka po strzale Andreasa Lilji. Guma odnalazła drogę do bramki między ramieniem, a parkanem probującego jeszcze interweniować Roberto Luongo (47 obron). Asysty przy tym trafieniu zaliczyli także Mikael Samuelsson.

Początek drugiej tercji meczu przyniósł kolejnego gola autorstwa Clearyego. Całą akcję zapoczątkował Valtteri Filppula, który popędził z krążkiem wzdłuż bandy i gdy zauważył stojącego przed bramką partnera obsłużył go świetnym podaniem w poprzek lodu. W ten sposób Cleary znalazł się ponownie przed bramką Luongo i strzałem z backhandu pokonał bramkarza rywali. Zrobiło się więc 2-0 dla gospodarzy i nic nie wskazywało na to, że dalszy przebieg spotkania będzie jeszcze bardziej interesujący.

Stało sie tak za sprawą dwóch kolejnych trafień jakie uzyskali gracze Canucks pod koniec drugiej odsłony. W odstępstwie nie z pełna 3 minut do remisu doprowadzili kolejno Henrik Sedin oraz Markus Naslund. Należy tu wspomnieć, iż dla tego drugiego było to już 1000 mecz na lodowiskach NHL w całej karierze. Tak więc po 40 minutach wynik meczu sie wyrównał i wszyscy czekali z niecierpliwością co przyniesie trzecia tercja.

Jednak nie doczekaliśmy się w niej rozstrzygnięcia pomimo wielu prób tak z jednej jak i z drugiej strony. Przyszedł więc czas dogrywki w której istniał tylko jeden zespół. Mowa oczywiście o gospodarzach, którzy pięciokrotnie oddawali strzał na bramkę gości podczas gdy Ci nie zdołali "zatrudnić" Haska ani razu. Szczególnie szkoda sytuacji jaką miał Paweł Dacjuk. Ubiegł go jednak Luongo, który w zamieszaniu wybił krążek w trybuny za co otrzymał dwuminutową karę. Lecz nawet posiadając o jednego hokeistę więcej zawodnicy Red Wings nie potrafili pokonać świetnie dysponowanego brakarza gości.

Teraz o wszystkim miała zdecydować seria rzutów karnych w której szczęście na dobre odwróciło się od ekipy z Vancouver. Mówię tak ponieważ jeszcze w czasie regulaminowym nie raz ratował ich słupek bądź poprzeczka bramki. Jak wspomniałem na wstępie był to popis Haska, który zatrzymał wszystkie trzy próby gości. Natomiast zwycięstwo drużynie Red Wings zapewnił Henrik Zetterberg, który w drugiej kolejce z zimną krwią wykorzystał swoją próbę, umieszczając gumę między parkanami Luongo.

Zespół z Detroit czeka teraz wyprawa do Kalifornii gdzie przyjdzie im sie zmierzyć z trzema ekipami. Na pierwszy ogień pójdzie zespół San Jose Sharks (Sobota) by później zmierzyć się z Los Angeles Kings (Wtorek), a na koniec czeka ich przetarcie z aktualnymi mistrzami NHL, czyli Anaheim Ducks (Środa). Będą to już ostatnie mecze przed zbliżającą sie dużymi krokami przerwą spowodowaną meczem gwiazd o czym z resztą wspominałem wcześniej.

(foto: AP Photo/Carlos Osorio)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 18 2008 16:39:32 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1099 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 47: Red Wings 1:5 Thrashers
Raporty 2007/2008Kiepska passa Red Wings trwa nadal. Najlepsza drużyna NHL straciła trzy bramki podczas gry w osłabieniu, a pięć w sumie, w przegranym 1:5 meczu z Atlanta Thrashers. Była to już trzecia porażka Czerwonych Skrzydeł z rzędu i jednocześnie przegrana w najgorszym stosunku bramkowym na własnym lodzie podczas obecnego sezonu. Thrashers wygrali w Joe Louis Arena po raz pierwszy w historii konfrontacji obu ekip (bilans 1-2-2).

W meczu powtarzały się te same błędy, które trapią Red Wings już od kilku spotkań - słaba gra w przewadze i osłabieniu oraz bardzo niedokładna gra w ataku oczywiście wpłynęły negatywnie na skuteczność drużyny. Jedyną bramkę gospodarze zdobyli dopiero w 14. minucie trzeciej tercji po strzale z między bulików Niklasa Kronwalla. Wcześniej Kari Lehtonena, w tej samej akcji, próbowali pokonać Henrik Zetterberg i Mikael Samuelsson. Fiński bramkarz miał, bez wątpienia, bardzo duży wpływ na sukces swojego zespołu, broniąc aż 46 uderzeń zawodników Red Wings.

Pierwsze trzy bramki dla gości zdobył Marian Hossa dla którego był to siódmy hat-trick w karierze, a obecnie jego konto bramkowe liczy już 19 trafień. Thrashers zdobyli po dwie bramki w dwóch pierwszych tercjach spotkania, a aż trzy z nich padły podczas gry w liczebnej przewadze. Z kolei gracze Red Wings dwukrotnie nieskutecznie próbowali zdobyć gola w tym elemencie.

"To zdarza się każdej drużynie," mówił po meczu Chris Osgood.

"W lidze są dobre zespoły a my przeżywamy w tym momencie dołek. Najważniejsze jest to, żebyśmy trzymali się razem. Nie chcemy nadawać temu, co stało się w ostatnich trzech meczach, jakiegoś nadzwyczajnego znaczenia." - dodał

Osgood z pewnością nie może zaliczyć tego występu do udanych. Po wspaniałej pierwszej połowie sezonu pochodzący z Kanady zawodnik wpuścił, aż 9 bramek w dwóch ostatnich meczach. W spotkaniu z Thrashers trener Mike Babcock zdecydował się zdjąć z bramki Osgooda po stracie czwartego gola. Jego miejsce zajął Dominik Hasek, który obronił 7 z 8 strzałów gości.

"Mike powiedział mi po trzeciej bramce, żebym zaczął się rozgrzewać. Myślałem o tym. Minęło dużo czasu od ostatniego meczu, w którym zastępowałem partnera. Czułem się dobrze. Nie wydawało mi się, że coś może mi się stać," powiedział po meczu Czeski bramkarz, uspokajając wszystkich, którzy obawiali się kolejnej kontuzji weterana.

Hasek nie miał dużo pracy w końcówce drugiej tercji, dzięki czemu miał więcej czasu na to by solidnie się rozgrzać przed ostatnią częścią spotkania. Na przełomie drugiej i trzeciej odsłony zespół z Detroit oddał na bramkę Lehtonena sporo bo aż 19 strzałów, a trzeba dodać, że w tym samym czasie goście nie potrafili odpowiedzieć niczym.

Jak informowaliśmy wcześniej, w meczu zabrakło Dallasa Drake'a, który doznał lekkiego urazu kolana w poprzednim spotkaniu z Ottawa Senators. Jego miejsce zajął Aaron Downey, który próbował wykorzystać swoją siłę do poderwania w jakikolwiek sposób swoich kolegów. W drugiej tercji, chcąc nawiązać bójkę z jednym z zawodników Thrashers, zrzucił rękawice i kij, lecz rywal nie podjął wyzwania. Downey pozbierał swój sprzęt jednak dość szybko i wziął nawet udział w ofensywnej akcji zespołu.

Już jutro Red Wings rozegrają kolejne spotkanie. Mecz odbędzie się również w Joe Louis Arena, gdzie w czwartkową noc podejmą Vancouver Canucks.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 16 2008 14:36:55 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1081 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Problemy Drake'a i Downeya
NewsWeteran lodowisk NHL, Dallas Drake w ostatnim spotkaniu przeciwko Ottawa Senators (porażka 2:3) doznał urazu kolana. Do kontuzji doszło w momencie zderzenia z Danym Heatleyem, który to doznał jeszcze poważniejszego urazu - przemieszczenie barku. Gracz Ottawy będzie musiał pauzować około sześciu tygodni, natomiast Drake nie brał udziału w poniedziałkowym treningu, ale jak mówi trener Mike Babcock jego uraz nie jest poważny.

Problemy z kolanem ma także inny "twardziel" sprowadzony przed tym sezonem do Hockeytown. Aaron Downey w czasie poniedziałkowego treningu zderzył się z Kirkiem Maltbym, który upadł na jego kolano. Downey musiał opuścić zajęcia, na które jednak później powrócił. Mimo wcześniejszych niepokojów Downey został dopuszczony do gry z Atlanta Thrashers.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia styczeń 15 2008 13:58:16 0 Komentarzy · 1705 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 46: Senators 3:2 Red Wings
Raporty 2007/2008Kibice Detroit Red Wings mogli być zawiedzeni postawą swojego zespołu w sobotnim spotkaniu przeciwko Ottawa Senators. Kanadyjska drużyna zdominowała to spotkanie. Goście z Detroit jak to się mówi praktycznie nie istnieli w dwóch pierwszych tercjach, a próba pogoni w ciągu ostatnich 20 minutach nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Ostatecznie drugi zespół w lidze czyli Senators, pokonał obecnych liderów (Red Wings) w stosunku 3:2.

"Nie graliśmy na tym poziomie, na jakim jesteśmy zdolni grać. Oni dyktowali grę na początku meczu. Grali bardziej fizyczni i byli od nas szybsi. Byli na pewno lepszą drużyną," - podsumował bezbłędnie to spotkanie Dan Cleary.

Senators zdobyli po jednej bramce w każdej z dwóch pierwszych tercji i wszystko wskazywało na to, że bez problemu dowiozą to zwycięstwo już do końca. Zawodnicy gospodarzy byli prawie nie do pokonania w walkach o krążek pod bandami, grali bardzo wysokim forecheckingiem, co skutecznie uniemożliwiało graczom Red Wings wyprowadzanie szybkich, skutecznych ataków z własnej tercji obronnej. Czerwone Skrzydła musiały bardzo często ratować się wstrzeliwaniem krążka w tercję obronną Senators i gonieniem go, co na pewno kosztowało cały zespół sporo sił. Trzeba przyznać, że we wcześniejszych spotkaniach podczas obecnych rozgrywek zespół z Detroit nie miał aż takich trudności z przedostaniem się przez niebieską linię przeciwnika.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie strzeleniem bramki już po zaledwie 69 sekundach gry. Daniel Alfredsson potężnym uderzeniem z niebieskiej pokonał Dominika Haska, podczas gdy na ławce kar przebywał Niklas Kronwall. Gol ten przerwał 135 minut i 22 sekundy gry bez straty gola pochodzącego z Czech bramkarza gości. W 4. minucie drugiej tercji na 2:0 podwyższył Mike Fisher dobijając swój własny strzał jaki oddał chwilę wcześniej z pomiędzy bulików.

Jak sie okazało sporym problemem Red Wings w tym spotkaniu była ich niemoc podczas gier w przewadze. Goście aż sześciokrotnie grali z przewagą jednego zawodnika i tylko raz udało im się tę przewagę wykorzystać. Problem ten trwa już kilka spotkań. W ostatnich 9 meczach zawodnicy klubu z Detroit wykorzystali tylko 3 z 28 takich szans.

Jedno z tych dość rzadkich ostatnio trafień, pozwoliło Czerwonym Skrzydłom powrócić do gry. Była to 8. minuta trzeciej części meczu. Stało się to więc kilka minut po tym, jak z gry musiał zrezygnować Dany Heatley, który nabawił się kontuzji barku, kiedy wpadł w bandę, walcząc o krążek z Dallasem Drake'iem. Gola dla Red Wings zdobył Brian Rafalski, który otrzymał ładne podanie między buliki od Pawła Dacjuka z rogu lodowiska. Rafalski nie został obstawiony przez żadnego z obrońców Senators i mocnym, celnym strzałem w okienko bramki pokonał po raz pierwszy tego wieczora Raya Emeryego.

Heatley gra w najgroźniejszej linii Senators, razem z Alfredssonem i Jasonem Spezzą. Popularna 'Pizza Line' była nie do powstrzymania przez linie obronne Red Wings i całe spotkanie nękała Dominika Haska. Nie wiadomo jeszcze jak poważna jest kontuzja tego zawodnika, lecz było widać, że odczuwa duży ból, gdy zjeżdżał z lodowiska.

Wyrównująca bramka padła łupem Jiri'ego Hudlera. Czeski napastnik dobił strzał z linii niebieskiej autorstwa Niklasa Kronwalla, który nie trafił w bramkę, lecz krążek szczęśliwie odbił się od tylnej bandy i właśnie wtedy zdołał do niego dopaść Hudler. Młody Czech uderzył bez przyjęcia i pokonał trochę zdezorientowanego bramkarza gospodarzy.

Nadzieję na choćby punkt w tym spotkaniu, rozwiał gościom wspomniany już wyżej Alfredsson. Zdobył bowiem swoją drugą bramkę w meczu gdy jego zespół grał z przewagą jednego zawodnika. Na niecałe trzy minuty przed syreną kończącą regulaminowe 60 minut. Trzeba dodać, że hokeiści Senators wykorzystali dwa z pięciu okresów gry w przewadze.

Hasek, który był bramkarzem numer jeden Senators w sezonie 2005/06, był rozczarowany postawą swojego obecnego zespołu.

"Nie wiem czy oni (Senators) zagrali swoje najlepsze spotkanie. Wiem, że my na pewno tego nie zrobiliśmy - na pewno nie w pierwszych 40 minutach. Wydaje mi się, że wszyscy w szatni byli trochę rozczarowani." - przyznał po meczu nieco rozgoryczony Czech

Red Wings nie pomogła nawet obecność byłego kapitana zespołu, Steve'a Yzermana, który został niedawno przyjęty do Galerii Sław Sportu w Ottawie i został poproszony o rzucenie krążka przy pierwszym wznowieniu w meczu. Red Wings ciągle zajmują pierwsze miejsce w lidze, mają obecnie 70 punktów w dorobku. Z kolei Ottawa, po tym spotkaniu, umocniła się na pierwszym miejscu w konferencji Wschodniej z 62 "oczkami" na koncie.

(foto: The Canadian Press, Sean Kilpatrick)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 13 2008 04:44:24 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1121 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Zetterberg ma grypę
NewsWystęp czołowego napastnika Red Wings - Henrika Zetterberga w dzisiejszym spotkaniu stanął pod znakiem zapytania. Jak pewnie większość sympatyków hokeja się domyśla będzie to prawdziwy szlagier tej kolejki, bowiem obie drużyny to absolutna czołówka całej ligi. Powodem zmartwienia sztabu szkoleniowego jest grypa, której Szwed się ostatnio nabawił. Przez to nie wziął on udziału we wczorajszym treningu.

Trener Mike Babcock jest jednak dobrej myśli i uważa, że Szwed zagra w meczu z Ottawa Senators:
"[Zetterberg] ma lekką grypę, ale z tego co wiem wystąpi dzisiaj, a jeśli nie to się dostosujemy. Graliśmy już przecież bez niego.''

Decyzja o tym czy zagra on w nadchodzącym spotkaniu, zostanie podjęta przed meczem.

(foto: Claus Andersen/Getty Images)


[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia styczeń 12 2008 22:57:49 0 Komentarzy · 1701 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 45: Red Wings 5:6 Wild (SO)
Raporty 2007/2008 W czwartkowym meczu w Joe Louis Arena bohaterami na pewno nie można nazwać bramkarzy obu ekip. Chris Osgood wpuścił pięć bramek, co jest jego najgorszym wynikiem w tym roku. Z kolei Nicklas Backstrom został w drugiej tercji zmieniony przez Josha Hardinga, po wpuszczeniu czterech goli. Po kilku dość defensywnych meczach w wykonaniu Red Wings, tym razem worek z bramkami się rozwiązał. Niestety, gospodarze przegrali po rzutach karnych 5:6.

Wild objęli prowadzenie już po pierwszym swoim strzale w meczu, była to 5. minuta spotkania. Martin Skoula popisał sie błyskawicznym strzałem po tym jak otrzymał krążek od Mariana Gaborika, Osgood nie miał szans. Goście zdobyli w pierwszej tercji jeszcze dwie bramki i to w odstępie 15 sekund. Miało to miejsce na około półtorej minuty przed końcem tej odsłony, a ich autorami byli Gaborik oraz Todd Fedoruk (1. bramka w sezonie).

Czerwone Skrzydła odpowiedziały na bramkę Skouli trafieniem Henrika Zetterberga nieco ponad minutę później. Nie pozostali też obojętni na bardzo skuteczną końcówkę tercji w wykonaniu Wild i na 28 sekund przed syreną kończącą tą część meczu zmniejszyli prowadzenie gości za sprawą indywidualnej akcji Valtteriego Filppuli.

Po bramce Matta Fraya w 4. minucie drugiej tercji gospodarze zdobyli trzy kolejne bramki. Wyrównali stan spotkania za sprawą trafień Dallasa Drake'a (w osłabieniu) i Niklasa Kronwalla, a na 1:08 przed końcem meczu wyszli na prowadzenie dzięki bramce Daniela Clearyego.

Większość goli w tym meczu padła po dość dziwnych odbiciach krążka, który po drodze do siatki zahaczał czasami nawet dwóch lub trzech zawodników. Osgood został wybrany do rezerw reprezentacji Zachodu na Mecz Gwiazd, który odbędzie się już 27 stycznia w Atlancie. Mimo niezadowolenia ze swojej nie najlepszej postawy był jednak po meczu dość optymistycznie nastawiony.

"Daliśmy sobie szansę i jest to pewien pozytyw. Dwukrotnie goniliśmy z dwubramkowej straty i udało nam się. Najbardziej jesteśmy źli, że w ostatniej minucie nie utrzymaliśmy prowadzenia."

Osgood odniósł się do bramki zdobytej przez Erica Belangera na 49 sekund przed końcową syreną. Belanger pokonał Ozziego, zagarniając krążek zza bramki tuż przy słupku.

Podobne uczucia prezentował po porażce trener Red Wings, Mike Babcock.
"Rozczarowałem się grą zespołu we własnej tercji obronnej. Nie udało nam się utrzymać krążka poza bramką. Nie byliśmy po prostu tak dobrzy w grze bez krążka jak to zwykle ma miejsce."

Po bezbramkowej dogrywce gospodarze mieli jeszcze szansę zrehabilitować się w serii rzutów karnych, lecz dwie pierwsze próby Pawła Dacjuka (1 asysta) i Zetterberga zakończyły się udanymi interwencjami Hardinga. Drugi bramkarz Wild spisał się między słupkami bardzo dobrze, wpuszczając tylko jedną bramkę na 27 strzałów. Ogólnie Red Wings oddali na bramkę Wild, aż 46 strzałów. Osgood stawił czoła "jedynie" 28 uderzeniom.

Bramkarz Czerwonych Skrzydeł skapitulował w karnych dwukrotnie. W drugiej i trzeciej próbie pokonali go bowiem Brian Rolston (silnym strzałem z koła wznowień) i Gaborik (po zwodzie). Nadzieje gospodarzy podtrzymał jeszcze Jiri Hudler, który pokonał w swojej próbie Hardinga, po tym jak bramkę zdobył Gaborik.

Dla Minnesoty było to siódme zwycięstwo nad zespołem z Detroit. Jak do tej pory obie ekipy spotkały się 27-krotnie. W tym sezonie, Czerwone Skrzydła wygrały dwa poprzednie mecze łącznym stosunkiem bramek 9:1.

"Nie wygrywamy tutaj zbyt ciężko. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek to robił," - tak cieszył się po meczu Nick Schultz.

"(Joe Louis Arena) jest jednym z najtrudniejszych budynków, w którym mamy okazję grać, a Red Wings są obecnie jednym z czołowych zespołów ligi."

(foto: Claus Andersen/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 11 2008 19:00:06 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1025 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 44: Red Wings 1:0 Avalanche
Raporty 2007/2008Tylko jedna bramka przesądziła o losach spotkania pomiędzy Detroit Red Wings, a Colorado Avalanche. Dzięki trafieniu Pawła Dacjuka i zachowaniu czystego konta przez Dominika Haska, Red Wings wygrali czwarte spotkanie z rzędu oraz ósme z ostatnich dziewięciu.

Spotkanie z Avalanche było kolejnym meczem Czerwonych Skrzydeł, w którym mogliśmy obserwować bardzo dużo gry defensywnej z obu stron. W przeciwieństwie jednak do dwóch ostatnich potyczek (ze Stars i Blackhawks), samo spotkanie miało nieco szybsze tempo, było też kilka ostrych zagrań. Ale dzięki temu mecz był dużo bardziej emocjonujący. O tym, że było to zacięte 60 minut w wykonaniu obu ekip niech świadczy ostateczny bilans strzałów, 25-19 na korzyść gospodarzy. Zespół z Colorado oddał swój pierwszy strzał w drugiej tercji meczu dopiero po tym jak upłynęło jej 14 minut.

Hasek obronił wszystkie strzały gości i tym samym jest niepokonany od 134 minut i 13 sekund. Jednak pochodzący z Czech bramkarz wie, że ten sukces nie należy tylko do niego.

"Za każdym razem, gdy ma się czyste konto nalezy podziękować kolegom z drużyny. Aby taki sukces miał miejsce, wszyscy muszą dobrze grać. A jeśli przeciwnik nie jest w stanie oddać nawet 20 strzałów to wiadomo, że grało się dobrze," - powiedział po meczu popularny Dominator.

Podczas gdy do składu powrócili Tomas Holmstrom (asysta) i Kirk Maltby, Avalanche muszą obejść się bez usług swoich dwóch największych gwiazd - Joe Sakica (pachwina) i Ryana Smytha (złamana kostka). Obaj będą pauzować z powodu swoich kontuzji około dwóch miesięcy. Ich brak jest bardzo widoczny - z sześciu ostatnich spotkań Lawina wygrała tylko jeden mecz.

Wspomniany wcześniej Holmstrom okazał się siłą napędową kluczowej akcji spotkania, po której padła bramka autorstwa Dacjuka. Popularny Homer, ustawiony w swojej ulubionej pozycji - czyli tuż przed bramkarzem, zablokował strzał Niklasa Kronwalla z dystansu, lecz zorientował się dość szybko gdzie jest krążek i wysunął go wprost na kij nadjeżdżającego z drugiej strony Dacjuka. Rosjanin bez trudu umieścił krążek pod poprzeczką, leżącego już na lodzie Jose Theodore'a. Gol ten padł w 19. minucie drugiej odsłony spotkania.

Bramkarz Avalanche został jednak wybrany trzecią gwiazdą meczu, gdyż jemu w dużej mierze muszą być wdzięczni koledzy za tak małe rozmiary porażki. Theodore był nie pokonania w strzałach bezpośrednich i prawie perfekcyjnie spisywał się podczas zamieszań pod bramką. Obronił w całym spotkaniu 24 strzały i mimo porażki, nie narzekał na grę swojego zespołu.

"Jestem zadowolony ze sposobu, w jaki zareagowaliśmy. Za każdym razem, gdy przyjeżdża się do tego budynku wiadomo, że trzeba będzie stawić czoła najlepszej drużynie w lidze. Nie spanikowaliśmy," - powiedział po meczu sam zainteresowany.

Piękne chwile w trakcie meczu przeżywał Chris Chelios, który biorąc udział w tym spotkaniu został drugim najstarszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek wystąpił w meczu NHL. Chelios (45 lat, 348 dni) prześcignął tym samym na liście wszech czasów Moe Robertsa, który podczas swojego ostatniego występu miał 45 lat i 347 dni. Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się jednak postać, której doścignięcie graniczy z pobiciem rekordów punktowych Wayne'a Gretzkyego. Tą osbą jest oczywiście Gordie Howe, który swój ostatni mecz na taflach NHL rozegrał w wieku 52 lat i 6 dni. W spotkaniu Chelios zablokował dwa strzały oraz spędził dwie minuty na ławce kar (nadmierna ostrość w grze), którą otrzymał po tym jak wziął odwet na Codym McCormicku, gdy ten chwilę wcześniej zbyt ostro próbował zablokować Nicklasa Lidstroma.

Avalanche próbowali swojego szczęścia w ostatnich minutach meczu, kiedy trener gości (Joel Quenville) zdecydował by zdjąć z bramki Theodore'a. Nie przyniosło to jednak żadnych wymiernych rezultatów, nie licząc kilku strzałów na bramkę Haska, który dodał po meczu, że czuł się świetnie i widział wszystkie krążki, jaki zmierzały w jego kierunku.

Po kolejnej wygranej Red Wings z Avs należy chyba stwierdzić, że lata zaciętej rywalizacji między tymi zespołami są już za nami. Na 15 ostatnich spotkań Red Wings wygrali aż 12-krotnie w tym 10 zwycięstw zostało odniesionych w regulaminowym czasie gry. Avalanche jednak będą mieli szansę by poprawić nieco ten bilans, bowiem obie ekipy rozegrają ze sobą jeszcze dwa spotkania.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 09 2008 04:53:38 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1065 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 43: Blackhawks 1:3 Red Wings
Raporty 2007/2008 Po czterech wcześniejszych niepowodzeniach w tym sezonie ekipie Detroit Red Wings w końcu udało się pokonać Chicago Blackhawks. Tym razem zespół z Detroit pokonał rywala na ich własnym lodzie w stosunku 3:1. Jednak samo spotkanie nie dostarczyło zbyt wielu emocji.

Mimo dość wyrównanych statystyk Red Wings zdominowali pierwszą tercję spotkania, w której zdobyli wszystkie swoje bramki. Pierwsza z nich padła już po 50 sekundach gry, kiedy to po podaniach Jiri'ego Hudlera i Andreasa Lilji tuż przed Nikolaiem Khabibulinem pojawił się z krążkiem Henrik Zetterberg. Szwed oszukał zwodem pochodzącego z Rosji bramkarza i backhandem umieścił krążek za jego plecami.

Khabibulin jest daleko od swojej szczytowej formy. Broni średnio 90 procent strzałów i traci 2.81 bramki na mecz co w połączeniu z kontuzjami kilku kluczowych napastników sprawia, że zespołowi jest niezwykle ciężko odnieść zwycięstwo. Bez siedmiu zawodników z podstawowego składu, w tym Jonathana Toewsa czy Brenta Sopela oraz Jamesa Wisniewskiego, Blackhawks przegrali pięć ostatnich spotkań, a w meczu z Los Angeles zostali wręcz zmiażdżeni 2:9.

W niedzielę Blackhawks zaprezentowali się jednak dość przyzwoicie, jeśli chodzi o obronę. Skutecznie unieszkodliwiali ataki Red Wings środkiem lodowiska, co często zmuszało przyjezdnych do oddawania strzałów z nieprzygotowanych pozycji. Wystarczy powiedzieć, że do 15. minuty meczu goście oddali zaledwie cztery strzały na bramkę popularnych Jastrzębi. Nieszczęściem dla gospodarzy był jednak fakt, że dwa z tych strzałów pokonały Khabibulina.

Na 2:0 podwyższył właśnie na początku 15. minuty Daniel Cleary, po doskonałym wypuszczającym podaniu otrzymanym od Pawła Dacjuka. Rosjanin, po wjechaniu głęboko w tercję obronną Blackhawks, zauważył niepokrytego, pędzącego środkiem Clearyego i podał mu krążek. Ten oddał strzał, który jakimś sposobem przedostał się powoli przez parkany bramkarza i ostatecznie wtoczył się do bramki.

Formalności w tej części gry dopełnił Mikael Samuelsson, który na dziewięć sekund przed jej końcem umieścił po raz trzeci tego wieczora krążek w bramce gospodarzy. Co ważniejsze Red Wings grali wtedy z przewagą jednego zawodnika. Szwed oddał strzał z ostrego kąta, z lewego koła bulikowego po krosowym podaniu od Hudlera. Na ławce kar znajdował się wtedy Tuomo Ruutu, odsiadując karę za "przewinienie" Khabibulina, który uderzył wcześniej kijem Tomasa Kopeckyego pod bramką.

Ruutu był najbardziej wyróżniającym się ofensywnie zawodnikiem gospodarzy mimo iż oddał tylko jeden celny strzał na bramkę. To jednak jego strzał odbił po drodze Rene Bourque, dając Blackhawks honorowe trafienie dokładnie na 9 sekund przed końcem drugiej tercji. Gospodarze przycisnęli mocniej na początku tej odsłony, lecz nawet podczas dwuminutowego okresu gry w liczebnej przewadze nie byli w stanie wykończyć żadnej akcji skutecznym strzałem. Większość z nich była blokowana przez gąszcz zawodników przed bramką lub też przez Chrisa Osgooda, który notabene sięgnął po swoje 19. zwycięstwo w sezonie.

Dla Osgooda było to w sumie 355. wygrane spotkanie w karierze, dzięki czemu zrównał się na 15. miejscu listy wszech czasów z Rogie Vachonem. Przypomnijmy, że na 10. miejscu tej listy widnieje nazwisko Dominika Haska. Z takiego obrotu sprawy jest bardzo zadowolony Mike Babcock, który w samych superlatywach komentował właśnie tą sytuację. Pochwalił też Osgooda za dużą pracę jaką wykonał latem, szykując się do sezonu, a która przynosi wymierne rezultaty właśnie teraz.

Chris Chelios, pochodzący z Chicago, był bliski zdobycia gola w tym meczu, lecz w ostatnich sekundach spotkania spudłował oddając strzał ze środkowej linii do pustej bramki, rozczarowując pewnie trochę swoich rodziców, zasiadających na trybunach United Center. Ich zmartwienie ustąpiło kilka chwil później, kiedy z podobnej pozycji równie niecelnie strzał oddał Paweł Dacjuk. Państwo Chelios nie mogą natomiast zarzucić swojemu synowi nic, jeśli chodzi o grę obronną. Bowiem ten weteran lodowisk NHL rozegrał kolejne solidne spotkanie w barwach Red Wings.

W meczu po raz kolejny zabrakło Tomasa Holmstroma (8 spotkań przerwy) i Kirka Maltbyego (nie gra od 27. listopada). Holmstrom jest już bardzo zniecierpliwiony odkładaniem decyzji o jego powrocie na lód.

"Możemy już go wystawić do gry ale po co?," retorycznie pyta Babcock. "Staramy się być trochę bardziej ostrożni. Dajemy jemu i Maltbyemu jeszcze kilka dni na dojście do pełnej formy."

Oboje powinni jednak wystąpić już we wtorek, kiedy to przeciwnikami Czerwonych Skrzydeł będzie ekipa Colorado Avalnche. Mecz odbędzie się w Joe Louis Arena.

(foto: AP Photo/Brian Kersey)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 07 2008 04:23:38 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1106 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 42: Stars 0:3 Red Wings
Raporty 2007/2008Dallas Stars rozpoczynali miniony tydzień jako druga w kolejności ekipa na zachodzie, biorąc pod uwagę choćby dorobek punktowy. Jednak to w jaki sposób zakończył się dla niej ten tydzień, wyraźnie ukazało różnicę między Detroit Red Wings, a jakimkolwiek innym zespołem w tej konferencji.

Zawodnicy Red Wings rozpoczęli druga połówkę sezonu w stylu do jakiego zdążyli nas już przyzwyczaić od początku rozgrywek. Rozprawili się z gospodarzami dość łatwo, znów dobrze prezentując się w obronie. Wczorajsze zwycięstwo 3:0 w American Airlines Center było, można nawet powiedzieć, dość nudne, co jednak nie przeszkodziło gościom w wywiezieniu kompletu punktów z Texasu.

Dominik Hasek miał 22 udane interwencje i zanotował na swoim koncie 78. mecz z czystym kontem w karierze. Biorąc pod uwagę jego 10 ostatnich startów, bilans tych potyczek imponuje - 8-1-1. To pozwala sądzić, że popularny Dominator powraca do swojego normalnego poziomu i ponownie zaczyna bronić jak profesor.

Trzeba dodać, iż był to już 375 tryumf doświadczonego Czecha, dzięki któremu wyprzedził Johna Vanbiesbroucka na liście wszech czasów w tej kategorii. Do zajmującego dziesiąte miejsce Mika Vernona (była gwiazda Red Wings) brakuje mu dokładnie 10 zwycięstw.

Goście prowadzili przez większość spotkania 1:0 po tym, jak w 3. minucie pierwszej odsłony na jednobramkowe prowadzenie wyprowadził ich Brian Rafalski (7. gol w sezonie). Akcję rozpoczął Paweł Dacjuk ciężko pracując nad odzyskaniem krążka. Podał do Daniela Clearyego, który wyłożył krążek Rafalskiemu podaniem zza bramki.

Mniej więcej w połowie trzeciej tercji było już 2:0. Wówczas, stojący między słupkami gospodarzy Mike Smith (20 obron) przepuścił strzał Clearyego (14. gol w sezonie). Ten gol wyraźnie obciąża konto młodego bramkarza ekipy z Dallas. Można nawet powiedzieć, że bramka padła z niczego. Asysty przy tym trafieniu zaliczyli Valtteri Filppula oraz Nicklas Lidstrom.

Drużyna gospodarzy przez ostatnie 20 minut starała się atakować, lecz, jak wspomniałem, jedna z kontr praktycznie przypieczętowała zwycięstwo gości. Zwarta obrona Red Wings nie pozwoliła na wiele, a na 20 sekund przed końcową syreną wynik ustalił Johan Franzen strzelając do pustej bramki. Oczywiście kilka chwil wcześniej, na polecenie trenera Stars, Dave'a Tippetta, z bramki zjechał Smith.

Hasek kilka razy uchronił swój zespół od utraty bramki i, co za tym idzie, prowadzenia. Akcja 2-na-1 w wykonaniu Brendana Morrowa i Mika Modano w 7. minucie drugiej tercji, na całe szczęście nie przyniosła gospodarzom upragnionego gola. A właśnie wtedy zespół z Detroit grał przecież z przewagą jednego zawodnika.

Dziś Czerwone Skrzydła czeka pojedynek z Chicago Blackhawks, czyli drużyną z która w tym sezonie mają wyraźne problemy. Dotychczasowy bilans to 0-3-1, więc jest to jedyny zespół, który wyraźnie ma jakiś sposób na odniesienie zwycięstwa z najlepszą obecnie drużyną całej ligi.

Jak informowaliśmy wcześniej w serwisie już we wtorek do gry powinien powrócić Tomas Holmstrom oraz Kirk Maltby. Obaj wyglądali solidnie podczas 50 minutowych zajęć podczas porannego treningu w sobotę.

(foto: Tony Gutierrez / AP Photo)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 05 2008 23:23:56 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1055 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Strona 81 z 92 << < 78 79 80 81 82 83 84 > >>
Detroit Red Wings PL

[Rozmiar: 301 bajtów]
Kalendarz
Marzec
PoWtŚrCzPtSoNd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Dzisiaj
Jutro:
Zdarzenia
Kliknij, by dowiedzieć się więcej
[Rozmiar: 301 bajtów]
Liderzy
Punkty Bramki Asysty Kary min. +/-
D.
Larkin
T.
Bertuzzi
D.
Larkin
F.
Hronek
B.
Lashoff
53 21 34 46 1
[Rozmiar: 301 bajtów]
Atlantic Division
  MECZE PKT
1.  Boston Bruins 70 100
2.  Tampa Bay Lightning 70 92
3.  Toronto Maple Leafs 70 81
------------------------------------------------------
4.  Florida Panthers 69 78
5.  Montreal Canadiens 71 71
6.  Buffalo Sabres 69 68
7.  Ottawa Senators 71 62
8.  Detroit Red Wings 71 39
[Rozmiar: 301 bajtów]
Gracz Tygodnia

Tyler Bertuzzi

59

Bilans Tygodnia
Punkty:1
Bramki:1
Asysty:0
Kary min.:12
+/-0

 Tydzień: 2020-03-09 - 2020-03-15

  więcej o zawodniku
[Rozmiar: 301 bajtów]
Bramkarze
M Z P PD GAA SV% SO

45 Jonathan Bernier
46 15 22 3 2.95 .907 1

35 Jimmy Howard
27 2 23 2 4.20 .882 0

31 Calvin Pickard
3 0 2 0 5.46 .797 0

34 Eric Comrie
3 0 2 0 4.28 .864 0
[Rozmiar: 301 bajtów]
Eastern Conference
MECZE PKT
1.  Boston Bruins 70 100
2.  Tampa Bay Lightning 70 92
3.  Toronto Maple Leafs 70 81
------------------------------------------------------
1.  Washington Capitals 69 90
2.  Philadelphia Flyers 69 89
3.  Pittsburgh Penguins 69 86
------------------------------------------------------
1.  Carolina Hurricanes 68 81
2.  Columbus Blue Jackets 70 81
------------------------------------------------------
3.  New York Islanders 68 80
4.  New York Rangers 70 79
5.  Florida Panthers 69 78
6.  Montreal Canadiens 71 71
7.  Buffalo Sabres 69 68
8.  New Jersey Devils 69 68
9.  Ottawa Senators 71 62
10.  Detroit Red Wings 71 39
[Rozmiar: 301 bajtów]
Kontuzje

H.Zetterberg
 

Uraz:
kręgosłup
Planowany powrót:
nieokreślony

J.Franzen
 

Uraz:
wstrząs mózgu
Planowany powrót:
nieokreślony

Stan na 17.03.20

[Rozmiar: 301 bajtów]
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail i kliknij Subskrypcja/Rezygnuję.



Ilosć subskrypcji: 7338
[Rozmiar: 301 bajtów]
Wyniki Typowania
- PUNKTY
1.  lukash 227
2.  Noodles 215
3.  bukaj22 206
4.  piotras1985 194
5.  Lukas 189
6.  Zion 149
6.  PaprykarZ 149
8.  kabuu 109
9.  Tanik 84
10.  Jan 24
10.  Harry Otton III 24
12.  Breverin Lux 21
-

Stan na 07.04.19

Typuj wynik meczu!
[Rozmiar: 301 bajtów]
ShoutBox
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
[Rozmiar: 301 bajtów]
Partnerzy
[Rozmiar: 301 bajtów]
[Rozmiar: 63272 bajtów]
[Rozmiar: 468 bajtów]
[Rozmiar: 3739 bajtów]
Znaki graficzne użyte na stronie są prawnie zastrzeżone i są własnoćcią NHL oraz klubu Detroit Red Wings.
Na niniejszej stronie znaki te zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych bez intencji naruszania ich praw.


2002 - 2019 - DetroitRedWings.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone