[Rozmiar: 7520 bajtów][Rozmiar: 1372 bajtów][Rozmiar: 1473 bajtów][Rozmiar: 2886 bajtów][Rozmiar: 1780 bajtów]    [Rozmiar: 1951 bajtów]
[Rozmiar: 178515 bajtów]
wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...[Rozmiar: 17414 bajtów]
[Rozmiar: 5135 bajtów][Rozmiar: 4578 bajtów][Rozmiar: 4963 bajtów]

Sezon Zasadniczy

10.03.2020 - 18:30 EST (0:30 CET)

Detroit - Little Caesars Arena

Carolina Hurricanes

Detroit Red Wings

:

5 :

2

(1:1 1:1 3:0)

RELACJA LIVE FORUM RAPORT

Sezon Zasadniczy

Przeciwnik Nieznany

Detroit Red Wings

:

Drużyna: Detroit Red Wings
Miasto: Detroit
Hala: Little Caesars Arena
Data: 01.12.2020 (Wtorek)
Godzina: 19:30 EST (1:30 CET)


Do meczu pozostało:

Runda 3 Mecz 3: Stars 2:5 Red Wings
Raporty PO 2008 Paweł Dacjuk zdobył swój pierwszy hat-trick w swoim 519. meczu na taflach NHL, w znacznym stopniu pomagając Detroit Red Wings wygrać w American Airlines Arena 5:2 z Dallas Stars. Dzięki temu zwycięstwu Czerwone Skrzydła dzieli już tylko jedna wygrana od awansu do ostatniej fazy rozgrywek playoff.

Ekipa z Dallas pokazała się z dużo lepszej strony niż w dwóch ostatnich spotkaniach w Detroit, po raz pierwszy zdobywając dwie bramki w meczu i przeważając nad Red Wings w grze fizycznej (47 do 20 w uderzeniach). Spisali się też trochę lepiej w kołach wznowień, lecz goście w tej statystyce wygrali 31-23, co w połączeniu z umiejętnością utrzymania się przy krążku, stanowiło nie lada problem dla gospodarzy.

Podobnie jak w meczu numer dwa pierwsza tercja poniedziałkowego spotkania zakończyła się prowadzeniem Red Wings 2:1. Tablicę wyników otworzył w 10. minucie Paweł Dacjuk, który wykorzystał akcję 3-na-2 z Brianem Rafalskim i Henrikiem Zetterbergiem, otrzymując krążek od Szweda między bulikami i pokonując Martyego Turco strzałem z backhandu.

Stars wyrównali w 16. minucie po ponad dwuminutowej dominacji w tercji Red Wings, podczas której można było poczuć, że bramka wisi w powietrzu. Po pierwszej fazie bardzo agresywnych ataków ze strony gospodarzy Darren McCarty wybił krążek na uwolnienie a Mike Babcock, nie mogąc dokonać zmiany zmęczonej linii, wziął czas, żeby dać odetchnąć swoim zawodnikom. Niestety, nie dało to wiele, gdyż Dave Tippett, trener Stars, wystawił na lód swoich czołowych zawodników i po kolejnych kilkudziesięciu sekundach desperackiej obrony Red Wings Nicklas Grossman, po podaniu Mike'a Modano w poprzek lodu zdobył swojego pierwszego gola w playoff strzałem spod lewego słupka bramki Chrisa Osgooda. Niespełna 40 sekund później prowadzenie Red Wings przywrócił Dacjuk, wykorzystując tym razem dwójkową akcję z Tomasem Holmstromem.

Osgood, podobnie jak cała drużyna, nie zwalnia tempa. W poniedziałkowym meczu stawił czoła 18 strzałom, lecz kilkakrotnie musiał się sporo napocić, żeby zażegnać niebezpieczeństwo spod swojej bramki. W 7. minucie meczu, po doskonałym podaniu Niklasa Hagmana, w tercję Red Wings na dużej prędkości wjechał Toby Petersen. Napastnik Stars przemknął obok dwóch obrońców i jechał dalej w stronę Osgooda. Bramkarz Red Wings, widząc że Petersen trochę za mocno wypuścił przed siebie krążek postanowił zaryzykować i wybić mu go z kija. Petersen zdołał jeszcze pchnąć gumę nad kijem Osgooda, lecz ta trafiła w dobrze ustawionego bramkarza Wings.

Już po gwizdku kończącym pierwszą odsłonę meczu karę za spóźniony atak na Mattiasa Norstroma otrzymał Kirk Maltby, co dało Stars dwuminutową przewagę tuż po rozpoczęciu kolejnej tercji. Gospodarze ponownie zagościli się w obrębie bramki Osgooda i byli blisko zdobycia wyrównującej bramki. Najpierw przed szansą do wbicia krążka do pustej bramki stanął Morrow, lecz krążek podskoczył na nierówności w lodzie i przeleciał nad kijem napastnika Stars, szykującego się do atomowego uderzenia z prawego bulika. Następnie Morrow próbował zagrać krążek w poprzek pola bramkowego do czającego się na przeciwległym słupku Modano, lecz w doskonały sposób podanie to przeciął Nicklas Lidstrom i pozbył się krążka, uspokajając na chwilę sytuację. Stars dopięli w końcu swego pod koniec czwartej minuty tercji, kiedy guma, po podaniu Brada Richardsa z linii bramkowej odbiła się od jednego z obrońców i wpadła za plecy Osgooda.

Było to dopiero pierwsze trafienie Richardsa w siedmiu ostatnich spotkaniach, mimo iż oddaje on najwięcej strzałów ze wszystkich zawodników Stars.

Cały czas kibice byli świadkami szybkiej gry, bez przerwy przemieszczającej się z jednego końca lodu na drugi. Nie obyło się też bez niebezpiecznie wyglądających kolizji. W jednej z nich Brenden Morrow próbował wbić w bandę gracza Red Wings za jego bramką, lecz delikatny zwód spowodował, że zawodnik Stars sam wpadł w bandę i upadł bardzo niefortunnie, wykręcając sobie bark. Morrow dość długo podnosił się z lodu i od razu zjechał do szatni, lecz po pewnym czasie był już gotów do dalszej gry.

Ani jemu, ani też żadnemu innemu zawodnikowi Stars nie było już dane zdobyć w tym meczu punktu. Po raz trzeci na jednobramkowe prowadzenie wysunął Red Wings Jiri Hudler, wykorzystując podanie od Niklasa Kronwall, po którym pokonał Turco w akcji 1-na-1, mimo iż przy szybkim wjeździe w tercję Stars stracił na chwilę równowagę i był bliski upadku. Ostateczny cios w morale Stars zadał w 2. minucie ostatniej odsłony Henrik Zetterberg, który przejął krążek we własnej tercji obronnej, podczas gdy gospodarze grali w jednoosobowej przewadze. Widząc, że ma przed sobą tylko Richardsa, napastnika, postanowił spróbować swojej szansy. Szwed zakręcił Richardsem skutecznym zwodem na wysokości kół wznowień a następnie przeszedł na swoją stronę forehandową, wyczekał chwilę Turco po czym pokonał go strzałem w górną część bramki.

Formalności dopełnił na niecałe trzy minuty przed końcem spotkania Dacjuk, chociaż w znacznym stopniu do zdobycia bramki przyczynił się Zetterberg. Szwed oszukał trójkę zawodników Stars w rogu ich tercji obronnej, po czym podał krążek między buliki, gdzie zauważył nadjeżdżającego Rosjanina. Dacjuk uderzył bez przyjęcia i bez problemu posłał krążek obok interweniującego Turco.

Dziewiąte kolejne zwycięstwo Czerwonych Skrzydeł jest najlepszym wynikiem w NHL od czasu 11-meczowej serii Montreal Canadiens z 1993 roku. Chris Osgood, startujący w bramce we wszystkich tych spotkaniach, wyrównał tą wygraną rekord Terryego Sawchuka 47 zwycięstw w facie playoff. Bramkarz Red Wings przyznał po spotkaniu, że nie wiedział o tym rekordzie.
"Nie miałem zielonego pojęcia. Jest to jednak bardzo miła rzecz i coś, na co w przyszłości będę mógł z dumą spoglądać wstecz," dodał Osgood.

(foto: AP Photo/Donna McWilliam)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia maj 13 2008 04:38:21 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1521 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Osgood, Ribeiro, Ott ukarani
NewsWładze NHL postanowiły nie nakładać kary zawieszenia na Chrisa Osgooda i Mike'a Ribeiro za incydent, do jakiego doszło pod koniec meczu numer dwa Finału Konferencji Zachodniej pomiędzy Detroit Red Wings a Dallas Stars. Obaj zawodnicy będą musieli zapłacić jednak karę. Kwota nie została podana do wiadomości publicznej.

Przypomnijmy, że wraz z końcową syreną sobotniego spotkania Osgood uderzył końcówką kija Ribeiro w twarz, po czym sam został uderzony zza bramki przez napastnika Stars.

Bramkarz Red Wings tłumaczył się, że nie zrobił tego specjalnie i był to przypadek, lecz Ribeiro nie wierzył tym słowom, mówiąc że było to uderzenie umyślne.

"Gdyby tak nie było nie zareagowałbym w ten sposób. Nie miałbym ku temu żadnego powodu," kontynuował Ribeiro.

Karę dostał też inny zawodnik Stars, Steve Ott, który na pięć sekund przed końcową syreną meczu uderzył pięścią Krisa Drapera, za co powędrował do boksu na 2+10 minut. W tym wypadku wysokość kary pieniężnej również nie została ujawniona.

(foto : AP Photo/Paul Sancya)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia maj 12 2008 16:11:54 0 Komentarzy · 1728 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 3 Mecz 2: Red Wings 2:1 Stars
Raporty PO 2008Detroit Red Wings przedłużyli serię zwycięstw do ośmiu, wyrównując tym samym rekord zespołu z playoff w latach 1995 i 1952. Dallas Stars stawiali zdecydowanie większy opór niż w meczu numer jeden, lecz Chris Osgood rozegrał kolejne bardzo dobre spotkanie, broniąc 17 strzałów, i poprowadził swój zespół do wygranej 2:1, dzięki której Red Wings prowadzą w serii z Gwiazdami 2-0.

Cały mecz był bardzo wyrównany i oba zespoły miały sporo szans na zdobycie bramek. W przypadku Stars zawiodły jednak celowniki większości zawodników. Świadczy o tym chociażby fakt, że po dwóch tercjach na 25 oddanych strzałów zaledwie 12 dotarło do Osgooda. Znakiem, że coś jest nie tak mogła być akcja w piątej minucie spotkania, kiedy Stars udało się stworzyć sytuację 4-na-1 w tercji Red Wings. Jedynym zawodnikiem, broniącym dostępu do bramki, oprócz Osgooda, był Niklas Kronwall. Po kilku szybkich podaniach krążek znalazł się na kiju Steve'a Otta, który nie zdołał go skierować w światło bramki z niecałych dwóch metrów.

Kilka sekund później krążek w tercji neutralnej zabrał Gwiazdom Jiri Hudler, po czym wjechał w tercję Stars i oddał gumę na lewe skrzydło, którędy na dużej prędkości wjeżdżał Darren Helm. Młody zawodnik Red Wings, który pokazuje się w tych playoffach z bardzo dobrej strony, w końcu zdobył swoją pierwszą bramkę, pokonując Martyego Turco strzałem z lewego bulika w okienko przy przeciwnym słupku bramki, obok rękawicy interweniującego bramkarza.

W 11. minucie spotkania doszło do niecodziennej sytuacji, gdyż na ławkę kar za wyrzucenie krążka poza lód powędrował Nicklas Lidstrom, którego wkład w grę ogólnie, a w osłabieniach szczególnie, jest nieoceniony. Stars wykorzystali absencję kapitana Red Wings na lodzie i po 14 sekundach doprowadzili do wyrównania. Mike Ribeiro podał w poprzek tercji do Stephane'a Robidas, ustawionego na lewym kole wznowień. Robidas uderzył bez przyjęcia znacznie wyprzedzając Osgooda, który nie zdążył przesunąć się z lewego słupka na prawy.

Ribeiro i Osgood zostali niechlubnymi bohaterami ostatnich sekund spotkania. Bramkarz Red Wings uderzył napastnika Stars końcówką kija w twarz, za co Ribeiro 'odwdzięczył się', robiąc zamach swoim kijem i uderzając Osgooda w klatkę piersiową. Na konferencji prasowej Osgood powiedział, że starał się nie dopuścić, aby dwójka zawodników Stars zaatakowała Lidstroma, który chronił krążek za swoją bramką, a ewentualnie uderzenie było przypadkowe i niezamierzone. Dodał, że w żadnym wypadku atak Ribeiro nie był właściwą reakcją i nie może być w żaden sposób usprawiedliwione. Zawodnik Stars nie był dostępny dla dziennikarzy po meczu. Sędziowie nałożyli na niego karę meczu, co automatycznie pociąga za sobą podanie sprawy do oceny wyższym władzom NHL, co może skutkować zawieszeniami.

Trener Stars Dave Tippett sam był, do czasu, zaskoczony zachowaniem swojego podopiecznego.
"Patrzyłem na to co się dzieje i powiedziałem 'Co on robi?'. Potem zobaczyłem powtórkę całego zajścia. Ribeiro nie miał już zamiaru nikogo atakować a Osgood wystawia kij i uderza go. Ribeiro na pewno nie odwróciłby się i nie zadał ciosu bramkarzowi bez powodu," mówił po meczu Tippett.

Red Wings objęli ponownie prowadzenie na niecałe pięć minut przed końcem spotkania i była to ostatnia bramka w meczu. Padła w bardzo podobny sposób do gola zdobytego w przewadze przez Stars. Tym razem w roli podającego znalazł się Paweł Dacjuk a akcję wykończył Henrik Zetterberg.

Asystę przy golu Zetteberga zaliczył też Tomas Holmstrom, który przez całe spotkanie musiał zmagać się z Martym Turco, który raz za razem atakował głowę i nogi Szweda. Po kilku uderzeniach rękawicą w tył głowy Holmstroma Turco zaatakował łydkę Szweda kijem. Ten atak nie umknął już sędziom, którzy w 12. minucie drugiej tercji nałożyli na bramkarza dwuminutową karę.

Cała druga odsłona obfitowała w przewinienia i kilka okresów gry 4-na-4 i 5-na-3. Żadnej z drużyn nie udało się jednak wykorzystać żadnej z tych przewag i wynik 2:1 utrzymał się do końca. Stars nie pomogło też zdjęcie z bramki Turco na ponad minutę przed końcem spotkania a ich plany pokrzyżowały już zupełnie dwie kary w ostatnich 20 sekundach meczu. Najpierw za trzymanie ukarany został Brenden Morrow a następnie karę 2+10 za zbyt ostre ataki na Krisa Drapera otrzymał Steve Ott.

Mike Babcock wspomniał po meczu o stanie Johana Franzena, który nie wystąpił w spotkaniu z powodu objawów wstrząśnienia mózgu, o czym informowaliśmy przed spotkaniem. Babcock mówił, że od podróży do Colorado Szwed narzekał na bóle głowy, które stawały się coraz gorsze. Na początku zarówno trener jak i zawodnik myśleli, że jest to spowodowane zmianą wysokości nad poziomem morza, która nastąpiła przy wizycie w Denver.

"Zażartowałem sobie nawet, mówiąc mu, że nie wiem jakie kable mu się w głowie pokrzyżowały ale żeby lepiej ich nie ruszać," dodał Babcock. "Franzenowi nie kręci się w głowie, wszystko jest ogólnie w porządku. Po prostu odczuwa ból głowy. Wiemy, że jest bardzo dobrym zawodnikiem, lecz dobro jego i jego rodziny stawiamy na pierwszym miejscu."

Przypomnijmy, że powrót Franzena planowany jest najwcześniej na mecz numer cztery. Miejsce Szweda w drugiej linii zajął Daniel Cleary, który zagrał ponad 19 minut i oddał dwa strzały na bramkę. Do składu wrócił Darren McCarty.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia maj 11 2008 03:40:10 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1537 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 2 Mecz 4: Avalanche 2:8 Red Wings
Raporty PO 2008Czwarty mecz w rywalizacji Detroit Red Wings z Colorado Avalanche w rozumieniu każdego kibica, tej pierwszej drużyny miał być tym ostatnim. Nie jest to wcale nieuzasadniona, ślepa wiara kibica, bo Colorado, oprócz tego, że od początku nie byli faworytami w tej serii, grają bez kilku czołowych zawodników, co znacznie utrudniło sprawę podjęcia walki w ostatnim meczu półfinałów konferencji i dobitnie te braki uwydatniło to spotkanie.

Mecz w pierwszych minutach zapowiadał, że mimo poważnych osłabień Avalanche są w stanie powalczyć z Red Wings jak równy z równy, co już zresztą widzieliśmy w meczach numer 1 i 3. Jednak pierwszą dogodną sytuację strzelecką mieli podopieczni Mike'a Babcocka, ponieważ w 4 minucie Henrik Zetterberg ładnym podaniem obsłużył Pawła Dacjuka. Strzał Rosjanina został zatrzymany przez bramkarza gospodarzy - Jose Theodore'a.

Nie trzeba było długo czekać na pierwszą bramkę meczu. Już minutę później kanadyjskiego golkipera Avalanche pokonał Mikael Samuelsson, dla którego było to pierwsze trafienie w tegorocznej fazie play off. Szwedzkiemu napastnikowi asystował inny zawodnik ze Skandynawii - Andreas Lilja, który odzyskał w neutralnej tercji lodowiska krążek i podał go do popularnego Sammy'ego, a ten silnym uderzeniem z prawego bulika pokonał Theodore'a.

Odpowiedź ze strony drużyny z Denver nadeszła niedług potem. Karą za podcinianie zawodnika został ukarany Tomas Holmstrom. Warto nadmienić, że było to dość przypadkowe przewinienie, bo Holmstrom został przewrócony przez Kurta Sauera i wtedy to kijem spowodował upadek przejeżdżającego obok innego gracza Avalanche. Tak czy inaczej, okres gry w liczebnej przewadze na bramkę zamienił Tyler Arnason. Cała akcja zaczęła się od podania kapitana gospodarzy, Joe Sakica, który rozegrał krążek za bramkę do Andrew Brunette'a, a ten zagrał przed bramkę do Arnasona, którego nie upilnował, zastępujący dzisiaj Chrisa Cheliosa - Andreas Lilja.

Przez ponad 10 kolejnych minut następowały ataki z obu stron, jednak nikt nie potrafił tego zamienić na gola. Gdy wydawało się, że pierwsza tercja zakonczy sie remisem 1:1 i wynik będzie nadal sprawą otwartą, padły 2 gole "do szatni" dla drużyny z Motown w przeciągu raptem 45 sekund. Najpierw, po zespołowej akcji i podaniu Zetterberga Theodore'a pokonał Holmstrom (pierwszy gol w tej serii). Na 40 sekund przed syreną zapowiadającą koniec tej części gry, na listę strzelców wpisał się najlepszy strzelec Red Wings w play off - Johan Franzen, który wymieniając podania z Valtterim Filppulą zdezorientował całą obronę i bramkarza Avalanche. Warto wspomnieć, że hokeiści z Detroit oddali trzykrotnie więcej strzałów, niż ich przeciwnicy (12 do 4).

Druga część gry zaczęła się od podwójnego okresu gry w przewadze, po tym jak w przerwie uznano, że Kurt Sauer jeszcze w pierwszej tercji dopuścił się faulu. Na 15 sekund przed końcem kary, Ben Guite również powędrował na ławkę kar za opóźnianie gry. Tak długi okres gry z jednym zawodnikiem więcej wykorzystał Henrik Zetterberg, który bardzo silnym strzałem pokonał Petera Budaja, który w przerwie zmienił Theodore'a. Bardzo dużą rolę odegrał przy tym trafieniu Holmstrom, który bardzo umiejętnie zasłonił obraz gry słowackiemu bramkarzowi gospodarzy.

W pierwszym i drugim meczu, zabieg zmiany bramkarza w drużynie Avalanche powodował, że zawodnicy Red Wings mieli bardzo duże kłopoty ze strzeleniem gola. Tak nie było tym razem. Po tym jak Budaja pokonał Zetterberg, gola zdobył... znowu Zetterberg! I to w jakim stylu. Szwed dobił swój własny strzał, lecz zrobił to nie dość, że w locie to jeszcze plecami do bramki!

Mimo, że na tablicy wyników widniały liczby 5:1, gospodarze rzucili się do huraganowych ataków, lecz bardzo pewnie broniący Chris Osgood nie dał się zaskoczyć. Entuzjazm Colorado Avalanche skutecznie ostudzili zawodnicy Red Wings. Nie dość, że padła kolejna, szósta już bramka, to na dodatek Budaja pokonano w momencie gdy na ławce kar siedział zawodnik Czerwonych Skrzydeł. Zawodnikiem, który dokonał tego wyczynu był Johan Franzen, który dostał świetne podanie od Zetterberga, który zamarkował strzał tuż przed podaniem krążka.

W momencie gdy swoją karę odbywał Ben Guite doszło do podwyższenia wyniku. Najpierw bardzo groźną sytuację pod bramką słowackiego golkipera gospodarzy sprokurował Daniel Cleary, który oddał potężny slap shot, czyli strzał z zamachem, lecz Budaj nie dał sie pokonać. Jednak niedługo potem, gdy na lodzie grała już inna formacja, kapitan Red Wings, Nicklas Lidstrom, oddał strzał, który zostal przekierowany przez niezawodnego Johana Franzena. Tym samym zdobył on hat tricka, który jest już jego drugim w tej serii. Ponadto, był to jego 9 gol przeciwko Avalanche w tegoroczych play off, co jest rekordem goli w jednej serii dla organizacji Detroit Red Wings. Poprzednim rekordzistą był sam legendarny Gordie Howe, który uzyskał 8 trafień w 1949 roku, lecz do tego wyczynu potrzebował, aż 7 spotkań, a nie 4 jak w przypadku Franzena. Był to już drugi rekord Howe'a pobity przez Szweda w tym sezonie. W marcu zdobył on więcej goli dających zwycięstwo (GWG), niż legendarny Mr Hockey.

Trzecia tercja to jeden wielki popis umiejętności bramkarskich Chrisa Osgooda, który z jednym małym wyjątkiem, gdy wyszedł za bramkę chcąć wybić krążek Davidowi Jonesowi i tym samym wywołał bardzo niebezpieczną sytuacją sytuacje pod własną bramką, był ostoją Red Wings, jeśli chodzi o defensywę. Jego świetną postawę, a także zwiększenie aktywności Avalanche w ataku można poprzeć statystykami. Mianowicie, w tej partii gry, to gospodarze przeważali w strzałach. Oddali ich 14, przy tylko 5 po stronie Wings.

Choć, to Avalanche byli bardziej widoczni w tej tercji, to nie brakło gola ze strony Red Wings. Strzelcem został Mikael Samuelsson, dla którego było to 2 trafienie w tym spotkaniu. Co ciekawe, wszyscy strzelcy goli dla ekipy z Detroit to zawodnicy pochodzący ze Szwecji. 2 minuty po tym golu, bramkę na 8:2 zdobył w przewadze John-Michael Liles, który silnym strzałem pokonał Osgooda, który był zasłonięty przez Andrew Brunette'a. Do końca tercji wynik nie uległ już zmianie i drużyna Detroit Red Wings została pierwszym zespołem, który ma już zapewnione miejsce w finale konferencji. Jeszcze nie wiadomo, kto będzie rywalem Red Wings, ponieważ nie znamy zwycięzcy rywalizacji Dallas Stars z San Jose Sharks. Na chwilę obecną jednak możemy śmiało powiedzieć, że bliżej awansu do kolejnej rundy są ci pierwsi, gdyż brakuje im tylko jednego zwycięstwa (wynik to 3:1).

(foto: Michael Martin/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia maj 02 2008 07:43:00 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1705 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 2 Mecz 3: Avalanche 3:4 Red Wings
Raporty PO 2008 Detroit Red Wings brakuje już tylko jednego zwycięstwa do awansu do finału konferencji zachodniej. Po dramatycznym spotkaniu i desperackiej pogoni Colorado Avalanche w trzeciej tercji Czerwone Skrzydła wygrały spotkanie w Pepsi Center wynikiem 4:3.

Mecz miał podobny przebieg jak spotkanie numer jeden tej rywalizacji. Avalanche strzelili pierwszą bramkę już w szóstej minucie spotkania a na listę strzelców wpisał się Cody McLeod, który zmienił tor lotu krążka wstrzelonego przez T.J. Hensicka. Jak już wspominaliśmy w naszym serwisie Hensick zastąpił kontuzjowanego Ryana Smytha i był to jego pierwszy występ w playoff w karierze. Trzeba przyznać, że był to występ bardzo udany. 21-letni napastnik spędził na lodzie ponad 14 minut i, oprócz asysty, stworzył kilka ciekawych akcji pod bramką Red Wings.

Goście odpowiedzieli jeszcze w pierwszej tercji dwoma bramkami w odstępie 58 sekund. Najpierw, wykorzystując grę w przewadze, krążek do bramki skierował Paweł Dacjuk a następnie swoje ósme trafienie w tegorocznych rozgrywkach zdobył Johan Franzen. Oba zespoły dość nieźle spisały się w grach w przewadze, zdobywając w takich sytuacjach po dwie bramki. Dla zespołu z Denver były to pierwsze gole tego typu zdobyte przeciwko Red Wings w całym sezonie, łącznie z sezonem regularnym.

Warto zaznaczyć, że goście oddali w pierwszej tercji 19 strzałów, z których aż 9 padło podczas trzech gier w przewadze. Z kolei nadzwyczaj nieskutecznie spisywali się w kołach wznowień, wygrywając zaledwie 7 przy 13 udanych bulikach Avalanche. W całym spotkaniu statystyka w tym elemencie gry wyniosła 29-20 na korzyść gospodarzy.

Drużyna z Detroit powiększyła swoje prowadzenie na początku drugiej tercji a drugą bramkę zapisał na swoim koncie Paweł Dacjuk. Rosjanin wykorzystał wstrzelenie krążka z linii niebieskiej przez Briana Rafalskiego. Guma odbiła się od Jose Theodore'a, który wysunął się ponad metr przed bramkę, i spadła na łopatkę Dacjuka. Ten przyjał go spokojnie, widząc że bramkarz Avalanche nie zdąży już cofnąć się między słupki, i skierował go do pustej bramki.

Gospodarze odpowiedzieli półtorej minuty później golem Andrew Brunette'a, który z bliskiej odległości pokonał Chrisa Osgooda. Jedną z asyst przy tej bramce zaliczył Joe Sakic. Dla obu zawodników były to pierwsze punkty w rywalizacji z Red Wings, w której do tej pory byli raczej niewidoczni.

Dwubramkowe prowadzenie przywrócił gościom Henrik Zetterberg w 13. minucie tercji. Szwed po raz kolejny pokazał jak doskonale rozumie się na lodzie z Pawłem Dacjukiem. Podczas gry w przewadze Zetterberg podał krążek zza bramki Theodore'a do ustawionego na prawym buliku Dacjuka i przesunął się w stronę lewego słupka. Dacjuk zauważył sprytny ruch Szweda i oddał mu gumę, wykorzystując skupienie obrońców na Tomasie Holmstromie, który zajął swoje zwyczajowe miejsce tuż za polem bramkowym. Zetterberg nie miał dogodnego kąta do oddania strzału, lecz mimo to udało mu się umieścić krążek w siatce.

Gol Szweda padł, gdy na ławce kar przebywał Peter Forsberg, który wrócił do składu Avalanche po dwumeczowej absencji. Forsberg zagrał dobre spotkanie, lecz nie udało mu się zdobyć żadnego punktu. Do tego w dość pechowej sytuacji został odesłany na cztery minuty do boksu kar po tym, jak po drobnym starciu z Mikaelem Samuelssonem uderzył swojego rodaka w twarz kijem. Kilkadziesiąt sekund po wyjściu z boksu powrócił tam za przeszkadzaniem Osgoodowi.

Forsberg kilka razy pokazał się z dobrej strony w tercji obronnej Red Wings, lecz był skutecznie zatrzymywany przez dobrze spisującą się obronę gości. W trzeciej odsłonie, podczas jednej z przewag swojego zespołu, wjechał dynamicznie w strefę ataku, gdzie pod nogi z kijem rzucił mu się Chris Chelios. Forsberg przewrócił się i wpadł w bandę, lecz sędzia nie zareagował na to zagranie obrońcy Red Wings, mimo dość ewidentnego przewinienia.

Avalanche przeważali w całej trzeciej tercji, wygrywając dużo walk na bandach i oddając sporo, bo aż 13, strzałów na bramkę Red Wings. W rzeczywistości goście sami są sobie winni takiego obrotu sprawy, gdyż ataki gospodarzy przybrały na sile po bramce na 4:3 Brunetta podczas jednej z dwóch kar za zbyt dużą ilość zawodników na lodzie podyktowanej przeciwko Red Wings.

Skrzydłom udało się jednak utrzymać jednobramkowe prowadzenie, skutecznie wyprowadzając krążek ze swojej tercji, grając mądrze i spokojnie. Avalanche nie pomogło również zdjęcie z bramki Joe Theodore'a na niecałą minutę przed końcem. Nie oddali wtedy już ani jednego strzału.

Kilka słów pochwały należy się za spotkanie Mikaelowi Samuelssonowi, który do tej pory w playoff nie radził sobie najlepiej. Szwed zapisał na swoim koncie dwie asysty, spędził ponad cztery minuty podczas gry w przewadze i wygrał jedno wznowienie. Odkładając jednak na bok statystyki trzeba przyznać, że poruszał się po lodzie dużo płynniej i swobodniej niż w poprzednich spotkaniach. Dokładniej też wykonywał podania i wkładał więcej energii w walki na bandach.

Mecz w Pepsi Center przyniósł kolejne straty dla zespołu z Denver. Kontuzji kolana nabawił się w pierwszej tercji Paul Stastny, do tej pory jeden z najlepszych graczy Avalanche. Po bliższych oględzinach w szatni okazało się, że zawodnik ten nie będzie zdolny do gry a jego status na kolejny mecz jest jeszcze nieznany.

Przy pierwszej bramce Pawła Dacjuka swoją setną asystę w playoff zaliczył Nicklas Lidstrom. Sam jednak przyznaje, że nie przywiązuje do takich spraw wagi i zależy mu tylko na ostatecznym sukcesie swojego zespołu. Co więcej biorąc udział w tym spotkaniu znalazł się na czele listy obejmującej ilość spotkań rozegranych przez zawodników urodzonych w Europie. Do tej pory pierwsze miejsce zajmował legendarny Jari Kurri (równo 200 spotkań).

Red Wings staną przed szansą zakończenia serii już w czwartek w drugim meczu w Denver.

(foto: Doug Pensinger/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 30 2008 06:31:24 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1704 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Dzień przerwy w obu obozach
NewsZespoły Detroit Red Wings oraz Colorado Avalanche czeka jeszcze jedna noc przed trzecim spotkaniem drugiej rundy playoff. Niedziela była dniem wolnym od zajęć na lodzie dla Czerwonych Skrzydeł. Ekipa udała się wieczorem do Denver, gdzie dzisiaj po południu czasu lokalnego czeka ich trening. Nie odbędzie się on jednak w Pepsi Center, które dzisiaj będzie miejscem potyczki pomiędzy Denver Nuggets, a Los Angeles Lakers czyli fazy playoff ligi NBA.

Z lokalizacją hali Avalanche wiąże się jeden problem, odgrywający na przestrzeni lat dość znaczącą rolę w różnego rodzaju rozgrywkach sportowych. Eksperci podkreślają, iż położenie obiektu wysoko nad poziomem morza, źle wpływa na wydolność zawodników. Drużyny hokejowe znalazły na to dość proste, aczkolwiek bardzo skuteczne lekarstwo - krótkie zmiany. Zazwyczaj trwają one około 45 sekund. Henrik Zetterberg powiedział, że jest to chyba najlepsza metoda na walkę z tą niedogodnością i faktycznie trudno czasami złapać oddech na takiej wysokości.

Chris Osgood jest dużo bardziej sceptyczny: "Obie drużyny muszą przecież grać w tym samym budynku. Cała ta sprawa jest mocno przesadzona. Jesteśmy w dobrej formie i nie sądzę, żeby wysokość miała na nas jakiś znaczący efekt," powiedział dziennikarzom bramkarz Red Wings.

Trener Mike Babcock podkreślił jednak, że był bardzo zadowolony z szybkich zmian w sobotnim meczu i ma nadzieję podtrzymać takie długości zmian w kolejnym meczu w Denver. Babcock dodał, że będzie wymagał od swojego zespołu mądrzejszej gry niż w starciu z Nashville Predators, gdzie jego podopieczni również rozpoczęli od prowadzenia 2-0 w serii. Jak się później okazało ta przewaga została przez przeciwnika zniwelowana w spotkaniach wyjazdowych. Zapytani o to gracze Red Wings wyrażają się w podobnym tonie, lecz wiedzą, że kibice w Pepsi Center na pewno dodadzą otuchy zawodnikom Avalanche.

Dodatkowo na lód mogą powrócić już napastnik Peter Forsberg i obrońca Scott Hannan. Joel Quenneville określił ich status jako day-to-day. Z rywalizacji w dalszej części zmagań został jednak wyeliminowany urodzony w Polsce Wojtek Wolski, który w spotkaniu numer jeden nabawił się kontuzji barku.

Avalanche, jako zespół nie pokazali w tej rywalizacji jeszcze nic wielkiego, borykając się w dwóch pierwszych meczach dodatkowo z problemem w bramce. Jose Theodore, jak sam przyznaje, nie był w najlepszej dyspozycji i dwukrotnie został zmieniany podczas obu spotkań przez Petera Budaja. Jest jednak wielce prawdopodobne, że Quenneville po raz trzeci da szansę Theodore na to my stanął między słupkami od pierwszej minuty. Podobno 31-letni Kanadyjczyk czuje się już dużo lepiej, po tym jak borykał się ostatnio z drobnymi problemami zdrowotnymi. Co jednak najważniejsze trener nie stracił do niego zaufania. Ostateczna decyzja zostanie najprawdopodobniej podjęta niedługo przed rozpoczęciem meczu numer trzy.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 28 2008 16:46:43 0 Komentarzy · 1649 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 2 Mecz 1: Red Wings 4:3 Avalanche
Raporty PO 2008Detroit Red Wings od zwycięstwa rozpoczęli drugą rundę tegorocznych rozgrywek play-off, pokonując we własnej hali po bardzo zaciętym spotkaniu Colorado Avalanche 4:3.

Mecz w Joe Louis Arena udowodnił po raz kolejny, że w hokeju, a w szczególności w rozgrywkach o Puchar Stanleya żadne prowadzenie nie jest bezpieczne i żadna chwilowa przewaga nad przeciwnikiem nie może w najmniejszym stopniu zagwarantować, iż w przeciągu kilku kolejnych minut sytuacja nie obróci się o 180 stopni.

To goście z Denver zdobyli pierwszą bramkę spotkania, po strzale Paula Stastny'ego. Jednak przez pierwsze 20 minut stroną dominującą byli Red Wings. Wygrywali z Avalanche większość walk pod bandami, często przecinali ich podania, oddali więcej strzałów i co najważniejsze, a często brakowało tego w serii z Predators, zdobyli trzy bramki pod rząd. Nie zabrakło również kilku porażających zagrań ciałem, których głównymi bohaterami byli Andreas Lilja oraz Niklas Kronwall, który wyrasta w tych rozgrywkach na czołowego 'zabijakę' w szeregach Czerwonych Skrzydeł.

53 sekundy po trafieniu gości, w 10. minucie spotkania, swoją trzecią bramkę w tegorocznych palyoff zdobył Henrik Zetterberg po perfekcyjnie rozegranej akcji z Pawłem Dacjukiem. Szwed wjechał w tercję przeciwnika z krążkiem pod bandą, pociągając za sobą dwójkę obrońców. Widząc, że nie ma już miejsca ani czasu na wykonanie indywidualnego zagrania oddał krążek do tyłu, na niebieską linię, gdzie czekał na niego Rosjanin. Zetterberg od razu uwolnił się spod opieki obrońców, skierował się między buliki, gdzie otrzymał powrotne podanie i po lekkim zwodzie pokonał z backhandu Jose Theodore'a umieszczajac krążek między parkanami.

Niecałe dwie minuty później Red Wings po raz pierwszy w spotkaniu dostali szansę gry w liczebnej przewadze, gdy za zahaczanie na ławkę kar został odesłany Ben Guite. Gospodarze przez prawie cały okres tej przewagi nie opuszczali tercji obronnej Avalanche, lecz mimo kilku dogodnych sytuacji nie byli w stanie wyjść na prowadzenie. Rozpęd z tej przewagi udało im się jednak utrzymać jeszcze po jej zakończeniu i w 14. minucie padła w końcu druga bramka. Jej autorem został Daniel Cleary, który wykończył akcję zainicjowaną przez Johana Franzena, który z dwoma golami i asystą był, bez wątpienia, najbardziej wartościowym zawodnikiem po stronie Red Wings tego wieczora.

Swoją wartość Szwed udowodnił na niecałe trzy minuty przed końcem tercji, kiedy sprzed bramki Theodore'a zmienił tor lotu krążka wstrzelonego z linii niebieskiej przez Niklasa Kronwalla i wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Gol ten padł podczas liczebnej przewagi Czerwonych Skrzydeł. Była to jedyna wykorzystana taka okazja na pięć w całym spotkaniu. Skuteczność gry w osłabieniu wyniosła natomiast 100%. Goście nie wykorzystali żadnego z trzech okresów gry w przewadze.

Franzen uderzył ponownie po 73 sekundach gry w drugiej odsłonie. Mikael Samuelsson wyłuskał krążek spod bandy od bijących sie o niego Kronwalla i Andrew Brunetta podając nastepnie do znajdującego się na wysokości lewego koła bulikowego Valtteriego Filppuli. Fin posłał krążek dalej w poprzek lodowiska do nadjeżdżającego Franzena, który tym razem pokonał Thoedore'a potężnym strzałem z dystansu. Gol ten padł ponownie po dobrze rozegranym, chociaż bez zdobyczy bramkowej, okresie gry w przewadze gospodarzy.

Warto w tym momencie wspomnieć, że przez większość spotkania Avalanche grali bez dwójki swoich czołowych zawodników. Od początku meczu na lodzie nie pojawił się Peter Forsberg, który narzeka na uraz pachwiny, a w pierwszej odsłonie, po rozegraniu niecałych czterech minut, lodowisko opuścił Wojtek Wolski. Przyczyny absencji młodego napastnika gości nie są jeszcze znane.

Joel Quenneville podjął jedyną słuszną decyzję i zdjął z bramki Theodore'a zastępując go nie posiadającym żadnego doświadczenia w tej fazie rogrywek, Peterem Budajem. Ruch ten okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż Słowak obronił wszystkie 20 uderzeń Red Wings. Wcześniej, Theodore kapitulował czterokrotnie na 16 uderzeń. Zaczęła się dramatyczna walka Avalanche z czasem i z gęstymi formacjami obronnymi Czerwonych Skrzydeł o doprowadzenie przynajmniej do dogrywki.

Pierwsze uderzenie spadło na gospodarzy cztery minuty po ostatnim trafieniu Franzena. Źle przeprowadzona zmiana w tercji obronnej Red Wings stworzyła dobrą okazję rywalom, którą starał sie wykorzystać John-Michael Liles. Wcześniej, krążek wyprowadzany przez Bretta Lebdę odebrał w tercji neutralnej Cody McLeod, zaliczając przy tym golu asystę. Liles przymierzył zza koła bulikowego i pokonał Chrisa Osgooda, zmniejszając prowadzenie gospodarzy tylko do dwóch trafień.

Red Wings starali się spowolnić tempo akcji Avalanche i przejąć ponownie inicjatywę w meczu, lecz jak się okazało mieli z tym spore problemy. Jedynym, tak naprawdę, okresem kiedy mogli trochę odetchnąć była kara nałożona na Milana Hejduka minutę po bramce Lilesa. Później, na trzy i pół minuty przed końcem drugiej tercji. To właśnie Hejduk wykończył akcję 3-na-2 Ryana Smytha i Stastny'ego, zdobywając kontaktową bramkę i uciszając tym samym ponad 20 tysięcy kibiców zgromadzonych w Joe Louis Arena.

Gospodarzom udało się dowieźć jednobramkowe do końca drugiej odsłony. Początek trzeciej tercji zaczął się dobrze dla Red Wings, którzy zaciesnili swoje szeregi obronne i nie pozwalali już z taką łatwością na znajdowanie sobie miejsca przez napastników Avalanche. Dwukrotnie poważnie zagrozili bramce Budaja, lecz dwie akcje linii Henrik Zetterberg-Paweł Dacjuk-Tomas Holmstrom kończyły się nieudanymi próbami dobitek w leżącego już na lodzie bramkarza.

Ostatnie osiem minut spotkania przyniosło z kolei ponowną falę ataków gości, pragnących za wszelką cenę wyrównać stan meczu. Statystki pokazują zaledwie sześć strzałów na bramkę Osgooda w ostatniej odsłonie, lecz zawdzięczamy to głównie dużej ilości zablokowanych uderzeń i przeciętych podań. Presja Avalanche nie może być w żaden sposób opisana samymi liczbami. Jeden ze strzałów Ryana Smytha uderzył również w słupek przeszywając wszystkich zgromadzonych na trybunach złowrogim, metalicznym dźwiękiem.

Akcja meczu miała miejsce na osiem sekund przed końcową syreną, kiedy to na lodzie od dobrej minuty nie było już Budaja. Po zagraniu zza bramki Osgooda, Brian Rafalski podniósł kij jednego z zawodników Avalanche, nie chcąc pozwolić mu na uderzenie krążka. Nie zauważył jednak, że kawałek dalej właśnie na taką okazję czekał osamotniony Liles. Jednak zimną krew zachował Osgood, który widząc co się święci wyjechał daleko przed pole bramkowe, skutecznie skracając kąt strzału i dzięki temu rywal nie potrafił wykorzystać tej szansy na doprowadzenie do dogrywki.

Trener Quenneville wziął po tej akcji czas, lecz w pozostałych kilku sekundach meczu Avalanche nie zdołali już oddać żadnego celnego strzału i na kolejną próbę pokonania Red Wings będą musieli poczekać aż do sobotniego popołudnia.

Wielu miało nadzieje, na odnowienie słynnej "rivarly", jaka w późnych latach 90-tych poróżniła fanów obu ekip. Oczywiście nie zabrakło bezpardonowej walki o każdy skrawek lodowiska, lecz wynikała ona raczej z chęci awans do kolejnej rundy aniżeli z sentymentu do tego co działo się w playoff jeszcze kilka lat temu.

(foto: Dave Reginek/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 25 2008 04:07:42 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1173 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 1 Mecz 5: Red Wings 2:1 Predators (OT)
Raporty PO 2008Do piątego meczu wielu kibiców podchodziło z niepokojem, po tym jak Detroit Red Wings przegrali kolejne 2 mecze w Nashville. W składach obu drużyn nie obyło się bez przetasowań. W drużynie z Detroit zagrał Chris Osgood oraz Darren Helm (o czym już zresztą informowaliśmy), a w ekipie gości zabrakło dwóch czołowych centrów: Jasona Arnotta i Davida Legwanda - obaj odpoczywają w związku z drobnymi urazami.

Pierwsza tercja upłynęła pod znakiem naporu ze strony Czerwonych Skrzydeł. Już od pierwszych minut widać było, że chcą bezlitośnie wykorzystać niewątpliwe osłabienie Nashville i jak najszybciej strzelić gola. W ciągu dwóch minut groźne sytuacje pod bramką przeciwnika stworzył Brian Rafalski i Paweł Dacjuk, swoje również zrobił bramkarz gości - Dan Ellis, który wychodząc do krążka nie zdołał go przyjąć. Po trzech minutach oblężenia bramki przyjezdnych, miał miejsce pierwszy groźny atak ze strony Predators, lecz skoczyło się tylko na obronie Chrisa Osgooda. Huraganowe ataki Red Wings przyniosły efekt w piątej minucie meczu, kiedy to Valtteri Filppula pokonał Ellisa szybkim strzałem z lewego bulika. Swoje szanse mieli później jeszcze: Dacjuk, czy Dan Cleary w okresie gry w liczebnej przewadze gości. Bardzo dobre wrażenie robiła druga linia Wings ze wspomnianymi Filppulą, Cleary'm i Johanem Franzenem. Trzeba przyznać, że mogła się też podobać gra debiutującego w play off Darrena Helma, który zagrał bez kompleksów i miał kilka efektownych akcji. Warto zaznaczyć, że w oczy rzucał się bardzo agresywny forechecking ze strony Wings, który pozwolił na oddanie 17 strzałów przy 8 zawodników z Nashville.

Druga odsłona meczu zaczęła się od mocnego natarcia podopiecznych Barry'ego Trotza, którzy również przyjęli metodę dużego pressingu. Jednak ich wszystkie starania kończyły się świetnie dysponowanym Osgoodzie, który dobitnie to udowodnił w 11. minucie tej partii gry, kiedy to obronił bardzo groźny strzał Radka Bonka. Zwiększenie ataków Predators wcale nie zmniejszyło aktywności w ofensywie graczy Red Wings. Prym w tym wiodła pierwsza piątka czyli Paweł Dacjuk, Henrik Zetterberg, Tomas Holmstrom wraz z Brianem Rafalskim i Nicklasem Lidstromem. Ci zawodnicy stwarzali zagrożenie pod bramką Ellisa kiedykolwiek się tam pojawili - czy to w okresie liczebnej przewagi, czy w okresie 5 na 5, czy nawet w okresie liczebnego osłabienia. W drugiej części tej tercji ataki Predators wręcz ustały i do pierwszej linii Red Wings w ataku dołączyli inni gracze - wspomniana już druga piątka, a nawet znany z agresywnej i bardziej defensywnej gry Darren McCarty ruszył pod bramkę gości. Jednak na niewiele wszystkie wysiłki się zdały, bo Ellis obronił wszystkie 20 strzałów, które poleciały w jego stronę. Mało brakowało, a mielibyśmy nawet remis, gdy w ciągu ostatnich 30 sekund do rozpaczliwych ataków rzucili się wszyscy zawodnicy z Nashville, ale na szczęście przytomnie zachował się Chris Osgood, który zamroził krążek jak tylko go złapał.

Trzecia tercja tylko potwierdziła dominację gospodarzy w ofensywnym aspekcie tego meczu. Już w drugiej minucie kapitalną akcję wykonali Dacjuk z Zetterbergiem, kiedy to ten pierwszy swoim podaniem stworzył dogodną sytuację do strzelenia gola, ale Szwed nie był w stanie pokonać Ellisa. Szans na strzelenie gola Zetterbergowi pozazdrościł jego rodak - Mikael Samuelsson, który wykonał brawurowy rajd na bramkę Ellisa, lecz efekt był ten sam. Do ataków Nashville przystąpili w 7. minucie tej tercji, a następnie przez ostatnie półtorej minuty tej części meczu, kiedy to dzięki ściągnięciu Dana Ellisa na ławkę, Predators grali z przewagą jednego zawodnika. Zaowocowało to golem Radka Bonka, który wykorzystał zamieszanie pod bramką Osgooda i wyrównał stan meczu, doprowadzając tym samym do dogrywki.

Sama dogrywka nie trwała jednak zbyt długo, bo już w drugiej minucie Johan Franzen przejął krążek wrzucony w tercję obronną przez Niklasa Kronwalla (dla którego była to już druga asysta w tym meczu i zarazem piąta w całych play off) i w akcji 1-na-1 z Danem Ellisem, celnym strzałem z backhandu przy słupku umieścił krążek w siatce, gwarantując tym samym trzecie zwycięstwo Czerwonych Skrzydeł w tej serii.

Oprócz wygranej cieszyć może fakt, że podopieczni Mike'a Babcocka zagrali bardzo ofensywnie, co znalazło swoje odzwierciedlenie w liczbie strzałów (54). Razi jednak fakt, że posiadając sporą liczbę dogodnych sytuacji udało się pokonać Ellisa tylko dwukrotnie. Dla 27-letniego bramkarza jest to pierwszy udział na tym szczeblu rozgrywek w karierze. Nie wiadomo tylko, czy świadczy o to rażącej nieskuteczności napastników, czy o życiowej formie tego gracza...

Warto odnotować, że kapitan Nicklas Lidstrom ustanowił nowy rekord organizacji w liczbie spotkań rozegranych w play-off. Obecnie ta liczba wynosi 197 spotkań. Poprzedni rekord ustanowił legendarny Steve Yzerman. Który podobnie jak 38-letni Szwed był od zawsze związany z Red Wings. Co ciekawe Lidstrom nie opuścił jeszcze żadnego meczu w tej fazie rozgrywek w swojej karierze. Kolejną barierą jaka czeka na tego doświadczonego obrońcę to poprawa osiągnięcia jakie zdołał uzyskać Jari Kurri. Chodzi tutaj o liczbę spotkań rozegranych przez zawodnika pochodzącego z Europy.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia kwiecień 19 2008 04:46:32 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1133 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Osgood zamiast Haska
News
Trener Mike Babcock potwierdził, że w dzisiejszym spotkaniu numer pięć, które odbędzie się w Joe Louis Arena, postawi na Chrisa Osgooda. Zajmie on miejsce Dominika Haska między słupkami bramki Red Wings.

Hasek był starterem we wszystkich dotychczasowych spotkaniach Czerwonych Skrzydeł, lecz w meczu numer cztery, po wpuszczeniu trzech bramek został zdjęty z lodu. Łącznie w rozegranych jak do tej pory meczach Czech obronił 88.8% strzałów, co nie jest najlepszym wynikiem.

Babcock podkreślił, że ten ruch nie jest w żadnym wypadku aktem desperacji i oczywiście brał pod uwagę taki rozwój wypadków. Osgood oraz Hasek grali w sezonie zasadniczym cyklem rotacyjnym i biorąc pod uwagę trochę słabsze występy Haska w dwóch ostatnich meczach, trener postanowił kontynuować tę taktykę, dając tym razem szansę Kanadyjczykowi. Przyznał jednocześnie, że nie jest jego celem częste zmienianie bramkarzy . Po prostu w tej chwili interesują go tylko zwycięstwa.

Zapytany przez dziennikarza czy należy się spodziewać, że Osgood będzie nowym numerem jeden już do końca fazy playoff Babcock odpowiedział, że w hokeju to, co jest prawdą dzisiaj nie musi być prawdą jutro więc nie ma zamiaru prognozować w tym aspekcie. Kto będzie grał w kolejnych spotkaniach będzie całkowicie zależeć od formy zawodników co tyczy się wszystkich hokeistów w zespole.

Sam Osgood powiedział dziennikarzom, że jego filozofią przez cały sezon jak również obecnie jest dużo trenować i być gotowym w momencie, kiedy będzie potrzebny zespołowi. Podczas wywiadu przyznał, że nie wie nic o konkretnej decyzji Babcocka, lecz trener powiedział później, że Osgood był po prostu 'grzeczny', gdyż nie był pewien czy sam trener podał już informację o zamianie bramkarzy do wiadomości mediów.

Kolejną zmianą będzie zmiana na pozycji centra czwartej formacji. Marka Hartigana ma zastąpić debiutujący w tym sezonie Darren Helm. Po jego lewej stronie zagra Dallas Drake, natomiast z prawej strony będzie mu towarzyszył Darren McCarty. Będzie to spore wyzwanie dla 21-letniego Kanadyjczyka.

(foto: AP Photo/Carlos Osorio)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 18 2008 13:42:11 0 Komentarzy · 1629 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 1 Mecz 3: Predators 5:3 Red Wings
Raporty PO 2008 Dziewięć sekund w końcówce trzeciej tercji przesądziło o losach spotkania numer trzy rywalizacji pomiędzy Nashville Predators, a Detroit Red Wings. Gospodarze dwukrotnie znaleźli sposób na pokonanie Dominika Haska w krótkim odstępie czasu, dokładając jeszcze w końcówce trafienie do pustej bramki i odnosząc pierwsze zwycięstwo w tegorocznej fazie play-off, pokonując Czerwone Skrzydła 5:3.

Mecz rozpoczął się pomyślnie dla gości, którzy już w 9. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą celnego strzału Krisa Drapera. Kanadyjskiemu napastnikowi doskonałą okazję do uderzenia wypracował Jiri Hudler, który wjechał z krążkiem w tercję obronną Predators po podaniu od Briana Rafalskiego. Hudler zatrzymał się w okolicach prawego koła wznowień, poczekał chwilę, po czym oddał krążek prosto do nadjeżdżającego Drapera. Ten uderzył mocno i celnie, po raz drugi w tej serii pokonując Dana Ellisa.

Ellis w całym spotkaniu stawił czoła 26 strzałom Red Wings, co daje wynik zdecydowanie niższy niż w poprzednich dwóch spotkaniach. Wystarczy powiedzieć, że tym razem to Predators częściej zatrudniali Haska, strzelając celnie w jego kierunku 28 razy.

W drugiej połowie pierwszej odsłony Red Wings praktycznie nie opuszczali tercji obronnej gospodarzy, lecz nie stworzyli sobie żadnej konkretnej sytuacji, która przyniosłaby im bramkę. Swoją szansę dostał natomiast Alexander Radulov, który nie wykorzystał jednak doskonałego podania zza bramki Czerwonych Skrzydeł i trafił krążkiem w parkany czeskiego bramkarza.

Red Wings powiększyli swoje prowadzenie dopiero w 10. minucie drugiej tercji. Tym razem Hudler skierował krążek do bramki Predators, podczas gdy jego zespół grał w przewadze. Młody napastnik z Czech dobił strzał z linii niebieskiej Niklasa Kronwalla. Był to jego pierwszy gol w tej fazie rozgrywek. Druga asysta przy trafieniu została zaliczona Danielowi Clearyemu, lecz duży udział w tej akcji miał jeszcze Johan Franzen, który podniósł kij zawodnika Predators, gdy ten próbował zatrzymać krążek lecący w stronę Kronwalla. Uniemożliwiło mu to także udaną próbę zablokowania strzału oddanego przez Szwedzkiego obrońce.

Podobnie jak w spotkaniu numer dwa, przy dwubramkowym deficycie gospodarze zaczęli coraz intensywniej atakować bramkę przyjezdnych. Zaowocowało to dwoma trafieniami w odstępie nieco ponad dwóch minut. Ten wyczyn w niesamowity sposób ożywił widownię zgromadzoną w Sommet Center, która do tej pory sprawiała wrażenie pogodzonej z kolejną porażką. Przy pierwszym golu Predators wygrali wznowienie w tercji obronnej Red Wings i krążek trafił do ustawionego na niebieskiej linii Ryana Sutera. Ten, wykorzystując zasłonę Alexandra Radulova i Jasona Arnotta, posłał gumę w kierunku bramki. Krążek odbił się po drodze od Radulova, zaskakując tym samym interweniującego Haska.

Dwie minuty później kardynalny błąd popełnił Brad Stuart, który opuścił swoje stanowisko obronne, aby pomóc dwóm swoim partnerom w walce o krążek w tercji neutralnej. W momencie, kiedy dołączył do grupy zawodników kotłujących się pod bandą krążek był już na kiju J.P. Dumonta, który wjeżdżał w tercję obronna Red Wings i podał go na drugą stronę do nadjeżdżającego Davida Legwanda. Podania nie przechwycił Niklas Kronwall, a powracający po kontuzji Legwand uderzył mocno i celnie, wyrównując stan meczu.

Podekscytowanych kibiców uciszył po 40 sekundach gry w ostatniej odsłonie Paweł Dacjuk, zdobywając swojego pierwszego gola w tegorocznych play-off. Rosjanin wyłuskał krążek w okolicach niebieskiej linii i pognał razem z Valtterim Filppulą tworząc przewagę 2-na-1. Młody Fin został wykorzystany jako "przynęta" mająca na celu odwrócenie uwagi obrońcy i gdy tylko ten zostawił mu trochę miejsca, oddał bardzo silny, a co ważniejsze, celny strzał z nadgarstka, ponownie dając Red Wings prowadzenie.

Niepowtarzalną szansę na rehabilitację za błąd przy drugiej bramce dla Predators miał w 8. minucie ostatniej odsłony Brad Stuart, który otrzymał perfekcyjne podanie zza bramki od Tomasa Holmstroma. Stuart wjeżdżał z niebieskiej linii, aby pomóc kolegom z formacji ofensywnych kiedy krążek zagrany przez Szweda trafił prosto na łopatkę jego kija. Obrońca Red Wings uderzył od razu, lecz dźwięk jaki rozległ się po chwili oznajmił, że trafił on zaledwie w poprzeczkę. Ta sytuacja została przeanalizowana przez sędziów wideo, a powtórka wyraźnie pokazała jak krążek odbija się od poprzeczki bramki Ellisa.

Red Wings kontrolowali grę przez większą część trzeciej tercji, nie dopuszczając do zbyt agresywnych poczynań we własnej tercji obronnej. Grali tylko jednym zawodnikiem wysuniętym do przodu, skupiając się na obronie większą liczbą zawodników. Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami trener Mike Babcock zdecydował się na rozdzielenie Dacjuka oraz Henrika Zetterberga, którzy tworzyli jedną formację tylko podczas pierwszej zmiany spotkania. Kiedy jednak na cztery minuty przed końcem meczu Predators wyszli na prowadzenie, został zmuszony do ponownego połączenia "Eurobliźniaków".

Gospodarze uderzyli szybko i skutecznie, pokonując Haska za sprawą potężnych strzałów kolejno Sutera z lewej strony lodowej tafli, a po chwili Arnotta ze strony prawej. Suter dołączył się do szybkiej kontry 3-na-3, otrzymując podanie z tyłu od Jana Hlavaca. Przy bramce Arnotta asystę zaliczył natomiast Radulov, który zauważył błąd przy zmianie obrońców Red Wings. Osamotniony Andreas Lilja nie poradził sobie z naporem napastnika gospodarzy. Po tym jak Nicklas Lidstrom, zmieniający Chrisa Cheliosa, zajął miejsce z lewej strony, zostawiając dużo miejsca i czasu Arnottowi na oddanie strzału. Po zdobyciu gola Arnott rzucił się na bandę wzorem Alexandra Owieczkina z Washington Capitals. Po chwili został powalony na lód przez swoich kolegów z drużyny, co spowodowało nawet, że trochę przy tej sytuacji ucierpiał nie wracając już do gry.

Wynik meczu ustalił strzałem do pustej bramki na 21 sekund przed końcem Martin Erat, a rozpaczliwe ataki Czerwonych Skrzydeł w ciągu ostatnich 100 sekund spotkania przyniosły zaledwie jeden celny strzał.

Tym samym konfrontacja Red Wings z Predators przybiera formę ich poprzedniego spotkania w playoff z roku 2004, kiedy to po dwóch zwycięstwach w Joe Louis Arena podopieczni Babcocka, przegrali dwa kolejne mecze w Nashville, zwyciężając jednak w całej serii 4-2. O tym czy ten scenariusz będzie miał szansę się powtórzyć przekonamy się już w najbliższą środę gdy obie ekipy ponownie zmierzą się na terenie Miasta Muzyki.

(foto: AP Photo/Mark Humphrey)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 15 2008 04:19:40 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1174 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 1 Mecz 2: Red Wings 4:2 Predators
Raporty PO 2008 Piętnaście strzałów w pierwszej tercji meczu oddanych na bramkę Dominika Haska zwiastowały, że w sobotnim spotkaniu Nashville Predators stawią większy opór Detroit Red Wings niż miało to miejsce w czwartek. Gościom nie starczyło jednak sił i ostatecznie to gospodarze odnieśli zwycięstwo w drugim spotkaniu serii, dzięki czemu pojadą do Nashville z bezpieczną przewagą 2-0.

Już po kilku minutach spotkania krążek przeciął linię bramkową Czerwonych Skrzydeł, lecz sędziowie spotkania gola nie uznali, tłumacząc to faktem, że jeszcze przed tym zdarzeniem akcja została zatrzymana gwizdkiem, gdy na bramkę został wepchnięty Radek Bonk. Powtórka pokazała jednak, że Czech poruszył bramką po tym, jak krążek do niej wpadł. Już drugi raz w tej serii sędziowie 'pomogli' niejako drużynie z Detroit.

Pierwszą, uznaną już, bramkę zdobyły Czerwone Skrzydła, a jej strzelcem został Darren McCarty, który jest doskonałym przykładem amerykańskiego snu 'od zera do bohatera'. W ciągu kilku miesięcy przedarł się on z gry we Flint Generals (IHL), do strzelania bramek w fazie play-off NHL, co jest na pewno dużym osiągnięciem. Fakt, że bramki te strzela w barwach Red Wings powoduje, że są one dla niego jeszcze cenniejsze. McCarty wykorzystał akcję Dallasa Drake'a, który wjechał przed bramkę Dana Ellisa i oddał strzał, który jednak w pierwszej chwili obronił bramkarz. Mimo to krążek wylądował tuż przed polem bramkowym, a doświadczony McCarty nie miał problemów ze skierowaniem go do pustej siatki.

Chwilę wcześniej ostro potraktowany za własną bramką został Chris Chelios, którego ciałem zaatakował Jordin Tootoo. 46-letni obrońca Red Wings zjechał od razu z lodu do szatni, lecz nie długo później pojawił się z powrotem na lodzie i grał już do końca meczu, więc nie wydaje się, by szczególnie ucierpiał przy tym uderzeniu. Tootoo pozostał jednak na celowniku i pod koniec pierwszej tercji wymienił kilka szturchnięć z Andreasem Lilją, w którego strzelił krążkiem po gwizdku sędziego, przerywającego akcję. Obaj panowie powędrowali na ławkę kar, a dołączył do nich Brad Stuart, który również wdał się w tę przepychankę. Przewaga liczebna Predators nie trwała jednak długo, gdyż minutę później popełnili oni błąd przy zmianie zawodników i zostali z szóstką graczy na lodzie. Co zaowocowało kolejną karą.

Red Wings mieli jeszcze w drugiej tercji dwie wyborne szanse na zwiększenie prowadzenia, lecz dwukrotnie w dogodnych sytuacjach mylił się Valtteri Filppula, który zagrał podobnie jak w meczu numer jeden. Fin pokazywał się na lodowisku, lecz jego staraniom brakowało wykończenia, a dodatkowo zbyt często jego indywidualne zagrania kończyły się już na pierwszym przeciwniku, blokującym mu drogę. Na około pięć minut przed końcem tercji doskonałą okazję wypracował młodemu Finowi, Paweł Dacjuk, zabierając krążek w tercji neutralnej, a następnie oszukując zwodami trzech zawodników Predators. Będąc już na wysokości lewego koła wznowień oddał gumę do stojącego przy przeciwnym słupku Filppuli, lecz ten przeniósł go wysoko nad praktycznie pustą bramką gości.

W trzeciej tercji gospodarze przejęli już prawie zupełnie kontrolę nad spotkaniem i potwierdzili to na początku 11. minuty gry. Dacjuk, po podaniu Briana Rafalskiego, przejechał przez linię niebieską Predators i jakby nie w swoim stylu, oddał mocny strzał w kierunku Dana Ellisa z dalszej odległości. 27-letni bramkarz przyjezdnych interweniował skutecznie, lecz pechowo, gdyż odbił go przed bramkę, gdzie na dobitkę czekał już Tomas Holmstrom. W akcji tej dużą rolę odegrał Henrik Zetterberg. Co prawda nie dotknął nawet krążka, lecz ściągnął na siebie uwagę dwóch obrońców, dając dużo miejsca na wykończenie zagrania jego rodakowi.

Po spotkaniu swoje 5 minut miał także wspominany wyżej w raporcie Chelios. Bowiem wziął on udział w meczu fazy play-off po raz 248. Bijąc tym samym rekord (247) ustanowiony przez legendarnego bramkarza Montreal Candiens, a później Colorado Avalanche, Patricka Roy'a. Oba zespoły przeniosą się teraz do Miasta Muzyki, gdzie w poniedziałek i środę zostaną rozegrane kolejne dwa spotkania tego ćwierćfinału konferencji.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 12 2008 22:58:37 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1106 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 1 Mecz 1: Red Wings 3:1 Predators
Raporty PO 2008Po dość nerwowym ekipie b>Detroit Red Wings udało się pokonać we własnej hali Nashville Predators, dzięki czemu objęli oni prowadzenie 1-0 w pierwszej rundzie rywalizacji play-off. Największą gwiazdą spotkania był niewątpliwie Henrik Zetterberg, który zdobył dwie bramki dla swojego zespołu.

Gospodarze mieli w całym meczu wyraźną przewagę, lecz nie byli w stanie przełożyć jej na zdobycze punktowe. Kibice zespołu z Detroit są przyzwyczajeni do przewagi 40-20 w strzałach oddanych na bramkę w meczach zakończonych różnicą jednego gola. Tym razem różnica ta wyniosła dwa trafienia ale tylko dzięki strzałowi do pustej bramki Zetterberga na 19 sekund przed syreną, kończącą trzecią odsłonę spotkania.

Wszystko zaczęło się jednak już w pierwszej odsłonie, kiedy to w 6. minucie pierwszą bramkę tegorocznych playoff zdobył dla Red Wings, Johan Franzen. Szwed, który prezentując wyśmienitą formę na zakończenie sezonu zasadniczego, zdaje się nie zwalniać tempa. W meczu z Predators był jednym z najjaśniejszych punktów swojego zespołu, zarówno w ataku jak i w obronie. Doskonale utrzymywał się przy krążku i nie bał się oddawać strzałów, których uzbierał sześć. Dwukrotnie, do tego, atakował ciałem przeciwników. Bramka dla gospodarzy padła po kilku błędach obrońców Predators, którzy nie byli w stanie wybić krążka z własnej tercji obronnej. Radek Bonk starał się uderzyć gumę z backhandu poza niebieską linię, lecz ta trafiła na kij Jiri'ego Hudlera, ustawionego na prawym kole bulikowym. Krążek trafił następnie do Niklasa Kronwalla, który mocnym strzałem z dystansu posłał go w stronę bramki, której strzegł Dan Ellis. Krążek odbił się od kilku zawodników, lecz ostatecznie do bramki wbił go z bliskiej odległości Franzen.

Red Wings mieli jeszcze kilka okazji do podwyższenia prowadzenia w pierwszej i drugiej tercji, lecz nie udało im się wykorzystać ani akcji 2-na-1 Pawła Dacjuka i Henrika Zetterberga czy też kolejnej wrzutki Kronwalla. W tej drugiej akcji po pierwszym strzale Franzena krążek odbił się od słupka, a następnie od łyżwy Ellisa. Do tego, dobitkę nadjeżdżającego Mikaela Samuelssona zablokował rzucający mu się pod kij obrońca Predators. Należy tu zaznaczyć, że dla młodego bramkarza Predators był to pierwszy występ w fazie play-off i trzeba przyznać, że spisał się w nim dobrze, broniąc aż 37 strzałów.

Jeden błąd zadecydował o tym, że to nie gospodarze, a goście zdobyli kolejną bramkę. Kolejny raz zawiodła jednak umiejętność wybijania krążka z własnej tercji. Z rogu lodowiska gumę chciał po bandzie zagrać Chris Chelios, lecz krążek trafił na kij ustawionego pod niebieską Grega Zanona. Obrońca Predators szybko oddał bardzo mocny strzał w stronę Dominika Haska, zastawionego przynajmniej czterema zawodnikami. Jednym z nich był Jordin Tootoo, który zmienił tor lotu gumy i posłał ją między parkany czeskiego bramkarza.

W trzeciej odsłonie zespół z Nashville oddał zaledwie trzy celne strzały, do których nie zostało zaliczone uderzenie Vernona Fiddlera w słupek. Lewoskrzydłowy gości wykorzystał błąd przy wyprowadzaniu krążka przez Briana Rafalskiego, zabrał mu go, lecz ostatecznie nie był w stanie posłać go obok interweniującego Haska do siatki. Rafalski nie mógł zaliczyć spotkania do udanych, gdyż, pomimo 1 punktu w klasyfikacji +/-, popełniał on sporo błędów przy rozgrywaniu krążka, które dość szybko kończyły akcje ofensywne Red Wings, dając niespodziewanie okazję rywalowi.

Na szczęście, szansę ponownie dostała para Dacjuk-Zetterberg, wyprowadzajac gospodarzy znów na jednobramkowe prowadzenie. Sama akcja była bardzo podobna do ich wcześniejszej próby z pierwszej tercji. Dacjuk wyłuskał krążek od jednego z obrońców Predators na lewej bandzie po czym, po dojechaniu do koła wznowień, oddał go nadjeżdżającemu środkiem Zetterberga. Mimo dość niewygodnej pozycji Szwed oddał strzał, starając się nie dać szans na interwencję Ellisowi. Plan się powiódł i bramka padła, ku niezadowoleniu Barryego Trotza, trenera Predators, który uważał, że Zetterberg podciął kijem jednego z jego zawodników przy wjeżdżaniu w tercję obronną gości. Powtórki telewizyjne potwierdziły poniekąd obiekcje szkoleniowca ekipy z Nashville, lecz tego typu zagrania nie podlegają ocenie przez sędziów wideo.

Na około 100 sekund przed końcem 3. tercji na ławkę zjechał Ellis, dając miejsce szóstemu zawodnikowi z pola. Mimo dość silnej presji w tercji Red Wings zawodnikom klubu z Detroit udało się, po dwóch wybiciach na uwolnienie, wyprowadzić krążek ze strefy zagrożenia. Przy wznowieniu na niebieskiej linii Predators, Dan Ellis wrócił na chwilę między słupki, lecz momentalnie został ponownie ściągnięty przez Trotza. Trener Predators doszedł najpewniej do wniosku, że pozostałe 20 sekund nie wystarczą, przy wygranym wznowieniu, na wykonanie tego manewru. Do wznowienia ze strony Red Wings podszedł jednak Kris Draper, który w całym meczu wygrał ich 12 i mógł popisać się 63-procentową skutecznością w tym elemencie gry. Doświadczony kanadyjczyk czysto wyjął krążek rzucony przez sędziego, ten po chwili trafił na kij Zetterberga, a potem do siatki Predators, co tylko przypieczetowało zwycięstwo gospodarzy.

Zgodnie z naszymi wcześniejszymi przypuszczeniami, w meczu zagrał Darren McCarty, któremu miejsca ustąpił Aaron Downey. Pojawił się on na lodzie siedmiokrotnie, co dało w sumie 4 minuty i 58 sekund. Co ciekawe byłą to najkrótsza obecność na lodzie z pośród wszystkich zawodników Czerwonych Skrzydeł.

Swoje powody do radości miał 46-letni obrońca Chris Chelios. Dla Amerykanina było to już 247 spotkanie w fazie play-off. Dzięki temu wyrównał on rekord ustanowiony przez legendarnego bramkarza Patricka Roy'a. Kolejne spotkanie tej serii zostanie rozegrane w sobotę, ponownie w Joe Louis Arena. Początek meczu już o godzinie 20 czasu polskiego.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 11 2008 03:38:56 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1200 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 82: Red Wings 4:1 Blackhawks
Raporty 2007/2008 Bramką w przewadze na 140 sekund przed końcem meczu Patrick Kane pozbawił Dominika Haska shutoutu w wygranym 4:1 spotkaniu między Detroit Red Wings, a Chicago Blackhawks. Było to ostatnie spotkanie tych dwóch drużyn w sezonie zasadniczym. Red Wings skończyli rozgrywki z 115 punktami i zagrają w pierwszej rundzie playoff z Nashville Predators. Blackhawks zabrakło trzech oczek do ósmego miejsca na zachodzie, lecz postępy w grze tego zespołu są bardzo widoczne i wszystko wskazuje na to, że za rok ich szanse na awans do playoff będą jeszcze większe.

Ósmy mecz między tymi dwoma zespołami został rozegrany w Joe Louis Arena, a zwycięstwo Red Wings pozwoliło im zmniejszyć rozmiary porażki w całosezonowej rywalizacji z Blackhawks. Zakończyła się ona dla Czerwonych Skrzydeł bilansem 3-4-1. Spotkanie wyglądało też zupełnie inaczej niż ostatnia konfrontacja tych drużyn w United Center, kiedy gospodarze wygrali 6:2, a już po niecałych ośmiu minutach z bramki zdjęty został wspomniany na początku Hasek. Powodem był wpuszczenie trzech goli na sześć strzałów. Tym razem Czech spisywał się bardzo dobrze, broniąc w sumie 27 uderzeń przeciwników. Na taką formę liczy trener Mike Babcock, przed meczami z Predators, chociaż brak konsekwencji tej formy w grze Haska może okazać się pewnym problemem. Jego miejsce jest w każdej chwili gotów jednak przejąć Chris Osgood, który ze średnią 2.09 bramek na mecz skończył sezon na pierwszym miejscu ligi.

Babcock zdecydował się pozwolić młodszym, nie grającym na co dzień zawodnikom pokazać swoje umiejętności przed fazą playoff, oszczędzając jednocześnie największe gwiazdy zespołu. Trener chciał nawet dać wolne Pawłowi Dacjukowi, Henrikowi Zetterbergowi i Nicklasowi Lidstromowi, lecz woleli oni nie robić sobie zbyt długiej przerwy między kolejnymi meczami i zdecydowali się zagrać. Jak pisaliśmy już wcześniej, w meczu nie wystąpili obrońcy Chris Chelios i Brian Rafalski.

W doskonałym świetle pokazała się natomiast szczególnie jedna formacja złożona z dwóch Darrenów - McCartyego i Helma oraz Justina Abdelkadera. Zapewnili oni, tak bardzo pożądaną w playoff, obecność fizyczną na lodzie, agresywnie walcząc o krążek i skutecznie blokując rywali. McCarty i Abdelkader zaliczyli po dwa czyste uderzenia na przeciwnikach, a Helm dołożył od siebie trochę mocy ofensywnej, oddając aż sześć strzałów na bramkę Nikolaia Khabibulina, co było najlepszym wynikiem w zespole. Jedyny punkt z tej trójki zdobył jednak McCarty, który podał, upadając, zza bramki krążek Jiri'emu Hudlerowi. Młody Czech nie miał problemów z wykorzystaniem doskonałego podania i zza pola bramkowego pokonał Khabibulina. Miało to miejsce w 8. minucie pierwszej odsłony.

Na początku kolejnej tercji lekką przewagę uzyskali goście, lecz Red Wings szybko odzyskali kontrolę. Kiedy w ostatnich trzech minutach na ławkę kar powędrowali kolejno Patrick Sharp i Yannic Perreault, gospodarze znaleźli się w dwuosobowej przewadze. Po 35 sekundach takiej gry Nicklas Lidstrom podał krążek do Hudlera, ustawionego przy lewym słupku bramki Blackhawks. Czech oddał gumę do Szweda, który wykorzystał zasłonę stworzoną przez Daniela Cleary'ego i zwiększył prowadzenie Czerwonych Skrzydeł potężnym strzałem z dystansy. Cleary, który ciągle gra w specjalnym sprzęcie ochronnym, w trzeciej tercji po raz kolejny został uderzony w twarz krążkiem. Tym razem skończyło się jednak na szybkich oględzinach lekarza zespołu i 29-letni Kanadyjczyk mógł wrócić do gry.

Lidstrom zdobył podobną bramkę w 15. minucie trzeciej odsłony, kiedy to prowadzenie Red Wings wzrosło do stanu 4:0. Wcześniej, Mark Hartingan wykorzystał błąd Khabibulina, od którego dostał de facto podanie zza bramki. Hartigan wyczekał jeszcze rosyjskiego bramkarza i, gdy ten położył się na lodzie w próbie naprawienia swojego błędu, posłał krążek do siatki. Był to trzeci gol tego zawodnika w tym sezonie NHL, a drugi w dwóch ostatnich spotkaniach.

Gospodarze rozegrali całe spotkanie spokojnie i bez większych problemów poradzili sobie z przeciwnikiem. Biorąc pod uwagę skład, w jakim wystąpili może to cieszyć podwójnie. Faza playoff rozpocznie się już w czwartek, kiedy Red Wings podejmą we własnej hali Nashville Predators. Wszystkie wiadomości z obozu Red Wings jak również raporty ze wszystkich spotkań Czerwonych Skrzydeł będą oczywiście prezentowane na łamach naszego serwisu.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 06 2008 21:00:35 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1662 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 81: Red Wings 3:2 Blue Jackets
Raporty 2007/2008 Po iście playoffowej końcówce Detroit Red Wings pokonali Columbus Blue Jackets 3:2, dzięki bramce Henrika Zetterberga na 12 sekund przed końcem spotkania, i zapewnili sobie zdobycie Presidents' Trophy, przyznawanego najlepszej drużynie sezonu zasadniczego. Bardziej konkretną nagrodą, związaną z pierwszym miejscem, jest oczywiście przewaga własnego lodowiska na wszystkich etapach walki o Puchar Stanleya.

W ciągu ostatnich lat zespoły, które zdobywały najwięcej punktów w sezonie zasadniczym nie miały jednak szczęścia w rozgrywkach playoff. Ostatnią drużyną, która zdobyła Puchar Stanleya z pierwszego miejsca byli jednak Red Wings. Miało to miejsce w sezonie 2001/02. Od tej pory nikt nie dotarł nawet do finałowej fazy playoff.

Nie byłoby nic dziwnego w fakcie, żeby taka historia powtórzyła się również i w tym roku, chociaż wszyscy mamy nadzieję, że tak jednak nie będzie. Wyrównany poziom ligi powoduje, że każdy zespół jest w stanie wygrać z dowolnym innym. Trener Mike Babcock skomentował tę sytuację, mówiąc, że gdy patrzy na tabelę i zastanawia się z kim jego zespół chętnie spotkałby się w pierwszej rundzie playoff dochodzi do wniosku, że nie istnieje już pojęcie 'wygodnego przeciwnika' i każdy powinien mieć duży respekt w stosunku do każdego. Po wczorajszych spotkaniach w gronie ewentualnych przeciwników Wings w pierwszej rundzie zostali już tylko Calgary Flames i Nashville Predators.

Wróćmy jednak do najbardziej interesującego nas spotkania, w którym dominujące role mieli bramkarze obu zespołów. Szczególnie Pascal Leclaire, między słupkami Blue Jackets, miał w meczu dużo do powiedzenia, broniąc 36 z 39 strzałów gospodarzy. Niestety, wyborny wręcz występ został zepsuty przez Zetterberga na 11.4 sekundy przed syreną kończącą trzecią tercję. Leclair wyjechał z bramki, aby przejąć krążek wstrzelony w tercję przez Pawła Dacjuka, lecz guma odbiła się poza obszar trapezu, w którym bramkarze mogą ją zagrywać. Do krążka dopadł szwedzki napastnik Red Wings i odbił go od pleców Leclaire'a, umieszczając go w sprytny sposób w siatce Blue Jackets. Było to 43. trafienie Zetterebrga w tym sezonie.

Pierwsze bramki padły dopiero w drugiej tercji, chociaż w pierwszej odsłonie drużyny oddały w sumie 19 strzałów. Listę strzelców otworzył Ron Hainsey, strzelając z między bulików, podczas gdy Blue Jackets grali z przewagą jednego zawodnika. Na ławce kar siedział wtedy Mark Hartigan, który dwie i pół minuty później dał Czerwonym Skrzydłom wyrównanie, wpychając krążek do siatki w zamieszaniu pod bramką Leclaire'a po strzale Niklasa Kronwalla. Oba zespoły miały jeszcze potem po jednej grze w przewadze, lecz nie byli w stanie ich wykorzystać.

W trzeciej tercji to znowu goście wyszli na prowadzenie. Swoją pierwszą bramkę w NHL zdobył obrońca Aaron Rome, pokonując Dominika Haska strzałem z niebieskiej linii w 5. minucie odsłony. Krążek odbił się od debiutanta w barwach Red Wings, Justina Abdelkadera, o którym pisaliśmy już w naszym serwisie. Kilka chwil wcześniej to właśnie ten gracz miał wyśmienitą szansę na zdobycie swojego pierwszego trafienia, lecz przy strzale z bliskiej odległości lepszy okazał się Leclair.

Należy jednak zaznaczyć, że Abdelkader rozegrał naprawdę dobre spotkanie. Przebywał na lodzie ponad 11 minut i w tym czasie oddał trzy strzały na bramkę Blue Jackets, co na pewno spodobało się trenerowi Babcockowi, którego jedną z żelaznych zasad wpajanych wszystkim zawodnikom jest konieczność częstego strzelania. Do tego wykazał się też fizyczną obecnością, trzy razy ciałem zatrzymując przeciwników. Mierzący 188 centymetrów i ważący 95 kilogramów zawodnik ma ku temu predyspozycje.

Wyrównanie padło dopiero w 17. minucie trzeciej odsłony. Na ławce kar siedział Michael Peca, który dostał karę za opóźnianie gry. Autorem trafienia był Johan Franzen, który kontynuuje swoją wyśmienitą grę. Tym razem Muł dobił strzał z dystansy Nicklasa Lidstroma, dokładając 15. bramkę do czterech asyst w ostatnich 15 meczach.

Dominik Hasek pokazał się tym razem z tej drugiej, lepszej strony w porównaniu z występem w Chicago. Podobnie jak Leclair kilkakrotnie ratował swój zespół w beznadziejnych, wydawałoby się, sytuacjach. Czech obronił w sumie 20 strzałów gości i najprawdopodobniej zakończył sezon z 90% obronionych strzałów i średnią 2.17 wpuszczonej bramki na mecz. W niedzielnym spotkaniu z Blackhawks między słupkami powinniśmy zobaczyć Chrisa Osgooda.

Z gorszych wiadomości należy dodać, że spotkanie w drugiej tercji opuścił Tomas Kopecky po kolizji z Manny Malhotrą. Kopecky został odwieziony do szpitala, gdzie czekają go dalsze badania.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia kwiecień 04 2008 04:09:33 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1638 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 79: Red Wings 1:0 Predators (OT)
Raporty 2007/2008 Niedzielny mecz pomiędzy Detroit Red Wings, a Nashville Predators dał kibicom pewien przedsmak wydarzeń, które będą miały miejsce już za niecałe dwa tygodnie i których bohaterami mogą być te dwie drużyny. Po twardym i zaciętym meczu gospodarzom udało się zdobyć jedyną bramkę spotkania, wygrywając nad przyjezdnymi z Nashville 1:0 po dogrywce. Dzięki dwóm zdobytym punktom Red Wings brakuje już tylko jednego oczka do zapewnienia sobie Presidents' Trophy. Drudzy w tabeli San Jose Sharks tracą do Czerwonych Skrzydeł 5 punktów, a obu drużynom zostały do rozegrania trzy mecze.

Równie cenny może okazać się jeden punkt zdobyty przez Predators, potencjalnych przeciwników Czerwonych Skrzydeł w pierwszej rundzie playoff. Po wygranej nad Calgary Flames, Predators zostali jednak wyprzedzeni o jedno oczko przez Vancouver Canucks i to najprawdopodobniej między tymi dwoma zespołami rozegra się walka o ósme miejsce na zachodzie. Oba zespoły też muszą zagrać jeszcze trzy spotkania.

Red Wings nie przyzwyczaili kibiców w tym roku do spotkań, w których pada tak mało bramek. Czerwone Skrzydła, z 248 bramkami w sezonie, przewodzą w swojej konferencji, a w całej lidze zajmują 3. miejsce za Montreal Canadiens i Ottawa Senators. Tym razem główne role przypadły jednak w udziale bramkarzom obu zespołów. Dominik Hasek powrócił po ośmiodniowej absencji spowodowanej objawami grypy i, broniąc 22 strzały gości, zdobył 81. shutout w karierze, a 5 w tym sezonie. Dan Ellis, z kolei, przedłużył o 63 minuty i 21 sekund swoją serii bez straconej bramki, która w sumie zakończyła się na 223 minutach i 39 sekundach. Ellis ustanowił tym samym rekord organizacji z Nashville.

Johan Franzen, zdobywca złotego gola w dogrywce, pobił inny rekord, którego wcześniejszym posiadaczem był zawodnik, którego 80. urodziny przypadają właśnie dzisiaj. Szwed zdobył szóstego gola dającego drużynie zwycięstwo w jednym miesiącu, co o jeden poprawiło poprzednie osiągnięcie Gordiego Howe'a, wyrównane w zeszłym roku przez Henrika Zetterberga. Howe był obecny na spotkaniu z Predators, a przed meczem wziął udział w krótkiej ceremonii, mającej na celu uhonorowanie jego święta. Howe dostał w prezencie duży telewizor i skórzaną kurtkę z logo Red Wings.

Franzen powiedział po meczu, że nie miał pojęcia o tym rekordzie.
"To najprawdopodobniej jedyny rekord, jaki uda mi się pobić w swojej karierze. Przykro mi, że popsułem mu jego urodziny i to ostatniego dnia, jakiego mogłem to zrobić," żartował Szwed, który w ostatnich 13 spotkaniach zdobył 14 bramek i 4 asysty.

Szansę na zakończenie spotkania miał niecałe dwie minuty przed trafieniem Franzena, Ryan Suter, któremu udało się znaleźć w sytuacji 1-na-1 z Haskiem. Czech dobrze jednak ustawił się przed polem bramkowym i obronił strzał Sutera parkanem.

Trochę później strzał Zetterberga udało się obronić Ellisowi, lecz bramkarz Predators był już bezradny przy dobitce Franzena, który jednak nie trafił krążka czysto. Guma otarła się jeszcze od Sutera i Ellisa, a następnie powoli wtoczyła się do siatki. Wstępne podejrzenia, że Szwed kopnął krążek do bramki zostały rozwiane przy pierwszej powtórce pokazanej na jumbotronie i zawodnicy mogli w radości udać się do szatni.

Trener Mike Babcock potwierdził, że Mikael Samuelsson pojawi się na lodzie dopiero w fazie playoff, podobnie jak Brad Stuart.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia marzec 30 2008 23:50:53 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1648 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 76: Blue Jackets 1:4 Red Wings
Raporty 2007/2008 Mecz Detroit Red Wings z Columbus Blue Jackets nie mógł zachwycić kibiców zebranych w NationWide Arena oraz tych przed ekranami telewizorów czy też monitorów. Oba zespoły oddały w sumie 33 strzały, a 12 uderzeń gospodarzy jest ich najgorszym wynikiem we własnej hali w całej historii klubu.

Czerwonym Skrzydłom udało się wyjść z tarczą z tego mocno defensywnego pojedynku, zwyciężając Blue Jackets 4:1 i trzeci rok z rzędu osiągając pułap 50 zwycięstw w sezonie. Do tego sukcesu poprowadził ich oczywiście trener Mike Babcock dla którego również jest to osobisty rekord. Ostatni raz podobnego wyczynu dokonali Montreal Canadiens (lata 1975-79), czterokrotnie przekraczając barierę 50 wygranych spotkań.

Babcock powiedział po meczu, że media nie zauważają już tych osiągnięć Red Wings, gdyż tak bardzo przyzwyczaili się do takich wyników.

"Nasze mecze nie są nawet pokazywane przez NBC ani TSN, więc chyba nie jesteśmy tak dobrym zespołem," żartował szkoleniowiec Red Wings.

Jego podopieczni zaczęli spotkanie od mocnego uderzenia, wychodząc na dwubramkowe prowadzenie już po dziesięciu minutach gry. Oba trafienia padły podczas liczebnej przewagi zespołu z Detroit, a asysty przy nich zaliczyli odpowiednio Paweł Dacjuk i Brian Rafalski. Bramki zapisali na swoim koncie najpierw Nicklas Lidstrom, a następnie Henrik Zetterberg. Lidstrom uderzał krążek zza bulików, natomiast Zetterberg wykorzystał świetne podanie od Dacjuka, zmieniając tor lotu krążka tuż przy prawym słupku bramki Fredrika Norreny. Dla tego drugiego było to 40 trafienie w obecnych rozgrywkach. Tym samym ten 27-letni Szwed ustanowił swój osobisty rekord w tym elemencie. Również łączna liczba punktów jaką do tej pory zdobył (85) jest wyrównaniem wciąż aktualnego rekordu.

W pierwszej odsłonie Blue Jackets oddali zaledwie dwa strzały na bramkę Dominika Haska, który spisał się zdecydowanie lepiej niż w ostatnim spotkaniu w Nationwide Arena, kiedy wpuścił cztery bramki na 10 uderzeń gospodarzy.

"Kontrolowaliśmy całe spotkanie. Niewiele krążków przebiło się przez obronę. Nie mieli dobrych okazji do strzałów. Ogólnie, był to jeden z najprostszych meczów w tym sezonie," powiedział Hasek.

Blue Jackets zdobyli kontaktową bramkę po 43 sekundach gry w trzeciej tercji, gdy przytomnym uderzeniem popisał się Rick Nash. Kapitan gospodarzy, chyba jedyny zawodnik, który włożył w całe spotkanie wszystkie swoje siły, wjechał w tercję Red Wings i wykorzystując Lidstroma jako zasłonę, posłał krążek z nadgarstka obok prawej ręki Haska.

Nashowi nie udało się jednak ani tą bramką, ani też agresywną grą poderwać swoich kolegów z zespołu do bardziej wytężonej pracy. W 13. minucie dwubramkowe prowadzenie znów należało do Red Wings. Bowiem Johan Franzen zdobył swój 14. punkt w ostatnich 10 meczach. Szwed wykorzystał doskonałe podanie od Chrisa Cheliosa, który z niebieskiej linii najpierw zamarkował strzał, a następnie bardzo mocno posłał krążek prosto na łopatkę kija Franzena, który błyskawicznym uderzeniem z przestrzeni pomiędzy bulikami pokonał Norrenę.

Wynik meczu zamknął na 5 minut przed końcem Dacjuk, zabierając krążek zawodnikom Blue Jackets na linii niebieskiej tuż obok strefy obronnej Red Wings, by po chwili wygrać z Norreną pojedynek 1-na-1. Goście grali wtedy w liczebnym osłabieniu. 29-letni hokeista pochodzący z Rosji podobnie jak jeden ze swoich partnerów ustanowił w tym spotkaniu kilka indywidualnych rekordów. Mowa tu o 31 bramkach i 90 punktach jakie uzbierał do tej pory. 59 asyst to wyrównanie osiągnięcia z przed dwóch lat. Jest także pierwszym graczem Red Wings od sezonu 1995/96, któremu udało się zdobyć co najmniej 90 punktów. Wówczas uczynił to Sergei Fiodorow (107).

Dzięki temu zwycięstwu (386 w karierze) Hasek, wyprzedził na liście wszech czasów byłego bramkarza Czerwonych Skrzydeł, Mike'a Vernona. Zajmuje więc obecnie dziesiąte miejsce. Utrata tej bramki zupełnie pozbawiła już wiary zespół z Columbus, którzy chyba będą już musieli pożegnać się z myślą o awansie do fazy playoff. Na siedem spotkań przed końcem sezonu regularnego tracą do ósmych w tabeli Colorado Avalanche siedem punktów.

Red Wings zmierzą się z Blue Jackets jeszcze raz w tym sezonie. Będzie miało to miejsce już 2. kwietnia w Joe Louis Arena.

(foto: AP Photo/Jay LaPrete)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia marzec 23 2008 03:28:29 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1737 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Strona 79 z 92 << < 76 77 78 79 80 81 82 > >>
Detroit Red Wings PL

[Rozmiar: 301 bajtów]
Kalendarz
Wrzesień
PoWtŚrCzPtSoNd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30

Dzisiaj
Jutro:
Zdarzenia
Kliknij, by dowiedzieć się więcej
[Rozmiar: 301 bajtów]
Liderzy
Punkty Bramki Asysty Kary min. +/-
D.
Larkin
T.
Bertuzzi
D.
Larkin
F.
Hronek
B.
Lashoff
53 21 34 46 1
[Rozmiar: 301 bajtów]
Atlantic Division
  MECZE PKT
1.  Boston Bruins 70 100
2.  Tampa Bay Lightning 70 92
3.  Toronto Maple Leafs 70 81
------------------------------------------------------
4.  Florida Panthers 69 78
5.  Montreal Canadiens 71 71
6.  Buffalo Sabres 69 68
7.  Ottawa Senators 71 62
8.  Detroit Red Wings 71 39
[Rozmiar: 301 bajtów]
Gracz Tygodnia

Tyler Bertuzzi

59

Bilans Tygodnia
Punkty:1
Bramki:1
Asysty:0
Kary min.:12
+/-0

 Tydzień: 2020-03-09 - 2020-03-15

  więcej o zawodniku
[Rozmiar: 301 bajtów]
Bramkarze
M Z P PD GAA SV% SO

45 Jonathan Bernier
46 15 22 3 2.95 .907 1

35 Jimmy Howard
27 2 23 2 4.20 .882 0

31 Calvin Pickard
3 0 2 0 5.46 .797 0

34 Eric Comrie
3 0 2 0 4.28 .864 0
[Rozmiar: 301 bajtów]
Eastern Conference
MECZE PKT
1.  Boston Bruins 70 100
2.  Tampa Bay Lightning 70 92
3.  Toronto Maple Leafs 70 81
------------------------------------------------------
1.  Washington Capitals 69 90
2.  Philadelphia Flyers 69 89
3.  Pittsburgh Penguins 69 86
------------------------------------------------------
1.  Carolina Hurricanes 68 81
2.  Columbus Blue Jackets 70 81
------------------------------------------------------
3.  New York Islanders 68 80
4.  New York Rangers 70 79
5.  Florida Panthers 69 78
6.  Montreal Canadiens 71 71
7.  Buffalo Sabres 69 68
8.  New Jersey Devils 69 68
9.  Ottawa Senators 71 62
10.  Detroit Red Wings 71 39
[Rozmiar: 301 bajtów]
Kontuzje

H.Zetterberg
 

Uraz:
kręgosłup
Planowany powrót:
nieokreślony

J.Franzen
 

Uraz:
wstrząs mózgu
Planowany powrót:
nieokreślony

Stan na 17.03.20

[Rozmiar: 301 bajtów]
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail i kliknij Subskrypcja/Rezygnuję.



Ilosć subskrypcji: 8348
[Rozmiar: 301 bajtów]
Wyniki Typowania
- PUNKTY
1.  lukash 227
2.  Noodles 215
3.  bukaj22 206
4.  piotras1985 194
5.  Lukas 189
6.  Zion 149
6.  PaprykarZ 149
8.  kabuu 109
9.  Tanik 84
10.  Jan 24
10.  Harry Otton III 24
12.  Breverin Lux 21
-

Stan na 07.04.19

Typuj wynik meczu!
[Rozmiar: 301 bajtów]
ShoutBox
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
[Rozmiar: 301 bajtów]
Partnerzy
[Rozmiar: 301 bajtów]
[Rozmiar: 63272 bajtów]
[Rozmiar: 468 bajtów]
[Rozmiar: 3739 bajtów]
Znaki graficzne użyte na stronie są prawnie zastrzeżone i są własnoćcią NHL oraz klubu Detroit Red Wings.
Na niniejszej stronie znaki te zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych bez intencji naruszania ich praw.


2002 - 2019 - DetroitRedWings.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone