[Rozmiar: 7520 bajtów][Rozmiar: 1372 bajtów][Rozmiar: 1473 bajtów][Rozmiar: 2886 bajtów][Rozmiar: 1780 bajtów]    [Rozmiar: 1951 bajtów]
[Rozmiar: 178515 bajtów]
wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...wczytywanie obrazka...[Rozmiar: 17414 bajtów]
[Rozmiar: 5135 bajtów][Rozmiar: 4578 bajtów][Rozmiar: 4963 bajtów]

Sezon Zasadniczy

10.03.2020 - 18:30 EST (0:30 CET)

Detroit - Little Caesars Arena

Carolina Hurricanes

Detroit Red Wings

:

5 :

2

(1:1 1:1 3:0)

RELACJA LIVE FORUM RAPORT

Sezon Zasadniczy

Przeciwnik Nieznany

Detroit Red Wings

:

Drużyna: Detroit Red Wings
Miasto: Detroit
Hala: Little Caesars Arena
Data: 01.12.2020 (Wtorek)
Godzina: 19:30 EST (1:30 CET)


Do meczu pozostało:

Podsumowanie draftu 2008
NewsOd czasu zakończenia draftu minęło już kilka dni, więc po zamieszaniu związanym z wieloma wymianami na rynku transferowym i wyborem nowych zawodników, można spojrzeć chłodnym okiem na ten hokejowy "narybek" Detroit Red Wings.

Po tym jak w 1 rundzie popularne skrzydła nabyły prawa do bramkarza, Thomasa McColluma, w następnych rundach skupiono się na zawodnikach z pola. W 3 rundzie (za wybór w 2. rundzie pozyskano Brada Stuarta) wybrano obrońcę, Maxa Nicastro. Pochodzący z Kalifornii zawodnik, ostatnio występował w zespole Chciago Steel w lidzę USHL, w których to barwach zanotował dobry sezon notując na swoim koncie 20 punktów za 6 bramek i 14 asyst. Rozegrał tam 58 spotkań. Od nowego sezonu będzie występował w lidze uniwersyteckiej w barwach uczelni z Bostonu. Do jego zalet można zaliczyć dużą mobilność na lodzie, umiejętność gry kijem w obronie i dobry przegląd gry, gwarantujący kluczowe podania. Jednakże musi przybrać na masie i sile, jeśli chce myśleć o grze na najwyższym poziomie. Będzie miał na to dużo czasu, ponieważ Red Wings planują mieć z niego pożytek dopiero za kilka lat.

Kolejnym zawodnikiem wybrany przez włodarzy drużyny z Detroit jest Gustav Nyquist. Ten młody szwedzki lewoskrzydłowy zanotował drugi z kolei świetny sezon w barwach juniorskiej ekipy Malmo, co pozwoliło mu na bycie zauważonym przez skautów Detroit mimo tego, że nie był brany w rankingach sporządzonych przed draftem. Podobnie jak w przypadku Maxa Nicastry, w kolejnym sezonie będzie występował w uniwersyteckiej lidze NCAA (jako zawodnik uniwersytetu z Maine). Jest dość rzadko spotykane, żeby hokeista ze Szwecji rezygnował z walki o miejsce w Elitserien na rzecz gry w amerykańskich ligach juniorskich. Warto wspomnieć, że to zawodnik cechujący się ponadprzeciętną ambicją i zaangażowaniem w grę, co powoduję, że walczy o krążek na obu końcach lodowiska. Pomaga mu w tym jego szybkość. Niestety jest to zawodnik dość niski (177 cm, 76 kg) i w jego grze nie ma ani śladu gry fizycznej.

Wybrany z numerem 151 w 4. rundzie Julien Cayer jest przeciwieństwem Nyquista. Mierzący 193 cm i ważący 85 kg lewoskrzydłowy nie stroni od gry fizycznej. Poza tym całkiem dobrze porusza się na łyżwach, posiada dobry strzał i udziela się w grze defensywnej. Co prawda musi zacząć prezentować stabilną formę oraz utrzymać dobre warunki fizyczne. Ten kanadyjski zawodnik po dwuletniej przygodzie w OHL ostatnio występował w barwach amerykańskiej drużyny z Northwood (24 gole, 32 asysty w 43 meczach). Podobnie jak poprzedni bohaterowie tego newsa od nowego sezonu będzie występował w lidze uniwersyteckiej.

Po bramkarzu, obrońcy i dwóch lewoskrzydłowych przyszła pora na dwóch centrów. Pierwszym z nich był Stephen Johnston, 17-letni Kanadyjczyk, który w sezonie 2007-2008 zadebiutował na lodowiskach OHL w barwach Bellevile Bulls. Grywał co prawda w 4. linii, ale ta drużyna cechuję się bardzo głębokim składem, więc i tak można to uznać za sukces zważając na tak młody wiek tego zawodnika. Zaliczył tylko 9 punktów w 56 meczach i zarówno Red Wings, jak i Bulls oczekują przełomu w karierze Johnstona w nadchodzącej kampanii i liczą, że ten "energiczny" zawodnik będzie odgrywał większą rolę, tym razem w 3. formacji ataku.

Ostatni zawodnik - Jesper Samuelsson to, jak to określił serwis Red Wings Central, typowy wybór Hakana Anderssona (szefa europejskich skautów) z dużym potencjałem ofensywnym z kompletnie nieznanej drużyny. Ten opis świetnie podsumowuje tego zawodnika. Posiada on duże umiejętności w ataku, czucie gry, które daje mu możliwości częstego tworzenia zagrożenia pod bramką rywala. Niestety również nie posiada dobrych warunków fizycznych (178 cm, 77 kg), a przyrost masy mięśniowej jest ograniczony przez nietolerancję glutenu (białek roślinnych), na którą choruje Szwed. Poza tym Samuelsson jest postrzegany jako zagadka, ponieważ mimo tego, że osiągnął bardzo dobre statystyki w ostatnich sezonach to trzeba zaznaczyć, że grał wtedy w 3. lidze szwedzkiej. Prawdziwy test przyjdzie w nadchodzącym sezonie, kiedy ten 20-letni napastnik będzie bronił barw Timry, występującej w Elitserien.

(foto: Bruce Bennett/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia czerwiec 24 2008 16:58:29 0 Komentarzy · 1604 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Bramkarz w pierwszej rundzie
NewsThomas McCollum, bramkarz Guelph Storm, został pierwszym zawodnikiem wybranym przez Detroit Red Wings w tegorocznym drafcie, który odbywa się w ten weekend w Ottawie.

McCollum urodził się 7 grudnia 1989 roku w Sanborn, w stanie Nowy Jork i od dwóch lat reprezentuje barwy Storm w OHL. Ostatnią kampanię zaczął dość słabo, przez co nie był brany pod uwagę przy wyborze do kadry na Mistrzostwa Świata Juniorów, lecz dalej było już tylko lepiej i jego notowania szły mocno w górę, dzięki czemu uplasował się na 38. miejscu listy sporządzonej przed draftem przez magazyn The Hockey News.

Ostatecznie, jak prognozowało kilku skautów, został wybrany już z numerem 30. Taki wybór mieli właśnie Red Wings, co było spowodowane zdobyciem Pucharu Stanleya.

Obserwatorzy są zgodni co do tego, że McCollum ma bardzo solidne podstawy do gry na swojej pozycji a w ostatnim czasie zdecydowanie poprawił panowanie nad dobitkami i skracanie kąta napastnikom, wychodząc z bramki. Inni uważają jednak, że zbyt wcześnie kładzie się na lodzie, co może ułatwiać sprawę ofensywnym graczom drużyny przeciwnej. Jego wymiary - 188 cm, 92 kg - są również atutem.

Red Wings będą wybierać jeszcze pięciokrotnie (90, 121, 151, 181, 211).

(foto: thehockeynews.com)

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 21 2008 13:40:06 0 Komentarzy · 2733 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Igor Łarionow w Galerii Sław!
NewsHokejowa Galeria Sław powiększyła się. Wczoraj w Toronto komitet Galerii Sław zadecydował o włączeniu w jej poczet czterech nowych nazwisk. Tegorocznymi wybrańcami zostali: Ed Chynoweth (przez 20 lat sprawujący funkcję prezydenta Canada Hockey League), Ray Scapinello (wieloletni sędzia liniowy), Glenn Anderson (zawodnik, który wygrał sześć razy Puchar Stanleya – pięciokrotnie z Edmonton Oilers i raz z New York Rangers) oraz Igor Łarionow, który bronił barw Detroit Red Wings przez osiem sezonów – od 1995 do 2002 roku – zdobywając w ich barwach trzy Puchary Stanleya (1997, 1998 i 2002).

Rosjanin został wybrany podczas draftu w 1985 roku przez Vancouver Canucks z 214 numerem. Jednak na taflach NHL zadebiutował cztery lata później, mając 29 lat. Przełom w jego karierze nastąpił w 1995 roku, kiedy to będący w przebudowie San Jose Sharks wytransferowali Łarionowa do Red Wings w zamian za Raya Shepparda.

W Red Wings tworzył on niezapomnianą formację nazywaną „Russian Five”, w której skład prócz niego wchodzili: napastnicy Sergiej Fiodorow, Wiaczesław Kozłow i dwójka obrońców w osobach Wiaczesława Fietisowa i Władimira Konstantionowa. Świetna współpraca Rosjan wynikała głównie z ich znajomości ze wspólnymch występów w reprezentacji Związków Radzieckiego, z którą osiągali na arenie międzynarodowej wielkie sukcesy (m.in. dwa złote medale na Igrzyskach Olimpijskich, cztery złota na Mistrzostwach Świata, złoty medal na Pucharze Kanady).

Sam Łarionow zyskał sobie przydomek „Profesor”, nie tylko ze względu na jego wygląd (gdy obecnie 47-letni Rosjanin wkładał na nos okulary mało kto mógłby przypuszczać, że jest on twardo grającym hokeistą), ale także z powodu jego świetnej i inteligentnej gry.

Ogółem podczas ośmiu kampanii w Motown, Łarionow zagrał w 539 spotkaniach, notując łącznie 397 punktów (89G i 308) w rundzie zasadniczej. W playoffy dorzucił on kolejne 101 meczów i 58 „oczek” (20G i 38A).

Obecnie „Profesor” zajmuje się prowadzeniem firmy w branży handlu winem.

(foto: AP Photo/Ryan Remiorz)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia czerwiec 18 2008 15:06:04 0 Komentarzy · 2209 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Nagród ciąg dalszy, Chelios zostaje
NewsSukcesy graczy Detroit Red Wings nie zakończyły się wraz ze zdobyciem Pucharu Stanleya. Kilka dni temu, tj. 12 czerwca w Toronto miało miejsce coroczne rozdanie nagród dla najlepszych hokeistów minionego sezonu. Szansę na indywidualne wyróżnienia miała trójka zawodników (Paweł Dacjuk, Henrik Zetterberg i Nicklas Lidstrom) oraz szkoleniowiec Skrzydeł Mike Babcock.

Lidstrom zgodnie z przewidywaniami kibiców i dziennikarzy zgarnął Norris Trophy, nagrodę dla najlepszego defensora ligi. Z trójki nominowanych (poza Szwedem możliwość wygranej miał Zdeno Chara z Boston Bruins i Dion Phaneuf z Calgary Flames) zdecydowanie jemu przypadła największa liczba głosów – aż 127 z 134 głosujących umieściło Lidstroma na szczycie swojej listy, to dało mu 1313 punktów, podczas gdy drugi Phaneuf zgromadził ledwo 561 głosów. Był to szósty triumf szwedzkiego obrońcy w ostatnich siedmiu sezonach, a gdyby nie wygrana Scotta Niedermayera w 2004 roku, Lidstrom byłby pierwszym w historii zawodnikiem, który sześć lat z rzędu odbierałby Norris Trophy! Obecnie plasuje się on na trzeciej lokacie wśród najczęściej honorowanych hokeistów tą nagrodę – pierwszy jest niezmiennie Bobby Orr (ośmiokrotnie wybierany najlepszym obrońcą), a za nim znajduje się Doug Harvey (siedem wygranych).

Swoje „pięć minut” w Toronto miał także Paweł Dacjuk, który zdeklasował w głosowaniu na Lady Byng Trophy swoich konkurentów (Martina St. Louisa z Tampa Bay Lightning i Jasona Pominville’a z Buffalo Sabres). Za swoją dżentelmeńską postawę na lodzie został nagrodzony po raz trzeci z rzędu, co jest pierwszym takim przypadkiem od czasów Franka Bouchera broniącego barwy New York Rangers, który odbierał Lady Byng w latach 1933-35.

Większe znaczenie dla Dacjuka miała jednak inna nagroda - Selke Trophy, przyznawana najlepszemu defensywnemu napastnikowi. Nominowani do niej byli także Henrik Zetterberg i John Madden z New Jersey Devils, który na koncie miał już jedne Selke Trophy (w 2001 roku). Bez większego zaskoczenia i w pełni zasłużenie Selke padło łupem Dacjuka, natomiast Zetterberg był ostatni w głosowaniu. Jednakże Zetterberg oprócz uznania za świetną grę w fazie playoffy (Conn Smythe Trophy) został doceniony przez popularny kanadyjki serwis TSN, który wybrał go najlepszym zawodnikiem niedawno zakończonej kampanii.

Okazję na indywidualną nagrodę (Jack Adams Trophy przyznawaną najlepszemu trenerowi) miał trener Skrzydeł. Jedna w głosowaniu znacznie ustąpił on dwóje Bruce Boudreau (Washington Capitals) i Guy Carbonneau (Montreal Canadiens), zajmując ostatnie miejsce. Boudrau wygrał różnicą zalewie 12 punktów nad trenerem Canadiens.

Ważną informację przekazał dziennikarzom Chris Chelios. Kibicie spodziewający się zakończenia przez tego 46-letniego weterana kariery sportowej, muszą się rozczarować lub tez odetchnąć z ulgą. Chelios powiedział w wywiadzie dla lokalnego radia, iż porozumiał sie z Kenem Hollandem i niedługo parafuje roczny kontrakt z Red Wings.

(foto: Getty Images/Bruce Bennett)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Kwiat dnia czerwiec 15 2008 20:46:59 0 Komentarzy · 2227 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Nowy kontrakt Babcocka, McLellan odchodzi
NewsMike Babcock zostanie z Detroit Red Wings jeszcze co najmniej na trzy kolejne sezony. Taka informacja została potwierdzona wczoraj podczas konferencji prasowej w Detroit. Kwota, jaką w tym czasie zarobi trener, to około 4.5 miliona dolarów.

Wstępne warunki nowej umowy były już uzgodnione przed początkiem fazy playoff a GM Czerwonych Skrzydeł, Ken Holland, powiedział, że nawet gdyby zespół przegrał rywalizację z Nashville Predators nie zmieniłoby to jego decyzji co do zatrzymania Babcocka.

"Dla mnie nie było mowy o żadnych negocjacjach. Moja rodzina powiedziała mi, że nigdzie się stąd nie wybiera i jak chcę odejść to będę to musiał zrobić sam," dodał główny zainteresowany. Najstarsza córka Babcocka skończy w trakcie trwania nowego kontraktu szkołę średnią w Detroit.

Pracując z tak dobrym zespołem nie mogą do końca dziwić wyniki, jakie kanadyjski szkoleniowiec osiągnął na przestrzeni ostatnich lat. Mimo to, trzy sezony regularne pod rząd z minimum 50 zwycięstwami i aż 231 wygranych spotkań w pierwszych pięciu sezonach pracy w NHL (najlepszy wynik historii) nie są byle czym. Dodatkowo, Babcock ma szansę sięgnąć w tym roku po Adams Trophy - nagrodę przyznawaną najlepszemu trenerowi sezonu zasadniczego.

Ken Holland nie szczędził pochwał w kierunku trenera.
"Mike ma niesamowicie dużo pasji do gry, doskonałą etykę pracy i miłość do tego sportu. Wydaje mi się, że znalazł przy tym granicę, gdzie z jednej strony zmusza swoich graczy do bardzo wymagającej pracy, nie tracąc jednocześnie bardziej indywidualnych relacji z zawodnikami."

Mike Babock będzie musiał tymczasem poszukać sobie nowego asystenta. Todd McLellan, z którym spędził ostatnie trzy lata na ławce Red Wings. Kanadyjczyk został zatrudniony przez San Jose Sharks, gdzie przejmie rolę pierwszego szkoleniowca po zwolnionym miesiąc temu Ronie Wilsonie.

(foto: AP Photo / Paul Sancya)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 12 2008 15:45:19 0 Komentarzy · 2076 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Hasek odchodzi!
NewsPodczas konferencji prasowej, która odbyła się o godzinie 17 czasu polskiego w Detroit, Dominik Hasek oznajmił, że kończy swoją przygodę z hokejem. Czeski bramkarz ma na swoim koncie dwa Puchary Stanleya, sześć razy sięgał po Vezina Trophy i dwa razy po Hart Memorial Trophy. Rozegrał w trakcie swojej kariery 735 spotkań w NHL.

Dominator, który w tegorocznych playoff wystąpił zaledwie w czterech spotkaniach, nie krył, po ostatnim meczu serii z Penguins, że nie jest w stanie cieszyć się z tego zwycięstwa tak jak w 2002 roku, kiedy to właśnie on poprowadził naszpikowany gwiazdami zespół z Detroit do wygranej.

Biorąc pod uwagę wyśmienite występy Chrisa Osgooda można bezpiecznie stwierdzić, że to właśnie on będzie pierwszym bramkarzem Detroit Red Wings w nadchodzącym zespole, podczas gdy swoją szansę gry na wyższym poziomie powinien w końcu otrzymać Jimmy Howard, który ma zagwarantować dobrą przyszłość obsady bramki Czerwonych Skrzydeł. Tymczasem 43-letni Czech nie wyobraża sobie grania mniej niż 60-65 spotkań w całym sezonie a obecna sytuacja nie sprawia wrażenia, jakoby warunek ten dałoby się spełnić.

W swojej mowie pożegnalnej Hasek przedstawił pokrótce swoją zawodową karierę, zaczynając od Buffalo, dziękując tamtejszym zawodnikom, sztabowi i kibicom. Podobne słowa skierował w kierunku Ottawa Senators oraz Detroit Red Wings. W przypadku Czerwonych Skrzydeł Czech podziękował szczególnie rodzinie Illitchów za danie mu szansy powrotu do hokeja na najwyższym poziomie i wywalczenie drugiego Pucharu Stanleya. Hasek zwrócił się też imiennie, między innymi, do Scotty'ego Bowmana, Steve'a Yzermana, Nicklasa Lidstroma, Chrisa Cheliosa i Jima Bedarda (trener bramkarzy Red Wings).

Czeski golejarz podziękował następnie wszystkim związanym z jego projektem Hasek Heroes - fundacji, mającej na celu pomóc nieuprzywilejowanym dzieciom z okolic Buffalo rozpocząć przygodę z hokejem. Swoje wystąpienie Hasek zakończył ciepłymi słowami skierowanymi w stronę swojej rodziny i najbliższych przyjaciół.

Przypomnijmy, że Dominator już raz ogłaszał przejście na hokejową emeryturę, po zdobyciu pierwszego Pucharu Stanleya w sezonie 2001/02. Powrócił jednak do czynnego uprawiania sportu rok później. Sezon 2003/04 zakończył się dla Czecha dość szybko, gdyż doznał poważnej kontuzji pachwiny. Po lokaucie Hasek wrócił do Senators, gdzie spędził kolejny rok.

Oprócz sukcesów na taflach NHL Czech godnie reprezentował też swój kraj, zdobywając w 1998 roku złoto olimpijskie w Nagano. W 2006 roku w Turynie Czesi zajęli trzecie miejsce. Hasek był też trzykrotnie członkiem brązowego zespołu na mistrzostwach świata (1987, 1989, 1990). Raz zajął drugą lokatę (1983).

Zapis wideo z konferencji prasowej dostępny jest na stronie redwings.tv.

(foto: Dave Reginek/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 09 2008 14:47:43 0 Komentarzy · 3627 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Puchar Stanleya przybył do Detroit
NewsChoć najważniejsze trofeum w hokeju na lodzie przybyło do Detroit już w nocy po szóstym meczu to dopiero dzisiaj kibice w Hockeytown mogli obejrzeć swoich ulubieńców z Pucharem Stanleya. Tą okazją była zwycięska parada Detroit Red Wings, która miała miejsce na jednej z głownych arterii miasta - Woodward Avenue. Pomimo wczesnej pory i upalnej temperatury na całej trasie ustawiły się tłumy.

Przemarsz zaczął się po 17 czasu polskiego. Punktem początkowym było miejsce bliskie fanom Red Wings - Hockeytown Cafe. Za koniec trasy przejazdu przyjęto Hart Plazę. Najpierw trasą parady przejechały osoby bardzo blisko związane z organizacją - Steve Yzerman, Gordie Howe, czy trener Mike Babcock.

Pierwszymi zawodnikami, którzy pojawili się na specjalnie do tego przygotowanych samochodach, byli gracze, których rzadko widywaliśmy na taflach NHL w tym sezonie - Matthias Ritola, czy Kyle Quincey. Z czasem pojawiały się samochody, na których wraz ze swoimi rodzinami zasiadały bardziej znane twarze. Na końcu można było zobaczyć trofea, które już padły łupem hokeistów Detroit Red Wings. Z Campbell Trophy, czyli nagrodą dla najlepszej ekipy konferencji zachodniej jechał Dallas Drake. Za nim, na czerwonym Chevrolecie jechał Paweł Dacjuk, który trzymał President's Trophy (nagroda za największą ilość punktów w sezonie). Następnie pojawił się Chris Osgood z Jennings Trophy (za najmniejszą średnią wpuszczonych goli), Henrik Zetterberg, który wzniósł nagrodę dla najlepszego zawodnika fazy playoff - Conn Smythe Trophy. Całą paradę zamknął kapitan drużyny, Nicklas Lidstrom z Pucharem Stanleya.

Po przejściu korowodu, kibice przenieśli się na plac Hart, gdzie feta trwała dalej. Na miejscu zakończenia parady ustawiono telebimy i scenę, na której zaprezentowano skład zwycięskiej drużyny. Miały miejsce także, przemówienia zarówno miejscowych oficjeli, właścicieli Red Wings, jak i trenera Babcocka, czy niektórych zawodników.


ZOBACZ ZDJĘCIA Z PARADY


(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia czerwiec 06 2008 19:44:59 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 3284 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Lidstrom tworzy historię
NewsChociaż może się to wydawać nieprawdopodobne, że takie wydarzenie miało miejsce dopiero teraz ale taka jest prawda. Nicklas Lidstrom, kapitan Detroit Red Wings, został pierwszym w historii zawodnikiem urodzonym i zaczynającym karierę w Europie, który jako kapitan swojego zespołu w NHL sięgnął po Puchar Stanleya.

Szwed zdobywał już to trofeum w latach 1997, 1998 i 2002, lecz wtedy kapitanem był Steve Yzerman. Kiedy Kanadyjczyk odwiesił łyżwy na kołek mało było wątpliwości co do tego, że to Szwed przejmie jego obowiązki jako przywódca zespołu. Zwątpienie, czy Lidstromowi uda się poprowadzić Czerwone Skrzydła do takiego sukcesu, jakiego autorem był Yzerman, pojawiło się w momencie wprowadzenia czapki płac, która miała się okazać zabójcza dla tego 'bogatego' zespołu. Pierwsze sezony po nowych ustaleniach pokazały jednak, że nie jest to żaden problem i znów wątpliwości co do tego, że prędzej czy później Szwed sięgnie po Puchar zostały w większości rozwiane.

"To wspaniałe uczucie być pierwszym zawodnikiem, który dotyka Puchar," powiedział wczoraj sam zainteresowany. "Jednak uczucie było podobne do poprzednich lat. Jestem bardzo dumny, że jestem pierwszym europejczykiem i że jestem kapitanem Red Wings."

Do tych wszystkich sukcesów Lidstrom będzie mógł najprawdopodobniej dopisać już niedługo wywalczenie szóstego już Norris Trophy, czyli nagrody dla najlepszego obrońcy sezonu zasadniczego. Jeśli mu się to powiedzie, przegoni on na liście wszech czasów Raya Bourque'a i zajmie trzecie miejsce za Bobbym Orrem (8 nagród) i Dougiem Harveyem (7 nagród).

Pomimo tych wszystkich osiągnięć Szwed nie rzuca się jednak tak bardzo w oczy i jest raczej cichym superbohaterem. Scotty Bowman, były trener w NHL a obecnie konsultant, pracujący dla Red Wings, twierdzi, że nie ma w tym nic złego i że o jego klasie świadczą właśnie te nagrody i wyróżnienia.

Lidstrom pobił w tym sezonie rekordy poprzedniego kapitana zespołu z Hockeytown, po raz 16 z rzędu występując w playoff i występując w 214. meczu tych rozgrywek. Stał się tym samym najczęściej grającym w rozgrywkach posezonowych europejczykiem, pokonując 200 spotkań Jari'ego Kurri.

W tym roku w 22 spotkaniach playoff Szwed zdobył 13 punktów i +8 w klasyfikacji plus/minus. W sezonie zasadniczym przewodził wszystkim obrońcom z 70 punktami i +40.

(foto: Dave Sandford/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 05 2008 23:11:54 0 Komentarzy · 1669 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Zetterberg zdobywcą Conn Smythe Trophy
News
Jednym z powodów, dla których Detroit Red Wings odnieśli w tym sezonie taki sukces jest fakt, że doskonale radzą sobie zarówno w ataku jak i w obronie. Jeśli dodamy do tego, że dwaj najskuteczniejsi gracze (Paweł Dacjkuk i Henrik Zetterberg) zostali nominowani do Selke Trophy jako najlepsi defensywni napastnicy to widać, że dzieje się tutaj coś szczególnego.

Zetterberg potwierdził swoją klasę, zdobywając w playoff 27 punktów (najlepszy wynik w całych rozgrywkach, remis z Sidneyem Crosbym) oraz +16 w klasyfikacji plus/minus. Jego bohaterska i pełna poświęcenia postawa podczas dwóch okresów gry w dwuosobowym osłabieniu w serii finałowej zdecydowanie przesądziła o tym, że to właśnie Szwed został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem tegorocznych playoff.

Zäta jest dopiero drugim europejczykiem w historii NHL, który zdobył tę nagrodę. Poprzednio udało się to koledze z zespołu i rodakowi Nicklasowi Lidstromowi w 2002 roku.

"Jest czymś specjalnym być wyróżnionym w gronie tak wyśmienitych zawodników, szczególnie Nicka," powiedział Zetterberg podczas konferencji prasowej po spotkaniu.

Bardziej doświadczeni zawodnicy porównują Szweda do innych wielkich zawodników, którzy. Wielu z nich widzi podobieństwo do Steve'a Yzermana, wieloletniego kapitana Red Wings, który z gwiazdy ofensywnej, pod wodzą Scotty'ego Bowmana udoskonalił swoją grę obronną i stał się jednym z najwszechstronniejszych i najzdolniejszych graczy w historii ligi. Larry Murphy porównał Zetterberga do Rona Francisa.

"Yzerman i Francis to dwa pierwsze nazwiska, które przychodzą na myśl, kiedy staram się przypomnieć sobie graczy, którzy grali tak jak Zetterberg. Kiedy z nimi grałem, pamiętam że nigdy nie porzucali gry w obronie kosztem ataku. Zetterberg robi dokładnie to samo," powiedział Murphy, który został wcielony do hokejowej Hall of Fame.

Sam Steve Yzerman powiedział, że w przypadku Szweda organizacja z Detroit nie może brać żadnej zasługi za jego grę obronną. Wtóruje mu Bowman, mówiąc że wydraftowany z 210. numerem Zetterberg grę defensywną popisywał się od zawsze, chociaż z reguły jest odwrotnie. Były kapitan Red Wings dodał, że zdobywca tegorocznego Conn Smythe Trophy zaczął coraz więcej strzelać i angażować się ofensywnie, co na pewno uczyniło z niego zawodnika bardziej kompletnego.

Z kolei rodak i kolega z zespołu Johan Franzen twierdzi, że gra Zetterberga jest zaraźliwa.
"Wielką przewagą jest fakt, że najlepszy gracz w obronie jest jednocześnie najlepszym napastnikiem. Jest bardzo mądrym zawodnikiem i zawsze znajduje się w odpowiednim miejscu na lodzie. Nie jest w tym wszystkim porywczy, nie wychyla się i robi to, co do niego należy. Jest jedyny w swoim rodzaju," zakończył pochwały Franzen.

(foto: AFP/Getty Images/Dave Sandford)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 05 2008 22:50:48 0 Komentarzy · 1557 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 4 Mecz 6: Penguins 2:3 Red Wings
Raporty PO 2008 Zespoły Detroit Red Wings i Pittsburgh Penguins po raz kolejny zaserwowały nam emocje do samego końca. Tym razem obyło się jednak bez gry do wczesnych godzin porannych i po regulaminowym czasie gry zespół z Hockeytown wygrał mecz numer sześc 3:2, całą serię 4-2, i sięgnął w końcu po 11. w swojej historii Puchar Stanleya.

Red Wings zdawali się być drużyną, która lepiej zniosła trudy piątego meczu, który trwał prawie 110 minut. Zawodnicy Czerwonych Skrzydeł trzymali się swojego planu gry, bardzo wysoko próbowali zatrzymać ataki gospodarzy, nie pozwalali też Penguins oddawać dużej ilości strzałów z bliskiej odległości. Pierwszą dogodną sytuację do zdobycie bramki miał jednak Petr Sykora, który wykorzystał ślepe podanie Niklasa Kronwalla z linii bramkowej i przejął krążek tuż przed Chrisem Osgoodem. Bramkarz Red Wings panował jednak na sytuacją, skrócił Czechowi kąt i przyjął strzał na korpus, nie dając szans na dobitkę.

Pierwszy gol padł w 6. minucie spotkania, kiedy Red Wings grali w przewadze jednego zawodnika. Goście nie byli w stanie przez pierwsze kilkadziesiąt sekund stworzyć żadnej groźnej sytuacji, poruszali się dość wolno i jakby bez pomysłu. Rob Scuderi próbował wybić krążek ze swojej tercji po tylnej bandzie, lecz krążek spowolnił Tomas Holmstrom, pozwalając dojechać do niego Pawłowi Dacjukowi. Rosjanin oddał po chwili gumę Henrikowi Zetterbergowi, gdyż momentalnie podjechało do niego dwóch zawodników Penguins. Dało to jednak trochę wolnego miejsca Brianowi Rafalskiemu, który przesunął się z linii niebieskiej trochę bliżej bramki, w okolice lewego bulika, gdzie znalazł go Szwed. Obrońca Red Wings poprawił swoją pozycję, po czym uderzył z nadgarstka, wykorzystując zasłonę Holmstroma. Krążek wpadł do bramki, co było dla Red Wings o tyle dobrym znakiem, że przed tym spotkaniem przegrali tylko jedno z 12 spotkań, w których jako pierwsi wychodzili na prowadzenie.

Trzy minuty później goście musieli stawić czoła prawdziwej próbie sił, kiedy na ławkę kar zostali odesłani Dallas Drake i, chwile później, Kris Draper, dając Penguins po raz kolejny w tej serii przewagę liczebną 5-na-3. Na wysokości zadania stanął jednak Zetterberg, który z pomocą Rafalskiego i Nicklasa Lidstroma pozwolili Pingwinom oddać zaledwie dwa niegroźne strzały, utrzymując jednobramkowe prowadzenie.

Na 2:0 wynik podwyższył w 9. minucie kolejnej odsłony Valtteri Filppula, po raz kolejny potwierdzając hokejową prawdę, że jeśli atakuje się bezpośrednio pole bramkowe przeciwnika wychodzą z tego dobre rzeczy. Krążek do tercji Penguins wprowadził pod prawa bandą Mikael Samuelsson. Szwed oddał strzał z wysokości bulików, lecz krążek odbił przed siebie Marc-Andre Fleury. Do gumy dopadł jednak fiński napastnik i, mimo asysty obrońcy, był w stanie strzelić z backhandu, znajdując odrobinę miejsca między parkanami bramkarza. Fleury, który popisał się niesamowitym występem w ostatnim spotkaniu w Joe Louis Arena, tym razem nie błyszczał. Zarówno przy bramce Filppuli a tym bardziej przy kolejnym trafieniu Red Wings, na pewno mógł zachować się lepiej.

Gol, o którym mowa, padł w trzeciej tercji, kiedy goście ponownie prowadzili tylko jedną bramką. Zetterberg, wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem playoff (piszemy o tym w serwisie), wywalczył krążek na środku lodu i pod lewą bandą wjechał w tercję gospodarzy. Po lekkim zwodzie oddał strzał z nadgarstka między nogami, zasłaniającego bramkę, obrońcy. Uderzenie dotarło do Fleury'ego, który zdawał się mieć krążek w rękawicy. Sędzie jednak nie zakończył akcji gwizdkiem, a po chwili, zdecydowanym ruchem ręki, pokazał, że padła bramka. Powtórka pokazała, że krążek znalazł się tuż za plecami bramkarza gospodarzy, a gdy Fleury został przerwócony przez grupę nadjeżdżających zawodników, wbił go sobie do bramki tylną częścią ciała.

Obie bramki Penguins padły podczas liczebnej przewagi tego zespołu. W drugiej tercji swoje pierwsze trafienie w finałach zdobył Jewgienij Małkin. Wykorzystał on podanie Sidneya Crosby'ego przez koła wznowień a następnie pokonał Osgooda mocnym strzałem z lewej strony tercji. Małkin nie może jednak zaliczyć tego spotkania, jak i całej rywalizacji, do udanych. Jego bardzo słaba postawa w dużej mierze ograniczyła potencjał ofensywny Pingwinów. Gol numer dwa padł na 107 sekund przed końcowym gwizdkiem meczu. Na ławce zespołu znajdował się już Fleury, gdyż Michel Therien zdecydował się dość wcześnie na wprowadzenie dodatkowego napastnika. Poza tym, karę za zahaczanie odsiadywał Jiri Hudler, dając gospodarzom przewagę dwóch graczy. Penguins zaatakowali ze zdwojoną siłą, wiedząc że muszę tę sytuację wykorzystać. W końcu, krążek po strzale z niebieskiej Siergieja Gonczara odbił przed bramką Marian Hossa i dał swojej drużynie kontaktowego gola.

Nie był to koniec nerwów pod bramką Osgooda. Na 3 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry Penguins udało się jeszcze stworzyć akcję 2-na-1, w której strzałem z backhandu popisał się Crosby. Strzał był trudny, lecz Osgood rozciągnął się jak mógł i odbił krążek barkiem. Guma spadła jednak obok bramki, skąd jedną ręką pchnąć ją za plecy Ozzy'ego próbował Hossa. Krążek przeleciał wzdłuż linii bramkowej równo z syreną kończącą spotkanie.

"Nie wiem ile sekund było do końca meczu ale kiedy zobaczyłem krążek już za bramką a potem spojrzałem na zegar, na którym zobaczyłem 0:00 byłem bardzo szczęśliwym człowiekiem," powiedział po spotkaniu Zetterberg.

Porażka Penguins w serii finałowej była ich pierwszą w historii klubu. Zespół z Pittsburgha dwa razy wcześniej awansował tak daleko w playoff - w 1991 i 1992 roku. Oba te finały wygrał. Tymczasem Red Wings powtórzyli swój wyczyn z 2002 roku, kiedy wygrali Presidents' Trophy po czym sięgnęli po Puchar. Żadnej innej drużynie przez ostatnie osiem lat sztuka ta się nie udała.

Kiedy było już po wszystkim, oba zespoły spotkały się na środku lodu, gdzie podali sobie ręce już w dużo bardziej pokojowej atmosferze niż to miało miejsce podczas meczów. Kilka minut później obok Pucharu Stanleya, wyeksponowanego na podium, stojącym na czerwonym dywanie, pojawił się Gary Bettman.

"Nicklas Lidstrom, przyjdź wziąć Puchar Stanleya. Możecie go zabrać z powrotem do Hockeytown," oznajmił komisarz ligi. Zgodnie ze zwyczajem kapitan drużyny wzniósł trofeum ponad swoją głowę jako pierwszy, po czym przekazał go kolejnemu zawodnikowi. Zaszczytu tego dostąpił Dallas Drake, który spędził w NHL 14 sezonów, zanim skosztował smaku ostatecznego zwycięstwa. Lidstrom został po meczu zapytany kiedy zaczął myśleć o tym, że to właśnie Kanadyjczykowi odda Puchar.

"Prawdę mówiąc było to już podczas pierwszej rundy rozgrywek," przyznał Szwed. "Nikomu o tym nie mówiłem ale już wtedy zastanawiałem się, jeśli uda nam się wygrać wszystko, komu przekażę trofeum."

Puchar wędrował potem od rąk do rąk i niezależnie czy trafił do Krisa Drapera, który już czwarty raz mógł w barwach Red Wings cieszyć się z tak wielkiego zwycięstwa, czy Darrena Helma, który wystąpił w swoich pierwszy playoff w NHL, wywoływał uczucie ogromnego wzruszenia i radości. Zgodnie z hasłem promującym ligę - Puchar Stanleya waży 15kg, poza chwilą kiedy wznosisz go nad głowę.

Parada z okazji zdobycia Pucharu została zaplanowana na piątek i rozpocznie sie o godzinie 17 czasu polskiego. Następnie trofeum zawędruje z poszczególnymi zawodnikami w różne zakątki świata. O tej podróży na pewno będziemy informować naszych czytelników.

Dziękujemy wszystkim kibicom, którzy byli z nami przez cały sezon, a także tym, którzy dołączyli do nas stosunkowo niedawno, interesując się poczynaniami Detroit Red Wings w playoff. Mamy nadzieję, że zostaniecie z naszym serwisem na kolejne sezony a przy waszej pomocy będzie nam się udawać go wzbogacać i udoskonalać.

(foto : Dave Sandford/Getty Images)

Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 05 2008 04:47:06 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 2008 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 4 Mecz 5: Red Wings 3:4 Penguins (3 OT)
Raporty PO 2008 Detroit Red Wings brakowało zaledwie 35 sekund do wygrania spotkania numer pięć i rozpoczęcia fetowania z okazji zdobycia Pucharu Stanleya. Niestety, Maxime Talbot wyrównał wynik spotkania pod koniec trzeciej tercji, gdy Michel Therien zdecydował się na zdjęcie z bramki Marca-Andre Fleury'ego a Petr Sykora zakończył piąty najdłuższy mecz w historii finałów playoff, pokonując Chrisa Osgooda w 10. minucie trzeciej dogrywki.

Zwycięstwo było tak blisko, lecz świętowanie zostało na razie odwołane. Jak zawodnicy poradzą sobie z tą porażką? Biorąc pod uwagę wypowiedzi pomeczowe nie powinniśmy martwić się o ich mentalne przygotowanie do kolejnej potyczki.

"Nie mamy wyjścia, musimy dać sobie z tym radę. Ciągle jesteśmy pewni siebie. Mecze numer 6 były dla nas do tej pory bardzo łaskawe. Musimy tylko odnowić zapas płynów w organizmie, przygotować nasze ciała i przegrupować nasze szeregi," uspokajał kibiców Henrik Zetterberg.

Red Wings zaczęli spotkanie bardzo nerwowo i niepewnie. Nie zachwycił też Osgood, chociaż na to stwierdzenie należy patrzeć przez pryzmat Fleury'ego, który był niewątpliwie główną przyczyną zwycięstwa Penguins. Podczas gdy bramkarz Czerwonych Skrzydeł kapitulował czterokrotnie na 32 próby gości, Fleury stawił czoła aż 58 uderzeniom, z których tylko trzy znalazły się za jego plecami. Nie były to też byle jakie próby ze strony Czerwonych Skrzydeł. Mikael Samuelsson wraz z Valtterim Filppulą wyprowadzili wzorową kontrę 2-na-1, lecz po podaniu Fina do Szweda, gdy ten drugi miał całą pustą bramkę, Fleury zdążył jednak zmienić szybko stronę, blokując strzał po lodzie Samuelssona. Przy strzale kilka centymetrów wyżej bramkarz nie miałby szans na obronę.

Słabszy początek Czerwonych Skrzydeł wykorzystali Penguins, obejmując w pierwszej tercji dwubrakmowe prowadzenie. W 9. minucie strzałem z prawego koła bulikowego Osgooda pokonał Marian Hossa, umieszczając krążek w lewym górnym okienku bramki. Osgood nie wiedział gdzie jest guma, tracąc ją z oczu w zamieszaniu obok bramki, i w ogóle nie był przygotowany na strzał. Asysty przy tym trafieniu zanotowali Sidney Crosby i Pascal Dupuis. Gol numer dwa został zapisany Adamowi Hallowi, chociaż jego autorem był faktycznie Niklas Kronwall. Szwedzki obrońca, stojąc tuż przed Osgoodem, chciał odbić krążek zagrywany przez Halla z linii bramkowej, lecz uderzył go tak niefortunnie, że ten wtoczył się do bramki.

Od początku drugiej odsłony gospodarze zaczęli nabierać tempa i powoli przypominać zespół, który nie dał szans przyjezdnym w dwóch pierwszych spotkaniach w Joe Louis Arena. Uciszona wydarzeniami z pierwszej tercji publiczność ponownie zaczęła skandować "We want the Cup" i "Lets go Red Wings", zachęcając swój zespół do walki. Przeszkodą był jednak Fleury, który naprawiał wszystkie błędy i niedokładności z minuty na minutę bardziej dziurawej obrony.

Red Wings zdobyli bramkę kontaktową w 3. minucie tej tercji, po szczęśliwym strzale Darrena Helma. Młody napastnik zablokował na bandzie wyjeżdżającego z krążkiem zawodnika Penguins, co umożliwiło przejęcie gumy Kirkowi Maltby'emu. Kanadyjczyk oddał zaraz krążek do Helma a ten postanowił zagrać go w kierunku siatki niezbyt mocnym uderzeniem. Po odbiciu od kładącego się na lodzie obrońcy guma przetoczyła się między parkanami bramkarza i wpadła do siatki.

Prawdziwa kanonada i przewaga jednego poziomu rozgrywek rozpoczęła się na dobre w trzeciej tercji, którą Red Wings wygrali w strzałach 14-4 a w bramkach 2:1. Gospodarze wydawali się grać ciągle w przewadze liczebnej, utrzymując się prawie ciągle przy krążku i ograniczając zapędy ofensywne Penguins do wbijania krążka w tercję Red Wings, gdzie czekali na niego już obrońcy.

Faktyczną okazję do gry w przewadze jednego zawodnika Czerwone Skrzydła miały w tej odsłonie tylko raz, lecz swoją szansę wykorzystali. Henrik Zetterberg zamarkował spod prawej bandy strzał, po czym bardzo mocno podał krążek tuż przed bramkę, gdzie stał Paweł Dacjuk, który musiał tylko dostawić kij, kierując go za plecy Fleury'ego. Wcześniej Red Wings trzykrotnie mieli power play, w tym dwa razy zaraz na początku spotkania, lecz byli nieskuteczni, oddając tylko trzy strzały na bramkę.

W 10. minucie tercji publiczność rozgrzał do czerwoności Brian Rafalski, który wykorzystał doskonałe cofnięcie krążka Johana Franzena z linii bramkowej. Obrońca Red Wings podjechał na wysokość prawego bulika, skąd mocnym uderzeniem pokonał Fleury'ego i otworzył zespołowi drogę do sięgnięcia po Puchar.

Penguins musieli przez całą trzecią tercję, a także przez dwie dogrywki, radzić sobie bez usług Siergieja Gonczara, który w drugiej odsłonie wpadł na dużej prędkości głową w bandę i musiał udać się do szatni, gdzie zaopiekował się nim lekarz. Mimo to, Penguins udało się umieścić jeden z czterech strzałów w tej tercji w bramce gospodarzy. Wspomniany we wstępie Talbot, stojąc za bramką, zauważył że Osgood nie domknął słupka po swojej lewej ręce, spodziewając się podania do przodu. Zawodnik gości nie miał zamiaru nie wykorzystywać tak poważnego błędu bramkarza i na dwie raty udało mu się zawinąć krążek do siatki.

W dogrywkach nadal Red Wings byli stroną dominującą, lecz upływający czas i zmęczenie powoli wyrównywały szanse. Zarówno w pierwszej jak i drugiej dogrywce kolejno Zetterberg i Daniel Cleary dostali dyskusyjne kary za przeszkadzanie bramkarzowi podczas ostrych ataków na bramkę, lecz gospodarzom udało się przetrwać te okresy gry w osłabieniu. Sami byli równie nieskuteczni, nie wykorzystując gry w przewadze liczebnej pod koniec drugiej dodatkowej tercji.

W 10. minucie tercji numer sześć Jiri Hudler zahaczył wysokim kijem Roberta Scuderi'ego, czym ściągnął na siebie karę. Co gorsza, twarz obrońcy Penguins zostala rozcięta, co zaowocowało automatycznym przewinieniem czterominutowym. Goście nie potrzebowali jednak aż tyle czasu. Już po 36 sekundach gry z jednym zawodnikiem więcej mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Petr Sykora, przy asyście Jewgienija Małkina i Gonczara, który wrócił na lód na początku tej odsłony, pokonał Osgooda bardzo mocnym strzałem z prawego koła bulikowego.

Tym samym Penguins wymusili kolejny mecz, który odbędzie się w środę w Mellon Arena. Red Wings odnieśli tam zwycięstwo w sobotę, lecz była to jedyna porażka Pingwinów we własnej hali w tych rozgrywkach posezonowych.

"Jeśli uda nam się wygrać, Red Wings znajdą się pod wielką presją. Ale najpierw martwmy się meczem w środę i mamy nadzieję, że uda nam się je wygrać," mówił po meczu Sykora.

Co ciekawe, Penguins wygrali w Detroit po raz pierwszy od 10 grudnia 2000 roku, chociaż należy pamiętać, że w związku z nowym kalendarzem rozgrywek w NHL oba te zespoły nie widują się często. W tym sezonie zasadniczym nie spotkały się ani razu a rok temu zaledwie raz.

(foto: Dave Sandford/Getty Images)

Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 03 2008 06:53:15 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1674 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 4 Mecz 4: Penguins 1:2 Red Wings
Raporty PO 2008Detroit Red Wings brakuje już tylko jednego zwycięstwa od zdobycia czwartego Pucharu Stanleya w ostatnich 11 latach. Mimo zdobycia pierwszej bramki w spotkaniu Pittsburgh Penguins nie zdołali, po raz pierwszy w tegorocznej fazie playoff, dowieźć prowadzenia do końca meczu i polegli ostatecznie 1:2. W całej serii Czerwone Skrzydła prowadzą już 3-1. Od czasu wprowadzenia formatu polegającego na wyłonieniu zwycięzcy z pojedynku składającego się z maksymalnie 7-meczowej serii, tylko ekipie Toronto Maple Leafs udało się wyrównać stan rywalizacji i ostatecznie zwyciężyć w finale (1942 rok). Nie powinien nas martwić fakt, że ich przeciwnikiem była wtedy właśnie drużyna z Detroit.

Red Wings przerwali dominację Penguins w Mellon Arena. Zespół z Pittsburgha nie przegrał we własnej hali ani razu w czasie posezonowych rogrywek (9 zwycięstw). Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę sezon regularny to po raz ostatni poznali gorycz porażki 24 lutego w starciu z San Jose Sharks po rzutach karnych. Z kolei Marc-Andre Fleury został pokonany w Mellon Arena pierwszy raz od 19 spotkań. 21 listopada 2007 roku sztuka ta udała się New Jersey Devils.

Przy okazji poprzednich meczów wspominaliśmy już o tym jaką wagę ma skuteczna gra w liczebnej przewadze, spodziewając się, że drużyna która jako pierwsze przełamie swoją niemoc w tym elemencie hokejowego rzemiosła, będzie miała dużą szansę na ostateczne zwycięstwo. Tym bardziej mogła zmartwić wiadomość o nieobecności na lodzie Tomasa Holmstroma o czym informowaliśmy na łamach serwisu przed meczem. Miejsce Szweda w linii z Pawłem Dacjukiem i Henrikiem Zetterbergiem, jak już informowaliśmy, zajął Daniel Cleary. 29 -letni Kanadyjczyk próbował zastąpić Holmstroma przed bramką Penguins także wtedy, gdy Red Wings mieli okazje gry w power play, lecz było widać gołym okiem, że nie jest on do tego stworzony tak jak popularny Homer.

Kiedy w 3. minucie spotkania wynik otworzył Marian Hossa, wykorzystując pierwszy okres gry w przewadze po przewinieniu jakiego dopuścił się Dallas Drake, można było pomyśleć, że machina z Pittsburgha zaskoczyła i każda następna kara nałożona na zespół z Detroit będzie oznaczać spore kłopoty dla Red Wings. Okazało się jednak, że początkowa energia, z jaką do meczu podeszli Penguins była gaszona z biegiem czasu przez doświadczony zespół gości. Gospodarze nie wykorzystali żadnej z pięciu kolejnych szans grając z przewagą, wliczając w to prawie 90-sekundowy okres gry 5-na-3. W połowie trzeciej tercji, kiedy to Czerwone Skrzydła prowadziły już 2:1. Wówczas na ławkę kar, w krótkich odstępach czasu, zostali odesłani Kirk Maltby i Andreas Lilja.

"To był jeden z najgorszych momentów jaki pamiętam, siedzenie wtedy w boksie kar," - powiedział w pomeczowym wywiadzie Szwedzki obrońca.

"Nie mogłem uwierzyć, że dostałem tę karę. Czasami nawet nie miałem odwagi patrzeć na lód. Tak się cieszę, że udało im się przetrzymać ten okres." - dodał

Głównym bohaterem tego, choć nie tylko, fragmentu spotkania był Zetterberg, który najpierw zablokował kij Sidney'a Crosby'ego, który ustawił się tuż obok lewego słupka bramki Chrisa Osgooda i miał perfekcyjną okazję na wyrównanie stanu spotkania, a następnie zabierając krążek Pingwinom i próbując swoich sił w akcji 1-na-4, zakończonej nawet celnym strzałem na bramkę Marca-Andre Fleury'ego, co miało na celu zyskanie kilku cennych sekund. Ciekawe, że Penguins nie oddali w tym okresie, ani jednego celnego uderzenia w kierunku bramki strzeżonej przez Osgooda.

Bramkarz Red Wings obronił 22 z 23 strzałów w całym meczu. Wśród nich była indywidualna próba Crosby'ego, który urwał się na linii niebieskiej dwóm obrońcom gości i pognał na pełnej prędkości w kierunku bramki. Osgoodowi udało się obronić jego strzał z backhandu, lecz nie złapał on krążka, który wyleciał między buliki, gdzie dopadł do niego Pascal Dupuis strzelając z obrotu. Również i z tym uderzeniem poradził sobie kanadyjski bramkarz Czerwonych Skrzydeł. 35-latek prowadzi w lidze pod względem średniej ilości bramek wpuszczonych na mecz z wynikiem 1.45, co, mimo doskonałego wsparcia obrony, jest wynikiem wręcz wyśmienitym.

"Nie będę myślał o niczym podczas podróży do domu. Spędzę jutrzejszy dzień na oczyszczeniu umysłu, po prostu przyjdę na lodowisko i przygotuję się do kolejnego meczu. Brzmi to nudno, lecz zawsze w taki sposób podchodzę do tej fazy rogrywek." - powiedział, skromny jak zawsze, Osgood.

Postawa gości podczas gier w przewadze była niewiele lepsza od gry gospodarzy. Red Wings trzy razy grali z przewagą jednego zawodnika, lecz osiągnęli w niej zerową skuteczność. Wyrównujący gol Nicklasa Lidstroma, po potężnym strzale z niebieskiej linii, padł dwie sekundy po zakończeniu kary kary nałożonej na Pascala Dupuis w 7. minucie pierwszej tercji.

Goście objęli prowadzenie na początku ostatniej odsłony po bramce z backhandu autorstwa Jiri'ego Hudlera, lecz to nie jemu należą się największe brawa za to trafienie. Bohaterem akcji został Brad Stuart, który dwukrotnie zatrzymywał krążek, wybijany przez broniących się Penguins, przed niebieską linią. Za drugim razem zbił on gumę z powietrza, a potem, gdy jeszcze się odbijała, zagrał ją przed siebie, w kierunku bramki Fleury'ego. Bliski przejęcia krążka był Brooks Orpik, lecz zawodnik Penguins został doskonale zablokowany ciałem przez Darrena Helma, który musnął jeszcze gumę w kierunku Czecha, ustawionego metr przed lewym słupkiem bramki. Hudler momentalnie uderzył z backhandu i zmieścił krążek pomiędzy słupkiem, a ramieniem próbującego jeszcze interweniować bramkarzem, zdobywając swoje piąte trafienie w obecnych playoff.

Nie można nie wspomnieć o doskonałym dyrygowaniu zespołem przez trenera Mike'a Babcocka, naturalnie przy udziale jego asystentów. Długie zmiany czołowych graczy, co nie podobało mu się w meczu numer 3, zostało tym razem wyeliminowane. Mimo przewagi Michela Theriena, który mógł jako drugi wybierać linie, Babcock znajdywał przez całe 60 minut sposoby, aby na lodzie występowali konkretni zawodnicy Red Wings przeciwko konkretnym zawodnikom Penguins. Ponownie udało się przyblokować Sidney'a Crosby'ego, który zaliczył co prawda asystę, lecz zakończył mecz z zaledwie dwoma strzałami na bramkę. Na ławce przyjezdnych cały czas panowała atmosfera pewności siebie, energii i radości. Nie można było wyczuć ani krzty frustracji, która przejawiała się czasami kilka metrów obok.

Największe powody do rozgoryczenia miał chyba Jewgienij Małkin, który po raz kolejny zagrał mecz niepewnie i niedokładnie, mimo iż oddał pięć strzałów na bramkę Osgooda, co było najlepszym wynikiem w zespole. Rosjanin miał problemy z prowadzeniem i przyjmowaniem krążka, a jego indywidualne próby wjazdów w tercję obronną Red Wings kończyły się zazwyczaj już na pierwszym obrońcy. Podczas jednego z okresów gry w przewadze Penguins, Małkin zapomniał, że miał pełnić na swojej zmianie rolę drugiego obrońcy, nie wrócił do swojej tercji, przez co Siergiej Gonczar musiał wzbić sie an wyżyny, aby uniknąć ataków probujących agresywnie bronić się gości. Biorąc pod uwagę to jaką dyspozycję prezentował tuż rzed rozpoczęciem rywalizacji finałowej można podejrzewać, że trapi go jakaś ukryta kontuzja lub też spadek formy.

Red Wings będą mieli szansę zamknąć kolejny rozdział swojej bogatej historii już w poniedziałek, kiedy to spotkania odbędzie się w Joe Louis Arena. Początek meczu o godzinie drugiej czasu polskiego.

(foto: Jim McIsaac/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia czerwiec 01 2008 04:50:32 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1664 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 4 Mecz 1: Red Wings 4:0 Penguins
Raporty PO 2008 Detroit Red Wings zrobili pierwszy krok w stronę zdobycia Pucharu Stanley'a, pokonując w pierwszym meczu finałowym Pittsburgh Penguins 4:0. Doskonała gra obronna prawie zupełnie wyłączyła z gry Sidneya Crosby'ego, który, mimo spędzenia ponad 18 minut na lodzie, oddał zaledwie trzy strzały na bramkę i uzyskał wynik -1 w klasyfikacji plus/minus. Wyśmienicie między słupkami spisał się Chris Osgood, broniąc wszystkie 19 strzałów gości. Warto dodać, iż rozpoczęcie spotkania uświetniła specjalna ceremonia w której wzięli udział legendarni zawodnicy obu klubów. Byli to oczywiście Mario Lemieux i Steve Yzerman. Obaj niemal jednocześnie rzucili krążek przy symbolicznym pierwszym wznowieniu.

Pierwsza tercja spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem, mimo iż Marc-Andre Fleury został raz pokonany przez Nicklasa Lidstroma wspaniałym strzałem w samo okno bramki. Sędzia Dan O'Halloran dopatrzył się jednak przewinienia Tomasa Holmstroma, który popchnął lekko kijem bramkarza Penguins. Decyzja wydaje się o tyle dziwna, że w kilku wcześniejszych sytuacjach Szwed znajdował się wyraźnie w polu bramkowym Fleury'ego, przeszkadzając mu dużo bardziej niż w przypadku nieuznanej bramki.

Rozczarowanie Red Wings było tym większe, gdyż obronili oni właśnie dwa okresy gry w przewadze Penguins pod rząd, podczas których goście mocno zagrozili bramce Chrisa Osgooda. W trakcie drugiej z przewag Osgood musiał obronić aż pięć strzałów przeciwników. Jedno z uderzeń Sergieja Gonczara złamało kij, blokującemu je Danielowi Cleary'emu, przez co Red Wings znaleźli się w jeszcze trudniejszej sytuacji. Udało im się wyjść obronną ręką zarówno z tych opałów jak i z kolejnego osłabienia, gdyż za domniemane przeszkadzanie Fleury'emy we wspomnianej już sytuacji na ławkę kar powędrował Holmstrom.

Penguins, którzy do tej pory najlepiej w playoff radzili sobie podczas gier w przewadze, napotkali większy opór niż w poprzednich rundach rozgrywek. Swój wkład w zaskoczenie przeciwnika wyśmienitą grą w osłabieniu miał też Niklas Kronwall, który popisał się kolejnym potężnym uderzeniem na środku lodowiska, które tym razem zwaliło z nóg Ryana Malone'a. Malone podniósł się po chwili jednak z lodu i wziął udział w doskonałej akcji z Sidneyem Crosbym i Marianem Hossą, zakończonej próbą wepchnięcia krążka między nogami interweniującego Osgooda już z pola bramkowego. Kanadyjski bramkarz wytrzymał jednak napór gości, który został ostatecznie przerwany gwizdkiem sędziego.

Red Wings rozpoczęli drugą tercję od gry w przewadze, która pozwoliła im ułożyć sobie plan gry, którego trzymali się już do końca odsłony. Mimo iż nie wykorzystali ani tej okazji, ani trzech kolejnych, uzyskali ogromną przewagę pod względem ilości oddanych strzałów (16-4) i, co ważniejsze, objęli prowadzenie bramkowe. Jedyne trafienie tej odsłony zapisał na swoim koncie w 14. minucie Mikael Samuelsson po indywidualnej akcji, którą rozpoczął na czerwonej linii, przejmując krążek wyrzucony przez Penguins zmęczonych długim okresem bronienia się we własnej tercji obronnej. Samuelsson zauważył, że zawodnicy gości zaczęli się zmieniać i zdecydował się na samodzielną szarżę na bramkę Penguins. Szwed przebił się przez kilku obrońców, zrobił kółko za bramką i zawinął krążek z backhandu tuż przed interweniującym Fleurym. Już na początku drugiej odsłony Samuelsson miał okazję wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, lecz jego strzał odbił się od obu słupków bramki i wytoczył się poza pole bramkowe.

Szwed podwyższył prowadzenie gospodarzy zaraz na początku trzeciej tercji, wykorzystując niepewne zagranie przed bramką Jewgienija Małkina, któremu zabrał krążek i z najbliższej odległości zmieścił między parkanami Fleury'ego. Penguins, mocno rozdrażnieni tym trafieniem, zebrali się w sobie i rozpoczęli intensywne ataki na bramkę Osgooda. Mimo dość wyraźnej przewagi i prawie nieustannej obecności w tercji Red Wings, przed 10 minut udało im się oddać zaledwie jeden celny strzał. W całej tercji kanadyjski bramkarz musiał ich obronić zaledwie trzy. Goście dostali swoją najlepszą szansę na niecałe pięć minut przed końcem spotkania, kiedy karę za przeszkadzanie Marianowi Hossie otrzymał Nicklas Lidstrom.

Słabo spisujące się formacje do gier w przewadze Penguins nie były w stanie poradzić sobie z żelazną i konsekwentnie grającą obroną Red Wings. Goście przekonali się też jak istotne, szczególnie w fazie playoff, są wznowienia. Na niecałe trzy minuty przed ostatnią syreną na własnej linii niebieskiej wznowienie wygrał Brad Stuart. Ponieważ Red Wings ciągle grali w osłabieniu postanowił wybić krążek jak najdalej od swojej bramki. Za gumą pognał jednak Daniel Cleary, doskonale wiedząc, że bandy w Joe Louis Arena bywają łaskawe dla zawodników szukających swojej szansy. Tak stało się tym razem, gdyż krążek odbił się mocno za bramką Penguins i wytoczył się prosto na backhand szarżującego Kanadyjczyka, który celnym strzałem zdobył swojego drugiego gola w playoff.

Red Wings dokończyli dzieła destrukcji na 13 sekund przed końcem spotkania, po raz pierwszy w meczu wykorzystując swoją grę w przewadze. Strzelcem gola został Henrik Zetterberg, który rozegrał kolejne doskonałe spotkanie, świetnie spisując się z obowiązków defensywnych, oddając przy okazji aż 8 strzałów na bramkę przeciwnika. Szwed wykorzystał doskonałe rozegranie krążka dwóch swoich rodaków, Lidstroma i Holmstroma, po których znalazł się z krążkiem między bulikami, skąd przymierzył go pod poprzeczkę bramki.

O zwycięstwie gospodarzy przesądziła, podkreślmy to jeszcze raz, bardzo konsekwentna i stabilna gra w obronie. Crosby, Malkin czy Hossa dostali bardzo mało miejsca na pokazanie swoich umiejętności. Nie byli w stanie rozwinąć dużych szybkości przy wchodzeniu w tercję Red Wings, gdyż ci bardzo wysoko czekali na ataki gości. Gospodarze z kolei bardzo często wbijali krążek za plecy czekających na nich wysoko napastników, co przynosiło rezultaty, gdyż wygrywali większość walk o krążek na bandach i w indywidualnych starciach. Właśnie taka gra jest kluczem do sukcesu w playoff i taką drogę należy obrać, żeby sięgnąć po upragniony Puchar. Kolejny krok tej wędrówki przed nami już w poniedziałek.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia maj 25 2008 04:51:07 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1623 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 3 Mecz 6: Stars 1:4 Red Wings
Raporty PO 2008 Przekleństwo 33 lat zostało przerwane po zwycięstwie Detroit Red Wings 4:1 nad Dallas Stars. Gwiazdom udało się zniwelować przewagę Red Wings do zaledwie jednego meczu, lecz nie powtórzyli wyczynu New York Islanders z 1975 roku ani Toronto Maple Leafs z 1942 roku. Tym razem, jak to najczęściej bywa, prowadzenie 3-0 okazało się bezpieczną zaliczką, którą Red Wings wykorzystali do awansu do finału fazy playoff. Zmierzą się w tam z Pittsburgh Penguins, którzy w półfinale rozprawili się z Philadelphia Flyers 4-1.

Zespół z Detroit wrócił, po dwóch meczach przerwy, do formy, do jakiej zdołał już nas w tych rozgrywkach przyzwyczaić. Trzy bramki w pierwszej tercji, szczelna obrona i doskonała postawa Chrisa Osgooda zniszczyły marzenia gospodarzy o zwycięstwie i próbie wpisania się na karty historii NHL w meczu numer 7.

"Byliśmy nieustępliwi. Zagraliśmy solidną pierwszą tercję, co okazało się wyznacznikiem tego spotkania. Wróciliśmy do walki o Puchar Stanleya i to jest dla nas wspaniała wiadomość," powiedział po meczu Kris Draper, strzelec pierwszego gola dla Red Wings. Kanadyjski zawodnik przypłacił jednak bramkę utratą kilku zębów i rozciętą wargą, gdyż krążek wstrzelony w poprzek lodu przez Dallasa Drake'a odbił się od twarzy Drapera, ustawionego tuż za polem bramkowym, i wtoczył się za plecy Marty'ego Turco. Kris nie był zbytnio zmartwiony tym drobnym urazem, chociaż spędził kilkanaście minut w szatni zespołu, gdzie był opatrywany przez lekarza zespołu.

W 12. minucie spotkania na 2:0 podwyższył Paweł Dacjuk, wykorzystując przewagę liczebną swojego zespołu. Nicklas Lidstrom uderzył bardzo mocno z niebieskiej linii w tercji Stars a krążek odbił się od kilku zawodników przed bramką i wylądował między łyżwami Nicklasa Grossmana. Obrońca Dallas nie zorientował się jednak w sytuacji i do krążka pierwszy dopadł Dacjuk, przenosząc go nad leżącym na lodzie Turco.

Bramkarz drużyny z Texasu nie pokazał dzisiaj tak dobrej formy, jak w dwóch ostatnich spotkaniach, chociaż sporo pretensji mógł mieć do swoich obrońców, którzy przy trzech pierwszych bramkach niedokładnie kryli zawodników Red Wings zaparkowanych tuż przed jego polem bramkowym. Doskonałym tego przykładem był gol numer trzy autorstwa Dallasa Drake'a. 16-letni weteran NHL aż trzykrotnie próbował wbić do bramki krążek po podaniu Bretta Lebdy, stojąc zaledwie kilka centymetrów przed Turco.

Drake jest, jak do tej pory, jednym z cichych bohaterów tegorocznych rozgrywek, pokazując to wszystko, czego oczekiwał od niego Ken Holland, podpisując go przed sezonem. Kanadyjczyk nie szczędzi swojej energii, gra bardzo odważnie i silnie ciałem i potrafi od czasu do czasu dołożyć kilka punktów w ataku. Sam Drake, żartował po meczu, że ostatnio na ławce siedzi blisko Henrika Zetterberga, od którego musiał 'złapać' trochę smykałki ofensywnej. Należy dodać, że jest to pierwszy raz, kiedy ten zawodnik zakwalifikował się do finału fazy playoff.

Wspomniany przed chwilą Zetterberg pogrążył Stars w 4. minucie drugiej odsłony, kiedy przechwycił podanie w poprzek linii niebieskiej w tercji Red Wings, kiedy gospodarze grali w przewadze. Mimo pogoni dwóch zawodników Stars Szwedowi udało się dojechać samodzielnie do Turco, którego oszukał prostym zwodem na stronę backhandową, po czym skierował krążek do pustej już bramki.

Jednym minusem w występie Czerwonych Skrzydeł była ilość przewinień, jakie popełnili. Stars siedmiokrotnie grali w przewadze jednego zawodnika, lecz udało im się jednak wykorzystać tylko jeden z tych okresów zarówno z powodu dobrej gry Red Wings w obronie jak i pewnej niedokładności i nieporadności we własnej grze. Honorowy gol padł w 3. minucie ostatniej tercji po strzale bez przyjęcia Stephane'a Robidas, który otrzymał podanie między koła bulikowe od Mike'a Ribeiro.

Ten gol dodał sił gospodarzom, którzy tylko w ostatniej tercji oddali 16 strzałów na bramkę Osgooda, wcześniej zagrażając bramkarzowi Red Wings zaledwie 13-krotnie. Popularny Ozzie spisywał się jednak bez zarzutów, szczególnie w okolicach 15. minuty tercji, kiedy obronił kolejno atomowy strzał Ribeiro z lewego bulika, uderzenie Trevora Daleya sprzed bramki i próbę gry 1-na-1 Niklasa Hagmana. Osgood skończył spotkanie z 28 obronami i wygrał swój 48. mecz playoff w barwach Red Wings, wyprzedzając na pierwszym miejscu listy wszech czasów Terry'ego Sawchuka.

Dzięki wygranej w Dallas Red Wings zostali pierwszym zespołem od 2002 roku, który po zdobyciu Presidents' Trophy awansował do bezpośredniej walki o Puchar Stanleya. Powtórzyli tym samym swój własny wyczyn a wszyscy pamiętamy, że w tamtym roku drużynie z Detroit udało się ostatecznie sięgnąć po to trofeum.

Red Wings i Penguins nie miały okazji spotkać się ze sobą w tym sezonie. Dwa ostatnie mecze między tymi zespołami, w sezonach 2005/06 i 2006/07 zakończyły się zwycięstwem zespołu z Detroit, lecz dane te nie mają wiele wagi, biorąc pod uwagę wyśmienitą formę Pingwinów w obecnej kampanii jak i wiele zmian personalnych, jakie miały miejsce od tamtego czasu. Ostatnia rywalizacja w tym roku rozpocznie się w sobotę a następne mecze zostaną rozegrane rotacyjnie w poniedziałek, środę i ponownie sobotę.

(foto: Ronald Martinez/Getty Images)

Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia maj 20 2008 04:31:37 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 1785 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Runda 3 Mecz 5: Red Wings 1:2 Stars
Raporty PO 2008 Detroit Red Wings nie wykorzystali drugiej szansy na zakończenie serii z Dallas Stars i po bardzo dobrym występie Marty'ego Turco i niemocy strzeleckiej swoich napastników przegrali z Gwiazdami w Joe Louis Arena 1:2. Mecz numer sześć odbędzie się w Dallas w poniedziałek.

Mecz zaczął się od niespodziewanych ataków gości, którzy w ciągu pierwszych dziesięciu minut oddali aż 8 strzałów na bramkę Chrisa Osgooda przy zaledwie trzech uderzeniach Red Wings. Stars udało się zamienić jeden z tych strzałów na gola, kiedy po nieporozumieniu przy zmianie doskonałą akcję skonstruowali Niklas Hagman i Brad Richards. Ten ostatni podał krążek między nogami, stojąc tyłem, do nadjeżdżającego przez niebieską Trevora Daleya, który celnym i silnym strzałem z nadgarstka przechytrzył Osgooda. Cała sytuacja została zapoczątkowana przez Marty'ego Turco, który zagrał krążek po bandzie w kierunku środkowej części lodu stojąc na prawym kole wznowień we własnej tercji obronnej. W całym spotkaniu Turco potwierdził swoją umiejętność gry krążkiem, dzięki której staje się tak naprawdę trzecim obrońcą swojego zespołu.

Bramkarz Stars w całym spotkaniu obronił 38 z 39 strzałów Red Wings i to on w dużej mierze powstrzymał gospodarzy od zwycięstwa. Występy Turco w ostatnich dwóch meczach przywodzi na myśl poczynania J.S. Giguere'a i Miikki Kiprusoffa, którzy również byli ścianą dla napastników Red Wings w rozgrywkach playoff na przestrzeni ostatnich lat. Turco nie spisywał się najlepiej w pierwszych dwóch spotkaniach, lecz teraz stanowi o sile swojego zespołu.

W drugiej części odsłony Red Wings przejęli inicjatywę, w pewnej części dzięki dwóm kolejnym karom Stars. Nie udało im się wykorzystać przewagi po przewinieniu Mike'a Modano, lecz swoją niemoc w grze w power play, która ciągnęła się za nimi już od meczu numer trzy, przełamali w 16. minucie gry. Na cztery sekundy przed końcem kary Daleya podanie zza bramki za koło wznowień od Valtteri Filppuli otrzymał Niklas Kronwall. Szwed zamarkował strzał po czym podał bardzo mocno na lewy słupek bramki Stars, gdzie na krążek czaił się Jiri Hudler. Pierwotny strzał Czecha obronił Turco, lecz był już bezradny przy dobitce, po której krążek wślizgnął się po słupku za linię bramkową. Poza doskonałym podaniem Kronwall popisał się ponownie atomowym uderzeniem ciałem. Tym razem jego ofiarą padł Antti Miettinen, który został w tercji neutralnej wręcz staranowany przez pędzącego Szweda.

Marty Turco kontynuował bardzo dobrą grę w drugiej tercji, broniąc 13 strzałów gospodarzy i, co ważniejsze, zaliczając jedyną asystę przy bramce Joela Lundqvista. zawodnik Stars wykorzystał poważny błąd Chrisa Cheliosa, który chciał zjechać na ławkę kar i nie widział, że akcja z tercji gości szybko przenosi się pod bramkę Osgooda. Brian Rafalski, który chciał wejść za Cheliosa, nie miał szans zdążyć za akcją a sam Chelios, stojąc przed drzwiczkami, prowadzącymi na ławkę, mógł tylko obserwować z daleka jak Lundqvist pokonuje Osgooda w akcji 1-na-1.

Red Wings mieli okazję wyrównać wynik meczu niecałą minutę później, kiedy podanie zza bramki otrzymał Tomas Holmstrom, ustawiony półtora metra od Turco. Strzał Szweda nie zaskoczył jednak bramkarza a Holmstrom dostał jeszcze po akcji karę dwóch minut za atak kijem trzymanym oburącz na Mattiasie Norstromie. Holmstrom złapał jeszcze jedną głupią karę, tym razem już w trzeciej tercji, kiedy wracając na zmianę uderzył w twarz jednego z graczy Stars siedzących na swojej ławce. Red Wings usilnie starali się w tym czasie zdobyć wyrównującą bramkę a tak doświadczonemu i opanowanemu, zazwyczaj, zawodnikowi jak Holmstrom takie zachowanie nie powinno mieć miejsca.

Stars grali spokojnie w obronie, dość dobrze trzymając zawodników Red Wings na obwodzie tercji i nie pozwalając im ustawić się dobrze do oddania strzału. Nie pomogła wygrana 41-20 we wznowieniach ani podobna przewaga w strzałach (39-21). Goście w trzeciej tercji ani razu nie trafili na ławkę kar, blokowali bardzo dużo strzałów a resztę pozostawiali Turco, który odbijał krążki z daleka od czyhających na dobitkę Henrika Zetterberga czy Pawła Dacjuka.

Mike Babcock poprosił o czas na około minutę przed końcem spotkania, kiedy Stars wybili krążek na uwolnienie, co dało okazję do zdjęcia z bramki Osgooda. W tej akcji nieprzepisowo zatrzymywany był w tercji neutralnej przez Rafalskiego jeden z graczy gości, który miał szansę dojść do krążka przed obrońcą Red Wings, lecz przewinienie to nie zostało zauważone przez arbitrów. Gospodarze nie wykorzystali jednak tej szany a na 10 sekund przed końcem sami wybili krążek na uwolnienie, co w zupełności przekreśliło ich szanse na wygraną.

Red Wings muszą przypomnieć sobie jak rozgrywali krążek i rozbijali obronę przeciwników w drugiej rundzie i pierwszych meczach potyczki ze Stars. Tylko w ten sposób, dokładnymi, celnymi i szybkimi podaniami, jak w przypadku bramki Hudlera, będą w stanie pokonać Marty'ego Turco, dla którego lekkie i widoczne strzały z dystansu nie stanowią wyzwania.

(foto: AP Photo/Paul Sancya)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez palo dnia maj 17 2008 22:12:06 Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 2084 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Johan Franzen nie zagra w piątym meczu
NewsNajlepszy strzelec Detroit Red Wings - Johan Franzen nadal poza składem na mecz numer 5 z Dallas Stars, który odbędzie w nocy z soboty na niedzielę. Szwed uskarża się na ciągły ból głowy od serii z Colorado Avalanche. W finałach konferencji wystąpił tylko w pierwszym spotkaniu.

Pomimo odpoczynku ból nie ustał, a badania nie wykazały nic konkretnego. Póki co, Franzen dostał zielone światło od lekarzy na lekki trening. Żeby powrócić do formy musi popracować jeszcze przez kilka dni, ale sztab trenerski jasno dał do zrozumienia, że szwedzki napastnik nie zagra, dopóki nie będzie czuł się dobrze.

Wczoraj Johan Franzen przeszedł kolejne badanie rezonansem magnetycznym, które ma zostać porównane, do tego samego badania wykonanego w czwartek. Wyniki jeszcze nie są znane.

(foto: Gregory Shamus/Getty Images)
[Rozmiar: 315 bajtów]
Dodane przez Leszek dnia maj 16 2008 16:22:34 0 Komentarzy · 1585 Czytań Drukuj
[Rozmiar: 278 bajtów]
Strona 78 z 92 << < 75 76 77 78 79 80 81 > >>
Detroit Red Wings PL

[Rozmiar: 301 bajtów]
Kalendarz
Sierpień
PoWtŚrCzPtSoNd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Zdarzenia
Kliknij, by dowiedzieć się więcej
[Rozmiar: 301 bajtów]
Liderzy
Punkty Bramki Asysty Kary min. +/-
D.
Larkin
T.
Bertuzzi
D.
Larkin
F.
Hronek
B.
Lashoff
53 21 34 46 1
[Rozmiar: 301 bajtów]
Atlantic Division
  MECZE PKT
1.  Boston Bruins 70 100
2.  Tampa Bay Lightning 70 92
3.  Toronto Maple Leafs 70 81
------------------------------------------------------
4.  Florida Panthers 69 78
5.  Montreal Canadiens 71 71
6.  Buffalo Sabres 69 68
7.  Ottawa Senators 71 62
8.  Detroit Red Wings 71 39
[Rozmiar: 301 bajtów]
Gracz Tygodnia

Tyler Bertuzzi

59

Bilans Tygodnia
Punkty:1
Bramki:1
Asysty:0
Kary min.:12
+/-0

 Tydzień: 2020-03-09 - 2020-03-15

  więcej o zawodniku
[Rozmiar: 301 bajtów]
Bramkarze
M Z P PD GAA SV% SO

45 Jonathan Bernier
46 15 22 3 2.95 .907 1

35 Jimmy Howard
27 2 23 2 4.20 .882 0

31 Calvin Pickard
3 0 2 0 5.46 .797 0

34 Eric Comrie
3 0 2 0 4.28 .864 0
[Rozmiar: 301 bajtów]
Eastern Conference
MECZE PKT
1.  Boston Bruins 70 100
2.  Tampa Bay Lightning 70 92
3.  Toronto Maple Leafs 70 81
------------------------------------------------------
1.  Washington Capitals 69 90
2.  Philadelphia Flyers 69 89
3.  Pittsburgh Penguins 69 86
------------------------------------------------------
1.  Carolina Hurricanes 68 81
2.  Columbus Blue Jackets 70 81
------------------------------------------------------
3.  New York Islanders 68 80
4.  New York Rangers 70 79
5.  Florida Panthers 69 78
6.  Montreal Canadiens 71 71
7.  Buffalo Sabres 69 68
8.  New Jersey Devils 69 68
9.  Ottawa Senators 71 62
10.  Detroit Red Wings 71 39
[Rozmiar: 301 bajtów]
Kontuzje

H.Zetterberg
 

Uraz:
kręgosłup
Planowany powrót:
nieokreślony

J.Franzen
 

Uraz:
wstrząs mózgu
Planowany powrót:
nieokreślony

Stan na 17.03.20

[Rozmiar: 301 bajtów]
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail i kliknij Subskrypcja/Rezygnuję.



Ilosć subskrypcji: 8243
[Rozmiar: 301 bajtów]
Wyniki Typowania
- PUNKTY
1.  lukash 227
2.  Noodles 215
3.  bukaj22 206
4.  piotras1985 194
5.  Lukas 189
6.  Zion 149
6.  PaprykarZ 149
8.  kabuu 109
9.  Tanik 84
10.  Jan 24
10.  Harry Otton III 24
12.  Breverin Lux 21
-

Stan na 07.04.19

Typuj wynik meczu!
[Rozmiar: 301 bajtów]
ShoutBox
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
[Rozmiar: 301 bajtów]
Partnerzy
[Rozmiar: 301 bajtów]
[Rozmiar: 63272 bajtów]
[Rozmiar: 468 bajtów]
[Rozmiar: 3739 bajtów]
Znaki graficzne użyte na stronie są prawnie zastrzeżone i są własnoćcią NHL oraz klubu Detroit Red Wings.
Na niniejszej stronie znaki te zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych bez intencji naruszania ich praw.


2002 - 2019 - DetroitRedWings.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone