[Rozmiar: 7520 bajtów][Rozmiar: 1372 bajtów][Rozmiar: 1473 bajtów][Rozmiar: 2886 bajtów][Rozmiar: 1780 bajtów]    [Rozmiar: 1951 bajtów]
[Rozmiar: 178515 bajtów]
wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...[Rozmiar: 17414 bajtów]
[Rozmiar: 5135 bajtów][Rozmiar: 4578 bajtów][Rozmiar: 4963 bajtów]

Sezon Zasadniczy

12.12.2019 - 19:30 EST (1:30 CET)

Detroit - Little Caesars Arena

Winnipeg Jets

Detroit Red Wings

:

0 :

0

(-:- -:- -:-)

RELACJA LIVE FORUM RAPORT

Sezon Zasadniczy

Detroit Red Wings

Montreal Canadiens

:

Drużyna: Montreal Canadiens
Miasto: Montreal
Hala: Bell Center
Data: 14.12.2019 (Sobota)
Godzina: 19:00 EST (1:00 CET)


Do meczu pozostało:

Mecz 48: Red Wings 3:2 Canucks (SO)
Raporty 2007/2008Może się okazać, że Chris Osgood nie będzie miał już szansy wzięcia udziału w jednym z trzech spotkań, jakie pozostały do rozegrania przed All-Star Game. Interesujące, ponieważ zespół Detroit Red Wings posiada w zanadrzu drugiego bramkarza, który zdaje się być obecnie w lepszej formie.

Ekipa z Detroit potrzebowała zwycięstwa wczorajszej nocy i trzeba przyznać, że Dominik Hasek wydatnie pomógł w jego odniesieniu. Zatrzymał 26 strzałów gości w regulaminowym czasie gry jak również wszystkie próby popularnych Orek w serii rzutów karnych. Dało to upragnione dwa punkty gospodarzom.

Tym samym Red Wings zakończyli trzy meczową serię spotkań bez zwycięstwa. A trzeba wspomnieć, że była to najdłuższa tego typu seria w tym sezonie. Ponad to Hasek podtrzymał swoją dobrą passę bowiem legitymuje się on bilansem 10-2-1 w ostatnich 13 startach. Wczoraj znów dobrze się zaprezentował. Pewnie interweniując w większości sytuacji jakie miały miejsce przed jego bramką.

Jednak jak dobrze wiemy doświadczonego Czecha zabraknie podczas weekendu w Atlancie, gdzie zostanie rozegrany tegoroczny mecz gwiazd (27 stycznia). Za to wystąpić powinien Osgood. Trener Czerwonych Skrzydeł, Mike Babcock który poprowadzi reprezentację konferencji zachodniej do boju powiedział po zakończeniu spotkania, że gdy tylko będzie mógł da ponownie szansę 35-letniemu Kanadyjczykowi.

Swoją cegiełkę dołożył Dan Cleary czyli strzelec obu goli dla Red Wings w regulaminowym czasie gry. Pierwszy z nich padł pod koniec tercji otwierającej to spotkanie. Była to dokładnie 18 minuta i 16 sekunda. Zmienił po prostu tor lotu krążka po strzale Andreasa Lilji. Guma odnalazła drogę do bramki między ramieniem, a parkanem probującego jeszcze interweniować Roberto Luongo (47 obron). Asysty przy tym trafieniu zaliczyli także Mikael Samuelsson.

Początek drugiej tercji meczu przyniósł kolejnego gola autorstwa Clearyego. Całą akcję zapoczątkował Valtteri Filppula, który popędził z krążkiem wzdłuż bandy i gdy zauważył stojącego przed bramką partnera obsłużył go świetnym podaniem w poprzek lodu. W ten sposób Cleary znalazł się ponownie przed bramką Luongo i strzałem z backhandu pokonał bramkarza rywali. Zrobiło się więc 2-0 dla gospodarzy i nic nie wskazywało na to, że dalszy przebieg spotkania będzie jeszcze bardziej interesujący.

Stało sie tak za sprawą dwóch kolejnych trafień jakie uzyskali gracze Canucks pod koniec drugiej odsłony. W odstępstwie nie z pełna 3 minut do remisu doprowadzili kolejno Henrik Sedin oraz Markus Naslund. Należy tu wspomnieć, iż dla tego drugiego było to już 1000 mecz na lodowiskach NHL w całej karierze. Tak więc po 40 minutach wynik meczu sie wyrównał i wszyscy czekali z niecierpliwością co przyniesie trzecia tercja.

Jednak nie doczekaliśmy się w niej rozstrzygnięcia pomimo wielu prób tak z jednej jak i z drugiej strony. Przyszedł więc czas dogrywki w której istniał tylko jeden zespół. Mowa oczywiście o gospodarzach, którzy pięciokrotnie oddawali strzał na bramkę gości podczas gdy Ci nie zdołali "zatrudnić" Haska ani razu. Szczególnie szkoda sytuacji jaką miał Paweł Dacjuk. Ubiegł go jednak Luongo, który w zamieszaniu wybił krążek w trybuny za co otrzymał dwuminutową karę. Lecz nawet posiadając o jednego hokeistę więcej zawodnicy Red Wings nie potrafili pokonać świetnie dysponowanego brakarza gości.

Teraz o wszystkim miała zdecydować seria rzutów karnych w której szczęście na dobre odwróciło się od ekipy z Vancouver. Mówię tak ponieważ jeszcze w czasie regulaminowym nie raz ratował ich słupek bądź poprzeczka bramki. Jak wspomniałem na wstępie był to popis Haska, który zatrzymał wszystkie trzy próby gości. Natomiast zwycięstwo drużynie Red Wings zapewnił Henrik Zetterberg, który w drugiej kolejce z zimną krwią wykorzystał swoją próbę, umieszczając gumę między parkanami Luongo.

Zespół z Detroit czeka teraz wyprawa do Kalifornii gdzie przyjdzie im sie zmierzyć z trzema ekipami. Na pierwszy ogień pójdzie zespół San Jose Sharks (Sobota) by później zmierzyć się z Los Angeles Kings (Wtorek), a na koniec czeka ich przetarcie z aktualnymi mistrzami NHL, czyli Anaheim Ducks (Środa). Będą to już ostatnie mecze przed zbliżającą sie dużymi krokami przerwą spowodowaną meczem gwiazd o czym z resztą wspominałem wcześniej.

(foto: AP Photo/Carlos Osorio)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 18 2008 16:39:32 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1064 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 47: Red Wings 1:5 Thrashers
Raporty 2007/2008Kiepska passa Red Wings trwa nadal. Najlepsza drużyna NHL straciła trzy bramki podczas gry w osłabieniu, a pięć w sumie, w przegranym 1:5 meczu z Atlanta Thrashers. Była to już trzecia porażka Czerwonych Skrzydeł z rzędu i jednocześnie przegrana w najgorszym stosunku bramkowym na własnym lodzie podczas obecnego sezonu. Thrashers wygrali w Joe Louis Arena po raz pierwszy w historii konfrontacji obu ekip (bilans 1-2-2).

W meczu powtarzały się te same błędy, które trapią Red Wings już od kilku spotkań - słaba gra w przewadze i osłabieniu oraz bardzo niedokładna gra w ataku oczywiście wpłynęły negatywnie na skuteczność drużyny. Jedyną bramkę gospodarze zdobyli dopiero w 14. minucie trzeciej tercji po strzale z między bulików Niklasa Kronwalla. Wcześniej Kari Lehtonena, w tej samej akcji, próbowali pokonać Henrik Zetterberg i Mikael Samuelsson. Fiński bramkarz miał, bez wątpienia, bardzo duży wpływ na sukces swojego zespołu, broniąc aż 46 uderzeń zawodników Red Wings.

Pierwsze trzy bramki dla gości zdobył Marian Hossa dla którego był to siódmy hat-trick w karierze, a obecnie jego konto bramkowe liczy już 19 trafień. Thrashers zdobyli po dwie bramki w dwóch pierwszych tercjach spotkania, a aż trzy z nich padły podczas gry w liczebnej przewadze. Z kolei gracze Red Wings dwukrotnie nieskutecznie próbowali zdobyć gola w tym elemencie.

"To zdarza się każdej drużynie," mówił po meczu Chris Osgood.

"W lidze są dobre zespoły a my przeżywamy w tym momencie dołek. Najważniejsze jest to, żebyśmy trzymali się razem. Nie chcemy nadawać temu, co stało się w ostatnich trzech meczach, jakiegoś nadzwyczajnego znaczenia." - dodał

Osgood z pewnością nie może zaliczyć tego występu do udanych. Po wspaniałej pierwszej połowie sezonu pochodzący z Kanady zawodnik wpuścił, aż 9 bramek w dwóch ostatnich meczach. W spotkaniu z Thrashers trener Mike Babcock zdecydował się zdjąć z bramki Osgooda po stracie czwartego gola. Jego miejsce zajął Dominik Hasek, który obronił 7 z 8 strzałów gości.

"Mike powiedział mi po trzeciej bramce, żebym zaczął się rozgrzewać. Myślałem o tym. Minęło dużo czasu od ostatniego meczu, w którym zastępowałem partnera. Czułem się dobrze. Nie wydawało mi się, że coś może mi się stać," powiedział po meczu Czeski bramkarz, uspokajając wszystkich, którzy obawiali się kolejnej kontuzji weterana.

Hasek nie miał dużo pracy w końcówce drugiej tercji, dzięki czemu miał więcej czasu na to by solidnie się rozgrzać przed ostatnią częścią spotkania. Na przełomie drugiej i trzeciej odsłony zespół z Detroit oddał na bramkę Lehtonena sporo bo aż 19 strzałów, a trzeba dodać, że w tym samym czasie goście nie potrafili odpowiedzieć niczym.

Jak informowaliśmy wcześniej, w meczu zabrakło Dallasa Drake'a, który doznał lekkiego urazu kolana w poprzednim spotkaniu z Ottawa Senators. Jego miejsce zajął Aaron Downey, który próbował wykorzystać swoją siłę do poderwania w jakikolwiek sposób swoich kolegów. W drugiej tercji, chcąc nawiązać bójkę z jednym z zawodników Thrashers, zrzucił rękawice i kij, lecz rywal nie podjął wyzwania. Downey pozbierał swój sprzęt jednak dość szybko i wziął nawet udział w ofensywnej akcji zespołu.

Już jutro Red Wings rozegrają kolejne spotkanie. Mecz odbędzie się również w Joe Louis Arena, gdzie w czwartkową noc podejmą Vancouver Canucks.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 16 2008 14:36:55 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1042 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Problemy Drake'a i Downeya
NewsWeteran lodowisk NHL, Dallas Drake w ostatnim spotkaniu przeciwko Ottawa Senators (porażka 2:3) doznał urazu kolana. Do kontuzji doszło w momencie zderzenia z Danym Heatleyem, który to doznał jeszcze poważniejszego urazu - przemieszczenie barku. Gracz Ottawy będzie musiał pauzować około sześciu tygodni, natomiast Drake nie brał udziału w poniedziałkowym treningu, ale jak mówi trener Mike Babcock jego uraz nie jest poważny.

Problemy z kolanem ma także inny "twardziel" sprowadzony przed tym sezonem do Hockeytown. Aaron Downey w czasie poniedziałkowego treningu zderzył się z Kirkiem Maltbym, który upadł na jego kolano. Downey musiał opuścić zajęcia, na które jednak później powrócił. Mimo wcześniejszych niepokojów Downey został dopuszczony do gry z Atlanta Thrashers.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia styczeń 15 2008 13:58:16 0 Komentarzy · 1653 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 46: Senators 3:2 Red Wings
Raporty 2007/2008Kibice Detroit Red Wings mogli być zawiedzeni postawą swojego zespołu w sobotnim spotkaniu przeciwko Ottawa Senators. Kanadyjska drużyna zdominowała to spotkanie. Goście z Detroit jak to się mówi praktycznie nie istnieli w dwóch pierwszych tercjach, a próba pogoni w ciągu ostatnich 20 minutach nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Ostatecznie drugi zespół w lidze czyli Senators, pokonał obecnych liderów (Red Wings) w stosunku 3:2.

"Nie graliśmy na tym poziomie, na jakim jesteśmy zdolni grać. Oni dyktowali grę na początku meczu. Grali bardziej fizyczni i byli od nas szybsi. Byli na pewno lepszą drużyną," - podsumował bezbłędnie to spotkanie Dan Cleary.

Senators zdobyli po jednej bramce w każdej z dwóch pierwszych tercji i wszystko wskazywało na to, że bez problemu dowiozą to zwycięstwo już do końca. Zawodnicy gospodarzy byli prawie nie do pokonania w walkach o krążek pod bandami, grali bardzo wysokim forecheckingiem, co skutecznie uniemożliwiało graczom Red Wings wyprowadzanie szybkich, skutecznych ataków z własnej tercji obronnej. Czerwone Skrzydła musiały bardzo często ratować się wstrzeliwaniem krążka w tercję obronną Senators i gonieniem go, co na pewno kosztowało cały zespół sporo sił. Trzeba przyznać, że we wcześniejszych spotkaniach podczas obecnych rozgrywek zespół z Detroit nie miał aż takich trudności z przedostaniem się przez niebieską linię przeciwnika.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie strzeleniem bramki już po zaledwie 69 sekundach gry. Daniel Alfredsson potężnym uderzeniem z niebieskiej pokonał Dominika Haska, podczas gdy na ławce kar przebywał Niklas Kronwall. Gol ten przerwał 135 minut i 22 sekundy gry bez straty gola pochodzącego z Czech bramkarza gości. W 4. minucie drugiej tercji na 2:0 podwyższył Mike Fisher dobijając swój własny strzał jaki oddał chwilę wcześniej z pomiędzy bulików.

Jak sie okazało sporym problemem Red Wings w tym spotkaniu była ich niemoc podczas gier w przewadze. Goście aż sześciokrotnie grali z przewagą jednego zawodnika i tylko raz udało im się tę przewagę wykorzystać. Problem ten trwa już kilka spotkań. W ostatnich 9 meczach zawodnicy klubu z Detroit wykorzystali tylko 3 z 28 takich szans.

Jedno z tych dość rzadkich ostatnio trafień, pozwoliło Czerwonym Skrzydłom powrócić do gry. Była to 8. minuta trzeciej części meczu. Stało się to więc kilka minut po tym, jak z gry musiał zrezygnować Dany Heatley, który nabawił się kontuzji barku, kiedy wpadł w bandę, walcząc o krążek z Dallasem Drake'iem. Gola dla Red Wings zdobył Brian Rafalski, który otrzymał ładne podanie między buliki od Pawła Dacjuka z rogu lodowiska. Rafalski nie został obstawiony przez żadnego z obrońców Senators i mocnym, celnym strzałem w okienko bramki pokonał po raz pierwszy tego wieczora Raya Emeryego.

Heatley gra w najgroźniejszej linii Senators, razem z Alfredssonem i Jasonem Spezzą. Popularna 'Pizza Line' była nie do powstrzymania przez linie obronne Red Wings i całe spotkanie nękała Dominika Haska. Nie wiadomo jeszcze jak poważna jest kontuzja tego zawodnika, lecz było widać, że odczuwa duży ból, gdy zjeżdżał z lodowiska.

Wyrównująca bramka padła łupem Jiri'ego Hudlera. Czeski napastnik dobił strzał z linii niebieskiej autorstwa Niklasa Kronwalla, który nie trafił w bramkę, lecz krążek szczęśliwie odbił się od tylnej bandy i właśnie wtedy zdołał do niego dopaść Hudler. Młody Czech uderzył bez przyjęcia i pokonał trochę zdezorientowanego bramkarza gospodarzy.

Nadzieję na choćby punkt w tym spotkaniu, rozwiał gościom wspomniany już wyżej Alfredsson. Zdobył bowiem swoją drugą bramkę w meczu gdy jego zespół grał z przewagą jednego zawodnika. Na niecałe trzy minuty przed syreną kończącą regulaminowe 60 minut. Trzeba dodać, że hokeiści Senators wykorzystali dwa z pięciu okresów gry w przewadze.

Hasek, który był bramkarzem numer jeden Senators w sezonie 2005/06, był rozczarowany postawą swojego obecnego zespołu.

"Nie wiem czy oni (Senators) zagrali swoje najlepsze spotkanie. Wiem, że my na pewno tego nie zrobiliśmy - na pewno nie w pierwszych 40 minutach. Wydaje mi się, że wszyscy w szatni byli trochę rozczarowani." - przyznał po meczu nieco rozgoryczony Czech

Red Wings nie pomogła nawet obecność byłego kapitana zespołu, Steve'a Yzermana, który został niedawno przyjęty do Galerii Sław Sportu w Ottawie i został poproszony o rzucenie krążka przy pierwszym wznowieniu w meczu. Red Wings ciągle zajmują pierwsze miejsce w lidze, mają obecnie 70 punktów w dorobku. Z kolei Ottawa, po tym spotkaniu, umocniła się na pierwszym miejscu w konferencji Wschodniej z 62 "oczkami" na koncie.

(foto: The Canadian Press, Sean Kilpatrick)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 13 2008 04:44:24 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1084 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Zetterberg ma grypę
NewsWystęp czołowego napastnika Red Wings - Henrika Zetterberga w dzisiejszym spotkaniu stanął pod znakiem zapytania. Jak pewnie większość sympatyków hokeja się domyśla będzie to prawdziwy szlagier tej kolejki, bowiem obie drużyny to absolutna czołówka całej ligi. Powodem zmartwienia sztabu szkoleniowego jest grypa, której Szwed się ostatnio nabawił. Przez to nie wziął on udziału we wczorajszym treningu.

Trener Mike Babcock jest jednak dobrej myśli i uważa, że Szwed zagra w meczu z Ottawa Senators:
"[Zetterberg] ma lekką grypę, ale z tego co wiem wystąpi dzisiaj, a jeśli nie to się dostosujemy. Graliśmy już przecież bez niego.''

Decyzja o tym czy zagra on w nadchodzącym spotkaniu, zostanie podjęta przed meczem.

(foto: Claus Andersen/Getty Images)


[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia styczeń 12 2008 22:57:49 0 Komentarzy · 1652 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 45: Red Wings 5:6 Wild (SO)
Raporty 2007/2008 W czwartkowym meczu w Joe Louis Arena bohaterami na pewno nie można nazwać bramkarzy obu ekip. Chris Osgood wpuścił pięć bramek, co jest jego najgorszym wynikiem w tym roku. Z kolei Nicklas Backstrom został w drugiej tercji zmieniony przez Josha Hardinga, po wpuszczeniu czterech goli. Po kilku dość defensywnych meczach w wykonaniu Red Wings, tym razem worek z bramkami się rozwiązał. Niestety, gospodarze przegrali po rzutach karnych 5:6.

Wild objęli prowadzenie już po pierwszym swoim strzale w meczu, była to 5. minuta spotkania. Martin Skoula popisał sie błyskawicznym strzałem po tym jak otrzymał krążek od Mariana Gaborika, Osgood nie miał szans. Goście zdobyli w pierwszej tercji jeszcze dwie bramki i to w odstępie 15 sekund. Miało to miejsce na około półtorej minuty przed końcem tej odsłony, a ich autorami byli Gaborik oraz Todd Fedoruk (1. bramka w sezonie).

Czerwone Skrzydła odpowiedziały na bramkę Skouli trafieniem Henrika Zetterberga nieco ponad minutę później. Nie pozostali też obojętni na bardzo skuteczną końcówkę tercji w wykonaniu Wild i na 28 sekund przed syreną kończącą tą część meczu zmniejszyli prowadzenie gości za sprawą indywidualnej akcji Valtteriego Filppuli.

Po bramce Matta Fraya w 4. minucie drugiej tercji gospodarze zdobyli trzy kolejne bramki. Wyrównali stan spotkania za sprawą trafień Dallasa Drake'a (w osłabieniu) i Niklasa Kronwalla, a na 1:08 przed końcem meczu wyszli na prowadzenie dzięki bramce Daniela Clearyego.

Większość goli w tym meczu padła po dość dziwnych odbiciach krążka, który po drodze do siatki zahaczał czasami nawet dwóch lub trzech zawodników. Osgood został wybrany do rezerw reprezentacji Zachodu na Mecz Gwiazd, który odbędzie się już 27 stycznia w Atlancie. Mimo niezadowolenia ze swojej nie najlepszej postawy był jednak po meczu dość optymistycznie nastawiony.

"Daliśmy sobie szansę i jest to pewien pozytyw. Dwukrotnie goniliśmy z dwubramkowej straty i udało nam się. Najbardziej jesteśmy źli, że w ostatniej minucie nie utrzymaliśmy prowadzenia."

Osgood odniósł się do bramki zdobytej przez Erica Belangera na 49 sekund przed końcową syreną. Belanger pokonał Ozziego, zagarniając krążek zza bramki tuż przy słupku.

Podobne uczucia prezentował po porażce trener Red Wings, Mike Babcock.
"Rozczarowałem się grą zespołu we własnej tercji obronnej. Nie udało nam się utrzymać krążka poza bramką. Nie byliśmy po prostu tak dobrzy w grze bez krążka jak to zwykle ma miejsce."

Po bezbramkowej dogrywce gospodarze mieli jeszcze szansę zrehabilitować się w serii rzutów karnych, lecz dwie pierwsze próby Pawła Dacjuka (1 asysta) i Zetterberga zakończyły się udanymi interwencjami Hardinga. Drugi bramkarz Wild spisał się między słupkami bardzo dobrze, wpuszczając tylko jedną bramkę na 27 strzałów. Ogólnie Red Wings oddali na bramkę Wild, aż 46 strzałów. Osgood stawił czoła "jedynie" 28 uderzeniom.

Bramkarz Czerwonych Skrzydeł skapitulował w karnych dwukrotnie. W drugiej i trzeciej próbie pokonali go bowiem Brian Rolston (silnym strzałem z koła wznowień) i Gaborik (po zwodzie). Nadzieje gospodarzy podtrzymał jeszcze Jiri Hudler, który pokonał w swojej próbie Hardinga, po tym jak bramkę zdobył Gaborik.

Dla Minnesoty było to siódme zwycięstwo nad zespołem z Detroit. Jak do tej pory obie ekipy spotkały się 27-krotnie. W tym sezonie, Czerwone Skrzydła wygrały dwa poprzednie mecze łącznym stosunkiem bramek 9:1.

"Nie wygrywamy tutaj zbyt ciężko. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek to robił," - tak cieszył się po meczu Nick Schultz.

"(Joe Louis Arena) jest jednym z najtrudniejszych budynków, w którym mamy okazję grać, a Red Wings są obecnie jednym z czołowych zespołów ligi."

(foto: Claus Andersen/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 11 2008 19:00:06 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 988 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 44: Red Wings 1:0 Avalanche
Raporty 2007/2008Tylko jedna bramka przesądziła o losach spotkania pomiędzy Detroit Red Wings, a Colorado Avalanche. Dzięki trafieniu Pawła Dacjuka i zachowaniu czystego konta przez Dominika Haska, Red Wings wygrali czwarte spotkanie z rzędu oraz ósme z ostatnich dziewięciu.

Spotkanie z Avalanche było kolejnym meczem Czerwonych Skrzydeł, w którym mogliśmy obserwować bardzo dużo gry defensywnej z obu stron. W przeciwieństwie jednak do dwóch ostatnich potyczek (ze Stars i Blackhawks), samo spotkanie miało nieco szybsze tempo, było też kilka ostrych zagrań. Ale dzięki temu mecz był dużo bardziej emocjonujący. O tym, że było to zacięte 60 minut w wykonaniu obu ekip niech świadczy ostateczny bilans strzałów, 25-19 na korzyść gospodarzy. Zespół z Colorado oddał swój pierwszy strzał w drugiej tercji meczu dopiero po tym jak upłynęło jej 14 minut.

Hasek obronił wszystkie strzały gości i tym samym jest niepokonany od 134 minut i 13 sekund. Jednak pochodzący z Czech bramkarz wie, że ten sukces nie należy tylko do niego.

"Za każdym razem, gdy ma się czyste konto nalezy podziękować kolegom z drużyny. Aby taki sukces miał miejsce, wszyscy muszą dobrze grać. A jeśli przeciwnik nie jest w stanie oddać nawet 20 strzałów to wiadomo, że grało się dobrze," - powiedział po meczu popularny Dominator.

Podczas gdy do składu powrócili Tomas Holmstrom (asysta) i Kirk Maltby, Avalanche muszą obejść się bez usług swoich dwóch największych gwiazd - Joe Sakica (pachwina) i Ryana Smytha (złamana kostka). Obaj będą pauzować z powodu swoich kontuzji około dwóch miesięcy. Ich brak jest bardzo widoczny - z sześciu ostatnich spotkań Lawina wygrała tylko jeden mecz.

Wspomniany wcześniej Holmstrom okazał się siłą napędową kluczowej akcji spotkania, po której padła bramka autorstwa Dacjuka. Popularny Homer, ustawiony w swojej ulubionej pozycji - czyli tuż przed bramkarzem, zablokował strzał Niklasa Kronwalla z dystansu, lecz zorientował się dość szybko gdzie jest krążek i wysunął go wprost na kij nadjeżdżającego z drugiej strony Dacjuka. Rosjanin bez trudu umieścił krążek pod poprzeczką, leżącego już na lodzie Jose Theodore'a. Gol ten padł w 19. minucie drugiej odsłony spotkania.

Bramkarz Avalanche został jednak wybrany trzecią gwiazdą meczu, gdyż jemu w dużej mierze muszą być wdzięczni koledzy za tak małe rozmiary porażki. Theodore był nie pokonania w strzałach bezpośrednich i prawie perfekcyjnie spisywał się podczas zamieszań pod bramką. Obronił w całym spotkaniu 24 strzały i mimo porażki, nie narzekał na grę swojego zespołu.

"Jestem zadowolony ze sposobu, w jaki zareagowaliśmy. Za każdym razem, gdy przyjeżdża się do tego budynku wiadomo, że trzeba będzie stawić czoła najlepszej drużynie w lidze. Nie spanikowaliśmy," - powiedział po meczu sam zainteresowany.

Piękne chwile w trakcie meczu przeżywał Chris Chelios, który biorąc udział w tym spotkaniu został drugim najstarszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek wystąpił w meczu NHL. Chelios (45 lat, 348 dni) prześcignął tym samym na liście wszech czasów Moe Robertsa, który podczas swojego ostatniego występu miał 45 lat i 347 dni. Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się jednak postać, której doścignięcie graniczy z pobiciem rekordów punktowych Wayne'a Gretzkyego. Tą osbą jest oczywiście Gordie Howe, który swój ostatni mecz na taflach NHL rozegrał w wieku 52 lat i 6 dni. W spotkaniu Chelios zablokował dwa strzały oraz spędził dwie minuty na ławce kar (nadmierna ostrość w grze), którą otrzymał po tym jak wziął odwet na Codym McCormicku, gdy ten chwilę wcześniej zbyt ostro próbował zablokować Nicklasa Lidstroma.

Avalanche próbowali swojego szczęścia w ostatnich minutach meczu, kiedy trener gości (Joel Quenville) zdecydował by zdjąć z bramki Theodore'a. Nie przyniosło to jednak żadnych wymiernych rezultatów, nie licząc kilku strzałów na bramkę Haska, który dodał po meczu, że czuł się świetnie i widział wszystkie krążki, jaki zmierzały w jego kierunku.

Po kolejnej wygranej Red Wings z Avs należy chyba stwierdzić, że lata zaciętej rywalizacji między tymi zespołami są już za nami. Na 15 ostatnich spotkań Red Wings wygrali aż 12-krotnie w tym 10 zwycięstw zostało odniesionych w regulaminowym czasie gry. Avalanche jednak będą mieli szansę by poprawić nieco ten bilans, bowiem obie ekipy rozegrają ze sobą jeszcze dwa spotkania.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 09 2008 04:53:38 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1028 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 43: Blackhawks 1:3 Red Wings
Raporty 2007/2008 Po czterech wcześniejszych niepowodzeniach w tym sezonie ekipie Detroit Red Wings w końcu udało się pokonać Chicago Blackhawks. Tym razem zespół z Detroit pokonał rywala na ich własnym lodzie w stosunku 3:1. Jednak samo spotkanie nie dostarczyło zbyt wielu emocji.

Mimo dość wyrównanych statystyk Red Wings zdominowali pierwszą tercję spotkania, w której zdobyli wszystkie swoje bramki. Pierwsza z nich padła już po 50 sekundach gry, kiedy to po podaniach Jiri'ego Hudlera i Andreasa Lilji tuż przed Nikolaiem Khabibulinem pojawił się z krążkiem Henrik Zetterberg. Szwed oszukał zwodem pochodzącego z Rosji bramkarza i backhandem umieścił krążek za jego plecami.

Khabibulin jest daleko od swojej szczytowej formy. Broni średnio 90 procent strzałów i traci 2.81 bramki na mecz co w połączeniu z kontuzjami kilku kluczowych napastników sprawia, że zespołowi jest niezwykle ciężko odnieść zwycięstwo. Bez siedmiu zawodników z podstawowego składu, w tym Jonathana Toewsa czy Brenta Sopela oraz Jamesa Wisniewskiego, Blackhawks przegrali pięć ostatnich spotkań, a w meczu z Los Angeles zostali wręcz zmiażdżeni 2:9.

W niedzielę Blackhawks zaprezentowali się jednak dość przyzwoicie, jeśli chodzi o obronę. Skutecznie unieszkodliwiali ataki Red Wings środkiem lodowiska, co często zmuszało przyjezdnych do oddawania strzałów z nieprzygotowanych pozycji. Wystarczy powiedzieć, że do 15. minuty meczu goście oddali zaledwie cztery strzały na bramkę popularnych Jastrzębi. Nieszczęściem dla gospodarzy był jednak fakt, że dwa z tych strzałów pokonały Khabibulina.

Na 2:0 podwyższył właśnie na początku 15. minuty Daniel Cleary, po doskonałym wypuszczającym podaniu otrzymanym od Pawła Dacjuka. Rosjanin, po wjechaniu głęboko w tercję obronną Blackhawks, zauważył niepokrytego, pędzącego środkiem Clearyego i podał mu krążek. Ten oddał strzał, który jakimś sposobem przedostał się powoli przez parkany bramkarza i ostatecznie wtoczył się do bramki.

Formalności w tej części gry dopełnił Mikael Samuelsson, który na dziewięć sekund przed jej końcem umieścił po raz trzeci tego wieczora krążek w bramce gospodarzy. Co ważniejsze Red Wings grali wtedy z przewagą jednego zawodnika. Szwed oddał strzał z ostrego kąta, z lewego koła bulikowego po krosowym podaniu od Hudlera. Na ławce kar znajdował się wtedy Tuomo Ruutu, odsiadując karę za "przewinienie" Khabibulina, który uderzył wcześniej kijem Tomasa Kopeckyego pod bramką.

Ruutu był najbardziej wyróżniającym się ofensywnie zawodnikiem gospodarzy mimo iż oddał tylko jeden celny strzał na bramkę. To jednak jego strzał odbił po drodze Rene Bourque, dając Blackhawks honorowe trafienie dokładnie na 9 sekund przed końcem drugiej tercji. Gospodarze przycisnęli mocniej na początku tej odsłony, lecz nawet podczas dwuminutowego okresu gry w liczebnej przewadze nie byli w stanie wykończyć żadnej akcji skutecznym strzałem. Większość z nich była blokowana przez gąszcz zawodników przed bramką lub też przez Chrisa Osgooda, który notabene sięgnął po swoje 19. zwycięstwo w sezonie.

Dla Osgooda było to w sumie 355. wygrane spotkanie w karierze, dzięki czemu zrównał się na 15. miejscu listy wszech czasów z Rogie Vachonem. Przypomnijmy, że na 10. miejscu tej listy widnieje nazwisko Dominika Haska. Z takiego obrotu sprawy jest bardzo zadowolony Mike Babcock, który w samych superlatywach komentował właśnie tą sytuację. Pochwalił też Osgooda za dużą pracę jaką wykonał latem, szykując się do sezonu, a która przynosi wymierne rezultaty właśnie teraz.

Chris Chelios, pochodzący z Chicago, był bliski zdobycia gola w tym meczu, lecz w ostatnich sekundach spotkania spudłował oddając strzał ze środkowej linii do pustej bramki, rozczarowując pewnie trochę swoich rodziców, zasiadających na trybunach United Center. Ich zmartwienie ustąpiło kilka chwil później, kiedy z podobnej pozycji równie niecelnie strzał oddał Paweł Dacjuk. Państwo Chelios nie mogą natomiast zarzucić swojemu synowi nic, jeśli chodzi o grę obronną. Bowiem ten weteran lodowisk NHL rozegrał kolejne solidne spotkanie w barwach Red Wings.

W meczu po raz kolejny zabrakło Tomasa Holmstroma (8 spotkań przerwy) i Kirka Maltbyego (nie gra od 27. listopada). Holmstrom jest już bardzo zniecierpliwiony odkładaniem decyzji o jego powrocie na lód.

"Możemy już go wystawić do gry ale po co?," retorycznie pyta Babcock. "Staramy się być trochę bardziej ostrożni. Dajemy jemu i Maltbyemu jeszcze kilka dni na dojście do pełnej formy."

Oboje powinni jednak wystąpić już we wtorek, kiedy to przeciwnikami Czerwonych Skrzydeł będzie ekipa Colorado Avalnche. Mecz odbędzie się w Joe Louis Arena.

(foto: AP Photo/Brian Kersey)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 07 2008 04:23:38 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1070 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 42: Stars 0:3 Red Wings
Raporty 2007/2008Dallas Stars rozpoczynali miniony tydzień jako druga w kolejności ekipa na zachodzie, biorąc pod uwagę choćby dorobek punktowy. Jednak to w jaki sposób zakończył się dla niej ten tydzień, wyraźnie ukazało różnicę między Detroit Red Wings, a jakimkolwiek innym zespołem w tej konferencji.

Zawodnicy Red Wings rozpoczęli druga połówkę sezonu w stylu do jakiego zdążyli nas już przyzwyczaić od początku rozgrywek. Rozprawili się z gospodarzami dość łatwo, znów dobrze prezentując się w obronie. Wczorajsze zwycięstwo 3:0 w American Airlines Center było, można nawet powiedzieć, dość nudne, co jednak nie przeszkodziło gościom w wywiezieniu kompletu punktów z Texasu.

Dominik Hasek miał 22 udane interwencje i zanotował na swoim koncie 78. mecz z czystym kontem w karierze. Biorąc pod uwagę jego 10 ostatnich startów, bilans tych potyczek imponuje - 8-1-1. To pozwala sądzić, że popularny Dominator powraca do swojego normalnego poziomu i ponownie zaczyna bronić jak profesor.

Trzeba dodać, iż był to już 375 tryumf doświadczonego Czecha, dzięki któremu wyprzedził Johna Vanbiesbroucka na liście wszech czasów w tej kategorii. Do zajmującego dziesiąte miejsce Mika Vernona (była gwiazda Red Wings) brakuje mu dokładnie 10 zwycięstw.

Goście prowadzili przez większość spotkania 1:0 po tym, jak w 3. minucie pierwszej odsłony na jednobramkowe prowadzenie wyprowadził ich Brian Rafalski (7. gol w sezonie). Akcję rozpoczął Paweł Dacjuk ciężko pracując nad odzyskaniem krążka. Podał do Daniela Clearyego, który wyłożył krążek Rafalskiemu podaniem zza bramki.

Mniej więcej w połowie trzeciej tercji było już 2:0. Wówczas, stojący między słupkami gospodarzy Mike Smith (20 obron) przepuścił strzał Clearyego (14. gol w sezonie). Ten gol wyraźnie obciąża konto młodego bramkarza ekipy z Dallas. Można nawet powiedzieć, że bramka padła z niczego. Asysty przy tym trafieniu zaliczyli Valtteri Filppula oraz Nicklas Lidstrom.

Drużyna gospodarzy przez ostatnie 20 minut starała się atakować, lecz, jak wspomniałem, jedna z kontr praktycznie przypieczętowała zwycięstwo gości. Zwarta obrona Red Wings nie pozwoliła na wiele, a na 20 sekund przed końcową syreną wynik ustalił Johan Franzen strzelając do pustej bramki. Oczywiście kilka chwil wcześniej, na polecenie trenera Stars, Dave'a Tippetta, z bramki zjechał Smith.

Hasek kilka razy uchronił swój zespół od utraty bramki i, co za tym idzie, prowadzenia. Akcja 2-na-1 w wykonaniu Brendana Morrowa i Mika Modano w 7. minucie drugiej tercji, na całe szczęście nie przyniosła gospodarzom upragnionego gola. A właśnie wtedy zespół z Detroit grał przecież z przewagą jednego zawodnika.

Dziś Czerwone Skrzydła czeka pojedynek z Chicago Blackhawks, czyli drużyną z która w tym sezonie mają wyraźne problemy. Dotychczasowy bilans to 0-3-1, więc jest to jedyny zespół, który wyraźnie ma jakiś sposób na odniesienie zwycięstwa z najlepszą obecnie drużyną całej ligi.

Jak informowaliśmy wcześniej w serwisie już we wtorek do gry powinien powrócić Tomas Holmstrom oraz Kirk Maltby. Obaj wyglądali solidnie podczas 50 minutowych zajęć podczas porannego treningu w sobotę.

(foto: Tony Gutierrez / AP Photo)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 05 2008 23:23:56 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1018 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 41: Red Wings 4:1 Stars
Raporty 2007/2008Detroit Red Wings rozegrali swój 41. mecz w sezonie w stylu, do którego zdążyli już nas w tym roku przyzwyczaić. Czerwone Skrzydła nie dały zbyt wiele przestrzeni, sklasyfikowanym na drugim miejscu tabeli Zachodu, Dallas Stars i pokonały rywali w stosunku 4:1. Było to zarazem 30. zwycięstwo klubu z Detroit w obecnych rozgrywkach, dzięki któremu cały czas utrzymują tempo, umożliwiające im pokonanie rekordu 62 zwycięstw z sezonu 1995-96.

Jak już wcześniej informowaliśmy, do gry powrócił Henrik Zetterberg, a jego obecność była, aż nadto widoczna. Szwed grał w różnych formacjach, lecz za każdym razem gdy był na lodzie, stojący w bramce rywali, Marty Turco oraz jego obrońcy mieli ręce pełne roboty. Zetterberg skończył spotkanie z dwoma asystami na koncie, zdobytymi przy bramkach Daniela Cleary’ego i Dallasa Drake'a. Dla tego drugiego gracza był to pierwszy gol w tym sezonie, a dokładniej od 14 lutego zeszłego roku.

Cleary wpisał się na listę strzelców w 13. minucie pierwszej tercji. Jego pierwszy strzał z okolic niebieskiej linii został zablokowany, lecz pochodzący z Kanady napastnik dopadł ponownie do krążka i strzelił. Tym razem celnie. W drugiej części spotkania swój pierwszy punkt w barwach Red Wings zaliczył Aaron Downey, asystując przy bramce Johana Franzena. Downey wypuścił Szweda sam na sam z Turco, a ten położył bramkarza zwodem na lodzie i backhandem umieścił gumę w siatce bramki Stars.

Marty Turco stojący między słupkami gości nie ma szczęścia w meczach z klubem z Detroit. W całej swojej karierze na taflach NHL, wygrał z Red Wings tylko raz. Poniósł natomiast w sumie 14 porażek, z czego 9 w regulaminowym czasie gry. Jego vis-a-vis, Chris Osgood, miał spore szanse na zaliczenie kolejnego meczu z czystym kontem, lecz zostały one zaprzepaszczone na 6 minut przed końcem meczu, kiedy honorową bramkę dla Stars zdobył Loui Eriksson, zagarniając krążek zza bramki gospodarzy.

Dallas Stars wcześniej w tej odsłonie umieścili krążek za plecami Osgooda, lecz w zamieszaniu podbramkowym został on wepchnięty do siatki rękawicą, co zauważył sędzia i zgodnie z przepisami gola nie uznał.

Gospodarze wyszli na prowadzenie 4:0 w trzeciej tercji spotkania. Najpierw gola zdobył, wspomniany wcześniej, Dallas Drake, wykorzystując ładne podanie na prawy bulik od Zetterberga. Natomiast w 14. minucie tej części gry swoją 16. bramkę w tym sezonie zdobył Paweł Dacjuk, zmieniając tor lotu krążka uderzonego spod linii niebieskiej przez Nicklasa Lidstroma, mimo nieustających prób przejęcia krążka przez obrońców drużyny gości.

Lidstrom zdobył w całym spotkaniu dwie asysty, dzięki czemu osiągnął pułap 700 w całej dotychczasowej karierze. Wśród Szwedów wciąż aktywnych na lodowiskach NHL, lepszymi osiągnięciami punktowymi może się tylko pochwalić Mats Sundin z Toronto Maple Leafs. Trener Mike Babcock, który poprowadzi drużynę konferencji zachodniej w Meczu Gwiazd, nie szczędzi pochwał pod adresem swoich podopiecznych za dotychczasową postawę. "Zawodnicy grali bardzo profesjonalnie w pierwszej połowie. Jeśli wygrywa się 30 z 41 spotkań to na pewno robi się coś dobrze," – tak skomentował po meczu bilans Czerwonych Skrzydeł.

Stars będą mieli okazję zrewanżować się Red Wings już w sobotę, podejmując ich w rewanżu we własnej hali. Mecz rozpocznie się o godzinie 20:00 czasu polskiego i będzie dostępny za pośrednictwem strony internetowej Yahoo oraz serwisu ESPN360 Europe.

(foto: AP Photo/Jerry S. Mendoza)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 03 2008 04:50:15 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1059 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Powrót Zetterberga!
NewsKlub ogłosił oficjalnie, że w dzisiejszej konfrontacji z drużyną Dallas Stars wystąpi Henrik Zetterberg. Jak z pewnością pamiętamy opuścił on pięć ostatnich spotkań z powodu dokuczającego mu bólu pleców. Jego powrót do meczowego składu z pewnością wzmocni siłę zespołu z Detroit.

"Taki jest plan, czuję się gotów do gry," - mówił podczas wczorajszego treningu wciąż najskuteczniejszy napastnik Red Wings.

"Przez ostatnie kilka dni czułem się naprawdę dobrze, treningi również szły dobrze, więc jestem już gotów." - dodał

Biorąc pod uwagę, że podczas nieobecności Szweda zespół uzyskał bilans 4-1 z czego wszystkie cztery zwycięstwa zostały odniesione na wyjeździe. 27-letni wychowanek szwedzkiej Timry IK przyznał, że nie starał się wrócić do gry ze wszystkich sił i dał sobie trochę więcej czasu na kompletną rekonwalescencję. Co jest naturalne w tej części rozgrywek.

Absencja zarówno Zetterberga jak i Tomasa Holmstroma oraz Kirka Maltby'ego pozwoliła pokazać się w większym stopniu innym, młodszym gwiazdom tego zespołu. Valtteriego Filppula i Jiri Hudler, świetnie uzupełnili te straty i trzeba przyznać, iż godnie nieśli ciężar gry na swoich barkach w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

W związku z powrotem Szweda, do zespołu Grand Rapids Griffins (AHL) został odesłany Mark Hartigan.

(foto: Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 02 2008 17:04:11 0 Komentarzy · 1597 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Chce trzech więcej...
NewsChris Osgood bez cienia wątpliwości rozgrywa najlepszy sezon w swojej karierze. Dlatego też fani Detroit Red Wings powinni się cieszyć faktem, że zawodnik chce związać się z klubem na kolejne trzy lata.

35-letni obecnie bramkarz, jako główne czynniki takiej, a nie innej postawy wymienia: chęć zdobycia kolejnego Pucharu Stanleya, odniesienie swojego 400. zwycięstwa w karierze oraz zdetronizowanie legendarnego Terry’ego Sawchuka na liście bramkarzy, którzy wygrali najwięcej meczów w barwach ekipy z Hockeytown. Popularny Ozzie legitymuje się, 353 wygranymi odniesionymi łącznie w barwach Detroit Red Wings, St. Louis Blues oraz New York Islanders. Natomiast rekord Sawchuka to, aż 352 zwycięstwa, z kolei Osgood ma ich obecnie na koncie 269.

Sam gracz twierdzi, że do omówienia zostały już tylko szczegóły nowej umowy, a złożenie na niej podpisu to kwestia góra miesiąca.

(foto: Tom Gannam / AP)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia styczeń 01 2008 16:03:56 0 Komentarzy · 1696 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 40: Red Wings 0:2 Blues
Raporty 2007/2008Niestety w ostatnim spotkaniu 2007 roku nie udało się drużynie Detroit Red Wings odnieść zwycięstwa. Na dodatek zawodnicy klubu z Detroit po raz pierwszy w tym sezonie nie znaleźli sposobu na pokonanie bramkarza rywali. Trzeba też dodać, iż było to już trzecie spotkanie obu drużyn w ciągu ostatnich 11 dni, a piąte z całej serii ośmiu jakie czekają zespoły znajdujące się w tej samej dywizji. Co ciekawe te dwa zwycięstwa odniesione przez Czerwone Skrzydła zostały odniesione również do zera, kolejno 3-0 (21 listopada) oraz 5-0 (26 grudnia).

Pierwsze minuty należały do gospodarzy, którzy penie radzili sobie we własnej tercji obronnej co w konsekwencji pozwoliło im na większą liczbę ataków. Tak więc powoli zaczęła się zarysowywać przewaga w strzałach. Mniej więcej w połowie pierwszej odsłony po raz pierwszy okazję gry w liczebnej przewadze dostają zawodnicy Red Wings. Coraz groźniej zaczyna się robić pod bramką Mannego Legace.

Kolejne minuty to zdecydowane zwiększenie się tempa gry, co stwarza szansę do strzelenia bramki dla obu stron. Na trzy minuty przed końcem tej części, doskonałą interwencją popisuje się Dominik Hasek (łącznie 21 obron). Wówczas z przewagą jednego zawodnika grali Blues i trzeba przyznać, że przejęli oni nieco inicjatywę w końcówce. Na kilkanaście sekund przed zakończeniem tej odsłony ponownie dostają swoją szansę, gdyż na ławkę kar wędruje Johan Franzen (2 minuty za spowodowanie upadku przeciwnika).

Druga tercja zaczyna się od nieco odważniejszych ataków gości, lecz po raz kolejny na wysokości zadania staję Hasek, kilkukrotnie ratując „skórę” swojemu zespołowi. Kilka chwil później rękawice zrzucają Aaron Downey i Matt Walker. Po upływie kilku sekund walka zostaje przerwana, a obaj zawodnicy lądują w boksie kar. Trzeba jednak przyznać, że wspomniana dwójka miała sobie coś do wyjaśnienia, gdy tylko formacja zawodnika Red Wings pojawiła się na lodzie.

Ponad minutę później gospodarze dostają drugą tej nocy szansę strzelenia bramki w liczebnej przewadze. Wynik jednak nie ulega zmianie, a bilans strzałów (12-11 dla St. Louis) na bramkę wyraźnie wskazuje na to, iż poziom gry prezentowany przez obie ekipy się wyrównał, nawet z lekką przewagą popularnych Nutek. Dowodem tego niech będzie słupek bramki strzeżonej przez Haska, od którego odbija się krążek po atomowym strzale Lee Stempniaka.

Ostatnia tercja miała wiec wyjaśnić wszystko. Gospodarze zebrali się w sobie i znów zaczynają prezentować charakterystyczny dla siebie styl gry. Nie udaje się jednak trafić do bramki pomimo tego, że swoją karę odsiadywał właśnie Jay McClement. Z kolei Blues wychodzą na jednobramkowe prowadzenie, po udanej akcji przeprowadzonej przez Erica Johnsona (3 gol w sezonie). Przejmuje on krążek pozostawiony przez Brada Boyesa i mocnym strzałem z okolic linii niebieskiej pokonuje 42-letniego Czecha stojącego między słupkami bramki gospodarzy. Następne minuty przynoszą sporo walki i ponownie kilka świetnych interwencji obu bramkarzy. Bowiem na około 8 minut przed końcem meczu świetną okazję zmarnował Jiri Hudler, który po udanym przechwycie podania od Valtteriego Filppuli znalazł się praktycznie sam na sam z Legace. Jednak zabrakło pomysłu na wykończenie tej akcji i z tego pojedynku zwycięsko wyszedł bramkarz gości.

Z każdą kolejną minuta napór gospodarzy się nasilał, jednak żaden z zawodników Red Wings nie potrafił znaleźć sposobu na pokonanie dobrze dysponowanego dziś Legace (31 obron). W końcówce za przytrzymywanie przeciwnika do boksu kar zostaje odesłany Mark Hartigan (2 minuty), co praktycznie przekreśla szanse Red Wings na doprowadzenie do remisu. I tak też się stało. Wynik strzałem do pustej bramki ustala Stempniak (8 gol w sezonie).

Tak więc po serii czterech kolejnych zwycięstw, zespół z Detroit doznaje goryczy porażki po raz ósmy w tym sezonie w regulaminowym czasie gry. Zawiodła zupełnie gra w liczebnej przewadze, bo przecież przed tym meczem Czerwone Skrzydła zajmowały pierwsze miejsce w całej lidze w tym elemencie.

Warto nadmienić, że Nicklas Lidstrom, potrzebuje już tylko dwóch asyst do granicy 700 jaką z pewnością niedługo uda mu się osiągnąć. Przypomnę tylko, że władze klubu raptem kilka dni temu ogłosiły, iż pozostanie on w organizacji z Detroit co najmniej do 2010 roku.

Jak ostatnio informowaliśmy krystalizuje się natomiast sprawa kontuzji czołowych zawodników Red Wings. Bardzo możliwe, że któryś z nich powróci do gry już w najbliższą środę, kiedy to przeciwnikiem będzie zespół Dallas Stars, zajmujący obecnie druga pozycję na zachodzie.

(foto: Jerry S. Mendoza / AP)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia styczeń 01 2008 04:28:04 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1031 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Prośba o Pomoc!
NewsNiestety, stary rok dla niektórych nie jest tak szczęśliwy, jak dla innych. Chora na białaczkę mama jednego z naszych kolegów, bardzo potrzebuje krwi. Poniżej wyjaśnienie całej sytuacji. Jeśli możesz, pomóc to bardzo o to prosimy!

"Witam. Bardzo proszę o pomoc. Otóż w Poznaniu jest aktualnie moja mama, która choruje na białaczkę. Obecnie jest po drugiej chemioterapii i ma bardzo mało płytek krwi, co zagraża jej życiu. Codziennie musi dostawać nowe. Mamie jest potrzebna każda krew, a konkretnie chodzi o płytki krwi. W wyniku wcześniejszych transfuzji podają jej płytki: 0 Rh+, zawieszone w osoczu AB.

Wiem, że większość czytających ten temat forumowiczów nie jest z Poznania, ale jeśli masz tam rodzinę, kogoś ze znajomych, nawet z GG i chciałabyś/chciałbyś pomóc to bardzo proszę poinformować te osoby, przekazać tą informację, być może ktoś jest krwiodawcą, albo będzie miał czas i chęć oddania krwi.

Jeśli dana osoba zechce pomoc, to powinna się zgłosić do Punktu/Stacji Krwiodawstwa na ulicy Marcelińskiej tj. Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu ul. Marcelińska 44
www.rckik.poznan.pl


Aby krew trafiła do banku krwi na "konto" mojego mamy, podaj prosze jej imię i nazwisko oraz ulicę przy której znajduje się szpital, gdzie obecnie przebywa:

Irena Krystians
Samodzielny Szpital Kliniczny nr 1 w Poznaniu
Katedra i Klinika Hematologii i Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego
ul. Szamarzewskiego 84
60-569 Poznań


Jeżeli zdecydujecie się oddać krew dla mojej mamy to proszę o przesłanie potwierdzenia oddania krwi. Można też oddać krew w innym mieście i przesłać potwierdzenie. Podaje dane mojej siostry i jej męża, mieszkających w Poznaniu:

e-mail [zeskanowane potwierdzenie]: piotr.cyplik@ilim.poznan.pl
numer fax szpitala: 061 854 93 56
lub oryginał listem przez pocztę na adres: Anna Cyplik, ul. Milczańska 12G/18, 61-131 Poznań

Za każda pomoc, choćby przesłanie informacji z góry bardzo bardzo dziękujemy!

Pozdrawiam,

Waldemar Krystians - nhl.com.pl"

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia grudzień 31 2007 17:42:41 0 Komentarzy · 2494 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 39: Coyotes 2:4 Red Wings
Raporty 2007/2008Phoenix Coyotes okazali się trudniejszym rywalem niż mogłaby na to wskazywać ich pozycja w lidze. Zajmująca przedostatnie miejsce na zachodzie ekipa prowadzona przez legendarnego już zawodnika Wayne'a Gretzky’ego utrzymywała remis (2:2), aż do 56. minuty spotkania. Wtedy to sprawy w swoje ręce wziął Paweł Dacjuk zdobywając swoją 15 bramkę w sezonie, czym otworzył Czerwonym Skrzydłom drogę do czwartego z rzędu zwycięstwa.

Pochodzący z Rosji zawodnik wykorzystał bardzo dobre zagranie Niklasa Kronwalla, który zabrał krążek będącym właśnie w ataku graczom gospodarzy i wystrzeliwując gumę po bandzie umożliwił dwójce zawodników Red Wings Paweł Dacjuk-Valtteri Filppula przeprowadzenie akcji 2-na-1. Rosjanin popędził w stronę bramki strzeżonej przez swojego rodaka, Ilyię Bryzgałowa, po czym oszukał obrońcę gospodarzy świetnym zwodem (firmowe „hamulce”) w okolicach prawego koła wznowień. Gdy miał już przed sobą jedynie bramkarza, uderzył mocno i celnie przy dalekim słupku bramki Coyotes. Na 35 sekund przed końcem spotkania formalności dopełnił, strzałem do pustej bramki Kris Draper ustalając tym samym wynik. Asystę przy tym trafieniu zaliczył oczywiście Dacjuk, który był po prostu ojcem zwycięstwa ekipy z Detroit.

Tak jak wspomniałem na wstępie sama gra była niezwykle wyrównana, a na potwierdzenie tego faktu przypomnę, że po raz pierwszy od bodajże kilkunastu spotkań to rywale oddawali większą liczbę strzałów na naszą bramkę. Tak było przez większą część drugiej i trzeciej tercji, jednak mecz zakończył się bilansem 35-34 dla zespołu z Detroit. Trzeba tu nadmienić, że Czerwone Skrzydła tylko czterokrotnie w tym sezonie oddały mniej strzałów niż przeciwnik. Na drugim miejscu w tej statystyce plasuje się ekipa Washingon Capitals z 10 takimi spotkaniami.

Red Wings jako pierwsi zdobyli bramkę w tym spotkaniu. Jej strzelcem został Mikael Samuelsson, który zakończył przepiękną serię podań od Nicklasa Lidstroma i Jiri'ego Hudlera. Szwed wykorzystał błąd obrońcy Coyotes, który zagrał krążek zza bramki po bandzie na niebieską linię, gdzie jednak nie było żadnego z jego partnerów. Lidstrom podał gumę na prawy bulik do Hudlera, który od razu przekazał go dalej do stojącego między bulikami Samuelssona. Ten nie miał problemów z pokonaniem Bryzgałowa (31 obron), który odsłonił całą lewą część bramki.

Coyotes odpowiedzieli dwoma bramkami w przeciągu zaledwie 25 sekund. Miało to miejsce w połowie drugiej tercji. Swoją setną bramkę w karierze zdobył Ed Jovanovski, a kilka chwil później rzut karny wykorzystał Radim Vrbata. Udanie zwodząc stojącego między słupkami Chrisa Osgooda, posłał krążek nad parkanem próbującego jeszcze interweniować Kanadyjczyka tuż obok lewego słupka. Trzeba tutaj wspomnieć, iż był to dopiero pierwszy rzut karny podyktowany przeciwko Red Wings. Poprzednio taka sytuacja miała miejsce 21 marca 2006 roku, kiedy to grający wówczas w barwach Nashville Predators, Scott Hartnell pokonał Manny’ego Legace (obecnie St. Louis Blues).

Przed końcem tej odsłony Red Wings zdołali jednak wyrównać za sprawą strzału Briana Rafalskiego z lewego bulika. Goście grali wówczas w liczebnej przewadze, 4 na 3.

Pochwał pod adresem Dacjuka (1G, 2A) nie szczędzili po meczu zarówno trener Mike Babcock jak i Nicklas Lidstrom:

"Dacjuk gra na zupełnie innym poziomie. Zazwyczaj gra przeciwko najlepszym liniom przeciwników, a obecnie po prostu nie mają z nim szans," - powiedział Babcock.

"Paweł wkroczył do akcji wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowaliśmy. Ma niezwykłą zdolność pokazania się i spowodowania, że coś się zaczyna dziać. Wie jak zachować kontrolę i oddać strzał w odpowiednim momencie," - dodał Lidstrom.

Z kolei Wayne Gretzky był szczególnie niezadowolony z gry w przewadze swojego zespołu. Coyotes nie wykorzystali żadnej z czterech takich okazji.

Warto odnotować, iż Mikael Samuelsson punktował już w szóstym kolejnym spotkaniu (3 bramki + 5 asyst). Natomiast w poprzednich 12 grach zdołał zgromadzić na swoim koncie jedynie dwie asysty.

Wygrana nad Kojotami była czwartą z rzędu wywalczoną na wyjeździe przez Red Wings. Teraz zespól z Detroit wraca na własny lód do Joe Louis Arena by w ostatnim spotkaniu 2008 roku zmierzyć się z St. Louis Blues.

(foto: AP Photo/Paul Connors)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 30 2007 06:29:14 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1063 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Mecz 38: Avalanche 2:4 Red Wings
Raporty 2007/2008Kibice Detroit Red Wings z tej strony oceanu, którzy zdecydowali się oglądać mecz swojej ulubionej drużyny z Colorado Avalanche, na pewno nie żałują kilku straconych godzin snu. Mimo, iż rywalizacja tych dwóch zespołów nie jest już tym, czym była dziesięć lat temu to jednak obie ekipy dostarczyły swoim fanom niemałych emocji, a wynik spotkania był otwarty do ostatnich sekund.

Czerwone Skrzydła udowodniły po raz kolejny, że nie są zespołem tylko jednej linii zamykając już chyba na dobre usta wszystkim krytykom. Brak Henrika Zetterberga, Tomasa Holmstroma oraz Chrisa Cheliosa nie był zauważalny w meczu z popularną Lawiną, która mimo kontuzji Joe Sakica, stanowili bardzo mocną opozycję. Avalanche wygrali 7 z ostatnich 10 spotkań, a na własnym lodzie ustępują w lidze tylko Red Wings z bilansem 15-4-0. Role zastępców obu doświadczonych Szwedów przejęła dwójka młodych graczy. Tak więc na lodzie kluczowa stała się postawa jaką zaprezentowali Valtteri Flippula oraz Jiri Hudler.

Obaj w ostatnim czasie są jednym z motorów napędowych drużyny. Fin zdobył w ostatnich 10 spotkaniach 11 punktów (w tym 9 bramek), a w dwóch ostatnich spotkaniach wpisywał się na listę strzelców dwukrotnie. Natomiast Hudler, w ostatnich sześciu grach, zapisał na swoim koncie trzy bramki i tyle samo asyst. Jeśli do tego tandemu dołożymy linię złożoną z Aarona Downeya, Marka Hartigana i Matta Ellisa, których trener Mike Babcock wcale nie oszczędzał w meczu z Avalanche, możemy być zadowoleni z kierunku, w którym zmierza organizacja z Detroit.

W meczu z Avalanche dwie pierwsze bramki padły łupem właśnie Filppuli, a miało to miejsce jeszcze w pierwszej tercji. Najpierw, w 13. minucie spotkania, młody Fin otrzymał podanie od Niklasa Kronwalla (łącznie 2 asysty), po czym pognał wzdłuż prawej bandy na bramkę strzeżoną przez Petera Budaja. Gdy znalazł się na buliku postanowił oddać strzał z backhandu. Krążek odbił się po drodze zarówno od bramkarza jak i od obrońcy Bretta Clarka, który wjeżdżał w stronę bramki z Danielem Clearym, i wturlał się do siatki przy długim słupku. Z początku gol został zapisany na konto Cleary’ego, lecz analiza powtórek pokazała, że napastnik ten nie dotknął krążka, mimo iż w wywiadzie między tercjami powiedział, że wydawało mu się, że krążek odbił się właśnie od niego.

Na początku 18. minuty Filppula zapisał na swoim koncie drugie trafienie, gdy dobił strzał Kronwalla z linii niebieskiej. Obrońca Red Wings ładnym zwodem oszukał zawodnika gospodarzy, po czym oddał potężny strzał ze środka niebieskiej linii. Krążek odbił jeszcze Budaj, lecz zza bramki wyciągnął go Fin i szybkim ruchem wrzucił go do bramki obok zdezorientowanego bramkarza.

Goście obronili w tej tercji dwie gry w liczebnym osłabieniu i wszystko wskazywało na to, że zejdą z lodu z dwubramkowym prowadzeniem, w dodatku oddając mniej strzałów na bramkę przeciwnika (10-12). Niestety, na 83 sekundy przed końcem pierwszej odsłony, niechlujnym podaniem w poprzek własnej tercji obronnej popisał się Brian Rafalski, asystując wręcz Codyemu McLeodowi, który miał przed sobą tylko Dominika Haska po przejęciu zagrania Rafalskiego, wykorzystując ten błąd z zimną krwią.

Można powiedzieć, że Hasek również był wyróżniającym się zawodnikiem w ekipie Red Wings, popisując się nie raz wspaniałymi paradami co charakteryzuje jego dość niekonwencjonalny styl gry. W dużej mierze można mu być wdzięcznym za utrzymanie wyniku, szczególnie gdy w końcówce meczu Avs, zdecydowali się na zdjęcie bramkarza i przez dobre dwie minuty nie opuszczali tercji obronnej Czerwonych Skrzydeł. W całym spotkaniu 42-letni Czech obronił 22 strzały, a jego vis-a-vis interweniował skutecznie 25 razy.

Avalanche wyrównali na 2:2, w 6. minucie drugiej tercji po akcji 2-na-1 Jaroslava Hlinki i Jeffa Fingera. Red Wings pogubili się trochę przy zmianie i tylko jeden obrońca próbował przeszkodzić w tym kontrataku. W pogoń za tą akcją ruszył Mikael Samuelsson, lecz małe doświadczenie Szweda w tego typu sytuacji spowodowało, że nie zauważył on nadjeżdżającego z boku Marka Svatosa, który udanie dobił krążek po wstępnej obronie Haska strzału Hlinki.

Red Wings odpowiedzieli 5 minut później bramką autorstwa Jiri'ego Hudlera. Oddał on silny strzał z klepki w okolicach prawego koła wznowień. Asysty przy tym trafieniu zaliczyli Brett Lebda i Kris Draper.

W ostatniej odsłonie gospodarze desperacko próbowali doprowadzić do remisu mimo, iż oddali zaledwie trzy strzały na bramkę Haska. Większość uderzeń nie sięgała Czecha, gdyż wystrzelona guma była blokowana przez zawodników z pola lub wybijana w ostatniej chwili z łopatki kija gracza Lawin właśnie przez udaną interwencje własnym kijem przez Haska. Najlepszą okazję Avs mieli na cztery minuty przed końcem spotkania, gdy na ławkę kar został odesłany Nicklas Lidstrom. Jednak mimo absencji czołowego obrońcy Red Wings, gospodarze nie byli w stanie doprowadzić do remisu.

Wynik meczu ustalił strzałem do pustej bramki Samuelsson, na 11 sekund przed końcową syreną. Punkt za asystę zaliczył przy tym trafieniu Rafalski, rehabilitując się nieco za nieudane zagranie z pierwszej tercji.

Zwycięstwo Red Wings było już ich trzynastym w ciągu ostatnich 15 spotkań, dzięki czemu ten zespół umocnił się na czele tabeli dywizji centralnej z 59 punktami.

(foto: AP Photo/David Zalubowski)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia grudzień 28 2007 06:24:21 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1118 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Strona 79 z 90 << < 76 77 78 79 80 81 82 > >>
Detroit Red Wings PL

[Rozmiar: 301 bajtów]
Kalendarz
Grudzień
PoWtŚrCzPtSoNd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Dzisiaj
ˇ Mecz we własnej hali z Winnipeg Jets (1:30)
Jutro:
Zdarzenia
Kliknij, by dowiedzieć się więcej
[Rozmiar: 301 bajtów]
Liderzy
Punkty Bramki Asysty Kary min. +/-
T.
Bertuzzi
A.
Mantha
T.
Bertuzzi
D.
Helm
D.
Helm
23 12 12 23 5
[Rozmiar: 301 bajtów]
Atlantic Division
  MECZE PKT
1.  Boston Bruins 24 41
2.  Florida Panthers 25 29
3.  Buffalo Sabres 26 28
------------------------------------------------------
4.  Montreal Canadiens 26 28
5.  Toronto Maple Leafs 27 28
6.  Tampa Bay Lightning 23 27
7.  Ottawa Senators 26 23
8.  Detroit Red Wings 28 17
[Rozmiar: 301 bajtów]
Gracz Tygodnia

Dylan Larkin

71

Bilans Tygodnia
Punkty:3
Bramki:2
Asysty:1
Kary min.:0
+/--2

 Tydzień: 2019-12-02 - 2019-12-08

  więcej o zawodniku
[Rozmiar: 301 bajtów]
Bramkarze
M Z P PD GAA SV% SO

35 Jimmy Howard
14 2 11 1 3.94 .887 0

45 Jonathan Bernier
16 5 6 2 3.32 .893 0

31 Calvin Pickard
1 0 1 0 6.03 .829 0
[Rozmiar: 301 bajtów]
Eastern Conference
MECZE PKT
1.  Boston Bruins 26 41
2.  Florida Panthers 25 29
3.  Buffalo Sabres 26 28
------------------------------------------------------
1.  Washington Capitals 27 41
2.  Philadelphia Flyers 27 35
3.  New York Islanders 23 34
------------------------------------------------------
1.  Pittsburgh Penguins 26 32
2.  Carolina Hurricanes 26 31
------------------------------------------------------
3.  New York Rangers 25 29
4.  Montreal Canadiens 26 28
5.  Toronto Maple Leafs 27 28
6.  Tampa Bay Lightning 23 27
7.  Columbus Blue Jackets 25 26
8.  Ottawa Senators 26 23
9.  New Jersey Devils 25 22
10.  Detroit Red Wings 28 17
[Rozmiar: 301 bajtów]
Kontuzje

H.Zetterberg
 

Uraz:
kręgosłup
Planowany powrót:
nieokreślony

J.Franzen
 

Uraz:
wstrząs mózgu
Planowany powrót:
nieokreślony

Stan na 23.10.19

[Rozmiar: 301 bajtów]
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail i kliknij Subskrypcja/Rezygnuję.



Ilosć subskrypcji: 7337
[Rozmiar: 301 bajtów]
Wyniki Typowania
- PUNKTY
1.  lukash 227
2.  Noodles 215
3.  bukaj22 206
4.  piotras1985 194
5.  Lukas 189
6.  Zion 149
6.  PaprykarZ 149
8.  kabuu 109
9.  Tanik 84
10.  Jan 24
10.  Harry Otton III 24
12.  Breverin Lux 21
-

Stan na 07.04.19

Typuj wynik meczu!
[Rozmiar: 301 bajtów]
ShoutBox
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
[Rozmiar: 301 bajtów]
Partnerzy
[Rozmiar: 301 bajtów]
[Rozmiar: 63272 bajtów]
[Rozmiar: 468 bajtów]
[Rozmiar: 3739 bajtów]
Znaki graficzne użyte na stronie są prawnie zastrzeżone i są własnoćcią NHL oraz klubu Detroit Red Wings.
Na niniejszej stronie znaki te zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych bez intencji naruszania ich praw.


2002 - 2019 - DetroitRedWings.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone