[Rozmiar: 7520 bajtów][Rozmiar: 1372 bajtów][Rozmiar: 1473 bajtów][Rozmiar: 2886 bajtów][Rozmiar: 1780 bajtów]    [Rozmiar: 1951 bajtów]
[Rozmiar: 178515 bajtów]
wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...[Rozmiar: 17414 bajtów]
[Rozmiar: 5135 bajtów][Rozmiar: 4578 bajtów][Rozmiar: 4963 bajtów]

Sezon Zasadniczy

14.12.2019 - 19:00 EST (1:00 CET)

Montreal - Bell Center

Detroit Red Wings

Montreal Canadiens

:

0 :

0

(-:- -:- -:-)

RELACJA LIVE FORUM RAPORT

Sezon Zasadniczy

Los Angeles Kings

Detroit Red Wings

:

Drużyna: Detroit Red Wings
Miasto: Detroit
Hala: Little Caesars Arena
Data: 15.12.2019 (Niedziela)
Godzina: 19:00 EST (1:00 CET)


Do meczu pozostało:

Mecz 38: Avalanche 2:4 Red Wings
Raporty 2007/2008Kibice Detroit Red Wings z tej strony oceanu, którzy zdecydowali się oglądać mecz swojej ulubionej drużyny z Colorado Avalanche, na pewno nie żałują kilku straconych godzin snu. Mimo, iż rywalizacja tych dwóch zespołów nie jest już tym, czym była dziesięć lat temu to jednak obie ekipy dostarczyły swoim fanom niemałych emocji, a wynik spotkania był otwarty do ostatnich sekund.

Czerwone Skrzydła udowodniły po raz kolejny, że nie są zespołem tylko jednej linii zamykając już chyba na dobre usta wszystkim krytykom. Brak Henrika Zetterberga, Tomasa Holmstroma oraz Chrisa Cheliosa nie był zauważalny w meczu z popularną Lawiną, która mimo kontuzji Joe Sakica, stanowili bardzo mocną opozycję. Avalanche wygrali 7 z ostatnich 10 spotkań, a na własnym lodzie ustępują w lidze tylko Red Wings z bilansem 15-4-0. Role zastępców obu doświadczonych Szwedów przejęła dwójka młodych graczy. Tak więc na lodzie kluczowa stała się postawa jaką zaprezentowali Valtteri Flippula oraz Jiri Hudler.

Obaj w ostatnim czasie są jednym z motorów napędowych drużyny. Fin zdobył w ostatnich 10 spotkaniach 11 punktów (w tym 9 bramek), a w dwóch ostatnich spotkaniach wpisywał się na listę strzelców dwukrotnie. Natomiast Hudler, w ostatnich sześciu grach, zapisał na swoim koncie trzy bramki i tyle samo asyst. Jeśli do tego tandemu dołożymy linię złożoną z Aarona Downeya, Marka Hartigana i Matta Ellisa, których trener Mike Babcock wcale nie oszczędzał w meczu z Avalanche, możemy być zadowoleni z kierunku, w którym zmierza organizacja z Detroit.

W meczu z Avalanche dwie pierwsze bramki padły łupem właśnie Filppuli, a miało to miejsce jeszcze w pierwszej tercji. Najpierw, w 13. minucie spotkania, młody Fin otrzymał podanie od Niklasa Kronwalla (łącznie 2 asysty), po czym pognał wzdłuż prawej bandy na bramkę strzeżoną przez Petera Budaja. Gdy znalazł się na buliku postanowił oddać strzał z backhandu. Krążek odbił się po drodze zarówno od bramkarza jak i od obrońcy Bretta Clarka, który wjeżdżał w stronę bramki z Danielem Clearym, i wturlał się do siatki przy długim słupku. Z początku gol został zapisany na konto Cleary’ego, lecz analiza powtórek pokazała, że napastnik ten nie dotknął krążka, mimo iż w wywiadzie między tercjami powiedział, że wydawało mu się, że krążek odbił się właśnie od niego.

Na początku 18. minuty Filppula zapisał na swoim koncie drugie trafienie, gdy dobił strzał Kronwalla z linii niebieskiej. Obrońca Red Wings ładnym zwodem oszukał zawodnika gospodarzy, po czym oddał potężny strzał ze środka niebieskiej linii. Krążek odbił jeszcze Budaj, lecz zza bramki wyciągnął go Fin i szybkim ruchem wrzucił go do bramki obok zdezorientowanego bramkarza.

Goście obronili w tej tercji dwie gry w liczebnym osłabieniu i wszystko wskazywało na to, że zejdą z lodu z dwubramkowym prowadzeniem, w dodatku oddając mniej strzałów na bramkę przeciwnika (10-12). Niestety, na 83 sekundy przed końcem pierwszej odsłony, niechlujnym podaniem w poprzek własnej tercji obronnej popisał się Brian Rafalski, asystując wręcz Codyemu McLeodowi, który miał przed sobą tylko Dominika Haska po przejęciu zagrania Rafalskiego, wykorzystując ten błąd z zimną krwią.

Można powiedzieć, że Hasek również był wyróżniającym się zawodnikiem w ekipie Red Wings, popisując się nie raz wspaniałymi paradami co charakteryzuje jego dość niekonwencjonalny styl gry. W dużej mierze można mu być wdzięcznym za utrzymanie wyniku, szczególnie gdy w końcówce meczu Avs, zdecydowali się na zdjęcie bramkarza i przez dobre dwie minuty nie opuszczali tercji obronnej Czerwonych Skrzydeł. W całym spotkaniu 42-letni Czech obronił 22 strzały, a jego vis-a-vis interweniował skutecznie 25 razy.

Avalanche wyrównali na 2:2, w 6. minucie drugiej tercji po akcji 2-na-1 Jaroslava Hlinki i Jeffa Fingera. Red Wings pogubili się trochę przy zmianie i tylko jeden obrońca próbował przeszkodzić w tym kontrataku. W pogoń za tą akcją ruszył Mikael Samuelsson, lecz małe doświadczenie Szweda w tego typu sytuacji spowodowało, że nie zauważył on nadjeżdżającego z boku Marka Svatosa, który udanie dobił krążek po wstępnej obronie Haska strzału Hlinki.

Red Wings odpowiedzieli 5 minut później bramką autorstwa Jiri'ego Hudlera. Oddał on silny strzał z klepki w okolicach prawego koła wznowień. Asysty przy tym trafieniu zaliczyli Brett Lebda i Kris Draper.

W ostatniej odsłonie gospodarze desperacko próbowali doprowadzić do remisu mimo, iż oddali zaledwie trzy strzały na bramkę Haska. Większość uderzeń nie sięgała Czecha, gdyż wystrzelona guma była blokowana przez zawodników z pola lub wybijana w ostatniej chwili z łopatki kija gracza Lawin właśnie przez udaną interwencje własnym kijem przez Haska. Najlepszą okazję Avs mieli na cztery minuty przed końcem spotkania, gdy na ławkę kar został odesłany Nicklas Lidstrom. Jednak mimo absencji czołowego obrońcy Red Wings, gospodarze nie byli w stanie doprowadzić do remisu.

Wynik meczu ustalił strzałem do pustej bramki Samuelsson, na 11 sekund przed końcową syreną. Punkt za asystę zaliczył przy tym trafieniu Rafalski, rehabilitując się nieco za nieudane zagranie z pierwszej tercji.

Zwycięstwo Red Wings było już ich trzynastym w ciągu ostatnich 15 spotkań, dzięki czemu ten zespół umocnił się na czele tabeli dywizji centralnej z 59 punktami.

(foto: AP Photo/David Zalubowski)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 28 2007 06:24:21 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1118 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 37: Blues 0:5 Red Wings
Raporty 2007/2008Pomimo kilku, dość ważnych, absencji w składzie Red Wings. Goście zagrali bardzo dobre spotkanie w stolicy Bluesa i pewnie wygrali z tamtejszymi Nutkami 5:0. Wyrównali tym samym stan całosezonowej serii. Obecnie jest bowiem remis 2-2. A więc obu zespołom zostały do rozegrania jeszcze cztery spotkania między sobą, tak więc sprawa końcowego tryumfu jest otwarta. Ponad to Czerwone Skrzydła zrewanżowały się w ten sposób za porażkę z nimi (3:2) z końcówki poprzedniego tygodnia (20 grudnia).

Pierwszą groźną akcję w meczu przeprowadzili już po 40 sekundach gospodarze, lecz trafił on na świetnie dysponowanego Chris Osgood, który zablokował parkanem strzał Andy McDonalda, wyjeżdżającego zza bramki Red Wings. Osgood zanotował w całym meczu 20 obron i po raz 45. w karierze zapisał na swoim koncie tzw. „shutout”. Umocnił się tym samym na pozycji lidera NHL, pod względem średniej bramek wpuszczonych na mecz (1.73). Drugi jest Pascal Leclaire z Columbus Blue Jackets (1.97).

Swoim czwartym trafieniem w tym sezonie worek z bramkami otworzył Nicklas Lidstrom, który pokonał Mannyego Legace silnym strzałem z lewego koła bulikowego. Kapitan Red Wings, który kilka godzin wcześniej przedłużył z klubem swój kontrakt o kolejne dwa lata, dostał podanie od Pawła Dacjuka, przeszedł zwodem jednego z obrońców i oddał strzał. Jak się później okazało, zarówno Lidstrom jak i Dacjuk dostali nieco ulgowej taryfy w trzeciej tercji, gdy wynik był już ustalony. Bowiem trener Mike Babcock nie chciał ich przemęczać przed konfrontacją z Colorado Avalanche (już dziś).

Dzięki temu więcej czasu na lodzie spędziła czwarta formacja Skrzydeł, w skład której weszli Aaron Downey, Mark Hartigan oraz Matt Ellis. Swoją silną, fizyczną grą skutecznie powstrzymywali ataki czołowych zawodników Blues, nie pozwalając im nabrać prędkości w tercji neutralnej, po czym pozostawiali obowiązek przechwycenia krążka obrońcom. Downey był nawet bliski zdobycia bramki, lecz jego strzał z bliskiej odległości w trzeciej tercji wybronił Hannu Toivonen, który zastąpił wcześniej słabo spisującego się tej nocy Legace.

Jeszcze w pierwszej odsłonie wynik spotkania na 2:0 podwyższył Jiri Hudler , po ładnie wykończonej akcji z Mikaelem Samuelssonem. Ta dwójka, grająca w jednej linii z Johanem Franzenem, przez całe spotkanie działała na nerwy obrońcom Blues. Gracze często wymieniali się krążkiem będąc w ataku, a obrońcy klubu z St. Louis nie byli w stanie przeciąć ich podań. Akcje te trwały niekiedy ponad minutę i kończyły się zwykle udaną interwencją bramkarza. Niemoc swoich pupili publiczność zgromadzona w Scottrade Center „nagradzała” gwizdami.

W drugiej odsłonie, kolejne dwie bramki gospodarzom zaaplikował Valtteri Filppula, który strzelił także gola w ostatniej konfrontacji obu drużyn. Przy obu bramkach Fin musiał być bardzo wdzięczny swoim asystentom. Najpierw, doskonałym podaniem przecinającym pole bramkowe obsłużył go Dacjuk. Oszukał on jednego z obrońców Blues nagłym 'hamulcem', po czym mógł posłać krążek w poprzek lodu. Z drugiej strony nadjechał młody Fin i będąc w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, zdobył swoją 10. bramkę w sezonie. Dwie minuty później Filppula ustawił się między bulikami, gdzie podaniem z linii bramkowej obsłużył go Hudler. Legace był bezsilny przy tym uderzeniu, lecz trener Blues zdecydował się go zdjąć z lodu, a w jego miejsce wprowadził do gry Toivonena.

Zmiana ta pomogła o tyle, że do końca spotkania gospodarze stracili już tylko jedną bramkę. Wynik meczu ustalił w 10. minucie ostatniej odsłony Brian Rafalski, wykorzystując przewagę 4-na-3 swojego zespołu. Rafalski, po podaniu Lidstroma, oddał strzał z lewego bulika, celując w samo okienko bramki Toivonena.

W drugiej tercji doszło do bójki pomiędzy Mattem Walkerem, a Johanem Franzenem, który moment wcześniej mocno przygniótł do bandy Barreta Jackmana. Mimo iż uderzenie było czyste, nie spodobało się Walkerowi, który sprowokował 28-letniego Szweda do walki. Franzen był w tej potyczce bez szans i dość szybko znalazł się na lodzie. Jego poświęcenie okazało się jednak przydatne, gdyż Walker dostał dwie dodatkowe minuty kary za nadmierną ostrość w grze. I to właśnie podczas tej liczebnej przewagi, swoją pierwszą bramkę zdobył Filppula.

Zwycięstwo drużyny w St. Louis zagwarantowało jej trenerowi Mike'owi Babcockowi posadę głównego trenera reprezentacji Gwiazd Zachodu podczas corocznego Meczu Gwiazd, który odbędzie się 27 stycznia w Atlancie. Babcock powiedział, że jest to dla niego duży zaszczyt i zażartował, że nie wie jeszcze jak wyjaśnić swojej rodzinie, że nie będzie mógł ich zabrać na zaplanowaną wcześniej wyprawę na narty.

Jednak obecnie jego największym zmartwieniem jest dzisiejszy mecz w Colorado. Red Wings po raz pierwszy w tych rozgrywkach spotkają się z Avalanche. W bramce tym razem zobaczymy Dominika Haska , a wszystko rozpocznie się o godzinie 3 w nocy czasu polskiego. Mecz będzie można obejrzeć za pośrednictwem serwisu Yahoo oraz portalu ESPN360 Europe. Po więcej informacji zapraszamy na nasze forum dyskusyjne.

(foto: AP Photo/Tom Gannam)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 27 2007 06:02:15 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1098 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Wesołych Świat
SerwisWszystkim kibicom Detroit Red Wings pragniemy złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowych, spokojnych, rodzinnych i ciepłych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2008, aby był on pełen sukcesów naszego klubu.

Redakcja DetroitRedWings.pl

Zobacz życzenia świąteczne od zawodników
Detroit Red Wings









(foto: someonespecial.com)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Zion dnia grudzień 25 2007 14:03:14 0 Komentarzy · 1832 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 36: Wild 1:4 Red Wings
Raporty 2007/2008Zespół Detroit Red Wings zdołał wczorajszej nocy dość pewnie pokonać drużynę Minnesota Wild i umocnić się na prowadzeniu w swojej dywizji. Zwycięstwo jest tym cenniejsze, bo zostało odniesione na wyjeździe. A jak pewnie większość z was wie klub z Minnesoty bardzo dobrze radzi sobie na własnym lodzie. Co ważniejsze Red Wings uczynili to bez dwójki swoich czołowych napastników. Henrik Zetterberg opuścił spotkanie z powodu bólu odczuwanego w dolnej części pleców, natomiast Tomas Holmstrom doznał niedawno kontuzji kolana. O obu absencjach informowaliśmy wcześniej w naszym serwisie.

Mecz rozpoczął się od naporu gospodarzy, którzy w kilku pierwszych minutach dominowali na lodzie, lecz nie udało im się wykorzystać okresu gry w przewadze. Bowiem już w pierwszej minucie spotkania za zahaczanie przeciwnika na ławkę kar powędrował Niklas Kronwall. Jednak po dość statycznym początku zaczęła się zarysowywać lekka przewaga zespołu gości. Co w siódmej minucie pierwszej odsłony zaowocowało trafieniem Pawła Dacjuka. Bramka została zdobyta już na początku pierwszego okresu gry z przewagą jednego zawodnika. Minęło bowiem tylko 10 sekund. Asystentami byli Valtteri Filppula (7) oraz Daniel Cleary (12). Później zespół z Detroit miał jeszcze jedną taką szansę, ale póki co nie udało się podwyższyć prowadzenia. Kontrolował jednak przebieg pierwszych 20 minut gry, osiągając już teraz wyraźną przewagę w strzałach (16 do 7).

W drugiej części spotkania sporo się działo, jednak warta podkreślenia była dobra tego dnia dyspozycja Dominika Haska (łącznie 18 obron). Który robił co mógł by uchronić swój zespół przed utratą bramki. Po kilkudziesięciu sekundach bramkę strzela Brett Lebda, jednak jak się okazuje została ona zdobyta w nie przepisowy sposób. Otóż, krążek uderzony przez obrońcę Red Wings odbił się od sędziego zmieniając swój tor lotu, w stronę bramki Wild, bowiem strzał był niecelny. Tak więc zgodnie z przepisami gol słusznie nie został uznany. Kilka minut później świetną okazję do strzelenia bramki zmarnował Cleary. Jednak przewaga w strzałach Red Wings rośnie i wynosi obecnie 26 do 11. W okolicach 10 minuty spotkania gra się wyrównała, a gospodarze nieco odważniej zaczęli poczynać sobie przed bramką popularnego Dominatora. Ten jednak po Ra kolejny pokazał klasę broniąc strzał Petteri Nummelina.

Wynik meczu na 2:0 podwyższa Johan Franzen, gdy do końca tej odsłony pozostawało około pięciu minut. Wjechał on odważnie do tercji obronnej Wild, następnie objeżdżając szerokim łukiem bramkę strzeżoną przez Niklasa Backstroma (47 obron), oddał strzał z okolic prawego koła bulikowego. Mija dokładnie 45 sekund i jest już 3:0, za sprawą celnego strzału Daniela Clearyego. Wykorzystuje on bezlitośnie sytuację 1-na-1, umieszczając gumę tuż pod prawym ramieniem próbującego jeszcze interweniować bramkarza gospodarzy. Dzięki asyście przy tym trafieniu Nicklas Lidstrom zdobywa swój jubileuszowy, 900. punkt w karierze.

Jednak w samej końcówce bramkę udaje się strzelić hokeistom gospodarzy. Kilka chwil przed tym zdarzeniem do boksu kar za zahaczanie przeciwnika wędruje Filppula. Sprawiło to, że siły na lodzie się wyrównały (4 na 4). Mija kilkanaście sekund i teraz to Wild grają z przewagą jednego zawodnika. No i na 9 sekund przed zakończeniem tej części gry, wykorzystują to z zimną krwią, bowiem do bramki Haska trafia Kim Johnsson. No i na 9 sekund przed zakończeniem tej części gry, wykorzystują to z zimną krwią, bowiem do bramki Haska trafia Kim Johnsson. Właściwie ostatnim który dotknął krążka był zawodnik Red Wings - Chris Chelios, jednak próbował on zablokować podanie Johnssona na tyle niefortunnie, że skierował gumę wprost do siatki.

Ostatnie 20 minut to wyraźny obstrzał bramki Backstroma. Tercja upływa pod znakiem wyraźnej dominacji Red Wings. A w okolicach jej połowy prowadzenie Czerwonych Skrzydeł się powiększa. Autorem kolejnego trafienia był Tomas Kopecky (trzecia w tym sezonie), który udanie dobijał strzał oddany chwilę wcześniej przez Briana Rafalskiego. Przy tej akcji miał swój udział także Andreas Lilja (7). Gracze klubu z Detroit kontrolują już do samego końca przebieg zdarzeń uzyskując w całym spotkaniu miażdżącą wręcz przewagę w strzałach (51-19).

Ustanawiają tym samym swój rekord w tym sezonie. Jak do tej pory najlepszym osiągnięciem w tym sezonie była liczba 45 strzałów w konfrontacji z Nashville Predators (7 listopada 2007 - wygrana po rzutach karnych). Trzeba podkreślić, że gdy na lodzie była pierwsza formacja gospodarzy złożona z takich zawodników jak Marian Gaborik czy Pavol Demitra pod bramką Haska pojawiało się realne zagrożenie. Ale jak już zdążyliśmy się dowiedzieć to nie wystarczyło by pokonać najlepszy obecnie zespół całej ligi.

Mam jeszcze taką małą ciekawostkę dla sympatyków Czerwonych Skrzydeł. Otóż zespół z Detroit nie przegrał jeszcze w tym sezonie (bilans 8-0), gdy swoje mecze rozgrywał w Sobotę.

Dla obu ekip było to ostatnie spotkanie przed zbliżającą się przerwą w rozgrywkach spowodowaną naturalnie Świętami Bożego Narodzenia.

(foto: Andy King / AP)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 23 2007 05:33:14 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1064 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Uziemiony Holmstrom, ponownie kolano
NewsKłopotów Tomasa Holmstroma ciąg dalszy. Szwed, który niedawno powrócił do gry po dwumeczowej absencji spowodowanej bólem kolana, ponownie wyleciał ze składu. Przyczyną ponownie jest uraz kolana (nie chodzi o poprzednio kontuzjowane). Prawe kolano Holmstroma ucierpiało w starciu z Jayem McClementem podczas niedawnego meczu przeciw St. Louis Blues (20 grudnia).

Początkowo gracz miał jechać razem z resztą zespołu do Minnesoty, gdzie dzisiejszej nocy zostanie rozegrany kolejny mecz, lecz w piątkowe popołudnie popularny "Homer" wyjechał jednak do Detroit.

„Kolano jest trochę spuchnięte i boli. Nie uważamy, że jest to jakiś poważniejszy uraz” – - powiedział menedżer zespołu Ken Holland. „Homlstrom wstał rano i powiedział trenerowi Pietowi Van Zantowi, że nie da rady grać w sobotę (z Minneosta Wild).” – - dodał.

Holland powiedział jeszcze, że po konfrontacji z Blues kilku innych zawodników również było obolałych. Podobno prócz Holmstroma inny hokeista (nie podano póki co, o kogo dokładnie chodzi), nie będzie dziś w stanie zagrać. W takim wypadku powołany do składu zostanie zapewne Mark Hartigan.

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia grudzień 22 2007 21:22:24 0 Komentarzy · 1690 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 35: Blues 3:2 Red Wings
Raporty 2007/2008Chris Osgood obronił 21 strzałów, lecz nie wystarczyło mu to do osiągnięcia swojego 16. zwycięstwa w sezonie. Trzy bramki strzelone przez graczy St. Louis Blues spowodowały, że ten pochodzący z Kanady bramkarz po raz drugi w tym sezonie schodził z lodu pokonany po upływie regulaminowych 60 minut. Porażka w Scottrade Center przerwała serię 12 meczów Red Wings z co najmniej jednym zdobytym punktem.

W pewnym momencie Czerwone Skrzydła prowadziły z popularnymi Blusmenami 2:1. Taki wynik widniał na tablicy wyników przed rozpoczęciem trzeciej i jak się później okazało ostatniej części gry. Bowiem dwie bramki strzelone podczas liczebnych przewagach, pozwoliły gospodarzom przerwać serię czterech meczów bez porażki.

Blues objęli prowadzenie już po 7 minutach i 11 sekundach gry, a strzelcem pierwszej bramki został Brad Boyes, od którego łyżwy odbił się krążek po mocnym krosowym podaniu Andyego McDonalda. Sędziowie na lodzie skonsultowali się z sędziami wideo, chcąc się upewnić czy krążek nie został kopnięty w stronę bramki, lecz ostatecznie gol został uznany. W taki oto sposób po raz pierwszy tej nocy został pokonany Osgood.

Pod koniec pierwszej odsłony RedWings otrzymali kolejny cios. Po zderzeniu z Henrikiem Zetterbergiem lód musiał opuścić Tomas Holmstrom, dla którego było to dopiero trzecie spotkanie od czasu kiedy powrócił do składu po kontuzji lewego kolana. Tym razem w zderzeniu ucierpiało drugie kolano, lecz trener Mike Babcock jest pełen optymizmu i twierdzi, że tym razem nie jest to żaden poważny uraz.

Bez Holmstroma w składzie zawodnicy Red Wings zebrali się w sobie. Miało to miejsce w drugiej odsłonie, gdzie zdobyli dwie bramki w odstępie tylko 30 sekund. Była to mniej więcej 11 minuta drugiej tercji. Najpierw, po ładnym podaniu Dallasa Drake'a (dopiero drugi punkt w sezonie), spod lewej bandy między buliki, wyrównujące trafienie zdobył Valtteri Filppula, a następnie na prowadzenie zespół gości wyprowadził Mikael Samuelsson udanie zwodząc stojącego dziś między słupkami Blues, Mannyego Legace. Była to typowa akcja 1-na-1, a Szwedowi udało się umieścić krążek między parkanami próbującego jeszcze interweniować Legace.

Niestety, w ostatniej odsłonie Blues przejęli inicjatywę, bezwzględnie wykorzystując dwa okresy gry w liczebnej przewadze zapewniając sobie komplet punktów. Już w 5 minucie Keith Tkachuk na tyle udanie zdołał dotknąć krążka, że ten po chwili znalazł się za plecami Osgooda i zrobiło się 2:2. A niecałe 10 minut później wynik meczu ustalił Lee Stempniak. Mocny i zarazem celny strzał z nadgarstka pozbawił gości złudzeń. Ten gol wzbudził wiele kontrowersji na ławce trenerskiej Czerwonych Skrzydeł. Zdaniem kierownictwa został on zdobyty nie przepisowo, gdy w polu bramkowym stał David Beckes, który przeszkadzał Ozziemu w interwencji. Ostatecznie gol został uznany i tym samym goście nie udało się zdobyć choćby punktu. Duża w tym zasługa Andreasa Lilji, bowiem złapał on dwie dość głupie kary, które w konsekwencji doprowadziły do utraty obu bramek.

Blues już drugi raz pokonali w tym sezonie Red Wings. Poprzednio, 13 listopada wygrali we własnej hali 4:3. Z kolei 21 listopada ulegli Skrzydłom 0:3 w Joe Louis Arena. Zgodnie z obowiązującym w tym sezonie kalendarzem, obie drużyny spotkają się jeszcze pięciokrotnie. Najbliższe z tych spotkań odbędzie się już 26 grudnia.

(foto: Dilip Vishwanat/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 21 2007 16:28:37 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1128 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Chelios nie zagra w St.Louis
NewsMike Babcock, po raz trzeci w tym sezonie, zdecydował się odsunąć od gry Chrisa Cheliosa w drugim z meczów rozgrywanych dzień po dniu.

"Co chcecie, żebym powiedział? Że jestem zadowolony?" - ironizował Chelios zapytany o reakcję na decyzję trenera.

Z kolei Babcock stanowczo komentował, że zapowiadał to od początku sezonu i dyskutował wiele razy na ten temat z Cheliosem. Uzgodnili obaj, że w pierwszej połowie sezonu taki właśnie zabieg będzie miał miejsce.

"Będziemy go potrzebować pod koniec sezonu. Może mu się to nie podobać, lecz takie jest życie." - mówił, jak zawsze bezpośredni, Babcock.

46-letni Amerykanin twierdzi, iż nie ma żadnych planów na wieczór, lecz uważa, że pewnie i tak skończy przed telewizorem oglądając spotkanie swojego zespołu w telewizji. Cieszy się jednak, że został poinformowany chociaż dzień wcześniej.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 20 2007 23:27:43 0 Komentarzy · 1633 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 34: Red Wings 6:2 Kings
Raporty 2007/2008W Joe Louis Arena spotkały się drużyny z pierwszego i ostatniego miejsca w tabeli całej NHL. Ta różnica była widoczna na lodzie, co dobitnie oddaje końcowy wynik. Detroit Red Wings pokonali Los Angeles Kings 6:2 w ostatnim meczu długiej serii spotkań we własnej hali w tym roku.

Red Wings prowadzili już dwoma bramkami po niecałych ośmiu minutach spotkania. W 59. sekundzie swoje 25. trafienie w roku zaliczył Henrik Zetterberg, wykorzystując bardzo ładne podanie między buliki od Nicklasa Lidstroma. Na 2:0 podwyższył potem Jiri Hudler, dla którego była to ósma bramka w sezonie. Asystentami przy tym trafieniu byli Niklas Kronwall (pierwszą tego wieczora) oraz Daniel Cleary. Kings, którzy przegrali już pięć meczów z rzędu, nie zamierzali się jednak tak łatwo poddać i sami zdobyli bramkę w liczebnej przewadze. Jej autorem był Dustin Brown, a padła ona na półtorej minuty przed końcem pierwszej odsłony meczu.

Goście kolejną tercję zaczęli mocnym uderzeniem. Już po 15. sekundach doprowadzili do remisu za sprawą celnego strzału z nadgarstka Patricka O'Sullivana. Zawodnik ten oddał strzał z lewego koła bulikowego i pokonał źle ustawionego Dominika Haska. O'Sullivan był chyba najlepszym zawodnikiem popularnych Królów w tym spotkaniu. Spędził na lodzie dokładnie 21 minut i 31 sekund oddając na bramkę Haska 5 strzałów (najwięcej w drużynie).

Red Wings zebrali się jednak w sobie i przejęli inicjatywę strzelając kolejne cztery bramki. Jeszcze w drugiej tercji dokładając do swojego konta dwie z nich. Ich autorami byli Tomas Holmstrom (trzeci gol w dwóch meczach po kontuzji) oraz Daniel Cleary (11. trafienie w sezonie, bramka w przewadze). Gol Szweda można zaliczyć do tych szczęśliwych. Henrik Zetterberg, po wjechaniu z krążkiem w tercję Królów zagrał go wysoko w stronę Jasona LaBarbery. Bramkarz Kings nie zapanował nad gumą i ta spadła na lód, gdzie w stronę bramki pchnął go właśnie Holmstrom. Nie zrobił tego jednak na tyle dokładnie, żeby krążek wsunął się za linię bramkową, lecz poprawił to Tom Preissing (obrońca przeciwnika), próbujący schować gumę w parkanach LaBarbery.

W trzeciej tercji spotkania byliśmy świadkami kolejnego trafienia w pierwszej minucie gry. Tym razem strzelcem został Johan Franzen. Czyli kolejny członek klanu Szwedów w barwach Red Wings. Dobił on udanie krążek wstrzelony przez Andreasa Lilję. Pod koniec dziewiątej minuty gry w tej odsłonie wynik meczu na 6:2 ustalił Valtteri Filppula.

Najlepszy pod względem dorobku punktowego mecz w swojej karierze rozegrał natomiast Niklas Kronwall, który zanotował, aż cztery asysty. Był poza tym bardzo widoczny na lodzie również w tercji obronnej, gdzie dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków obronnych i skończył mecz z dorobkiem +3 w klasyfikacji +/-. Dobrych słów o pochodzącym ze Szwecji obrońcy nie szczędził trener Mike Babcock, który jest wyraźnie zadowolony z ofensywnego wkładu Kronwalla.

"Mam nadzieję, że już wszystko sobie poukładał w grze. Nik (Kronwall) zdobył cztery asysty ponieważ ciągle wstrzeliwał krążek w kierunku bramki. Często trapiły go kontuzje, lecz jeśli tylko jest w pełni sił z pewnością poziom jego gry będzie wciąż wzrastał." - powiedział w pomeczowym wywiadzie Babcock. Nawiązując do faktu, że Kronwall sporą część swojej czteroletniej kariery w barwach Czerwonych Skrzydeł nie raz miał problemy z kontuzjami.

Sam zainteresowany powiedział, że miał po prostu szczęście - krążki odbijały się w odpowiedni sposób, a napastnicy dopełniali formalności.

Dzięki temu zwycięstwu Red Wings punktowali już w 11 ostatnich spotkaniach (bilans 10-0-1), osiągając pułap 25 zwycięstw w rekordowym czasie (34 rozegrane spotkania). Taki sam wynik osiągnęli w sezonie 1995/96, kiedy ustanowili również rekord zwycięstw w jednym sezonie (62). Cieszyć może to, że po raz kolejny w zdobywanie bramek zaangażowana było nie tylko pierwsza linia, lecz także pozostałe formacje.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 20 2007 05:04:33 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1098 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Kris Draper bliski powrotu
NewsTen 36-letni Kanadyjczyk, pauzujący od dziewięciu spotkań, czuje się już dobrze i bierze udział we wszystkich treningach zespołu. Przed meczem z Capitals przyznał, że jest gotów do gry, lecz po konsultacji z lekarzami drużyny trener Mike Babcock nie zdecydował się na to by wystawić go w składzie na wczorajsze spotkanie.

Sam Draper żartował, że decyzja Babcocka nie jest uwarunkowana argumentami medycznymi, lecz faktem, że podczas nieobecności jego i Kirka Maltbyego, Red Wings grają bardzo dobrze (bilans 8-0-1). Jego powrót jest jednak planowany na środowy mecz przeciwko Los Angeles Kings lub czwartkową konfrontację z St. Louis Blues.

Wspomniany wyżej Maltby ma się znacznie gorzej. Bóle pleców, które nękają go od 3 grudnia nie zelżały, a ich źródło nadal nie jest do końca znane. Nie ustalono terminu powrotu tego zawodnika na lód.

(foto: sports.yahoo.com)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 18 2007 17:59:49 0 Komentarzy · 1668 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 33: Red Wings 4:3 Capitals (SO)
Raporty 2007/2008Świetny powrót do składu swojej drużyny zaliczył Tomas Holmstrom. Był autorem dwóch trafień i to głównie dzięki niemu zespół Detroit Red Wings wygrał po rzutach karnych z drużyną ze stolicy Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu umocnił się na prowadzeniu we własnej dywizji oraz całej konferencji zachodniej. Szwed z powodu niewielkiego urazu zaliczył pauzę w dwóch poprzednich spotkaniach.

Gracze Red Wings nie rozegrali zbyt efektownego spotkania, ale zrobili to co trzeba by zainkasować komplet punktów przed własną publicznością. Na trybunach Joe Louis Arena zasiadło tym razem 19 483 tysięcy widzów (poprzednio komplet), by podziwiać tryumf swoich pupili.

Strzelcem pierwszej bramki został właśnie Holmstrom, który udanie zmienił tor lotu krążka po strzale Nicklasa Lidstroma. Punkt za asystę zaliczył również Paweł Dacjuk. Było to jednocześnie już jego 15 trafienie w sezonie i pierwszy z goli zdobytych, gdy na lodzie drużyna Czerwonych Skrzydeł grała z przewagą jednego zawodnika. Jednak radość nie trwała zbyt długo. Bowiem już kilka minut później gościom udało się wyrównać stan meczu. A to za sprawą ich gwiazdy w osobie Alexandra Owieczkina. Chwilę wcześniej za popychanie przeciwnika na dwie minuty do boksu kar powędrował Jiri Hudler. Wznowienie odbyło się w tercji obronnej Red Wings. Wygrał je Michael Nylander, który natychmiast podał krążek w stronę Rosjanina. Ten huknął jak z armaty nie dając szans na udaną interwencję Dominikowi Haskowi. Obraz gry się wyrównał, a kolejna bramka została zdobyta dopiero w końcówce tej części gry. Bowiem do jej zakończenia pozostawało jedynie 26 sekund. Jej autorem był Jeff Schultz. Strzał próbował jeszcze zablokować aktywny tego wieczora Holmstrom, lecz guma odbiła się tylko pod dość dziwnym kątem i znalazła drogę do bramki strzeżonej przez Haska.

W drugiej tercji zespół z Detroit osiągnął niewielką przewagę i mniej więcej w połowie tej odsłony, ponownie zdobył gola w liczebnej przewadze. Tym razem zdobył go Henrik Zetterberg, który mocnym strzałem z klepki pokonał po raz drugi tego wieczora Olafa Kolziga (27 obron). Asystentami przy tym trafieniu byli już po raz drugi tego wieczora Dacjuk i Lidstrom. Tak więc gdy minęła 40 minuta spotkania na tablicy wyników widniał remis (2-2).

Dopiero w końcówce trzeciej odsłony prowadzenie gospodarzom dał onownie Holmstrom. Na niespełna pięć minut przed końcową syreną wykorzystał on doskonałe podanie Dacjuka z okolic lewego koła bulikowego. Wystarczyło tylko odpowiednio ustawić łopatkę kija, by za bramką Kolziga zapaliło się czerwone światło. Punkt za asystę zapisał na swoje konto także Zetterberg. Niestety gdy do końca regulaminowego czasu gry pozostawało już niewiele czasu, goście posiadając przewagę jednego zawodnika zdołali odrobić straty. Na ławce kar siedział wówczas Holmstrom, który został ukarany za nieprzepisowe przedłużanie gry, wybijając krążek w trybuny znajdując się we własnej tercji obronnej. Autorem bramki był Alexander Semin, nawiasem mówiąc niezwykle utalentowany hokeista, który reprezentuje cały klan Rosjan jaki znajduje się w ekipie gości.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, choć doskonałą okazję na zakończenie zmagań miał Owieczkin. Jednak stojący między słupkami bramki Red Wings, „Dominator” poradził sobie świetnie przedłużając tym samym nadzieje swojego zespołu na zdobycie dodatkowego punktu (łącznie 27 obron). Przyszłą więc pora na serię rzutów karnych w której górą byli zawodnicy gospodarzy. Udanie swoje próby wykonali Dacjuk, Zetterberg oraz Hudler za każdym razem pokonując doświadczonego bramkarza przyjezdnych. Było to z pewnością spowodowane zmianą techniki ich wykonywania przez całą wspomnianą wyżej trójkę.

Capitals to zespół z najgorszym dorobkiem wśród wszystkich konferencji wschodniej, lecz posiadający sopory potencjał i ogromną wolę walki. Ubiegłej nocy przekonali się o tym hokeiści z Detroit. Długo trwała wymiana ciosów co doskonale obrazuje statystyka oddanych strzałów (po 30). Zagrali twardo w obronie w głównej mierze neutralizując większość starań gospodarzy w ataku.

Trener gości Bruce Boudreau, który 22 listopada zastąpił na ławce trenerskiej byłego gracza Red Wings, Glena Hanlona, mimo porażki legitymuje się całkiem przyzwoitym rekordem (7-4-2) i trzeba przyznać, że wniósł sporo ożywienia w poczynania tej drużyny. Szanuje on jednak klasę swoich dzisiejszych przeciwników i w pomeczowych wywiadach nie szczędził komplementów pod adresem gospodarzy.

Wciąż poza składem znajduje się Kris Draper (zwichnięte kolano) oraz Kirk Maltby (uraz dolnego odcinka pleców). Jeśli chodzi o tego pierwszego to już jakiś czas temu powrócił on do treningów i z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że zobaczymy go z powrotem na lodzie już w środowym spotkaniu z Los Angeles Kings. Natomiast Maltby ma się coraz lepiej i według zapewnień osób związanych z obozem Red Wings, powinien on wznowić treningi jeszcze w tym tygodniu.

(foto: Jerry S. Mendoza/AP Photo)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 18 2007 17:01:48 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1158 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 32: Red Wings 5:2 Panthers
Raporty 2007/2008We wczorajszym meczu z Florida Panthers doszło do kilku dziwacznych zagrań, które oczywiście miały wpływ na wynik całego spotkania. Zespół gości zdobył dwie bramki, mimo iż żaden z jego zawodników nie pokonał osobiście Chrisa Osgooda. Ponad to gracze Red Wings, aż dwa razy w ciągu tego meczu dostali od sędziów szansę na strzelenie bramki z rzutu karnego. Co warte odnotowania trener Mike Babcock zaliczył swój 200. wygrany mecz jako szkoleniowiec klubu NHL (bilans: 200-103-57), i stał się on jednocześnie siódmym trenerem w historii ligi pod względem tempa w którym osiągnął ten wynik. Zawodnicy Red Wings oddali na bramkę Tomasa Vokouna, aż 46 strzałów, co jest aktualnie rekordem drużyny w tym sezonie. Dwa rzuty karne w jednym meczu to też swego rodzaju nowość w historii klubu. Dzięki bramce zdobytej po jednym z nich Valtteri Filppula dołączył do Gordiego Howe'a, Steve'a Yzermana i Ebbiego Goodfellowa, którzy jako jedyni zdobyli więcej niż jedną bramkę z rzutu karnego, grając w barwach klubu z Detroit.

Samo spotkanie zaczęło się od całkowitej dominacji Czerwonych Skrzydeł, które po niecałych ośmiu minutach prowadziły w strzałach 12-0. Niestety nie przełożyło się to na równie imponującą przewagę w bramkach. Na tablicy widniał bowiem wynik 1:0. Jedynego gola w tej części gry zdobył Paweł Dacjuk, w czasie gdy gospodarze grali z przewagą dwóch zawodników. Po kilku ładnych, szybkich podaniach Rosjanin strzelił tuż zza pola bramkowego, stojąc przy lewym słupku. Jednak krążek nie wpadłby do bramki, gdyby łyżwą nie zahaczył go próbujący interweniować Vokoun.

W dalszej części tej tercji drugiej połowie pierwszej tercji, goście trochę się obudzili i zaczęli odważniej atakować bramkę Osgooda, oddając na nią osiem strzałów. W całym spotkaniu Osgood interweniował 35 razy z czego 33 próby były skuteczne. Mimo iż drużyna z Florydy, rzadko ma okazję do konfrontacji z Red Wings. Po lokaucie (sezon 2004/05) obie ekipy spotkały się tylko raz. Natomiast nieobcy zawodnikom klubu z Detroit jest bramkarz Tomas Vokoun. Swego czasu napsuł on sporo krwi, graczom Red Wings, szczególnie podczas fazy playoff.

Wspomniane w pierwszym akapicie „dziwne zagrania” miały miejsce zaraz na początku drugiej tercji meczu. Ponieważ po kilku minutach na jednobramkowe prowadzenie dość niespodziewanie wyszła drużyna gości. Pierwszą z bramek, można przypisać Nicklasowi Lidstromowi, który wbił krążek do własnej siatki po strzale Olli Jokinena. Fin zabrał krążek pochodzącemu z Kanady, bramkarzowi gospodarzy tuż za bramką, wyjechał przed nią i udanie zwodząc obrońcę, oddał strzał. Doświadczony Szwed chciał wybić gumę, lecz zrobił to na tyle niefortunnie, że krążek odbił się jeszcze od niego i po chwili znalazł się za plecami Osgooda. Niecałe pięć minut później zagranie swojego kolegi z obrony powtórzył najstarszy obecnie aktywny gracz całej NHL - Chris Chelios. Najpierw strzał Radka Dvoraka obronił Osgood, lecz krążek wpadł pod nogi jadącego przed bramką Cheliosa i odbił się z powrotem w stronę bramki.

W jednym z wywiadów po zakończeniu spotkania Osgood żartobliwym tonem stwierdził, że trafienie Cheliosa było naprawdę ładne.
"To był świetny gol, jeżeli przyjrzymy się bliżej całej akcji. Krążek odbił się od jego kija, łyżwy, a potem od słupka bramki i wpadł do środka."

Z kolei komentując trafienie Lidstroma powiedział, że nikt na lodzie nie rozpamiętuje takich zagrań i wszyscy starają się po prostu grać dalej.

Jeszcze przed końcem drugiej odsłony wyrównał Johan Franzen, dobijając z bliskiej odległości strzał kolegi z niebieskiej linii. Wówczas klub z Detroit grał z przewagą jednego zawodnika. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Niklas Kronwall, dla którego był to siódmy punkt w dziewięciu ostatnich spotkaniach. Przed dwu meczową posuchą, Szwed zdobywał punkty w sześciu kolejnych meczach swojego zespołu.

W trzeciej tercji kolejnymi trafieniami humory w drużynie z Detroit poprawili kolejno Daniel Cleary (dobitka strzału Andreasa Lilji z linii niebieskiej) oraz Brian Rafaski . Ten grugi zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie, bezpośrednim strzałem z pod niebieskiej linii, kiedy to Red Wings grali z przewagą jednego zawodnika. Na 12 minut i 12 sekund przed końcem spotkania, na indywidualną akcję zdecydował się Dacjuk. Było to możliwe dzięki doskonałemu podaniu Cheliosa, który szybkim podaniem z własnej tercji obronnej „uruchomił” doskonale dysponowanego tego wieczora Rosjanina. Ten oszukał jednego z pilnujących go obrońców, lecz w momencie gdy przed nim stał już tylko bramkarz gości, został zahaczony i nie zdołał już oddać strzału. Sędziowie zinterpretował to zahaczanie jako umyślną próbę uniemożliwienia oddania celnego strzału. A że, była to sytuacja 1-na-1, nie mieli wyjścia i podyktowali rzut karny. Dacjuk zdecydował się na ten sam manewr, który nie przyniósł mu sukcesu w meczu z Edmonton Oilers. Po zwodzie na backhand przeniósł krążek na forehand, lecz tym razem nie był w stanie przenieść go nad wyciągniętym parkanem Vokouna.

Na szczęście dla Red Wings kilka minut później swoją drugą okazję w trzech ostatnich meczach (karny w spotkaniu z Nashville) dostał wspomniany wcześniej Valtteri Filppula. Również i on zdecydował się na powtórkę swojego poprzedniego zagrania. W przeciwieństwie do Rosjanina, młodemu Finowi powiodło się w obu przypadkach. Filppula zrobił zwód na forehand, następnie przeniósł krążek na backhand i podniósł gumę nad kijem Vokouna, który jednak nie nabrał się na zwód i chciał wybić krążek z kija Filppuli. Jednak ten był szybszy o ułamek sekundy i nie dał szans doświadczonemu Czechowi na udaną interwencję. Wykorzystany karny Filppuli, był pierwszą od ponad 15 lat udaną próbą przed własną publicznością, która w komplecie (20 066 tyś.) zgromadziłą się na trybunach Joe Louis Arena. Ostatnią bramkę tego typu zdobył Paul Ysebaert, 27 listopada 1992 roku w meczu przeciwko Los Angeles Kings.

Mike Babcock skomentował swoje osiągnięcie w następujący sposób: „Moim celem jest pięciokrotność tego wyniku, więc nie ma co się zastanawiać i trzeba grać dalej.”

Osobne pochwały należą się też Pawłowi Dacjukowi, który nie tylko zdobył bramkę i asystę, ale wniósł ogromne ożywienie w szeregach Czerwonych Skrzydeł. Spędził na tafli ponad 23 minuty, w ciągu których oddał 5 strzałów na bramkę rywali. Według statystyk, trzy razy zabrał przeciwnikom krążek. Jednak te liczby nie oddają w pełni poświęcenia oraz swojej roli w konstruowaniu akcji ofensywnych i powstrzymywaniu ataków Panthers, już w tercji neutralnej.

Na koniec dobre wieści z obozu Red Wings. Otóż Tomas Holmstrom (kontuzja kolana), ma być gotowy do gry już w najbliższym spotkaniu z drużyną Washington Capitals.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 16 2007 04:32:27 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1112 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Holmstrom w dalszym ciągu poza składem
NewsSzwedzki napastnik Tomas Holmstrom nie wystąpi w kolejnym meczu. Popularnego "Homera" nie zobaczyliśmy już w meczu z Edmonton Oilers, a powodem tego stanu rzeczy był ból kolana, o czym jednak już informowaliśmy.

Uraz Szweda nie jest na tyle poważny, by wpisać go na listę kontuzjowanych, a trener Mike Babcock spodziewa się, że Holmstrom wystąpi już w poniedziałek, kiedy to Red Wings będą podejmować Washington Capitals. Babcock dość żartobliwe skomentował nieobecność Homera:

"Widziałem się z nim w piątek i już zrobił świąteczne zakupy. Powiedział, że jak ktoś ma swoja listę to może zrobić je i za nas." Jak widać, Holmstrom nie zmarnował swojego wolnego czasu.

Tak o nieobecności Holmstroma w przegranym po rzutach karnych meczu z Oilers mówi Paweł Dacjuk:

Myślę, że brakowało nam go. Przez to Dwayne'owi Rolosonowi nie miał kto przeszkadzać rozpychając się pod jego bramką.".

Za Szweda w meczu z popularnym Nafciarzami wystąpił Mark Hartigan i po dobrym meczu (zdobył bramkę) to najprawdopodobniej on zastąpi Holmstroma w kolejnym spotkaniu. Tym razem z Florida Panthers.

(foto: Claus Andersen/Getty Images)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia grudzień 15 2007 13:10:52 0 Komentarzy · 1593 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 31: Red Wings 3:4 Oilers (SO)
Raporty 2007/2008A więc jak łatwo się domyślić siedmiomeczowa passa zwycięstw zespołu z Detroit dobiegła końca. Rozstrzygnięcie przyszło dopiero w rzutach karnych gdzie po raz kolejny w tym sezonie nie udało się Czerwonym Skrzydłom wykorzystać swojej szansy na zdobycie kompletu punktów.

Jako pierwszy worek z bramkami otworzył Mark Hartigan, który został dość niespodziewanie strzelcem pierwszej bramki dla Red Wings. Był to pierwszy strzał w meczu i choćby już z tego względu warte jest to odnotowania. Dla Hartigana, który zasilił szeregi organizacji z Detroit w lecie tego roku, była to pierwsza bramka w tym sezonie i jednocześnie dopiero druga okazja pokazania się na lodzie w bluzie Red Wings. Przy tym trafieniu asystował mu Matt Ellis, który wjechał z krążkiem do tercji obronnej Nafciarzy, by po chwili przejął go 30-letni center. Hartigan po prostu objechał dość szerokim łukiem bramkę i posłał krążek tuż obok próbującego jeszcze interweniować bramkarza gości. Tak więc lepszego początku nie można chyba było sobie wyobrazić. Zwłaszcza jak popatrzy się na bilans Czerwonych Skrzydeł gdy to oni pierwsi trafiają do bramki rywala (17-3-1).

Niestety blisko 10 minut później wszystkich kibiców zgromadzonych w Joe Louis Arena, na ziemię sprowadził Ales Hemsky, wykorzystując okres gry w liczebnej przewadze jego drużyny, strzelając swoją dziesiątą bramkę w sezonie. Wówczas karę za zahaczanie odsiadywał Aaron Downey. Całą akcję strzałem z pod linii niebieskiej rozpoczął Sheldon Souray, który niedawno powrócił po kontuzji. Co ciekawe przed rozpoczęciem tego spotkania Nafciarze zajmowali ostatnie miejsce w lidze w tym elemencie gry. Tylko 11.9% wykorzystanych okazji nie napawało przecież optymizmem. W 17 minucie i 6 sekundzie było już 2-1 dla gości. Na jednobramkowe prowadzenie wyprowadził ich Joni Pitkanen, który do niedawna też zmagał się z urazem. Wjechał odważnie w strefę obronną Red Wings i strzałem w okienko bramki pokonał Dominika Haska.

Następne 20 minut przyniosło każdej ze stron po jednej bramce więc było jasne, że do samego końca spotkania wynik będzie sprawą otwartą. Najpierw stan meczu wyrównał Henrik Zetterberg, który udanie zmienił tor lotu krążka po strzale Briana Rafalskiego. Dziewiątą asystę w tym sezonie zaliczył przy tym trafieniu także Daniel Cleary. Nieco ponad dwie minuty później, ponownie zespół gości mógł się cieszyć z prowadzenia. Tym razem to Fernando Pisani pokonał już po raz trzeci tej nocy, popularnego Dominatora, który jednak kilka razy w dość efektowny sposób uratował swój zespół od straty jeszcze większej ilości bramek. Tak jak to miało miejsce podczas obrony strzał u Hemsky’ego w ósmej minucie drugiej tercji. Doświadczony Czech zanotował w całym spotkaniu 22 udane interwencje i nie dał się pokonać już do końca spotkania, oczywiście wyłączając serię rzutów karnych.

Ostatnia odsłona to z oczywistych przyczyn głownie próby doprowadzenia chociażby do remisu graczy Red Wings. Na około pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, stojący między słupkami klubu z Edmonton, Dwayne Roloson popisał się doskonałą interwencją gdy w sytuacji 1-1 znalazł się przed nim Dallas Drake. Jednak dwie minuty później do wyrównania doprowadził Zetterberg strzelając już swoją 23 bramkę w sezonie, a druga tego wieczora. Zdobył ja w bardzo podobny sposób do trafienia Hartigana. Objechał bramkę i sprytnym strzałem pokonał Rolosona doprowadzając do dogrywki. Asystentami byli ponownie Cleary i Rafalski.

Trzeba odnotować, że na początku trzeciej tercji kibice Red Wings byli świadkami dość nieprzyjemnego zdarzenia. Otóż Shawn Horcoff podciął na tyle niefortunnie Haska, że ten przez kilka minut leżał na lodzie nim podjął decyzję, że nie ma potrzeby zmiany (Chris Osgood był już gotowy) i zdoła jednak dokończyć mecz.

Dogrywka przebiegła bez większego echa i przyszedł czas na loterię w postaci rzutów karnych. Tutaj ponownie doświadczonego Haska pokonał Hemsky (również pochodzi z Pardubic). Jak się okazało był to jedyny gol ponieważ Roloson zdołał powstrzymać próby najpierw Pawła Dacjuka, następnie Zetterberga oraz Jiriego Hudlera. To już trzecia porażka Red Wings odniesiona po karnych i jednocześnie kolejne zwycięstwo Nafciarzy w tym elemencie hokejowego rzemiosła, ich bilans to 9-1, nawiasem mówiąc najlepszy w lidze.

Jako ciekawostkę podam fakt, iż Zetterberg strzelał bramki w 28 z 31 spotkań w jakich brał udział. Nic więc dziwnego, że wciąż jest on obecny wśród czołówki całej ligi po względem bramek (2 miejsce) i punktów (3 miejsce).

Dodam jeszcze, że w tym spotkaniu nie brali udziału tacy zawodnicy jak Tomas Holmstrom (uraz kolana), Kris Draper (zwichnięte kolano) oraz Kirk Maltby (problemy z plecami). W miejsce tego pierwszego klub powołał z Grand Rapids Griffins (AHL), wspomnianego na początku raportu Hartigana. Z kolei pozostała dwójka Kanadyjczyków opuściła już siódmy mecz z rzędu.

(foto: Jerry S. Mendoza/AP Photo)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 14 2007 15:59:39 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1133 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Holmstrom odpocznie w meczu z Oilers
NewsKolejna kontuzja w obozie Detroit Red Wings. Tym razem na ból w kolanie skarży się Tomas Holmstrom, który jednak nie zdradza, o które kolano chodzi. Szwed prawdopodobnie nabawił się urazu w czasie drugiej tercji nie dawnego meczu przeciwko Carolina Hurricanes (wygrana 5: 2): „Kolano było trochę spuchnięte i bolało. Idąc do szatni w przerwie po drugiej tercji bolało, ale nie myślałem o tym - dopiero z Nashville zaczęło naprawdę boleć.” – powiedział Holmstrom.

"Homer" nie przeszedł do tej pory żadnych testów, a od dwóch dni nie jeździł na łyżwach z obawy przed pogorszeniem się stanu kolana. Jego występ przeciwko Edmonton Oilers (w najbliższy czwartek), nie dojdzie do skutku. Więc w jego miejsce miejsce do składu powołano występującego na co dzień w Grand Rapids Griffins, Marka Hartigana.

Ewentualny powrót doświadczonego Szweda, może nastąpić w kolejnej konfrontacji z drużyną Florida Panthers.

Ostatnio Mike Babcock w miejsce Holmstroma wystawiał w pierwszej formacji Mikaela Samuelssona. Jednakże nie zdecydował on jeszcze czy przeciwko Oilers, ponownie będzie miał miejce taki właśnie ruch.

(foto: John T. Greilick / The Detroit News)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia grudzień 12 2007 20:45:14 0 Komentarzy · 1719 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 30: Preadtors 1:2 Red Wings
Raporty 2007/2008Dwie bramki zdobyte jeszcze w pierwszej tercji meczu zapewniły gościom z Detroit zwycięstwo. Przedłużając tym samym passę wygranych do siedmiu spotkań. Solidna postawa całego zespołu podczas gry w liczebnym osłabieniu była minionego wieczora kluczem do wywiezienia z Nashville kompletu punktów. Na szczególną uwagę zasługuje, kolejny już w tym sezonie, doskonały występ między słupkami Chrisa Osgooda (30 obron).

Ciężar zdobywania bramek wzięli tym razem na siebie zawodnicy tzw. „drugiego planu”. W 7 minucie i 10 sekundzie pierwszej odsłony na jednobramkowe prowadzenie drużynę gości wyprowadził, Tomas Kopecky, dla którego było to dopiero drugie trafienie w tych rozgrywkach. Strzelił on nie do obrony z prawego koła bulikowego pokonując stojącego tym razem w bramce gospodarzy - Dana Ellisa (34 obron). Asysty przy tym trafieniu zaliczyli kolejno Paweł Dacjuk (24) oraz Andreas Lilja (4).

Nieco ponad osiem minut później cios zadał Valtteri Filppula. Wykorzystując rzut karny po tym jak chwilę wcześniej w nie przepisowy sposób zatrzymać go chciał Jarred Smithson. Gdy trzeba było stanąć na wysokości zadania, młody Fin udanie zwiódł bramkarza Drapieżców i z zimną krwią pokonał go strzałem z backhandu.

Jako ciekawostkę podam fakt, iż był to pierwszy od 22 listopada 1995 roku skutecznie wykonany rzut karny podczas spotkania fazy zasadniczej. Wówczas zdobył go Igor Larionow (center), czyli jeden z legendarnej piątki Rosjan w składzie Red Wings z tamtego okresu. Pokonał on ówczesnego bramkarza San Jose Sharks, Artursa Irbe. Od tamtego czasu gracze klubu z Detroit mieli jeszcze 10-krotnie okazję do tego by zdobyć gola z rzutu karnego. Niestety na przełamanie tego niechlubnego rekordu trzeba było czekać ponad 12 lat!

Takim oto wynikiem zakończyła się pierwsza tercja i dopiero w końcówce drugiej części spotkania, gdy do zakończenia tej odsłony pozostawały już tylko 24 sekundy. Kontaktową bramkę zdobył Martin Gelinas. Szkoda dość niefrasobliwie straconego gola, przez zespół z Detroit, który grał wówczas z przewagą jednego zawodnika. Na ławce kar siedział bowiem Dan Hamhuis za nieprzepisowy atak kijem – łącznie 4 minuty.

Trzecia tercja nie przyniosła większej ilości bramek, za to obfitowała w kilka efektownych obron Osgooda. Który zachował czyste konto podczas dwóch okresów gry w osłabieniu jakie udało się przetrzymać jego zespołowi. Dowieźli oni tym samym to symboliczne już w tej chwili prowadzenie, aż do końca spotkania udanie rewanżując się Drapieżcom za poprzednią porażkę (3-2), gdy oba zespoły spotkały się . Była to również ostatnia porażka Czerwonych Skrzydeł w regulaminowych 60 minutach.

Dodam, że wszystkie trzy dotychczasowe spotkania pomiędzy tymi ekipami kończyły się różnicą tylko jednej bramki.

Swój streak punktowy dzięki zdobytej tej nocy asyście przedłużył Dacjuk. Biorąc pod uwagę 13 ostatnich spotkań niezwykle sympatycznego Rosjanina, ma on już na swoim koncie 10 goli oraz tyle samo asyst.

Chris Chelios zasiadł tym razem na ławce rezerwowych. Trener Mike Babcock argumentował tą decyzję faktem, iż chciał po prostu dać weteranowi lodowisk NHL nieco oddechu, by ten zachował tzw. „świeżość” przed następnymi z ligowych zmagań. Jego miejsce zajął Derek Meech, dla którego była to dopiero siódma okazja w tym sezonie do zaprezentowania swoich umiejętności. Meech przebywał na lodzie niecałe siedem minut i oddał w tym czasie jeden strzał. Do tego jedno uderzenie zablokował i raz skutecznie zaatakował przeciwnika ciałem. Trzeba dodać, że średnia czasu spędzonego na lodzie przez 45-letniego Cheliosa, wynosi obecnie 17 minut i 13 sekund co z pewnością zasługuje na szacunek.

Natomiast już sześć spotkań z powodu kontuzji opuściła dwójka Kris Draper (uraz kolana) oraz Kirk Maltby (niezidentyfikowany ból w plecach). I co ciekawe bez tych specjalistów od gry w osłabieniu gracze Red Wings pozwolili swoim rywalom na zdobycie ledwie jednego gola na 27 okresów gry w liczebnym osłabieniu. Co pozwoliło przyjezdnym pozostać w czołówce całej ligi w tym elemencie gry - obecnie 6 miejsce. Powrót obu do meczowego składu jest planowany na przyszły tydzień.

(foto: Mark Humphrey / AP Photo)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 11 2007 18:08:25 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1101 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 29: Red Wings 5:2 Hurricanes
Raporty 2007/2008Ile dobrego by nie mówić o pierwszej linii klubu z Detroit, złożonej z Pawła Dacjuka, Tomasa Holmstroma i Henrika Zetterberga, i tak będzie to za mało. Jednak w meczu z Hurricanes to inni zawodnicy w dużej mierze przyczynili się do zwycięstwa 5:2. Mimo wszystko, to właśnie ta trójka rozwiała w ostatnich minutach wszystkie wątpliwości dotyczące dominacji na lodzie.

Prawie przez całe spotkanie Czerwone Skrzydła prowadziły tylko jedną bramką, trzykrotnie uciekając gościom na jednobramkowe prowadzenie. Mimo, jak to ostatnio gracze Red Wings mają w zwyczaju, zdecydowanej przewagi w ilości oddanych strzałów, przewaga na lodowej tafli nie była tak widoczna. Dopiero na niecałe trzy minuty przed końcem spotkania Dacjuk pomyślał, że nie ma na co dłużej czekać i po odebraniu krążka Ericowi Staalowi w tercji obronnej Canes, pokonał Cama Warda w akcji 1-na-1. Rosjanin przez całe spotkanie demonstrował niesamowitą umiejętność zabierania krążka przeciwnikom, szczególnie gdy ci nie spodziewali się jego ataków zza pleców. Tego typu zagrania musiały zdenerwować w 14. minucie trzeciej odsłony Chada LaRose'a, który popchnął na bandę zjeżdżającego właśnie na ławkę Dacjuka, za co otrzymał dwie minuty kary.

36 sekund po bramce zdobytej przez Rosjanina, wynik zamknął Tomas Holmstrom, dobijając strzał Zetterberga, którego można nazwać głównym autorem tego trafienia. Szwed otrzymał krążek od Nicklasa Lidstroma w środku lodowiska i ruszył na bramkę Warda, który był w trakcie zjeżdżania na ławkę rezerwowych. Trener Hurricanes zawołał go do siebie, żeby wprowadzić dodatkowego napastnika. Ward był już prawie na niebieskiej linii, kiedy zorientował się, że chyba jednak bardziej będzie potrzebny w bramce. Zetterberg złapał go tuż przed bramką, lecz, będąc atakowanym przez dwójkę obrońców, nie był w stanie go pokonać. Jego akcja była jednak na tyle szybka, a strzał na tyle dobry, że Ward położył się na lodzie próbując go obronić, lecz nie zdołał już krążka przykryć. Z pomocą przyjechał wtedy Holmstrom, który dobił bezpański krążek z odległości kilkunastu centymetrów.

Wiadomo jednak, że od tej trójki zawodników zawsze możemy spodziewać się bramek. Ostatnio narzekano jednak, że tylko ta formacja stanowi o sile zespołu. Tym razem argument ten został obalony bez litości. W 5. minucie pierwszej tercji jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Valtteri Filppula. Fin dostał podanie od Jiri'ego Hudlera na niebieską linię tercji obronnej Canes i zdecydował się na indywidualną akcję, mimo obecności trzech obrońców. Jego prędkość pozwoliła mu jednak wjechać pod bramkę Warda, gdzie został powalony na lód, przewracając przy okazji bramkarza gości. Sędzia jednak nie zareagował, a po chwili zaświeciło się czerwone światło nad bramką. Po konsultacji z sędziami wideo arbiter główny zaliczył trafienie.

Red Wings mieli jeszcze w tej odsłonie doskonałą okazję na kolejne trafienie, lecz nie udało im się wykorzystać okresu gry w przewadze 5-na-3, która trwał blisko minutę. Nie pomogła też dramatyczna przewaga w strzałach - 16:4.

Tymczasem tercja numer dwa zaczęła się od wyrównującego trafienia, już po 46 sekundach gry. Swoją szóstą bramkę w sezonie zanotował Erik Cole. Również ten zawodnik wyrównał na 2:2 w 11. minucie gry, kiedy to popularne Huragany grały z przewagą jednego zawodnika. Popisał się wtedy bombowym strzałem spod prawej bandy na wysokości koła wznowień.

Wcześniej jednak prowadzenie gospodarzom dał Johan Franzen, który bezbłędnie wykorzystał okazję gdy jego zespół grał w liczebnej przewadze. Podaniami bez przyjęcia wyśmienitą pozycję do strzału wypracowali Szwedowi, Hudler i Daniel Cleary. To ten ostatni oddał strzał z koła wznowień, lecz tor lotu krążka zmienił Franzen, stojący na przed polu bramki Warda, nie dając bramkarzowi Hurricanes szans.

Bramkę na 3:2 zdobył w 13. minucie tercji zdobył Andreas Lilja, dla którego było to drugie trafienie w sezonie. Podobnie jak wtedy, również i teraz była to bramka dająca Red Wings zwycięstwo. Ten Szwedzki obrońca spędził w barwach Czerwonych Skrzydeł już ponad dwa sezony i zdobył w tym czasie cztery gole.

Trzecie zwycięstwo z rzędu zapisał z kolei na swoim koncie Dominik Hasek. Można więc powiedzieć, że krótka przerwa w grze dobrze mu zrobiła. Trener Mike Babcock powiedział po spotkaniu, że uważa, iż Hasek wrócił już w 100% i cieszy się, że ma do dyspozycji dwóch bardzo dobrych bramkarzy. Przyznał, że początkowo zamierzał na spotkanie z Canes wystawić Chrisa Osgooda, lecz postanowił go oszczędzić na dzisiejszy mecz z Nashville Predators, w konfrontacji z którymi popularny „Ozzie” ma świetny bilans.

Dzięki temu zwycięstwu zespół z Detroit jest niepokonany już od sześciu spotkań. Natomiast Paweł Dacjuk zdobywał punkty w każdym z ośmiu ostatnich meczy, w tym, aż osiem bramek w ostatnich siedmiu potyczkach. Po raz pierwszy w swojej karierze trzypunktowy mecz zaliczył natomiast Jiri Hudler. Czech ma na swoim koncie już 20 oczek w tym sezonie i coraz więcej czasu przebywa na lodzie, grając w formacji z Danielem Cleary'm, z którym jak można zaobserwować doskonale się dogaduje. W meczu z Hurricanes, Hudler zagrał blisko 18 minut.

(foto: AP Photo / Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 10 2007 02:31:12 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1152 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Strona 80 z 90 << < 77 78 79 80 81 82 83 > >>
Detroit Red Wings PL

[Rozmiar: 301 bajtów]
Kalendarz
Grudzień
PoWtŚrCzPtSoNd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Dzisiaj
ˇ Wyjazdowe spotkanie z Montreal Canadiens (1:00)
Jutro:
ˇ Mecz we własnej hali z Los Angeles Kings (1:00)
Zdarzenia
Kliknij, by dowiedzieć się więcej
[Rozmiar: 301 bajtów]
Liderzy
Punkty Bramki Asysty Kary min. +/-
T.
Bertuzzi
A.
Mantha
T.
Bertuzzi
D.
Helm
D.
Helm
25 12 15 27 4
[Rozmiar: 301 bajtów]
Atlantic Division
  MECZE PKT
1.  Boston Bruins 33 46
2.  Buffalo Sabres 33 38
3.  Montreal Canadiens 32 36
------------------------------------------------------
4.  Tampa Bay Lightning 30 35
5.  Florida Panthers 31 35
6.  Toronto Maple Leafs 33 34
7.  Ottawa Senators 32 28
8.  Detroit Red Wings 33 19
[Rozmiar: 301 bajtów]
Gracz Tygodnia

Dylan Larkin

71

Bilans Tygodnia
Punkty:3
Bramki:2
Asysty:1
Kary min.:0
+/--2

 Tydzień: 2019-12-02 - 2019-12-08

  więcej o zawodniku
[Rozmiar: 301 bajtów]
Bramkarze
M Z P PD GAA SV% SO

35 Jimmy Howard
14 2 11 1 3.94 .887 0

45 Jonathan Bernier
20 6 9 2 3.34 .890 0

34 Eric Comrie
2 0 1 0 4.40 .853 0

31 Calvin Pickard
1 0 1 0 6.03 .829 0
[Rozmiar: 301 bajtów]
Eastern Conference
MECZE PKT
1.  Boston Bruins 33 46
2.  Buffalo Sabres 33 38
3.  Montreal Canadiens 32 36
------------------------------------------------------
1.  Washington Capitals 33 51
2.  New York Islanders 30 44
3.  Pittsburgh Penguins 32 40
------------------------------------------------------
1.  Carolina Hurricanes 32 40
2.  Philadelphia Flyers 31 39
------------------------------------------------------
3.  Tampa Bay Lightning 30 35
4.  New York Rangers 31 35
5.  Florida Panthers 31 35
6.  Toronto Maple Leafs 33 34
7.  Columbus Blue Jackets 31 29
8.  Ottawa Senators 32 28
9.  New Jersey Devils 30 23
10.  Detroit Red Wings 33 19
[Rozmiar: 301 bajtów]
Kontuzje

H.Zetterberg
 

Uraz:
kręgosłup
Planowany powrót:
nieokreślony

J.Franzen
 

Uraz:
wstrząs mózgu
Planowany powrót:
nieokreślony

Stan na 23.10.19

[Rozmiar: 301 bajtów]
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail i kliknij Subskrypcja/Rezygnuję.



Ilosć subskrypcji: 7337
[Rozmiar: 301 bajtów]
Wyniki Typowania
- PUNKTY
1.  lukash 227
2.  Noodles 215
3.  bukaj22 206
4.  piotras1985 194
5.  Lukas 189
6.  Zion 149
6.  PaprykarZ 149
8.  kabuu 109
9.  Tanik 84
10.  Jan 24
10.  Harry Otton III 24
12.  Breverin Lux 21
-

Stan na 07.04.19

Typuj wynik meczu!
[Rozmiar: 301 bajtów]
ShoutBox
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
[Rozmiar: 301 bajtów]
Partnerzy
[Rozmiar: 301 bajtów]
[Rozmiar: 63272 bajtów]
[Rozmiar: 468 bajtów]
[Rozmiar: 3739 bajtów]
Znaki graficzne użyte na stronie są prawnie zastrzeżone i są własnoćcią NHL oraz klubu Detroit Red Wings.
Na niniejszej stronie znaki te zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych bez intencji naruszania ich praw.


2002 - 2019 - DetroitRedWings.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone